Dyskusje na temat rzekomego uprzywilejowania Ukraińców w Polsce są obecne zarówno w sieci, jak i w politycznych dyskusjach nieustannie - podgrzewają je publikowane w mediach społecznościowych fake newsy czy opowieści niewiadomego pochodzenia trudne do zweryfikowania. Tym razem chodzi o dostęp do refundowanych leków. Bazą przekazu stała się historia jakiegoś ubezpieczonego Polaka, którego już nie stać na potrzebne mu lekarstwo, podczas gdy mieszkający w Polsce seniorzy z Ukrainy dostają ten sam lek za darmo. Piszemy "jakiegoś Polaka", ponieważ jak często w przypadku takich opowieści bywa, nie przedstawia się w nich konkretów.
"Mój znajomy, ciężko chory, ubezpieczony Polak, musi brać lek Jardiance na serce. W kwietniu lek podrożał o 100 procent i go już nie stać. Szuka teraz seniora z Ukrainy, bo oni dostają ten lek od NFZ za darmo" - informował autor posta, który 22 kwietnia opublikowano na platformie X (pisownia postów oryginalna). Wpis ten wyświetlono ponad 186 tys. razy, a ponad tysiąc użytkowników podało go dalej.
"To już sam sobie odpowiedziałeś dlaczego lek podrożał o 100 procent skoro inny senior dostaje go za darmo ten pierwszy musi zapłacić" - napisał jeden z komentujących. Jak było do przewidzenia, część internatów oskarżała Ukraińców o żerowanie na Polsce. "Nie płacą składek. Zabierają nam pracę. Dostają leki za darmo" - pisali na przykład. Lecz inni zauważali, że autor posta napisał "bzdurę", kolejną "historię z tych, które się nigdy nie zdarzyły". "Nie, nie dostają za darmo" - skomentował internauta, który twierdzi, że zażywa ten sam lek.
Temat w sieci nagłośniono tak, że kilka dni później narracja przeniosła się z mediów społecznościowych do telewizji. 26 kwietnia w Telewizji Republika prawicowy publicysta, podróżnik Wojciech Cejrowski opowiedział tę historię, a fragment programu szybko trafił do mediów społecznościowych - to nagranie rozpowszechniali znowu internauci.
Za Cejrowskim temat podjął polityk Konfederacji Paweł Usiadek. We wpisie sugerował, że ciężko chory Polak, którego dotyczy ta historia, jest seniorem, a więc ukraińscy seniorzy mają być uprzywilejowani względem polskich emerytów w dostępie do refundowanych leków. "Schorowany senior nie może już kupić leku na serce, bo podrożał o 100 procent. Szuka więc... seniora z Ukrainy, by mu go 'wykupił', bo oni dostają ten lek za darmo" - napisał polityk (post jest już teraz niedostępny, zachowała się jego archiwalna wersja).
Lek podrożał, ale polski pacjent może go dostać bezpłatnie
Preparat Jardiance (empagliflozyna) - którego dotyczy ten przekaz - to lek na receptę stosowany w leczeniu cukrzycy typu 2, przewlekłej niewydolności serca i przewlekłej choroby nerek. Znajduje się na liście leków refundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, jednak od 1 kwietnia 2026 roku poziom refundacji został obniżony. Czyli pacjent musi zapłacić za niego więcej.
Obecnie opakowanie Jardiance 10 mg zawierające 28 tabletek kosztuje 97,18 zł przy 30-procentowej odpłatności (cena pełna: 145,16 zł). Z kolei większe opakowanie (60 tabletek) kosztuje 199,81 zł (cena pełna: 302,64 zł) - takie informacje przekazał Konkret24 Paweł Florek, rzecznik prasowy NFZ.
Przed zmianą refundacji ceny były wyraźnie niższe: za mniejsze opakowanie pacjenci płacili 50,02 zł, a za większe 93,85 zł. Według branżowego portalu mgr.farm jest to "efekt pojawienia się tańszych zamienników innego leku - dapagliflozyny, ale umieszczonego w tej samej grupie limitowej co empagliflozyna".
"Lek Jardiance może być wydany pacjentowi bezpłatnie" - podkreśla Paweł Florek w odpowiedzi na nasze pytania. Tłumaczy na jakich zasadach: "Odpłatność określana jest przez lekarza wystawiającego receptę na Jardiance i zależna jest od statusu ubezpieczenia danej osoby, spełnienia przez pacjenta wskazań refundacyjnych tego leku oraz od ewentualnych dodatkowych uprawnień. W przypadku pacjentów, którzy ukończyli 65. rok życia (uprawnienie dodatkowe 'S' na recepcie) i spełniają wskazania refundacyjne tego leku, lek jest wydawany bezpłatnie".
Program bezpłatnych leków dla seniorów powyżej 65. roku życia obowiązuje od 1 września 2023 roku. Podobny dotyczy też dzieci i młodzież poniżej 18. roku życia. Bezpłatnie leki przysługują wszystkim osobom, które spełniają trzy kryteria: - mają ukończone 65 lat (lub mają poniżej 18 lat), - mają rozpoznane schorzenie, które jest zgodne z zakresem wskazań objętych refundacją, - potrzebny im lek znajduje się w wykazie D1 lub D2 refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych w załączniku do obwieszczenia ministra zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków.
NFZ: nie można mówić o "preferencyjnym traktowaniu obywateli Ukrainy"
5 marca 2026 roku wygasły uprawnienia dla obywateli Ukrainy w dostępie do publicznej ochrony zdrowia w Polsce - chodzi o Ukraińców, którzy byli do tej pory objęci tzw. specustawą. Zmniejszeniu uległy m.in. niektóre świadczenia socjalne oraz część uprawnień w zakresie opieki zdrowotnej.
"Aktualnie obywatele Ukrainy mają dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych tylko i wyłącznie w przypadku objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym na zasadach analogicznych jak obywatele Polski. Wyjątkiem są beneficjenci ochrony czasowej, którzy posługują się numerem PESEL ze statusem UKR, i którzy: byli ofiarami tortur lub gwałtu, lub mają poniżej 18. roku życia, czyli dzieci i młodzież, lub są kobietami w ciąży, w czasie porodu lub połogu, lub mają zaświadczenie o zamieszkiwaniu w ośrodku zbiorowego zakwaterowania" - tłumaczy rzecznik NFZ. I podkreśla:
Otrzymanie recepty refundowanej na jakikolwiek lek wymaga spełnienia posiadania ubezpieczenia bądź otrzymania statusu ochrony czasowej. W sytuacji spełnienia tych warunków świadczenia udzielane są na identycznych zasadach jak polskim obywatelom, stąd nie możemy mówić o jakimkolwiek preferencyjnym traktowaniu obywateli Ukrainy.Paweł Florek, rzecznik prasowy NFZ
Ukraińscy emeryci i renciści mieszkający w Polsce mogą uzyskać pełne prawo do świadczeń zdrowotnych w ramach NFZ pod warunkiem, że ich emerytura lub renta jest wypłacana za pośrednictwem polskiego banku. Jak informuje NFZ, dopiero po spełnieniu tego wymogu przysługuje im dostęp do bezpłatnej opieki medycznej na takich samych zasadach jak polskim emerytom i rencistom.
W innej wersji historii, która stała się bazą fake newsa, nie podawano wieku owego chorego Polaka ani szczegółów jego stanu zdrowia, od których może zależeć poziom refundacji. Porównywanie sytuacji takiej osoby z seniorem - niezależnie od tego, czy senior jest Polakiem, czy Ukraińcem przebywającym w Polsce i spełniającym zasady objęcia bezpłatną opieką medyczną - wprowadzać w błąd.
A przede wszystkim: "znajomy" z owej historii wcale nie musiałby szukać ukraińskiego seniora - mógłby poprosić o taką pomoc polskiego emeryta. Lecz wygląda to po prostu na szukanie na siłę kolejnej tezy, która, wprowadzając opinię publiczną w błąd, będzie eskalować negatywne emocje wobec Ukraińców.