"Teraz kobiety". Czy na Ukrainie trwa przymusowy pobór kobiet
"Teraz kobiety… Jak trwają czystki etniczne, to nie ma zmiłuj się... Sława Ukrajini" - pisze jeden z użytkowników na portalu X (pisownia wszystkich wpisów oryginalna). To komentarz do nagrania, na którym umundurowani mężczyźni stosują siłę wobec ubranych po cywilnemu kobiet. Podrywają je z ziemi, rozdzielają, przenoszą z miejsca na miejsce. Na mundurach widać naszywki w kolorze flagi Ukrainy. Część funkcjonariuszy nosi odblaskowe kamizelki z napisem "dialogue police", czyli specjalnej formacji policyjnej, która zabezpiecza imprezy masowe. Jej zadaniem jest pokojowe rozwiązywanie wszelkich konfliktów.
Na nagraniu widzimy, jak funkcjonariusze ciągnie kobietę w czarnej kurtce. W kolejnych kadrach sytuacja staje się bardziej dynamiczna. Widać większą liczbę policjantów, którzy podrywają z ziemi i rozdzielają dwie kobiety - ubrane w ciemną i czerwoną bluzę. Te same sceny umieszczone są na początku trwającego 50 sekund nagrania.
Co ma na myśli użytkownik, który opublikował wpis? Odpowiedź łatwo znaleźć w komentarzach: "Jak już robią z kobiet, matek, żon, sióstr mięso armatnie, to już osiągnęli dno"; "Bardzo dobrze trzeba walczyć za własny kraj a nie do Polski i żyć za darmo i być silnym na ulicach naszego kraju !" - w filmie obserwujemy przymusowe wcielanie kobiet do wojska, to samo zjawisko, które dotyczyło mężczyzn.
Ukraińska mobilizacja wojskowa bowiem od dłuższego czasu budzi wiele napięć i emocji. W portalach społecznościowych krążą liczne nagrania pokazujące często brutalne zatrzymania mężczyzn przez funkcjonariuszy - na ulicach, często siłą. Po sprawdzeniu dokumentów są wciągani do radiowozów lub busów, którymi trafiają do jednostek rekrutacyjnych, a stamtąd na front. Ukraińcy nazywają to "busifikacją". To skutek problemów Ukrainy z pozyskaniem nowych żołnierzy do przedłużającej się wojny obronnej.
Jedna z części tego nagrania - ta na której kobieta w czarnym stroju jest ciągnięta przez czterech funkcjonariuszy, była już wcześniej publikowana przez polskojęzycznych użytkowników. Wpis z tym nagraniem został opublikowany 22 września na platformie Facebook. "Gdy swój swojego niszczy. To Tatjana. Ma złamany bark i uszkodzony palec - jest pianistką. Dlatego nie liczcie na to, że gdy u nas wojna wybuchnie, będzie inaczej" - pisze udostępniająca go użytkowniczka. Wpis został wyświetlony 85 tys. razy. To samo wideo publikowali użytkownicy na platformie X - 27 września 2026 roku.
Nagranie widoczne we wpisach zostało pierwotnie opublikowane przez inne konto na Facebooku. To konto opublikowało też drugi film, na którym widać dwie kobiety (w ciemnej i czerwonej bluzie) odrywane od podłoża (oba filmy zostały zmontowane w jeden w polskojęzycznym wpisie, który omawiamy na początku tekstu).
Nagrania zostały opublikowane 21 i 22 września i wyświetlone 2,8 mln i ponad 50 tys. razy. Co ważne, w pierwotnych opisach nie pojawiają się żadne informacje sugerujące, że kobiety, które widać na nagraniach, poddawane są przymusowej mobilizacji. We wpisach pojawia się nazwa Teremki i informacja, że funkcjonariusze, których widać na nagraniu, służą w kijowskiej straży miejskiej. Sprawdzamy, jaki jest kontekst nagranych wydarzeń i dlaczego wobec kobiet stosowana jest siła.
Protest przeciwko wycince drzew
Ukraińskie media, w tym serwis tygodnika "NV" (dawniej "The New Voice") czy portal Facenews opisały, co naprawdę widać na nagraniach. Widoczne na nich kobiety protestowały przeciwko budowie sieci ciepłowniczej, która jest realizowana w parku na osiedlu Teremki, na obrzeżach Kijowa. Protestujący sprzeciwiają się wycince drzew przeprowadzanej w związku z pracami budowlanymi.
Do eskalacji doszło 21 września, kiedy funkcjonariusze kijowskiej straży miejskiej otoczyli teren budowy i zaczęli usuwać z niego protestujące osoby. Protestujący twierdzą, że prowadzone prace nie uwzględniają alternatywnej trasy poprowadzenia sieci ciepłowniczej, która miała ocalić część drzew. Komunikat w sprawie prac i protestów wydały władze Kijowa. Przekazują w nim, że prace prowadzone są według alternatywnego planu, mającego ocalić niektóre drzew, a "Straż Miejska oczyściła teren budowy, aby uniknąć zagrożenia dla ludzi i umożliwić kontynuację prac".
Zdaniem prawnika i obrońcy praw człowieka Wołodymyra Jaworskiego, cytowanego przez NV.ua ta formacja: "nie ma uprawnień policyjnych i nie ma prawa zatrzymywać obywateli ani stosować wobec nich żadnych środków przymusu". Na YouTube dostępny jest wywiad z jedną z aktywistek - kobietą ciągniętą na jednym z nagrań - której funkcjonariusze wyłamali palce. Materiał, w którym widać rozdzielnie i odrywanie od siebie kobiet w ciemnej i czerwonej bluzie, opublikował kanał "Wiadomości publiczne" ukraińskiego nadawcy publicznego.
Nagrania z protestu sprawdził portal Demagog, a także francuski portal AFP. Francuscy weryfikatorzy pokazują, że na naszywkach na mundurach funkcjonariuszy, którzy podejmują interwencję, widać herb Kijowa, co potwierdza, że to członkowie straży miejskiej, a nie funkcjonariusze oddziałów odpowiadających za mobilizację ukraińskiej armii.
Czy kobiety są mobilizowane do ukraińskiej armii
Zgodnie z prawem obowiązującym w Ukrainie kobiety odbywają służbę wojskową na zasadzie dobrowolności. "Kobiety, które ze względu na stan zdrowia i wiek nadają się do służby wojskowej i które ukończyły szkoły zawodowe, przygotowawcze lub wyższe i uzyskały specjalizację medyczną lub farmaceutyczną, podlegają rejestracji wojskowej jako poborowe" - czytamy w art. 1 ustęp 11 ukraińskiej ustawy o obowiązku wojskowym i służbie wojskowej. Rejestracja nie oznacza jednak mobilizacji. Służba dla tych kobiet również jest dobrowolna.
W komunikacie wydanym 25 sierpnia 2026 roku ukraiński parlament - Rada Najwyższa Ukrainy informuje, że "Mobilizacja kobiet na Ukrainie nie jest prowadzona, przygotowywana ani rozważana. Komitet Bezpieczeństwa Narodowego, Obrony i Wywiadu Rady Najwyższej Ukrainy oficjalnie informuje: nie ma żadnych inicjatyw ustawodawczych, projektów ustaw, a nawet wewnętrznych dyskusji na temat mobilizacji kobiet. Kobiety na Ukrainie wstępują do Sił Obronnych wyłącznie dobrowolnie".