140 milionów dolarów łapówek w pudłach po lodówkach? Michał Woś powiela fejka
Władze Ukrainy wprost przyznają, że sytuacja finansów publicznych jest obecnie szczególnie trudna. Rząd ogranicza część wydatków, by zabezpieczyć pieniądze na obronę i świadczenia społeczne.
W tym samym czasie w polskich portalach społecznościowych krążą doniesienia o rzekomej nowej aferze korupcyjnej z udziałem byłego szefa Agencji Zamówień Obronnych Ukrainy Arsena Żumadiłowa. Jak przekonują niektórzy internauci, 23 września Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) znalazło u Żumadiłowa aż 140 mln dolarów w gotówce. Pieniądze miały być spakowane w... kartony po lodówkach.
"140 mln dolarów łapówek w pudełach po lodówkach" - 25 września pisze na Facebooku Michał Woś, poseł Prawa i Sprawiedliwości (pisownia wszystkich postów oryginalna). To właśnie jego post zgłosił do weryfikacji za pomocą specjalnego formularza czytelnik Konkret24. Polityk dołączył do wpisu zdjęcie przedstawiające trzy wielkie kartony wypełnione gotówką. Przed nimi kuca zamaskowany funkcjonariusz NABU.
Dzień wcześniej niemal identyczny przekaz - z tą samą literówką - pojawił się w serwisie X. Tam towarzyszyło mu 13-sekundowe nagranie mające dokumentować działania NABU. Najpierw widać dwóch funkcjonariuszy NABU - jeden z nich kuca przy kartonach z gotówką, drugi przechodzi obok. Na kolejnym ujęciu widać, że na jednym z pudeł naklejono żółtą karteczkę z napisem "dla sługi narodu" po ukraińsku. To nawiązanie do ukraińskiego serialu "Sługa narodu", w którym Wołodymyr Zełenski grał nauczyciela, który zostaje prezydentem Ukrainy. Tak samo później Zełenski nazwał swoją partię. Wpis z nagraniem w serwisie X zebrał 368 tys. wyświetleń.
Wielu internautów uznało historię za wiarygodną. Sugerowali się wcześniejszymi doniesieniami o korupcji w Ukrainie. Część z tych spraw była prawdziwa, ale pojawiały się też fałszywe informacje. "To chyba nie nowość. Dobrze, że wychodzi na światło dzienne" - skomentowała internautka. Ktoś kpił: "Korupcja? Na Ukrainie? Dziwne". Były też głosy, że historia 140 mln dolarów łapówki powinna "wstrzymać wypłatę jakichkolwiek pieniędzy na wschód".
Nie wszyscy jednak uwierzyli w przekaz. Część internautów przekonywała, że to "ruska propaganda" i dezinformacja. Przestrzegali innych przed jej udostępnianiem.
Sprawdziliśmy, co wiadomo o tej historii i nagraniu.
Strona-klon i ślady Rosji
Nie dotarliśmy do publikacji wiarygodnych mediów, które potwierdzałyby, że historia o odnalezionych przez ukraińskie służby 140 mln dolarów, ukrytych w pudłach po lodówkach, jest prawdziwa. Śladu po podobnej sprawie nie ma też na stronie NABU.
Jak ustalili m.in. dziennikarze portalu Delfi, przekaz o rzekomym odkryciu 140 mln dolarów łapówki w biurach byłego ukraińskiego urzędnika pojawił się najpierw na stronie podszywającej się pod niezależny ukraiński serwis The New Voice of Ukraine. Fałszywa domena o adresie nvukraine.com została zarejestrowana 21 września 2026 roku, zaledwie dwa dni przed publikacją fejkowego tekstu. Tymczasem prawdziwą stronę redakcji - nv.ua - zarejstrowano w 2015 roku. Obecnie fałszywa strona jest niedostępna, ale zachowała się jej archiwalna wersja.
Przed stroną podszywającą się pod The New Voice of Ukraine ostrzegała poszkodowana redakcja. "To operacja mająca na celu uzyskanie wpływu, z wyraźnymi śladami Federacji Rosyjskiej" - stwierdził redaktor naczelny Romeo Kokriatski. Redakcja apeluje do "czytelników, dziennikarzy, urzędników i partnerów zagranicznych", by sprawdzali domenę, zanim uznają artykuł za publikację The New Voice of Ukraine.
Nagranie ze śladami AI
Zachowała się też archiwalna wersja fejkowego tekstu o rzekomych ustaleniach NABU. Ten opublikowano z datą 23 września. Towarzyszyło mu trwające półtorej minuty nagranie, stylizowane na materiał reporterski. W prawym górnym rogu umieszczono logo The New Voice of Ukraine.
Film wygląda na zbitkę różnych ogólnodostępnych ujęć m.in. sprzed siedziby NABU i kancelarii prezydenta Ukrainy, fragmentu wywiadu byłego ministra obrony Ukrainy Mychajła Fiodorowa dla BBC z sierpnia 2026 roku oraz klip z serialu "Sługa narodu". Jest też fragment znany z polskich wpisów gdzie widać trzy wielkie pudła z banknotami i dwóch funkcjonariuszy NABU, a następnie pojawia się żółta karteczka z napisem "dla sługi narodu".
W tle nagrania słychać kobiecy głos lektorki, która po angielsku opowiada o rzekomych ustaleniach NABU. Jej sposób mówienia jest monotonny i mechaniczny, co może wskazywać na to, że jest dziełem sztucznej inteligencji.
Nagranie wciąż można odtworzyć i pobrać z archiwalnej wersji fałszywej strony. Przeanalizowaliśmy je narzędziami do wykrywania treści stworzonych z udziałem sztucznej inteligencji. Analiza Sightengine wskazuje, że dla kluczowego fragmentu - gdzie widzimy pudła i funkcjonariuszy NABU - najprawdopodobniej wygenerowano przy użyciu AI. Dla tego ujęcia narzędzie wskazało aż 98 proc. prawdopodobieństwa wykorzystania AI.
Z kolei dla fragmentu z żółtą karteczką z napisem "dla sługi narodu" wynik wyniósł 0 proc. Nie można jednak wykluczyć, że to ujęcie zostało zainscenizowane przez twórców fejka. Do tej kwestii wracamy w dalszej części tekstu.
Analiza narzędziem AI or Not pokazuje, że głos lektorki słyszanej w tle może być wygenerowany przez AI - to prawdopodobieństwo wynosi 67 proc.
NABU: celem jest "zdyskredytowanie niezależnych organów antykorupcyjnych"
NABU zdementowało doniesienia o rzekomym przeszukaniu u byłego szefa ukraińskich Agencji Zamówień Obronnych. "Film ten jest fałszywy i został stworzony przy użyciu sztucznej inteligencji" - 25 września poinformowało w mediach społecznościowych. Twierdzenie biura potwierdza analiza narzędziami do wykrywania AI. Nagranie łączy prawdziwe ujęcia z fragmentami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję. Całości towarzyszy głos lektorki, który najprawdopodobniej również został wygenerowany przez AI.
W związku z ujęciem, którego analiza nie wskazała na wykorzystanie AI, Konkret24 zapytał NABU, na jakiej podstawie biuro uznało nagranie za wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Zapytaliśmy również, czy Biuro bierze pod uwagę możliwość, że część materiału mogła zostać zainscenizowana. W odpowiedzi z 29 września otrzymaliśmy krótkie stanowisko: "Nie ma znaczenia, czy film został zainscenizowany, czy stworzony przy użyciu sztucznej inteligencji. Jest po prostu nieprawdziwy".
W swoim komunikacie NABU przypisuje autorstwo fejka Rosji. Stwierdza, że celem "wroga" jest "zdyskredytowanie niezależnych organów antykorupcyjnych, podważenie zaufania do instytucji państwowych oraz zaszkodzenie wizerunkowi Ukrainy".
Przed fałszywym przekazem ostrzegały m.in. redakcje "The New Voice of Ukraine", Delfi oraz LeadStories.
To nie pierwszy raz, gdy do polskich internautów trafia fałszywa historia o rzekomych ustaleniach NABU dotyczących korupcji w Ukrainie. W lipcu ostrzegaliśmy przed przekazem, według którego biuro antykorupcyjne miało "znaleźć 11 milionów dolarów u rodziców prezydenta Zełenskiego". Był to kolejny przykład działania rosyjskiej sieci dezinformacyjnej "Matrioszka".