"Papier do pieczenia może być toksyczny"? Ile w tym prawdy

Źródło:
Konkret24
Jedzenie szkodliwe jak papierosy
Jedzenie szkodliwe jak papierosy
TVN24
Jedzenie szkodliwe jak papierosyTVN24

"Zatrważające", "jedzenie cię zatruwa" - zaniepokojeni internauci komentują doniesienia o rzekomej szkodliwości papieru do pieczenia. Ekspertka uspokaja i wyjaśnia, czy i kiedy takie zagrożenie występuje.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

"Wiedzieliście, że papier do pieczenia może być toksyczny?" - zapytał w poście na platformie X internauta, który opublikował niemal trzyminutowe nagranie. Widzimy w nim ubraną w fartuszek kobietę, która trzyma w dłoni rolkę papieru do pieczenia i mówi: "Jeśli masz to u siebie, to koniecznie zobacz ten filmik". Opowiada, że jakiś czas temu zauważyła, iż u jej córki pojawiła się egzema, a ona zaczęła "szukać, co może być przyczyną". "Trafiłam na ciekawe informacje odnośnie papieru do pieczenia. Papier do pieczenia nasączany jest trzema różnymi składnikami. Pierwszy to jest quilon, drugi to jest silikon PDMS, a trzeci jest to PFAS" - mówi kobieta.

Ponad 160 tys. razy obejrzano opublikowany w X film o szkodliwości papieru do pieczeniax.com

Dalej opowiada, jakie skutki zdrowotne związane z tymi substancjami może wywołać stosowanie papieru do pieczenia. "Quilon to jest taka substancja, która po podgrzaniu do temperatury wyższej niż 200 stopni wydziela do jedzenia chrom sześciowartościowy" - mówi, twierdząc, że może prowadzić to "do podziału komórek, a co za tym idzie również do zmian rakowych". "Drugą substancją, jaką nasączany jest papier do pieczenia, jest to silikon PDMS, a w dużych temperaturach silikon uwalnia silikoksany. Kiedy silikoksany dostaną się do naszego układu trawiennego, powodują zaburzenia hormonalne. Dlatego, jeśli planujesz powiększenie rodziny, nie używaj papieru do pieczenia" - przestrzega. Potem mówi o grupie związków chemicznych PFAS: "Ostatnia rzecz, którą nasączany jest papier do pieczenia, jest to PFAS. Jest to substancja, która powoduje, że jest wszystko ładnie, gładko i ślisko. Co ciekawe, powoduje raka jąder i nerek. PFAS jest zakazany w przemyśle spożywczym i wpływa również negatywnie na płód".

Internauci: "realne zagrożenie dla zdrowia" vs "większej bzdury nie przeczytam"

"Podgrzany [papier do pieczenia] uwalnia do jedzenia rakotwórczy chrom, zaburzające hormony siloksany i toksyczne PFAS, co stanowi realne zagrożenie dla zdrowia!" - napisał autor cytowanego wyżej posta. Wygenerował on ponad 160 tys. wyświetleń. "Moja żona kupiła specjalny papier do pieczenia bez tego syfu. Sprawdza się bardzo dobrze"; "Dzisiejsze czasy to chodzenie po polu minowym. Co chwila wychodzą takie rzeczy. Jedyne co chroni nas to prostota - im mniej będziemy kupować rzeczy wytworzonych przez przemysł, tym większa szansa na zdrowie" - komentowali internauci (pisownia postów oryginalna).

Część podeszła jednak z dystansem do tych informacji. "Dlaczego przyszło mi żyć w czasach gdy dowolny nounejm może nagrać 19sekundowy filmik do Internetów twierdząc np. że raka wywołuje nagrzewnica w aucie i będzie cytowany w tysiącach rozmów? Nie mówię że to nieprawda, ale, k****, wypadałoby się na coś powołać, jakieś badania może?"; "Papier do pieczenia jest szkodliwy, jeśli jest używany nieprawidłowo, czyli tak samo jak tysiące innych produktów, a nawet leków"; "Większej bzdury nie przeczytam xD skąd te PFAS mają się znaleźć w papierze do pieczenia? Skąd chrom, skoro nie jest używany na żadnym etapie produkcji?" - pisali.

Oryginał nagrania opublikowany został na Instagramie 14 listopada. Tam wyświetlono go ponad 60 tys. razy, a internauci w komentarzach pisali: "I to jest cenna wiedza!"; "To jest zatrważające. Dlaczego na papierze nie ma informacji do jakiej temperatury można go używać. Dziękuję za tą cenną wiedzę!"; "To jest zatrważające. Jak zaczynasz analizowac to odkrywasz że na każdym kroku przedmioty codziennego użytku, a szczególnie jedzenie, cię zatruwa!".

Film o papierze do pieczenia rozchodził się na różnych platformach x.com, Facebook, TikTok

Nagranie rozpowszechniano nie tylko na X i Instagramie, ale również na TikToku czy Facebooku. "Papier do pieczenia...chyba każda kobieta na nim piecze...nawet on zatruty. Ręce opadają a włosy się jeżą" - pisali oburzeni internauci.

Ile jest prawdy w tym, co opowiada bohaterka nagrania?

Stosować zgodnie z zaleceniami

Prawdą jest, że papier pergaminowy może wydzielać niechciane substancje do żywności - ale dzieje się to tylko w sytuacji, gdy jest używany niezgodnie z przeznaczeniem. Kluczowe jest to, że każdy papier do pieczenia ma określoną wytrzymałość termiczną, czyli maksymalną temperaturę, w jakiej można go stosować. Ta maksymalna temperatura jest podawana na opakowaniu papieru.

Informacja o wytrzymałości danego papieru do pieczenia na temperaturę jest podawana na opakowaniuKonkret24

Na to, że w przypadku prawidłowego użytkowania, zgodnego z zaleceniami producenta nie ma powodów do zmartwień, zwracali uwagę także komentujący internauci: "Jak ktoś nie potrafi przeczytać instrukcji. Na każdym papierze jest napisane, w ilu stopniach można go używać. Ale kto by tam czytał... ważne że trujący"; "A wystarczyło przeczytać ostrzeżenie na opakowaniu".

Jakie papiery do pieczenia stosuje się w UE

Doniesienia o szkodliwości papierów z powłokami, o których opowiada kobieta z nagrania, skonsultowaliśmy z dr Marzeną Pawlicką-Cegiełko, główną specjalistką w Zakładzie Bezpieczeństwa Żywności w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego PZH-PIB. Ekspertka w rozmowie z Konkret24 wyjaśnia, do czego takie powłoki w ogóle służą. - Przede wszystkim papier pergaminowy, czyli papier do pieczenia, to jest papier na bazie celulozy, który został przetworzony tak, aby miał dodatkowe właściwości: nieprzywieralność, odporność na wilgoć, tłuszcz i ciepło. Do tego trzeba zastosować odpowiednie powłoki - mówi.

- Papiery do pieczenia używane w Europie najczęściej są pokryte silikonem. Ale w sieci pojawia się też coraz więcej informacji, że są dostępne papiery powlekane quilonem i że to jest bardzo niebezpieczna powłoka wydzielająca metale ciężkie - przyznaje. Przypomnijmy, że wątek quilonu pojawił się w nagraniu. Autorka filmu mówiła, że przez podwyższoną temperaturę, quilon zaczyna wydzielać do żywności chrom, co może doprowadzić do zmian rakowych. Ekspertka jednak uspokaja: - W Europie papiery pokryte quilonem nie są stosowane. Ich nie ma na naszym rynku. Te wszystkie ostrzegające filmiki z Instagrama najczęściej pochodzą ze Stanów Zjednoczonych, gdzie takie wyroby są. To jest istotne: w Europie mamy zupełnie inne przepisy, jeśli chodzi o materiały do kontaktu z żywnością. Te nagrania mogą wprowadzać w błąd.

Doktor Marzena Pawlicka-Cegiełko przestrzega jednak, że "migracja różnych substancji z papieru do pieczenia do żywności może mieć miejsce" także w przypadku papierów stosowanych w Europie. - Wynika to z tego, że powłoka tłuszczoodporna, silikonowana zawiera różne dodatki, żeby mieć te odpowiednie właściwości. I tutaj jest sporo publikacji naukowych o migracji do żywności substancji PFAS, o których także była mowa w tym nagraniu. Lecz owe substancje są nie tylko w papierze do pieczenia, ale na wszystkich tłuszczoodpornych opakowaniach do kontaktu z żywnością: w opakowaniach na żywność fastfoodową, w torebkach na popcorn do mikrofali - wymienia. - Negatywne skutki dla zdrowia związane z PFAS mogą się pojawić, gdy takie opakowanie czy ten papier do pieczenia stosujemy niezgodnie z jego przeznaczeniem - podkreśla.

Nie ma jednak konkretnych przepisów dotyczących związków PFAS. - Istnieje rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, natomiast to rozporządzenie nie dotyczy chociażby papieru do pieczenia, bo on nie jest traktowany jako opakowanie żywności. To problem legislacyjny. Ale prawda też jest taka, że wielu przedsiębiorców traktuje to rozporządzenie jako wytyczną również w stosunku do papieru, tak by ich wyroby spełniały wymogi w zakresie bezpieczeństwa w kontakcie z żywnością - tłumaczy ekspertka.

- O największym ryzyku migracji substancji do żywności mówimy w przypadku papieru zawierającym wtórne włókna celulozowe, czyli papieru z recyklingu. Może on oczywiście uwalniać różne substancje, różnie pozostałości drukarskie - przestrzega dr Pawlicka-Cegiełko. Jednak podkreśla, że "większość papierów do pieczenia dostępnych na rynku nie ma tych włókien celulozowych". 

Wytyczne, badania i przeznaczenie produktu

Mimo tego, że istnieje ryzyko migracji niechcianych substancji z papieru do żywności, ekspertka uspokaja. Po pierwsze, dopuszczone na rynek wyroby spełniają konkretne wytyczne; po drugie, muszą zostać przebadane; po trzecie, ryzyko migracji pojawia się, gdy papier stosujemy niezgodnie z jego przeznaczeniem i wytycznymi producenta.

- Rozporządzenie, o którym mówiłam w przypadku PFAS-ów, dotyczy opakowań, a niekoniecznie papieru i przede wszystkim odnosi się do kwestii środowiskowych. Lecz nie jest tak, że do papieru żadnych wymogów nie ma. Przede wszystkim w Unii Europejskiej mamy bardzo restrykcyjne wymogi, jeśli chodzi o materiały i wyroby przeznaczone do kontaktu z żywnością. Wszystkie one muszą spełniać wymogi określone w rozporządzeniu nr 1935 z 2004 roku w sprawie materiałów i wyrobów przeznaczonych do kontaktu z żywnością. To w nim zawarty jest obowiązek tego, że wszystkie materiały w warunkach użytkowania nie mogą uwalniać do żywności substancji w ilościach, które mogłyby stanowić zagrożenie dla zdrowia, powodować zmian w składzie żywności i powodować pogorszenia ich zapachu i smaku - tłumaczy dr Pawlicka-Cegiełko.

I choć na poziomie unijnym nie ma przepisu określającego wartości graniczne dla wszystkich substancji migrujących, to są wytyczne opracowane przez stowarzyszenia europejskie i uznane w UE lub wytyczne krajowe innych państw, które u nas też są uznawane. - Na przykład w Niemczech te wartości opracowywane są przez Instytut do spraw Oceny Ryzyka, BfR. I jedna z wytycznych BfR dotyczy właśnie papieru i tektury do celów piekarniczych. One na polskim rynku są uznane i stosowane - wyjaśnia dr Pawlicka-Cegiełko.

Trzeba też wiedzieć, że wprowadzając papier do obrotu na terenie Unii Europejskiej, dany podmiot gospodarczy musi go przebadać, musi wystawić deklarację zgodności potwierdzającą, że wyrób jest bezpieczny. Badania są przeprowadzane w laboratoriach, które mają kompetencje w tym zakresie (laboratoriach akredytowanych). - Jeśli chodzi o badania papieru i tektury, w większości są to badania dotyczące całkowitej zawartości w wyciągach wodnych albo badania migracyjne. Bierze się pod uwagę przede wszystkim wspomniane już wytyczne BfR-u albo wytyczne EDQM, czyli Europejskiej Dyrekcji do spraw Jakości Leków i Opieki Zdrowotnej - mówi ekspertka. - Przedsiębiorca musi badania posiadać i w przypadku urzędowej kontroli musi je przedstawić. Musi też przedstawić potwierdzenie zgodności w całym łańcuchu dostaw, więc od surowców poprzez półprodukty, do wyrobu gotowego. Musi być przekazywana odpowiednia dokumentacja, potwierdzająca, że ten wyrób będzie bezpieczny w, kontakcie z żywnością - tłumaczy.

I przypomina: nie można stosować wyrobu w warunkach, które nie są zalecane przez producenta. Zaznacza:

Wszystkie wyroby przeznaczone do kontaktu z żywnością, w tym papier do pieczenia, muszą spełniać wymogi w zakresie znakowania, także określonych w rozporządzeniu z 2004 roku. Ono zobowiązuje producentów do określania zaleceń dotyczących bezpiecznego użytkowania tego wyrobu, w tym dozwolonej temperatury stosowania.

"Hity z Instagrama"

- Niepokojące są te "hity z Instagrama", w których promuje się stosowania papieru niezgodnie z wytycznymi - zauważa ponadto dr Pawlicka-Cegiełko. Ona widziała nagrania, w których na pergaminie położonym na patelni smaży się mięso. - Trzeba zawsze pamiętać, do czego papier służy: on jest do pieczenia, do wykładania form do pieczenia. To jest odpowiednie jego zastosowanie. Natomiast jeżeli my to zmodyfikujemy, smażymy na tym papierze, wtedy niepożądane substancje mogą się do żywności dostać - podsumowuje ekspertka.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24