Zachód słońca nad Szanghajem. Kamera pokazuje futurystyczne budynki, w których działają ogromne centra danych. Wnika do środka i wraz z nią przemieszczamy się wzdłuż półek z setkami serwerów, a narrator opowiada: "Gdy Zachód zamyka innowacje w korporacyjnych klatkach, Chiny budują własną przyszłość. Wolną od monopolu Doliny Krzemowej".
Kolejne ujęcie: Europejczyk siedzi przy stole z Azjatką. Tak przynajmniej mamy to rozumieć. Po podpisaniu leżącej przed nimi umowy wstają i podają sobie ręce. Uśmiechają się szeroko, a stojący obok członkowie delegacji biją brawo. "Polska może stać się pomostem między Wschodem a Europą. Inwestycje w chińskie AI to szansa na transfer technologii, rozwój przemysłu i uniezależnienie się od amerykańskich gigantów" - mówi lektor.
Na tym pochwały Państwa Środka się nie kończą. "Chińskie rozwiązania stają się konkurencyjne wobec zachodnich, a w wielu dziedzinach już je przewyższają. Inwestując w chińskie AI, Polska wzmacnia własną suwerenność cyfrową" - zapewnia narrator. W kadrze pojawiają się naukowcy, w tle polskie i chińskie flagi. Wtedy nawet niewprawne oko się już zorientuje, że całe to nagranie na tiktokowym kanale wygenerowała sztuczna inteligencja.
Scrollujemy dalej. Kolejny film na tym kanale to także twór AI. Znowu oglądamy Szanghaj, ale teraz unosi się nad nim ogromny, czerwony smok. Obok, pod powiewającą chińską flagą, grupa mężczyzna pochyla się nad mapą świata. "Chińczycy ogłaszają plan rodem z science fiction" - zapowiada męski głos. "Podczas gdy Amerykanie grzęzną na Bliskim Wschodzie, Chiny przygotowują się do rywalizacji XXI wieku. Filar rywalizacji? Sztuczna inteligencja i robotyka humanoidalna" - słyszymy. Pomysł filmu oparto na kontraście: amerykańscy żołnierze biegają po zgliszczach budynków, a chińscy naukowcy w białych fartuchach programują roboty w futurystycznym mieście. Wszystkiemu towarzyszy zadane w opisie pytanie: "Czy to rzeczywiście Chińczycy jeszcze gonią Amerykanów?".
Za takimi materiałami i zawartymi w nich narracjami skierowanymi do Polaków czai się rzeczywiście ukryty smok. Dużo większy niż ten unoszący się nad Szanghajem.