Krążące w sieci nagranie nie jest długie, trwa dokładnie 52 sekundy. Widzimy, jak kobieta w zgniłozielonej bluzie i czarnych getrach z psem na smyczy próbuje zejść z ulicy na chodnik. Powstrzymują ją policjanci, obroża zsuwa się ze zwierzęcia. Sytuacja przeradza się w intensywną wymianę zdań między kobietą a funkcjonariuszami. Po kilku sekundach kobieta z psem odchodzi wraz z policjantami, ale za chwilę chce wrócić. Policjanci znów ją powstrzymują, funkcjonariuszka wzywa posiłki. W ostatniej scenie widzimy, jak kobieta rozmawia z policjantami. Jest głośno - zrozumiałe są pojedyncze słowa, urywki zdań. Wokół jest mnóstwo ludzi, wydaje się, że to miejsce protestu lub jakiegoś zgromadzenia. Na nagraniu jest napis po angielsku: "Wielka Brytania: policja nakazała właścicielce psa zejście z ulicy po uwagach, że psy mogą 'obrażać muzułmanów'. Wiralowe wideo wywołało gniew".
Internauta publikujący na Facebooku to nagranie podchwytuje ten przekaz. Pisze, że "policja zabrania ludziom wprowadzania psów na spacer w miejsca, gdzie przebywają tam muzułmanie i gdzie zamieszkują" (pisownia wszystkich postów oryginalna). Dlaczego? "Ponieważ jest to obraza ich religii" - przekonywał w połowie lipca.
Podobnie stwierdził internauta w serwisie X, który opublikował ten sam materiał. Według niego brytyjska policja "nakazuje opuszczenie miejsca" kobiecie z psem w reakcji na rzekome "skargi, że psy mogą obrażać uczucia muzułmanów".
W tym samym czasie przekaz krążył też po angielsku i niemiecku. Jeden z anglojęzycznych wpisów wyświetlono ponad 440 tys. razy, a niemieckojęzyczny - ponad 125 tys.
Nagranie trafiło m.in. na facebookową grupę dla osób sprzeciwiających się maltretowaniu zwierząt, gdzie wywołało falę komentarzy. "To już cyrk się rozkręcił na maksa"; "wraca ciemnota"; "u nas też tak będzie" - pisali polscy internauci. Część twierdziła, że Wielka Brytania może "szybko stać się krajem muzułmańskim". Niektórzy krytykowali zachowanie policji i sugerowali, że dziś na Wyspach Brytyjskich uprzywilejowani są imigranci (w domyśle muzułmanie) kosztem rodowitych Anglików.
Jednocześnie nieliczni komentujący twierdzili, że przekaz z nagraniem to "kolejny fejk" i "bzdury".
Sprawdziliśmy więc, co wiadomo o sytuacji z nagrania i rzekomym zakazie mającym obowiązywać w Wielkiej Brytanii.
Protest i kontrprotest. Kobieta chciała przejść między nimi
Do sytuacji z nagrania doszło 27 lipca 2025 roku pod jednym z hoteli w miejscowości Altrincham, pod Manchesterem. Lokalizację potwierdzają zdjęcia na Google Street View.
Kobieta z psem jest widoczna na zdjęciach i nagraniach dokumentujących dwie przeciwstawne demonstracje, które odbyły się przed hotelem Cresta Court przy Church Road 27 lipca 2025 roku.
Jedna z fotografii dostępna jest w bazie Alamy. Z opisu zdjęcia wynika, że tego dnia przed hotelem, w którym zakwaterowane były osoby ubiegające się o azyl, odbył się protest pod hasłem "Enough is Enough". Zorganizowały go grupy sprzeciwiające się ulokowaniu uchodźców w tym obiekcie. Po drugiej stronie ulicy - tuż przed hotelem - zgromadzili się uczestnicy kontrmanifestacji zorganizowanej przez ruch "Stand Up to Racism". Obie grupy oddzielała jezdnia oraz policjanci. Pod koniec protestów służby zapobiegły fizycznej konfrontacji obu grup. O protestach z tego dnia informował m.in. portal gazety "Manchester Evening News".
W sieci dostępne jest też ponad trzygodzinne nagranie relacjonujące przebieg protestów, w tym interakcje policji z kobietą wyprowadzającą psa. Przeanalizowaliśmy rozmowy kobiety z psem z funkcjonariuszami, które słychać na obu nagraniach. Nie wynika z nich, że powodem zawrócenia kobiety z miejsca protestów był kontekst religijny lub kulturowy, tak jak przekonują internauci w popularnych postach. Wydaje się, że kobieta zareagowała na okrzyki dochodzące od uczestnika kontrmanifestacji "Stand Up to Racism". Słychać, jak mężczyzna w czarnej koszulce krzyczy do mikrofonu: "Nazistowskie szumowiny! Wynocha z naszych ulic" (ang. Nazi scum off our streets). Gdy to powtarza, kobieta z psem pojawia się w kadrze, żywiołowo reaguje, coś krzyczy. Powstrzymują i odciągają ją policjanci. Nie jest jasne, czy okrzyki były skierowane bezpośrednio do niej, czy rzucone "w przestrzeń" do uczestników manifestacji "Enough is Enough". Tych kilku sekund nie widać na krótkiej relacji opisywanej na początku artykułu.
"Nie chcę być nazywana nazistką na własnej ulicy" - powiedziała funkcjonariuszom (słychać to na długiej relacji), krytykując ich brak reakcji na wyzwiska. Wydaje się więc, że personalnie odebrała okrzyki mężczyzny z mikrofonem.
Kobiecie z nagrania policja wcale nie zabroniła wyprowadzenia psa, bo "obraża" muzułmanów i ich wiarę. "To twierdzenie jest całkowicie fałszywe" - przekazała w lutym 2026 roku Policja Wielkiego Manchesteru redakcji hiszpańskiego serwisu fact-checkingowego VerificaRTVE. Biuro prasowe policji, odnosząc się do rozmowy między kobietą a funkcjonariuszami, stwierdziło, że "reszta nagrania jest dość oczywista".
Jak dotąd manchesterska policja nie odpowiedziała na dodatkowe pytania przesłane przez redakcję Konkret24.
Strefy "wolne od psów" na Wyspach Brytyjskich? Przekaz powraca i podgrzewa emocje
W Wielkiej Brytanii pojawiały się już przekazy o niechęci muzułmanów do psów czy też wręcz o żądaniach przedstawicieli tej grupy religijnej dotyczących stworzenia "stref wolnych od psów". Opierały się m.in. na zdjęciach rozwieszanych i rozdawanych ulotek, których pochodzenia nie udało się ustalić, a część z nich została uznana za element dezinformacji lub prowokacji.
W 2014 roku w pobliżu parku na wschodnim Londynie pojawiła się anonimowa kartka o treści: "Nie wyprowadzaj tu psa! Muzułmanie nie lubią psów. To strefa islamska". Incydent wówczas badała policja, a jeden z lokalnych polityków domagał się, by policja ustaliła, czy autorem kartki był "fanatyk religijny", czy też przedstawiciel skrajnie prawicowej organizacji, takiej jak English Defence League. Jedenaście lat później, gdy zdjęcie znowu ponownie krążyło w sieci, o wyniki policyjnego śledztwa pytali dziennikarze francuskiego serwisu "The Observers". Londyńska policja nie była w stanie potwierdzić, czy śledztwo przyniosło jakiekolwiek inne rezultaty.
W 2016 roku podobny incydent wydarzył się w regionie Wielkiego Manchesteru. Niektórzy mieszkańcy otrzymali wówczas ulotki nawołujące, by nie wyprowadzać psów na spacery z szacunku dla muzułmańskiej społeczności. Za ulotkami stała organizacja For Public Purity, jednak nie znaleziono dowodów na jej istnienie. Istniały przesłanki, że mogła być to fałszywa kampania, mająca wywołać napięcia społeczne (m.in. skasowana wkrótce po akcji strona na Facebooku czy użyty adres mailowy). W rozmowie z "Manchester Evening News" Fayyaz Ali - muzułmanin i mieszkaniec Salford posiadający psy - nazwał kampanię "oszustwem", której celem jest "podżeganie do nienawiści".