Ministrowie spraw wewnętrznych i administracji oraz cyfryzacji podpisali 22 maja 2026 roku rozporządzenie dotyczące transkrypcji aktów małżeństwa par jednopłciowych zawartych za granicą. Dopuszcza ono przeniesienie zagranicznego aktu do polskiego rejestru stanu cywilnego niezależnie od płci małżonków.
Jak poinformował tego samego dnia na portalu X wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, rozporządzenie wprowadza nowe wzory aktu małżeństwa. Dotychczasowe znaczenia "mężczyzna" i "kobieta" - umieszczone w osobnych rubrykach - mają zostać zastąpione w obu przypadkach zapisem "mężczyzna/kobieta". Oznacza to, że w akcie małżeństwa będzie można oznaczyć dwóch mężczyzn lub dwie kobiety.
Pierwszej transkrypcji aktu małżeństwa zawartego w innym kraju Unii Europejskiej dokonano w Polsce w Urzędzie Stanu Cywilnego w Warszawie 14 maja 2026 roku. To efekt wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z marca tego roku, dotyczącego nakazu transkrypcji aktu małżeństwa dwóch Polaków zawartego legalnie w 2018 roku w Berlinie. Od początku marca NSA nakazał transkrypcję aktów małżeństwa w sumie siedmiu par jednopłciowych.
Oficjalnych danych o tym, ile par na taką transkrypcję czeka, nie ma. 21 maja w Radiu Zet Katarzyna Kotula, posłanka Lewicy, sekretarz stanu w kancelarii premiera i pełnomocniczka rządu do spraw równości, była pytana o liczbę małżeństw jednopłciowych zawartych poza granicami i chcących uzyskać transkrypcję aktu. "My zrobiliśmy takie ręczne liczenie, bo nikt nie zebrał tych danych. (...) My mamy takie dane, które zebraliśmy w ciągu ostatniego roku i to jest około dwóch tysięcy par dzisiaj" - mówiła.
W tej samej rozmowie padło pytanie, z którym Katarzyna Kotula nie umiała sobie poradzić. Ten fragment rozmowy przytaczamy w całości. Prowadzący rozmowę Marcin Zaborski zapytał bowiem: "Czy pary jednopłciowe po transkrypcji mogą rozwieść się Polsce?". Nastąpiła chwila ciszy, po której Kotula odparła: "Myślę, że tak". "Jak?" - dopytał Zaborski, a Kotula przyznała: "Zaskoczył mnie pan tym pytaniem". "Jak? To proszę pomyśleć, jak?" - kontynuował dziennikarz. Na to wyraźnie zdumiona polityczka odpowiedziała: "Mhmm... Na zasadzie zwyczajnej, prywatne prawo międzynarodowe to reguluje". Dziennikarz dopytywał dalej, czy takie pary miałyby się udać do notariusza, czy do sądu, a jeżeli tak to do którego. "Nie odpowiem..." - odparła Kotula. "Naprawdę pani tego nie rozważała? To jest jedna z kluczowych rzeczy" - stwierdził dziennikarz. I dalej dopytywał o to, gdzie takie pary ewentualnie mogłyby się rozwieść. Kotula nie odpowiedziała jednak na to pytanie.
Postanowiliśmy więc z pomocą ekspertów poszukać odpowiedzi na to pytanie.