|

"Polska staje się multi-kulti"? Co stoi za danymi GUS

Obcokrajowcy często zatrudniają się w firmach kurierskich, taksówkarskich czy dostarczających jedzenie
Obcokrajowcy często zatrudniają się w firmach kurierskich, taksówkarskich czy dostarczających jedzenie
Źródło zdj. gł.: Jarzy Ochoński/PAP
W Polsce trwa "proces demograficznej podmiany pokoleń" i stajemy się krajem wielokulturowym - tak politycy, ale nie tylko, interpretują dane GUS. Padają przykłady miejscowości, gdzie imigrantów jest dużo, a nawet - gdzie jest ich więcej niż Polaków. To historia o strachu, który łatwo wzbudzić i o danych, które łatwiej zmanipulować, niż zrozumieć.Artykuł dostępny w subskrypcji

"Zaczyna się" - ostrzega anonimowy użytkownik w serwisie X. To jego komentarz do nagrania o tym, że w pierwszej polskiej gminie ma mieszkać więcej imigrantów niż Polaków. Według sieciowych doniesień chodzi o gminę miejsko-wiejską Mikstat leżącą na południu województwa wielkopolskiego. "Pomyślcie sobie, co muszą czuć mieszkańcy Mikstatu i okolicznych miejscowości" - mówi mężczyzna na filmie. Powołuje się w nim na dane Głównego Urzędu Statystycznego i wymienia narodowości: Kolumbia, Nepal, Indie, Filipiny, Sri Lanka. "Sądzicie, że ci mieszkańcy się świetnie asymilują? Szczerze wątpię, oglądając obrazki z zachodu Europy" - dodaje.

Ale Mikstat nie jest jedyny. W ostatnim czasie w sieci dyskutowano o kilku miejscowościach z dużym odsetkiem obcokrajowców. Wymieniano przede wszystkim Ustronie Morskie w województwie zachodniopomorskim i Raszyn w województwie mazowieckim. O tym ostatnim pisał nawet wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji. "Warto zwrócić uwagę na podwarszawską gminę Raszyn. Odsetek imigrantów zbliża się do 30 procent, a na niektórych ulicach mocno przekracza 50 procent" - napisał polityk i stwierdził, że przez to w Raszynie tanieją nieruchomości należące do Polaków.

Migranci w Mikstacie i Raszynie mieli wywołać negatywne konsekwencje dla mieszkańców
Migranci w Mikstacie i Raszynie mieli wywołać negatywne konsekwencje dla mieszkańców
Źródło zdjęcia: x.com

Inni politycy zresztą szybko podpięli się pod ten temat. Dla europosłanki PiS Marleny Maląg dane o odsetku obcokrajowców z Mikstacie i Strykowie "powinny zapalić czerwoną lampkę", ponieważ "to proces demograficznej podmiany pokoleń". Jeszcze ostrzej komentował poseł Konfederacji Krzysztof Szymański. Jego zdaniem "Polska już jest na drodze do bycia imigracyjnym piekłem, jak kraje zachodniej Europy" po tym, jak "GUS poinformował, że Polska już staje się krajem multi-kulti". "Niektóre gminy, jak na przykład Mława czy Ustronie Morskie już w 25-30 procentach są zasiedlone przez migrantów. Musimy zatrzymać to szaleństwo" - alarmował poseł.

Politycy wykorzystali dane do forsowania swoich narracji
Politycy wykorzystali dane do forsowania swoich narracji
Źródło zdjęcia: Facebook

Gdyby jednak politycy przed wezwaniem do "zatrzymania szaleństwa" sięgnęli do danych, zobaczyliby, że Główny Urząd Statystyczny nie stwierdził, że w jakiejkolwiek gminie cudzoziemców jest więcej niż Polaków, ale za to ostrzegł, że jego nowe dane "nie są oficjalnymi statystykami dotyczącymi liczby ludności w Polsce". Bo to nie jest historia o "podmianie pokoleń" w "kraju multi-kulti", tylko o danych, które łatwiej zmanipulować, niż zrozumieć.

Pozostało 81% artykułu
Czytaj także: