"Afera autobusowa", której nie było?


Ogromne rabaty miejskiej spółki MZA dla kandydatów Koalicji Obywatelskiej w czasie ostatnich wyborów samorządowych? Radni PiS właśnie zawiadomili w tej sprawie prokuraturę. Jak jednak ustalił Konkret24, o żadnej specjalnej zniżce tylko dla komitetu KO za reklamy na tyłach autobusów nie może być mowy. Rabaty były zgodne z cennikiem dla komitetów wyborczych. Nie był on jednak publicznie dostępny.

Z publikowanych pod koniec marca zdjęć faktur wystawionych komitetowi wyborczemu Koalicji Obywatelskiej przez warszawskie Miejskie Zakłady Autobusowe miało wynikać, że kandydujący z list tego komitetu otrzymali bardzo duże rabaty. Adnotacje na fakturach miały mówić nawet o 80 procentach.

Na zorganizowanej wówczas w Sejmie konferencji prasowej poseł Prawa i Sprawiedliwości Paweł Lisiecki mówił, że takie zniżki spowodowały straty "setek tysięcy złotych" dla budżetu miasta i MZA. - Będziemy domagali się od pana Rafała Trzaskowskiego wyjaśnienia tej sprawy - oświadczył. PiS - jak mówił Lisiecki - chce wiedzieć między innymi, czy Trzaskowski sam korzystał ze zniżek i czy wśród pracowników MZA są byli kandydaci Koalicji Obywatelskiej w wyborach samorządowych lub członkowie ich rodzin.

PiS: "Działanie na szkodę spółki"

- Ta sprawa ma wiele pytań w zakresie prawidłowości finansowania kampanii, niezgodnego z prawem finansowania kampanii przez spółkę komunalną, ma rożne elementy dotyczące zarządzania mieniem spółki - mówił Sebastian Kaleta, radny PiS, i podkreślał, że MZA jest spółką prawa handlowego należącą do miasta, ale rygor odpowiedzialności karnej za wyrządzenie szkody takiej spółce spoczywa na organach tej spółki.

Zdaniem Kalety, PO i MZA powinny przedstawić raport z tego, ile komitetów zapłaciło MZA za reklamy w kampanii wyborczej. - To jest taka ekskluzywna usługa MZA wykonywana po kosztach, a wydaje mi się, że zarząd ma obowiązek wypracować zyski dla spółki, a nie oferować niemal darmowe usługi politykom - komentował.

- Ja startuję do Parlamentu Europejskiego i złożę do MZA zapytanie, czy za 200 złotych moje plakaty wyborcze będą mogły jeździć na autobusach miejskich przez okres kampanii wyborczej. Złożę dzisiaj wniosek o udostępnienie czy rezerwację 50 autobusów na czas dwóch ostatnich tygodni kampanii, po tym cenniku, który mieli politycy PO - zadeklarował.

Miasto: "bonifikaty takie same dla wszystkich"

Do jego zapowiedzi o złożeniu do prokuratury zawiadomienia odniósł się wówczas rzecznik stołecznego Ratusza. - Moim zdaniem pan Kaleta nie ma do tego podstaw. Bonifikaty były dla wszystkich takie same. Cztery różne komitety z nich skorzystały. Może z jakiegoś powodu kandydat PiS nie chciał być na tych samych nośnikach, na nośnikach MZA, co inni kandydaci. Trudno mi powiedzieć. Moim zdaniem to jest cały czas rozdrapywanie rany, która nazywa się klęską Patryka Jakiego i PiS w wyborach samorządowych w Warszawie. Tak się nazywa ta frustracja - komentował w rozmowie z PAP Kamil Dąbrowa.

Rafał Trzaskowski pytany wtedy o tę sprawę podkreślił, że takie zniżki oferowane są każdemu. - Zawsze zniżki są dla wszystkich. Przy kolejnych kampaniach wyborczych - jeżeli są zniżki, a rzeczywiście one są przy każdej kampanii wyborczej - taka oferta jest kierowana do wszystkich komitetów wyborczych - powiedział.

- W tym przypadku, z tego co wiem, skorzystały cztery komitety wyborcze i trzeba po prostu tylko i wyłącznie mieć taką wolę - podkreślił. Jak dodał, obok Koalicji Obywatelskiej było to SLD, a także komitet wyborczy Jana Śpiewaka i Bezpartyjni Samorządowcy. - Nie może tu być mowy i nigdy nie będzie mowy o preferencji dla jednej partii politycznej - zaznaczył.

Konkret24 przeanalizował wszystkie trzydzieści faktur wystawionych przez Miejskie Zakłady Autobusowe za reklamy na tyłach pojazdów. tzw. fullback. Efekt? O żadnym specjalnym traktowaniu kandydatów Koalicji nie może być mowy. Co ciekawe, komitet przepłacił ponad 500 zł, w tym za plakaty ze zdjęciem kierownika działu promocji i reklamy MZA, który jest jednocześnie radnym Platformy Obywatelskiej kolejną kadencję.

Reklamowały się cztery komitety. Nie wszyscy kandydaci ze zniżką

W czasie kampanii samorządowej w 2018 roku z usług Miejskich Zakładów Autobusowych - spółki należącej do miasta, skorzystali kandydaci z czterech komitetów. Reklamowali się na tyłach pojazdów komunikacji miejskiej oraz w ich środku - na monitorach LCD oraz w ramkach reklamowych.

Kandydaci dwóch komitetów wyborczych: SLD Lewicy Razem i Koalicji Obywatelskiej reklamowali się na tyłach pojazdów tzw. reklamami fullback.

Lewica za promowanie kandydatów na tyłach autobusów zapłaciła 56 tys. zł, Koalicja Obywatelska - 48 tys. zł. Ten pierwszy komitet płacił za ekspozycję reklam oraz ich produkcję. KO tylko za ekspozycję reklam fullback.

Anna Barańska Wróblewska z Komitetu Wyborczego Wyborców Bezpartyjni Samorządowcy oraz Piotr Kempa z Komitetu Wyborczego Wyborców Wygra Warszawa reklamowali się z wykorzystaniem nośników MZA w inny sposób. Ich jednak obowiązywały też inne stawki, choć ze zniżkami, ale nie takimi jak dla komitetów. Dlaczego? Korzystali z pośrednictwa dwóch agencji reklamowych.

Spółka daje rabat

Według dostępnego dzisiaj i także w zeszłym roku oficjalnego cennika opublikowanego na stronie MZA, reklama na autobusach Solaris, MAN, Solbus, Mercedes kosztuje za 30 dni ekspozycji 1199 zł netto, czyli 1474,77 brutto.

Jak poinformował nas rzecznik Miejskich Zakładów Autobusowych Adam Stawicki, inną stawkę miały jednak w czasie kampanii samorządowej komitety wyborcze.

Uchwała MZA z 12 września 2018 roku mówi o tym, że spółka "postanawia o wprowadzeniu cen specjalnych do obowiązujących cenników na sprzedaż powierzchni reklamowych dla Komitetów Wyborczych startujących w wyborach samorządowych (..)". Jak można przeczytać w dokumencie, za 30 dni ekspozycji cena wynosiła 400 zł netto za reklamę fullback. Ponadto komitety miały zniżkę na ramki reklamowe oraz monitory LCD. Uchwała nie jest dostępna w sieci. Dostaliśmy ją od rzecznika MZA.

Fragment uchwały MZA w sprawie rabatów

I właśnie o tej zniżce - 799 zł netto (czyli 66 proc.) za miesiąc ekspozycji dla każdego komitetu - w odpowiedzi na zarzuty samorządowców PiS informowali prezydent Warszawy oraz rzecznik miasta. Nie jest jednak prawdą, że z takiej zniżki skorzystały cztery komitety. Dwoje kandydatów, którzy reklamowali się w autobusach za pośrednictwem dwóch agencji reklamowych dostali standardową, komercyjną ofertę, wprawdzie ze zniżką, ale niższą niż ta, z której prawo miały skorzystać komitety. Dodatkowo, agencje nie mogły zapłacić za mniej niż siedem dni ekspozycji.

Cennika dla komitetów brak

Samorządowcy PiS pisali także w mediach społecznościowych, że gdy chcieli się reklamować na autobusach, to nikt ze spółki im nie mówił o ewentualnych zniżkach. Radny Warszawy Błażej Poboży napisał na Twitterze: "W swojej kampanii szukałem możliwości reklamowania się na autobusach lub wiatach przystankowych. Przy tzw. limicie nie mogłem pozwolić sobie na taką formę reklamy. W tej samej cenie miałbym 1 nośnik, a kandydat PO aż 5. #AferaAutobusowa mogła wpłynąć na wynik wyborów".

- Ludzie z mojego komitetu wyborczego zwracali się o cenniki dotyczące miejsc reklamowych w warszawskich autobusach. Nikt nigdy nie powiedział nam o żadnych zniżkach. Zrezygnowaliśmy, bo ceny było za wysokie - mówił pod koniec marca Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości i jednocześnie kontrkandydat obecnego prezydenta Warszawy w ostatnich wyborach samorządowych.

Co na takie zarzuty odpowiada miejska spółka?

- Każdy klient zgłaszający się do nas jest informowany o przysługujących mu zniżkach, a oferta jest konstruowana po zapoznaniu się przez MZA z formą prawną pytającego - stwierdza Stawicki. Rzecznik nie odpisał, czy istnieje na to dowód w postaci wymiany pism.

Zapytaliśmy Ewę Popowską, pełnomocnika wyborczego Koalicyjnego Komitetu Wyborczego SLD Lewica Razem, skąd jej komitet wiedział o rabatach w MZA. Odesłała nas do Sebastiana Wierzbickiego, szefa stołecznego SLD.

- Zawsze w jakichś rozmowach handlowych najpierw rozmawia się o dostępności, cenach, zniżkach. Mieliśmy wiedzę, że taka uchwała o rabatach była. Ktoś z naszego sztabu dzwonił do MZA i wrócił do mnie z taką informacją, ale myślę, że to była wiedza powszechna. Zresztą to nie pierwszy raz, gdy reklamowaliśmy się w taki sposób - mówi Wierzbicki w rozmowie z Konkret24.

Radni i posłowie PiS zarzucali też, że informacji o rabatach nie ma na stronie MZA. Sprawdziliśmy. To prawda. Dlaczego?

- Na stronie internetowej opublikowany jest cennik podstawowy na nośniki reklamowe. Każdorazowo oferta jest konstruowana o aktualne zasady premiowania i ceny szczegółowe dla konkretnych usług. Nie praktykujemy publikowania na stronie internetowej schematów rabatowania oraz ofert specjalnych - odpowiedział nam rzecznik MZA.

- To zawsze jest kwestia polityki handlowej danej firmy, ale myślę, że przy wyborach ze względu na przejrzystość, informacja o rabatach na stronie MZA powinna się znaleźć - ocenia Wierzbicki.

Trwa wewnętrzna kontrola

Aby obliczyć wartość kampanii dla każdego kandydata i sprawdzić, czy otrzymał rabat, zwróciliśmy się do MZA o udostępnienie wzoru, za pomocą którego spółka takowy oblicza.

"Cena za fullback konstruowana była w oparciu o następujący wzór: 400 zł netto (stawka dla komitetu wyborczego na podstawie uchwały MZA - red.) / 30 dni * liczba dni ekspozycji * liczba nośników + VAT", odpisał nam rzecznik spółki.

Z naszych obliczeń wynika, że komitety za kampanię fullback w przypadku żadnego z kandydatów nie zapłaciły mniej niż powinny.

Komitet Koalicji Obywatelskiej najwięcej zapłacił za reklamę na tyłach autobusów z kandydującym wówczas Rafałem Trzaskowskim. Zgodnie z cennikiem dla komitetów wartość jego kampanii w tej formie wyniosła 15580 zł. Taka kwota została zapłacona miejskiej spółce.

Faktura za reklamę Rafała Trzaskowskiego

W kilku przypadkach zdarzyły się błędy w wystawionych przez spółkę zleceniach. Chodzi o to, że wpisane tam dni ekspozycji reklam i liczby nośników nie zgadzały się z rzeczywistym czasem trwania kampanii i zastosowanymi nośnikami. Zdarzyło się tak w sześciu przypadkach. Poprawna była natomiast zapłacona kwota, czyli komitet zapłacił za to, co powinien.

Jak jednak ustaliliśmy, Komitet Wyborczy Koalicji Obywatelskiej zapłacił więcej niż powinien za reklamę czworga kandydatów. Chodzi o Renatę Niewitecką, Marię Łukaszewicz, Grzegorza Rogólskiego oraz Grzegorza Kuca i łączną kwotę ponad 600 zł.

Zapytaliśmy rzecznika MZA, dlaczego tak się stało.

- W tej chwili prowadzimy kontrolę wewnętrzną w Dziale Promocji i Reklamy. Kontrola wyjaśnia między innymi te kwestie - odpisał.

Reklamy w autobusach wybranych kandydatów Koalicji Obywatelskiej Konkret24 | opracowanie własne na podstawie wystawionych przez MZA faktur

80 procent - wyjaśnienie

Na czterech fakturach, na co zwracali uwagę samorządowcy PiS, jest rzeczywiście adnotacja w nawiasie: "80 proc.", którą uznali oni za rabat przyznany przez spółkę kandydatom Koalicji Obywatelskiej.

Adnotacja na odwrocie jednej z faktur

W rzeczywistości jednak ten dopisek odnosi się do limitu określonego w art. 136 Kodeksu Wyborczego. Mówi on o tym, że komitety wyborcze nie mogą wydać na reklamę (w tym w prasie) więcej niż 80 procent łącznego limitu wydatków komitetu. Podczas zeszłorocznej kampanii wyniósł on dla Komitetu Koalicji Obywatelskiej 26,9 mln zł.

PiS zawiadamia prokuraturę

W czwartek radni PiS złożyli w tej sprawie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez pracowników MZA, a także kandydatów KO w wyborach samorządowych.

- Zdecydowaliśmy się na podstawie danych zgromadzonych przez posła Lisieckiego sporządzić zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa zarówno przez nieokreślonych pracowników MZA, ale również – być może - kandydatów Koalicji Obywatelskiej – powiedział Sebastian Kaleta przed złożeniem zawiadomienia. Jak mówił, wskazano w nim, że "mogło dojść do popełnienia przestępstwa działania na szkodę spółki i wyrządzenia jej szkody w znacznej wartości".

Kaleta podkreślił, że w przypadku niektórych osób takie działanie miałoby być motywowane "chęcią uzyskania korzyści osobistej". - Z tego powodu, że część pracowników MZA udzielających tych rabatów jest politykami PO – wskazał.

Zdaniem radnego PiS "tłumaczenia rzecznika prezydenta oraz spółki są niespójne i nie są zgodne ze zgromadzonymi dokumentami".

aktualizacja, 11.04.0219

Dodaliśmy fragment uchwały MZA w sprawie udzielania rabatów za reklamę w i na autobusach miejskich

Autor: Jan Kunert / Źródło: Konkret24; tvnwarszawa; PAP; zdjęcie: Adam Burakowski/Reporter/EastNews

Pozostałe wiadomości

Kiedy zmieni się rząd, Komisja Europejska będzie mogła zablokować pieniądze z programu SAFE - twierdzą politycy opozycji. I przywołują historię polskiego KPO. Tylko że "warunkowość" w przypadku programu SAFE działa zupełnie inaczej. A w tym przekazie jest jeszcze więcej manipulacji.

SAFE a mechanizm warunkowości. Z czego opozycja zrobiła demona

SAFE a mechanizm warunkowości. Z czego opozycja zrobiła demona

Źródło:
Konkret24

Niedługo po publikacji raportu o pedofilii wśród księży i osób związanych z Kościołem w Sosnowcu w sieci zaczęło krążyć nagranie, które przedstawia rzekomo wiernych broniących sosnowieckich księży. To jednak tylko próba podczepienia się pod głośny temat w celu zwiększenia zasięgów.

"Rozwiążcie komisję, księża są święci!". Ktoś bronił księży w Sosnowcu?

"Rozwiążcie komisję, księża są święci!". Ktoś bronił księży w Sosnowcu?

Źródło:
Konkret24

Na liście beneficjentów programu SAFE - według nieoficjalnych informacji - jest spółka Polska Amunicja, której szefem jest Paweł Poncyljusz, były poseł Koalicji Obywatelskiej. Spółka, która przez jakiś czas była pod kontrolą Skarbu Państwa i została sprywatyzowana, budzi duże emocje, podobnie jak jej prezes. Co wiemy o Polskiej Amunicji?

Kłótnia o SAFE. O tej spółce mówi się najwięcej. Co o niej wiemy

Kłótnia o SAFE. O tej spółce mówi się najwięcej. Co o niej wiemy

Źródło:
Konkret24

Według krążącego w sieci przekazu "znowu nas okradają", a Polacy nie korzystają z energii odnawialnej wytworzonej w kraju, bo ta "jest za grosze sprzedawana Szwedom". A jak jest?

"Całą energię z OZE Polska za grosze sprzedaje Szwecji"? Niewiele zgadza się w tym przekazie

"Całą energię z OZE Polska za grosze sprzedaje Szwecji"? Niewiele zgadza się w tym przekazie

Źródło:
Konkret24

Nie Dmytro, tylko Rusłan. Nie "biznes", lecz szacunek i zaszczyt. W tej historii wykorzystanie dziecka do dezinformacji i manipulacji wydaje się być szczególnie cyniczne.

Chłopiec, który "pochował prawie tuzin ojców"? Poznajcie Rusłana

Chłopiec, który "pochował prawie tuzin ojców"? Poznajcie Rusłana

Źródło:
Konkret24

"Brawo mądra Grecja"; "Grecy otrzeźwieli" – komentują internauci rozchodzące się w sieci doniesienia, jakoby Grecja rozpoczęła działania "przeciwko islamizacji Europy" i będzie zamykać meczety. Jak zwykle w dezinformacji wykorzystano tu pewne konkretne wydarzenie, po czym nadano mu fałszywą interpretację.

Grecja "zamyka 60 meczetów"? Co zapowiedział minister do spraw migracji

Grecja "zamyka 60 meczetów"? Co zapowiedział minister do spraw migracji

Źródło:
Konkret24

Po rządach Zjednoczonej Prawicy Najwyższa Izba Kontroli oceniła, że skala wyprowadzania w tamtych latach wydatków poza budżet groziła "niszczeniem demokracji". Władza się zmieniła, a fundusze pozabudżetowe wciąż funkcjonują. Ba! Ich zadłużenie rośnie z roku na rok. Sprawdziliśmy, dlaczego ich nie zlikwidowano i ile miliardów złotych jest w nich ulokowanych.

Miliardy poza budżetem? "Państwowa metoda na słupa" ma się dobrze

Miliardy poza budżetem? "Państwowa metoda na słupa" ma się dobrze

Źródło:
TVN24+

Według szefa prezydenckiej kancelarii Zbigniewa Boguckiego marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty powinien zwrócić pieniądze, które otrzymał za zasiadanie w sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych. Sprawdziliśmy, czy i ile pieniędzy polityk Lewicy powinien oddać do sejmowej kasy.

Bogucki: czy Czarzasty zwróci pieniądze za pracę w komisji? Minister czegoś nie wie

Bogucki: czy Czarzasty zwróci pieniądze za pracę w komisji? Minister czegoś nie wie

Źródło:
Konkret24

Australia, Francja, Hiszpania i Japonia - doświadczenia z tych państw ze szczepionkami przeciw HPV jakoby dowodzą, że szczepienie jest niebezpieczne, a przy tym bardzo kosztowne. W Sejmie przekonuje o tym członkini stowarzyszenia wielokrotnie wprowadzającego w błąd w sprawach szczepień. Wyjaśniamy, kiedy mówi nieprawdę i jak manipuluje.

Mówiła to w Sejmie. Sześć kłamstw i manipulacji na temat szczepionek przeciw HPV

Mówiła to w Sejmie. Sześć kłamstw i manipulacji na temat szczepionek przeciw HPV

Źródło:
Konkret24

Przewodniczący Izby Reprezentantów USA i izraelskiego Knesetu zabiegają o wsparcie kandydatury prezydenta USA Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. Marszałek polskiego Sejmu odmówił - a jakie decyzje podjęto w innych europejskich krajach?

Które kraje Europy poparły kandydaturę Trumpa do Nobla? Zależy, jak to rozumieć

Które kraje Europy poparły kandydaturę Trumpa do Nobla? Zależy, jak to rozumieć

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych - w tym także w polskich - generują posty informujące, jakoby księżniczka Szwecji miała nazwać Donalda Trumpa "zboczeńcem" i nawoływać do bojkotu amerykańskich produktów w Europie. Wpisy ilustrowane są zdjęciem rzekomej księżniczki. To potrójny fake news.

"Szwedzka księżniczka Frida", Donald Trump i zdjęcie olimpijki. Nic nie pasuje

"Szwedzka księżniczka Frida", Donald Trump i zdjęcie olimpijki. Nic nie pasuje

Źródło:
Konkret24

Dziewczynka ze zdjęcia z Barackiem Obamą została zamordowana, Leo Messi był na wyspie Jeffreya Epsteina, były prezydent Ukrainy utrzymywał relacje z tym nieżyjącym przestępcą. Internet zalała fala fejków. Skandal wykorzystywany jest przez internautów szukających zasięgów, ale także przez rosyjską dezinformację. W gąszczu fejków ginie kontekst, ofiary pedofilii i ich prawdziwe historie.

Afera Epsteina. Jak fejki zalały sieć

Afera Epsteina. Jak fejki zalały sieć

Źródło:
Konkret24

Krzysztof Bosak twierdzi, że to nie afera Jeffreya Epsteina ujawniła "pedofilskie praktyki na szczytach elit w USA" - według niego pokazała to już tak zwana Pizzagate. Wicemarszałek polskiego Sejmu przywołał też inną zmyśloną teorię, pisząc o "ujawnianiu pedofilskich siatek wewnątrz amerykańskich elit". Dlatego internauci mu wytykają, że publikuje fake newsy.

Bosak o "pedofilskich praktykach" elit w USA. "Panie marszałku, to znany fejk"

Bosak o "pedofilskich praktykach" elit w USA. "Panie marszałku, to znany fejk"

Źródło:
Konkret24

"To jest chore, co w tej UE wymyślają"; "Unia robi z naszych domów sortownię śmieci" - internauci z oburzeniem reagują na doniesienia o kolejnym unijnym nakazie. Bo według przekazu Konfederacji i jej działaczy Unia Europejska miałaby wprowadzić obowiązek posiadania aż 11 koszy na śmieci. W tej narracji jednak tylko liczba jest prawdziwa.

UE wprowadza aż 11 pojemników na odpady? Wyjaśniamy "śmieciowy absurd"

UE wprowadza aż 11 pojemników na odpady? Wyjaśniamy "śmieciowy absurd"

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy Ministerstwo Zdrowia zapowiada objęcie dzieci obowiązkiem szczepienia przeciwko HPV, w mediach społecznościowych przeciwnicy tej decyzji przekonują o braku potwierdzenia bezpieczeństwa tej szczepionki. Jako "dowód" wskazują pewne pismo wysłane z resortu zdrowia. Przestrzegamy: to medyczna dezinformacja.

Szczepionka na HPV a pismo z ministerstwa. Uwaga na tę manipulację

Szczepionka na HPV a pismo z ministerstwa. Uwaga na tę manipulację

Źródło:
Konkret24

"Jak nastrój w beczce?" - zakpił z ministra rolnictwa europoseł Waldemar Buda, publikując wpis o transporcie wołowiny z Argentyny do Europy. Tym postem ściągnął tylko na siebie krytykę internautów, bo opublikował fotografię AI jako rzekomo prawdziwą.

Europoseł Buda pokazuje "pierwsze transporty wołowiny z Argentyny". A to fejk

Europoseł Buda pokazuje "pierwsze transporty wołowiny z Argentyny". A to fejk

Źródło:
Konkret24

"Skandal", "tragedia", "to zdrada" - tak internauci komentują doniesienia o rzekomym uprzywilejowaniu cudzoziemców w zatrudnianiu ich do personelu medycznego. Nad takim rozwiązaniem ma niby pracować rząd. Prawda jest inna.

Cudzoziemcy z "pierwszeństwem zatrudnienia w ochronie zdrowia"? Nad czym pracuje resort

Cudzoziemcy z "pierwszeństwem zatrudnienia w ochronie zdrowia"? Nad czym pracuje resort

Źródło:
Konkret24

Za możliwość spaceru wydmami i lasami i kontaktu z naturą w Holandii rzekomo trzeba zapłacić. To przekaz, który towarzyszy krążącemu w mediach społecznościowych zdjęciu. A jak jest naprawdę? Wyjaśniamy.

"Chcesz spaceru po wydmach lub lasach, masz obowiązek kupić bilet". Co tu jest nie tak

"Chcesz spaceru po wydmach lub lasach, masz obowiązek kupić bilet". Co tu jest nie tak

Źródło:
Konkret24

Doniesienia o rasistowskim filmie uderzającym w Baracka Obamę i jego żonę Michelle, który Donald Trump opublikował na platformie Truth Social, wywołały falę oburzenia, jak również niedowierzania. Jednak ten wpis prezydenta USA jest prawdziwy.

Trump naprawdę pokazał film z rasistowskim wizerunkiem Obamów

Trump naprawdę pokazał film z rasistowskim wizerunkiem Obamów

Źródło:
Konkret24

Mrozy w Polsce stały się dla przeciwników odnawialnych źródeł energii pożywką do szerzenia dezinformacji. Przekonują oni, że jeżeli Polska zrezygnuje z zasilania węglem i gazem, zaczniemy "zamarzać we własnych domach". Jako dowód rozpowszechniane są wykresy przedstawiające znikomy udział odnawialnych źródeł w obecnym miksie energetycznym. Przestrzegamy przed tą manipulacją.

Polacy "zamarzaliby teraz" gdyby nie węgiel i gaz? Uwaga na te wykresy

Polacy "zamarzaliby teraz" gdyby nie węgiel i gaz? Uwaga na te wykresy

Źródło:
Konkret24

W kampanii prezydenckiej Karol Nawrocki złożył kilkadziesiąt obietnic wyborczych, lecz głównym programem był Plan 21. Po pół roku prezydentury widać, że jego realizacja nie przebiega tak, jak Nawrocki zapowiadał. Ani jeden punkt nie został spełniony. Przedstawiamy, co w ramach tych 21 punktów prezydent zrobił i dlaczego ich spełnienie od początku było mało realne, biorąc pod uwagę kompetencje Prezydenta RP.

Półrocze prezydentury. Ile z Planu 21 Karol Nawrocki zrealizował

Półrocze prezydentury. Ile z Planu 21 Karol Nawrocki zrealizował

Źródło:
TVN24+

Do płaczu i załamania starszego nauczyciela mieli doprowadzić francuscy nastolatkowie. Sugeruje to nagranie, które krąży w sieci. Ten i podobne materiały mają grać na emocjach.

"Pan Morel zaczyna płakać", czyli "zapłata" dla francuskiego nauczyciela?

"Pan Morel zaczyna płakać", czyli "zapłata" dla francuskiego nauczyciela?

Źródło:
Konkret24

Politycy prawicy właśnie ogłosili, że teoria spiskowa "wielkiej podmiany" mówiąca o zastępowaniu Europejczyków imigrantami przestała być spiskowa - stała się faktem. Ten "plan europejskich elit" miała potwierdzić hiszpańska polityczka Irene Montero. Europosłanka, drwiąc z prawicy, pewnie nie sądziła, że zostanie przez polskich polityków odebrana dosłownie.

Konfederacja straszy "wielką podmianą populacji". Drwinę wzięli na serio

Konfederacja straszy "wielką podmianą populacji". Drwinę wzięli na serio

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje nagranie, którego autor pokazuje, jak rzekomo po wprowadzeniu systemu KSeF "można zniszczyć firmy". Akcja z zakupem prezerwatyw i wystawieniem faktury za nie na Kancelarię Prezesa Rady Ministrów jest gorąco komentowana - ale nie radzimy naśladować. Bo autor filmu manipuluje.

Chciał wyśmiać KSeF. "Prezerwatywy poproszę, fakturę na pana premiera". Czy tak można?

Chciał wyśmiać KSeF. "Prezerwatywy poproszę, fakturę na pana premiera". Czy tak można?

Źródło:
Konkret24

Negacjoniści wskazują, że szacunki liczby ofiar Auschwitz podawane w literaturze naukowej znacząco zmieniały się na przestrzeni lat, co ich zdaniem jest dowodem na zupełny brak miarodajnych materiałów źródłowych, czyniąc owe szacunki niewiarygodnymi.

FAŁSZ: Zmiany liczby ofiar Auschwitz wskazują na brak wiarygodnych źródeł

FAŁSZ: Zmiany liczby ofiar Auschwitz wskazują na brak wiarygodnych źródeł

Źródło:
www.auschwitz.org

To między innymi dzięki Jeffreyowi Epsteinowi obecny burmistrz Nowego Jorku zrobił karierę polityczną. Tak twierdzą internauci, którzy publikują fotografię, na której obok nieżyjącego przestępcy seksualnego są jeszcze między innymi Bill Gates i Bill Clinton. To zdjęcie niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.

"Tak działa system". Co łączy Jeffreya Epsteina i burmistrza Nowego Jorku

"Tak działa system". Co łączy Jeffreya Epsteina i burmistrza Nowego Jorku

Źródło:
Konkret24

Niedługo mija pół roku, odkąd Karol Nawrocki sprawuje urząd prezydenta RP. W tym krótkim okresie zawetował już 23 ustawy. Porównując go do poprzedników, niektórzy politycy podkreślali i podkreślają, że Nawrocki pobił rekord, jeśli chodzi o liczbę wet. Czy słusznie? Jak sprawdziliśmy, pewien rekord obecny prezydent rzeczywiście ma na swoim koncie.

Nawrocki zawetował "rekordową liczbę ustaw"? Policzyliśmy

Nawrocki zawetował "rekordową liczbę ustaw"? Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

Teraz Iran, wcześniej Nepal, Afganistan, Uganda... Gdy w jakimś kraju "wyłączono internet", co tak naprawdę zrobiono? Czy władze mają jakiś tajemniczy przycisk, odłączający całe państwo od sieci? Jak się okazuje, nie jest to takie proste i nie w każdym kraju możliwe do przeprowadzenia.

"Wyłączyli internet w kraju". Jak się to robi? 

"Wyłączyli internet w kraju". Jak się to robi? 

Źródło:
TVN24+

Prezydent Francji stwierdził, że nie boi się ani Donalda Trumpa, ani Władimira Putina, a jego kraj jest gotowy na wojnę. Liczy przy tym na pomoc państw afrykańskich, "które stanęłyby po stronie Francji w razie wojny". Nagranie, w którym rzekomo to wszystko powiedział, krąży w sieci. A co naprawdę powiedział Emmanuel Macron?

"Kraje afrykańskie staną po stronie Francji w razie wojny". Czy to powiedział Macron?

"Kraje afrykańskie staną po stronie Francji w razie wojny". Czy to powiedział Macron?

Źródło:
Konkret24

Facebooka zalała fala "ogłoszeń matrymonialnych" rzekomych Ukrainek. Są pokazywane jako kobiety atrakcyjne, ale roszczeniowe. I choć te osoby nie istnieją, ich "wpisy" generują krytykę polskich internautów, a także hejt. Bo o to właśnie chodzi w tej wyjątkowo oburzającej antyukraińskiej akcji.

Są piękne, nieprawdziwe i wyrządzają zło. Siatka fałszywych kont uderza w Ukrainki

Są piękne, nieprawdziwe i wyrządzają zło. Siatka fałszywych kont uderza w Ukrainki

Źródło:
Konkret24

Czy to będzie zgodne z konstytucją? Czy takie zmiany można wprowadzić rozporządzeniem? - to dwa z wielu pytań, które pojawiają się w związku z planowaną zmianą treści aktów małżeństwa. Minister cyfryzacji wyjaśnia powód, przedstawiciel prezydenta krytykuje, a my sprawdzamy, czy i jak takie zmiany można zgodnie z prawem wprowadzić.

"Małżonek pierwszy, małżonek drugi". Czy im tak wolno zmienić?

"Małżonek pierwszy, małżonek drugi". Czy im tak wolno zmienić?

Źródło:
Konkret24