"Złożymy projekt ograniczający kadencyjność posłów". Co proponuje PSL

Władysław Kosiniak-Kamysz
Kosiniak-Kamysz o propozycji zniesienia dwukadencyjności w samorządach
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Paweł Supernak/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
"Będziemy wnioskować o to, żeby wprowadzić dwukadencyjność dla posłów i senatorów. Oczywiście do tego jest potrzebna zmiana konstytucji" - zadeklarował prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Ludowcy chcą wprowadzić limit kadencji dla parlamentarzystów, jeśli nie zostanie zniesiony podobny limit dla samorządowców. Pytamy konstytucjonalistów, jak mogłaby wyglądać taka zmiana.

"Trwa posiedzenie Rady Naczelnej @nowePSL. @KosiniakKamysz: jeśli nasza ustawa znosząca kadencyjność w samorządach nie zostanie przyjęta, złożymy projekt ograniczający kadencyjność POSŁÓW do dwóch kadencji" - ogłosił w sobotę, 10 października, na portalu X Jakub Stefaniak - sekretarz stanu w kancelarii premiera i członek Rady Naczelnej PSL.

Chęć wprowadzenia limitu dwóch kadencji dla posłów i senatorów zgłosił Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL, wicepremier i minister obrony narodowej, podczas posiedzenia Rady Naczelnej PSL. Nagranie z fragmentem wystąpienia lidera ludowców dostępne jest na kanale YouTube Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Władysław Kosiniak-Kamysz wypowiadał się w kontekście prac nad ustawą, która ma znieść obowiązujący obecnie limit dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów oraz prezydentów miast. Limit został wprowadzony w 2018 roku, za rządów Prawa i Sprawiedliwości, przed wyborami samorządowymi przypadającymi w tamtym roku. Osoba wybrana wtedy na wójta, burmistrza lub prezydenta mogła zostać wybrana na tę funkcję jeszcze tylko raz. Więcej o tej zmianie piszemy w dalszej części artykułu. W lipcu 2025 roku PSL zgłosił w Sejmie projekt ustawy, która ma zlikwidować limit kadencji dla samorządowców.

"To nie jest żaden szantaż"

"Będziemy kontynuować pracę nad tą ustawą i będziemy wnioskować do prezydenta o jej podpisanie" - zaczął swoje wystąpienie prezes PSL, odnosząc się do projektu znoszącego dwukadencyjność w samorządzie. Następnie przedstawił scenariusz, który PSL będzie realizować, jeśli ich ustawa nie wejdzie w życie: "Jeżeli ta ustawa nie znajdzie akceptacji, czy to w Sejmie, czy u prezydenta, to Polskie Stronnictwo Ludowe podejmie inicjatywę, żeby była równość w Polsce. I trzeba zacząć od tych, którzy są najważniejszymi przedstawicielami i stanowią o prawie. Czyli jeżeli chcemy kadencyjności, to nie w samorządzie zaczynajmy. Zacznijmy od siebie" - argumentował.

"(...) będziemy wnioskować o to, żeby wprowadzić dwukadencyjność dla posłów i senatorów. Nie dla radnych, no bo to jest wspólnota lokalna. Naprawdę ona wie, jak rozstrzygać, ale nie może być tak, że gospodarze małej gminy będą mieli ograniczoną kadencję, a reprezentanci, którzy uchwalają prawo, będą w żaden sposób nieograniczeni. Oczywiście do tego jest potrzebna zmiana konstytucji, ale ustawa, która zmienia konstytucję, jest możliwa przecież do wniesienia do Sejmu" - mówił Kosiniak-Kamysz.

"To nie jest żaden szantaż, toteż żeby nie zostało tak odebrane, że ktoś nie zagłosuje w Sejmie za zniesieniem kadencyjności, tylko to jest miara sprawiedliwości tak naprawdę, bo nie może być tak, że zaczyna się nie od siebie, tylko zaczyna się od innych" - dodał prezes PSL.

O to, czy i jak trzeba by zmienić konstytucję, aby wprowadzić limit kadencji dla posłów i senatorów, zapytaliśmy konstytucjonalistów: dr. Mateusza Radajewskiego z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu i dr. Kamila Stępniaka z Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu.

Kto może zostać posłem?

Doktor Kamil Stępniak potwierdza, że wprowadzenie takiego ograniczenia wymagałoby zmiany konstytucji. "Nie można tego uregulować wyłącznie w Kodeksie wyborczym. Mówimy bowiem o trwałym pozbawieniu określonej grupy obywateli możliwości kandydowania do parlamentu (bierne prawo wyborcze), a równocześnie o ograniczeniu wyborcom możliwości głosowania na tych kandydatów. Zatem to zasadnicza zmiana reguł dostępu do władzy ustawodawczej" - pisze dr Stępniak.

Bierne prawo wyborcze (prawo do kandydowania) do Sejmu i Senatu reguluje art. 99 konstytucji.

1. Wybrany do Sejmu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat. 2. Wybrany do Senatu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 30 lat. 3. Wybraną do Sejmu lub do Senatu nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego.
artykuł 99 konstytucji RP

To właśnie konieczność zmian w tym przepisie wskazuje dr Mateusz Radajewski: "Najlepiej byłoby tę kwestię uregulować w art. 99. określającym, kto może kandydować do Sejmu i Senatu. Można byłoby na przykład dopisać do tego przepisu ust. 4., który właśnie wskazywałby, że nie może być wybrana do Sejmu lub Senatu osoba, która sprawowała już mandat poselski lub senatorski przez dwie kadencje" - odpowiedział na nasze pytanie konstytucjonalista.

To samo zdanie ma dr Stępniak: "Najbardziej naturalnym miejscem byłby art. 99 konstytucji, który określa, kto może zostać wybrany do Sejmu i Senatu oraz wskazuje konstytucyjne przeszkody w uzyskaniu mandatu".

"Warto byłoby jednak rozważyć, czy wcześniejsze sprawowanie mandatu w jednej izbie miałoby być przeszkodą do kandydowania potem do drugiej izby. Jeśli uznalibyśmy na przykład, że poseł po zakończeniu dwóch kadencji może jednak kandydować do Senatu, należałoby to wyraźnie uregulować w tym przepisie" - dodaje dr Radajewski.

Wpływ na wybory prezydenckie

Dodatkowo Radajewski wskazuje na konieczność zmiany w art. 127 konstytucji, który określa zasady wyboru prezydenta RP. W ustępie 3. tego artykułu czytamy: "Na Prezydenta Rzeczypospolitej może być wybrany obywatel polski, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 35 lat i korzysta z pełni praw wyborczych do Sejmu". "Bez nowelizacji tego przepisu dwukrotne sprawowanie mandatu poselskiego lub senatorskiego oznaczałoby brak możliwości kandydowania na urząd prezydenta, co - jak należy zakładać - nie byłoby zamierzonym skutkiem proponowanej reformy" - zaznacza dr Radajewski.

Zdaniem obu prawników nie ma konieczności wprowadzania zmian w innych rozdziałach konstytucji, na przykład rozdziale II dotyczącym wolności, praw i obowiązków człowieka i obywatela.

Oczywiście ograniczenie liczby kadencji oddziałuje na sferę praw wyborczych i musi być oceniane także przez pryzmat zasad równości, powszechności wyborów czy proporcjonalności ograniczeń praw jednostki. Nie oznacza to jednak, że odpowiednie przepisy tego rozdziału należałoby redakcyjnie zmieniać.
doktor Kamil Stępniak, Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu

Od kiedy mógłby obowiązywać limit

Zdaniem dr. Radajewskiego zmiana mogłaby dotyczyć posłów, którzy pełnią mandaty minimum przez dwie kadencje, już po najbliższych wyborach: "Teoretycznie, skoro zmiana wymagałaby nowelizacji konstytucji, nie istnieje bezwzględna reguła dotycząca tego, kiedy ta zmiana mogłaby wejść w życie. Ustawa o zmianie konstytucji ma bowiem moc równą konstytucji, więc może przewidywać jednorazowe odejście od jej standardów. Trudno mi jednak sobie wyobrazić, by uchwalono ustawę, która automatycznie wygasi mandaty znacznej liczbie posłów (tym bardziej, że to oni będą ją uchwalać). Nie ma natomiast przeszkód, żeby taka ustawa zakazała kandydowania aktualnym posłom w najbliższych wyborach".

Nieco inne zdanie w tej kwestii ma dr Stępniak: "W teorii można sobie wyobrazić rozwiązanie, zgodnie z którym poseł mający już za sobą dwie kadencje nie mógłby wystartować w pierwszych wyborach odbywających się po wejściu zmiany w życie. Byłoby to jednak rozwiązanie znacznie bardziej kontrowersyjne".

"Dlatego rozwiązaniem zdecydowanie czystszym z punktu widzenia zasad państwa prawnego byłoby rozpoczęcie liczenia kadencji od wyborów przeprowadzonych po wejściu nowych przepisów w życie. Podobną logikę przyjęto przy wprowadzaniu w 2018 r. dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast – regulacja została skonstruowana prospektywnie" - dodaje konstytucjonalista.

Doktor Stępniak porównał też limit kadencji dla głowy państwa i potencjalny limit kadencji dla parlamentarzystów: "Na marginesie warto również dostrzec szerszy problem ustrojowy. Ograniczenie kadencyjności prezydenta jest czymś jakościowo innym niż ograniczenie kadencyjności parlamentarzystów. Prezydent jest jednoosobowym organem wyposażonym w istotne kompetencje państwowe, więc limit kadencji ma przeciwdziałać długotrwałej personalizacji władzy. Parlament jest natomiast organem przedstawicielskim".

Czy zmiana konstytucji jest możliwa

Jak może wyglądać ewentualny proces zmiany konstytucji? Reguluje go sama ustawa zasadnicza w art. 235. Projekt ustawy zmieniającej konstytucję może przedłożyć co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów (92 posłów), Senat lub prezydent. Ustawę musiałby przegłosować w jednakowym brzmieniu Sejm i Senat w terminie nie dłuższym niż 60 dni.

W Sejmie za zmianą musiałoby zagłosować co najmniej 2/3 posłów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. W Senacie konieczna byłaby bezwzględna większość w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Zmiany konstytucji dotyczące rozdziału IV (Sejm i Senat) i V (Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej) nie są zatwierdzane w referendum.

Jeśli PSL chce rzeczywiście zmienić konstytucję w sprawie limitu kadencji posłów i senatorów, będzie potrzebowało szerokiego porozumienia politycznego. W klubie PSL jest obecnie 32 posłów, więc brakuje jeszcze 60, by w ogóle złożyć projekt ustawy. W kolejnym - najważniejszym kroku - za ustawą zmieniającą konstytucję musiałoby zagłosować ich 307 przy pełnej frekwencji.

Na czym polega dwukadencyjność w samorządach

Limit maksymalnie dwóch kadencji w wyborach na wójta, burmistrza i prezydenta miasta został wprowadzony w 2018 roku za rządów Prawa i Sprawiedliwości. W tej samej nowelizacji Kodeksu wyborczego wydłużono kadencję organów władzy samorządowej z czterech do pięciu lat. Choć limit kadencji dla samorządowców został uchwalony w 2018 roku, to realnie wejdzie w życie w 2029 roku - obowiązujące ograniczenie liczby kadencji nie obejmuje okresu sprzed 2018 roku.

W sierpniu 2025 roku serwis MamPrawoWiedziec.pl przeprowadził analizę, z której wynika, że przy obecnych przepisach przymusowa zmiana będzie dotyczyła 61 proc. miast i gmin - w tylu miejscowościach wójtowie, burmistrzowie i prezydenci rządzą przynajmniej od dwóch kadencji i nie będą mogli kandydować w kolejnych wyborach. Z kolei Unia Metropolii Polskich, która zrzesza największe miasta, stwierdziła, że zmiana "oznacza przymusową wymianę włodarzy w ponad 1,5 tysiąca samorządów".

W lipcu 2025 roku PSL złożyło projekt ustawy, która ma znieść limit dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, a także zlikwidować zakaz kandydowania przez kandydata na wójta/burmistrza/prezydenta do rady powiatu i do sejmiku województwa. Projekt przeszedł przez dwa czytania, pracuje nad nim Komisja Nadzwyczajna ds. zmian w kodyfikacjach. Projekt ustawy znoszącej dwukadencyjność przygotowali także senatorowie.

Źródło: Konkret24
Czytaj także: