"Afera autobusowa", której nie było?


Ogromne rabaty miejskiej spółki MZA dla kandydatów Koalicji Obywatelskiej w czasie ostatnich wyborów samorządowych? Radni PiS właśnie zawiadomili w tej sprawie prokuraturę. Jak jednak ustalił Konkret24, o żadnej specjalnej zniżce tylko dla komitetu KO za reklamy na tyłach autobusów nie może być mowy. Rabaty były zgodne z cennikiem dla komitetów wyborczych. Nie był on jednak publicznie dostępny.

Z publikowanych pod koniec marca zdjęć faktur wystawionych komitetowi wyborczemu Koalicji Obywatelskiej przez warszawskie Miejskie Zakłady Autobusowe miało wynikać, że kandydujący z list tego komitetu otrzymali bardzo duże rabaty. Adnotacje na fakturach miały mówić nawet o 80 procentach.

Na zorganizowanej wówczas w Sejmie konferencji prasowej poseł Prawa i Sprawiedliwości Paweł Lisiecki mówił, że takie zniżki spowodowały straty "setek tysięcy złotych" dla budżetu miasta i MZA. - Będziemy domagali się od pana Rafała Trzaskowskiego wyjaśnienia tej sprawy - oświadczył. PiS - jak mówił Lisiecki - chce wiedzieć między innymi, czy Trzaskowski sam korzystał ze zniżek i czy wśród pracowników MZA są byli kandydaci Koalicji Obywatelskiej w wyborach samorządowych lub członkowie ich rodzin.

PiS: "Działanie na szkodę spółki"

- Ta sprawa ma wiele pytań w zakresie prawidłowości finansowania kampanii, niezgodnego z prawem finansowania kampanii przez spółkę komunalną, ma rożne elementy dotyczące zarządzania mieniem spółki - mówił Sebastian Kaleta, radny PiS, i podkreślał, że MZA jest spółką prawa handlowego należącą do miasta, ale rygor odpowiedzialności karnej za wyrządzenie szkody takiej spółce spoczywa na organach tej spółki.

Zdaniem Kalety, PO i MZA powinny przedstawić raport z tego, ile komitetów zapłaciło MZA za reklamy w kampanii wyborczej. - To jest taka ekskluzywna usługa MZA wykonywana po kosztach, a wydaje mi się, że zarząd ma obowiązek wypracować zyski dla spółki, a nie oferować niemal darmowe usługi politykom - komentował.

- Ja startuję do Parlamentu Europejskiego i złożę do MZA zapytanie, czy za 200 złotych moje plakaty wyborcze będą mogły jeździć na autobusach miejskich przez okres kampanii wyborczej. Złożę dzisiaj wniosek o udostępnienie czy rezerwację 50 autobusów na czas dwóch ostatnich tygodni kampanii, po tym cenniku, który mieli politycy PO - zadeklarował.

Miasto: "bonifikaty takie same dla wszystkich"

Do jego zapowiedzi o złożeniu do prokuratury zawiadomienia odniósł się wówczas rzecznik stołecznego Ratusza. - Moim zdaniem pan Kaleta nie ma do tego podstaw. Bonifikaty były dla wszystkich takie same. Cztery różne komitety z nich skorzystały. Może z jakiegoś powodu kandydat PiS nie chciał być na tych samych nośnikach, na nośnikach MZA, co inni kandydaci. Trudno mi powiedzieć. Moim zdaniem to jest cały czas rozdrapywanie rany, która nazywa się klęską Patryka Jakiego i PiS w wyborach samorządowych w Warszawie. Tak się nazywa ta frustracja - komentował w rozmowie z PAP Kamil Dąbrowa.

Rafał Trzaskowski pytany wtedy o tę sprawę podkreślił, że takie zniżki oferowane są każdemu. - Zawsze zniżki są dla wszystkich. Przy kolejnych kampaniach wyborczych - jeżeli są zniżki, a rzeczywiście one są przy każdej kampanii wyborczej - taka oferta jest kierowana do wszystkich komitetów wyborczych - powiedział.

- W tym przypadku, z tego co wiem, skorzystały cztery komitety wyborcze i trzeba po prostu tylko i wyłącznie mieć taką wolę - podkreślił. Jak dodał, obok Koalicji Obywatelskiej było to SLD, a także komitet wyborczy Jana Śpiewaka i Bezpartyjni Samorządowcy. - Nie może tu być mowy i nigdy nie będzie mowy o preferencji dla jednej partii politycznej - zaznaczył.

Konkret24 przeanalizował wszystkie trzydzieści faktur wystawionych przez Miejskie Zakłady Autobusowe za reklamy na tyłach pojazdów. tzw. fullback. Efekt? O żadnym specjalnym traktowaniu kandydatów Koalicji nie może być mowy. Co ciekawe, komitet przepłacił ponad 500 zł, w tym za plakaty ze zdjęciem kierownika działu promocji i reklamy MZA, który jest jednocześnie radnym Platformy Obywatelskiej kolejną kadencję.

Reklamowały się cztery komitety. Nie wszyscy kandydaci ze zniżką

W czasie kampanii samorządowej w 2018 roku z usług Miejskich Zakładów Autobusowych - spółki należącej do miasta, skorzystali kandydaci z czterech komitetów. Reklamowali się na tyłach pojazdów komunikacji miejskiej oraz w ich środku - na monitorach LCD oraz w ramkach reklamowych.

Kandydaci dwóch komitetów wyborczych: SLD Lewicy Razem i Koalicji Obywatelskiej reklamowali się na tyłach pojazdów tzw. reklamami fullback.

Lewica za promowanie kandydatów na tyłach autobusów zapłaciła 56 tys. zł, Koalicja Obywatelska - 48 tys. zł. Ten pierwszy komitet płacił za ekspozycję reklam oraz ich produkcję. KO tylko za ekspozycję reklam fullback.

Anna Barańska Wróblewska z Komitetu Wyborczego Wyborców Bezpartyjni Samorządowcy oraz Piotr Kempa z Komitetu Wyborczego Wyborców Wygra Warszawa reklamowali się z wykorzystaniem nośników MZA w inny sposób. Ich jednak obowiązywały też inne stawki, choć ze zniżkami, ale nie takimi jak dla komitetów. Dlaczego? Korzystali z pośrednictwa dwóch agencji reklamowych.

Spółka daje rabat

Według dostępnego dzisiaj i także w zeszłym roku oficjalnego cennika opublikowanego na stronie MZA, reklama na autobusach Solaris, MAN, Solbus, Mercedes kosztuje za 30 dni ekspozycji 1199 zł netto, czyli 1474,77 brutto.

Jak poinformował nas rzecznik Miejskich Zakładów Autobusowych Adam Stawicki, inną stawkę miały jednak w czasie kampanii samorządowej komitety wyborcze.

Uchwała MZA z 12 września 2018 roku mówi o tym, że spółka "postanawia o wprowadzeniu cen specjalnych do obowiązujących cenników na sprzedaż powierzchni reklamowych dla Komitetów Wyborczych startujących w wyborach samorządowych (..)". Jak można przeczytać w dokumencie, za 30 dni ekspozycji cena wynosiła 400 zł netto za reklamę fullback. Ponadto komitety miały zniżkę na ramki reklamowe oraz monitory LCD. Uchwała nie jest dostępna w sieci. Dostaliśmy ją od rzecznika MZA.

Fragment uchwały MZA w sprawie rabatów

I właśnie o tej zniżce - 799 zł netto (czyli 66 proc.) za miesiąc ekspozycji dla każdego komitetu - w odpowiedzi na zarzuty samorządowców PiS informowali prezydent Warszawy oraz rzecznik miasta. Nie jest jednak prawdą, że z takiej zniżki skorzystały cztery komitety. Dwoje kandydatów, którzy reklamowali się w autobusach za pośrednictwem dwóch agencji reklamowych dostali standardową, komercyjną ofertę, wprawdzie ze zniżką, ale niższą niż ta, z której prawo miały skorzystać komitety. Dodatkowo, agencje nie mogły zapłacić za mniej niż siedem dni ekspozycji.

Cennika dla komitetów brak

Samorządowcy PiS pisali także w mediach społecznościowych, że gdy chcieli się reklamować na autobusach, to nikt ze spółki im nie mówił o ewentualnych zniżkach. Radny Warszawy Błażej Poboży napisał na Twitterze: "W swojej kampanii szukałem możliwości reklamowania się na autobusach lub wiatach przystankowych. Przy tzw. limicie nie mogłem pozwolić sobie na taką formę reklamy. W tej samej cenie miałbym 1 nośnik, a kandydat PO aż 5. #AferaAutobusowa mogła wpłynąć na wynik wyborów".

- Ludzie z mojego komitetu wyborczego zwracali się o cenniki dotyczące miejsc reklamowych w warszawskich autobusach. Nikt nigdy nie powiedział nam o żadnych zniżkach. Zrezygnowaliśmy, bo ceny było za wysokie - mówił pod koniec marca Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości i jednocześnie kontrkandydat obecnego prezydenta Warszawy w ostatnich wyborach samorządowych.

Co na takie zarzuty odpowiada miejska spółka?

- Każdy klient zgłaszający się do nas jest informowany o przysługujących mu zniżkach, a oferta jest konstruowana po zapoznaniu się przez MZA z formą prawną pytającego - stwierdza Stawicki. Rzecznik nie odpisał, czy istnieje na to dowód w postaci wymiany pism.

Zapytaliśmy Ewę Popowską, pełnomocnika wyborczego Koalicyjnego Komitetu Wyborczego SLD Lewica Razem, skąd jej komitet wiedział o rabatach w MZA. Odesłała nas do Sebastiana Wierzbickiego, szefa stołecznego SLD.

- Zawsze w jakichś rozmowach handlowych najpierw rozmawia się o dostępności, cenach, zniżkach. Mieliśmy wiedzę, że taka uchwała o rabatach była. Ktoś z naszego sztabu dzwonił do MZA i wrócił do mnie z taką informacją, ale myślę, że to była wiedza powszechna. Zresztą to nie pierwszy raz, gdy reklamowaliśmy się w taki sposób - mówi Wierzbicki w rozmowie z Konkret24.

Radni i posłowie PiS zarzucali też, że informacji o rabatach nie ma na stronie MZA. Sprawdziliśmy. To prawda. Dlaczego?

- Na stronie internetowej opublikowany jest cennik podstawowy na nośniki reklamowe. Każdorazowo oferta jest konstruowana o aktualne zasady premiowania i ceny szczegółowe dla konkretnych usług. Nie praktykujemy publikowania na stronie internetowej schematów rabatowania oraz ofert specjalnych - odpowiedział nam rzecznik MZA.

- To zawsze jest kwestia polityki handlowej danej firmy, ale myślę, że przy wyborach ze względu na przejrzystość, informacja o rabatach na stronie MZA powinna się znaleźć - ocenia Wierzbicki.

Trwa wewnętrzna kontrola

Aby obliczyć wartość kampanii dla każdego kandydata i sprawdzić, czy otrzymał rabat, zwróciliśmy się do MZA o udostępnienie wzoru, za pomocą którego spółka takowy oblicza.

"Cena za fullback konstruowana była w oparciu o następujący wzór: 400 zł netto (stawka dla komitetu wyborczego na podstawie uchwały MZA - red.) / 30 dni * liczba dni ekspozycji * liczba nośników + VAT", odpisał nam rzecznik spółki.

Z naszych obliczeń wynika, że komitety za kampanię fullback w przypadku żadnego z kandydatów nie zapłaciły mniej niż powinny.

Komitet Koalicji Obywatelskiej najwięcej zapłacił za reklamę na tyłach autobusów z kandydującym wówczas Rafałem Trzaskowskim. Zgodnie z cennikiem dla komitetów wartość jego kampanii w tej formie wyniosła 15580 zł. Taka kwota została zapłacona miejskiej spółce.

Faktura za reklamę Rafała Trzaskowskiego

W kilku przypadkach zdarzyły się błędy w wystawionych przez spółkę zleceniach. Chodzi o to, że wpisane tam dni ekspozycji reklam i liczby nośników nie zgadzały się z rzeczywistym czasem trwania kampanii i zastosowanymi nośnikami. Zdarzyło się tak w sześciu przypadkach. Poprawna była natomiast zapłacona kwota, czyli komitet zapłacił za to, co powinien.

Jak jednak ustaliliśmy, Komitet Wyborczy Koalicji Obywatelskiej zapłacił więcej niż powinien za reklamę czworga kandydatów. Chodzi o Renatę Niewitecką, Marię Łukaszewicz, Grzegorza Rogólskiego oraz Grzegorza Kuca i łączną kwotę ponad 600 zł.

Zapytaliśmy rzecznika MZA, dlaczego tak się stało.

- W tej chwili prowadzimy kontrolę wewnętrzną w Dziale Promocji i Reklamy. Kontrola wyjaśnia między innymi te kwestie - odpisał.

Reklamy w autobusach wybranych kandydatów Koalicji Obywatelskiej Konkret24 | opracowanie własne na podstawie wystawionych przez MZA faktur

80 procent - wyjaśnienie

Na czterech fakturach, na co zwracali uwagę samorządowcy PiS, jest rzeczywiście adnotacja w nawiasie: "80 proc.", którą uznali oni za rabat przyznany przez spółkę kandydatom Koalicji Obywatelskiej.

Adnotacja na odwrocie jednej z faktur

W rzeczywistości jednak ten dopisek odnosi się do limitu określonego w art. 136 Kodeksu Wyborczego. Mówi on o tym, że komitety wyborcze nie mogą wydać na reklamę (w tym w prasie) więcej niż 80 procent łącznego limitu wydatków komitetu. Podczas zeszłorocznej kampanii wyniósł on dla Komitetu Koalicji Obywatelskiej 26,9 mln zł.

PiS zawiadamia prokuraturę

W czwartek radni PiS złożyli w tej sprawie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez pracowników MZA, a także kandydatów KO w wyborach samorządowych.

- Zdecydowaliśmy się na podstawie danych zgromadzonych przez posła Lisieckiego sporządzić zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa zarówno przez nieokreślonych pracowników MZA, ale również – być może - kandydatów Koalicji Obywatelskiej – powiedział Sebastian Kaleta przed złożeniem zawiadomienia. Jak mówił, wskazano w nim, że "mogło dojść do popełnienia przestępstwa działania na szkodę spółki i wyrządzenia jej szkody w znacznej wartości".

Kaleta podkreślił, że w przypadku niektórych osób takie działanie miałoby być motywowane "chęcią uzyskania korzyści osobistej". - Z tego powodu, że część pracowników MZA udzielających tych rabatów jest politykami PO – wskazał.

Zdaniem radnego PiS "tłumaczenia rzecznika prezydenta oraz spółki są niespójne i nie są zgodne ze zgromadzonymi dokumentami".

aktualizacja, 11.04.0219

Dodaliśmy fragment uchwały MZA w sprawie udzielania rabatów za reklamę w i na autobusach miejskich

Autor: Jan Kunert / Źródło: Konkret24; tvnwarszawa; PAP; zdjęcie: Adam Burakowski/Reporter/EastNews

Pozostałe wiadomości

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

Michał Wawer z Konfederacji przekonuje, że mimo nieobecności Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy uciekli na Węgry, ich procesy mogą się rozpocząć. Z prawnikiem tłumaczymy, że sytuacja obu polityków nie jest taka sama.

Dlaczego sądy nic nie robią w sprawie Ziobry i Romanowskiego? Poseł pyta, my odpowiadamy

Źródło:
Konkret24

"Przez waszą chorą, lewacką, politykę klimatyczną ludzie zamarzają w domach", "nikt nie pomaga Polskim seniorom, bo lepiej pomóc Ukraińcom" - takie przekazy szerzą się w sieci po śmierci małżeństwa w warszawskim Ursusie. To wyłącznie wykorzystywanie tragedii do siania dezinformacji.

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

Źródło:
Konkret24

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24