"Francja w ogniu". Ale kiedy?
Fala protestów młodzieży we Francji rozlała się na cały kraj. Demonstracje uczniów, które rozpoczęły się we wrześniu 2026 roku, przybierają na sile. Młodzi Francuzi skarżą się na nieodpowiednie warunki, w tym materialne, przeciążenie nauczycieli, a także przeładowanie planów zajęć. Domagają się skrócenia planów lekcji, zmniejszenia liczebności klas i występują przeciwko niedoborom nauczycieli. Do demonstracji wezwał związek uczniowski Union Syndicale Lycéenne.
Do protestujących uczniów miało dołączyć wielu chuliganów, o czym mówił 2 października francuski minister edukacji Eduoard Geffray. "Pojawiają się agresywne jednostki, które wykorzystują ten ruch" - stwierdził. Rzeczywiście manifestacje w wielu miejscach stały się gwałtowne. Media relacjonowały m.in. sytuację w Lille, gdzie licealiści podpalili kosze na śmieci i rzucali w policjantów butelkami i kostką brukową, a funkcjonariusze odpowiedzieli gazem łzawiącym. Do starć policji z młodzieżą doszło też m.in. w Bordeaux, Rennes, Nantes czy Marsylii.
W sieci krąży wiele materiałów z zamieszek i ulicznych starć, opisywanych jako obrazy z francuskich miast. Duża część z nich rzeczywiście pokazuje wydarzenia z Francji, ale nie wszystkie są aktualne i nie pokazują obecnej fali protestów.
Samochody w ogniu, tłumy na ulicach. Co to za protest
"Francja moi drodzy..." - napisał 4 października 2026 roku na X poseł Konfederacji Konrad Berkowicz (pisownia wszystkich postów oryginalna). Do swojego wpisu załączył nagranie, na którym widać zniszczoną ulicę jednego z miast. Na jezdni leżą poprzewracane samochody z wybitymi szybami, a część pojazdów płonie. Wokół porozrzucane są śmieci, nad ulicą unosi się gęsty dym, a na elewacjach budynków widać ślady uszkodzeń. Niektórzy przechodnie nagrywają lub fotografują zniszczenia. W dalszej części filmu pokazano idący ulicą tłum, którego część niesie żółte i czerwone flagi. Kilku mężczyzn wybija także szyby w przystanku autobusowym.
Post Berkowicza wygenerował niemal 110 tys. wyświetleń. Doczekał się także wielu podań dalej. Wśród ponad 200 internautów, którzy udostępnili wpis posła Konfederacji, znalazł się były premier Leszek Miller. "Francja" - napisał, a jego post wyświetlono ponad 75 tys. razy. Jako ilustrację tekstu o zamieszkach kadru z nagrania użyto w serwisie Telewizji Republika. Filmik opublikowało także wielu anonimowych internautów. "Ukraina, która...a nie, czekaj, to Francja, której nikt, oprócz lewackiej ideologii, nie zaatakował"; "Francja upadła"; "Francja. Elegancja. Belle epoque" - pisali.
Nagranie rzeczywiście jest z Paryża, ale wcale nie pokazuje trwających tam teraz protestów. W rzeczywistości filmik ma już prawie cztery lata - jest z grudnia 2022 roku. Wystarczy za pomocą odwróconego wyszukiwania obrazem sprawdzić jego dowolny kadr, by dotrzeć do postów opublikowanych właśnie wtedy. Jak podawali ich autorzy, wideo przedstawia zamieszki z udziałem Kurdów mieszkających we Francji.
W tamtym okresie w Paryżu rzeczywiście doszło do zamieszek. Ich początkiem było zdarzenie z 23 grudnia 2022 roku, kiedy 69-letni napastnik zastrzelił trzy osoby w pobliżu kurdyjskiego centrum kultury. Jak podał "Le Monde", mężczyzna powiedział jednemu z policjantów, że jest rasistą. Przedstawiciele mniejszości kurdyjskiej domagali się uznania zabójstwa za akt terroru, jednak zarówno francuscy politycy, jak i prokuratura określali atak jako motywowany rasistowsko. Po strzelaninie na miejscu zaczęli gromadzić się demonstranci i wtedy doszło do starć z policją.
Nagranie nie ma więc żadnego związku z demonstracjami dotyczącymi stanu oświaty we Francji. Nie pierwszy raz zostało ono zresztą wykorzystane do fałszywego przekazu, co opisywaliśmy w Konkret24.
"Ulica płonie, a oni spokojnie piją wino". Tak, ale nie teraz
Nagranie z kurdyjskich protestów to niejedyny materiał, który Konrad Berkowicz ostatnio zamieścił, wskazując, że pokazuje obecną sytuację w Paryżu. 4 października na X opublikował filmik, na którym widać siedzących przy stoliku w ogródku restauracyjnym ludzi. Na samym środku znajduje się para, która spokojnie rozmawia i pije napoje. Wydaje się zupełnie niewzruszona tym, co dzieje się tuż obok. Otóż w tle widać płomienie i kłęby dymu unoszące się nad ulicą. Ogień znajduje się zaledwie kilkanaście metrów od ogródka, jednak siedzący przy stolikach zachowują się spokojnie i nadal prowadzą rozmowę.
"Ten filmik z Francji przeraża chyba najbardziej…" - skomentował nagranie polityk, a jego wpis wyświetlono ponad dwa miliony razy. Inni, którzy udostępniali nagranie, pisali: "Idealna parafraza tego, co robią ze swoimi krajami europejczycy"; "Francja, Bordeaux 2026. Ulica płonie, a oni spokojnie piją wino. Ten obraz przejdzie do historii. Quo vadis, Europo?". Wpisy generowały nawet dziesiątki tysięcy wyświetleń.
Wideo jest też masowo rozpowszechniane w zagranicznej sieci. "Najbardziej francuska rzecz, jaką kiedykolwiek widziałem" - napisał jeden z anglojęzycznych internautów, który 5 października zamieścił filmik na X.
Jednak i w tym przypadku nagranie niesłusznie pokazywane jest w kontekście strajków francuskiej młodzieży. Materiał kolportowany na portalach społecznościowych pochodzi z amerykańskiej stacji ABC News. Jego logo widać zresztą w prawym dolnym rogu. To samo wideo znajdujemy na kanale ABC News na YouTube. Opublikowano je tam 26 marca 2023 roku. W rzeczywistości to scena z Bordeaux nagrana podczas odbywających się wtedy we Francji demonstracji przeciwko reformie emerytalnej. Chodziło wówczas o zatwierdzenie podniesienia wieku emerytalnego z 62 do 64 lat.
W reakcji na tę decyzję wielu Francuzów wyszło na ulicę, dochodziło do podpaleń i starć z policją. Jak opisywały zagraniczne media, scena z siedzącymi niedaleko ognia ludźmi została nakręcona 23 marca 2023 roku.
Zamieszki w Paryżu z innej przyczyny
Kolejne nagranie, które w ostatnich dniach krąży w sieci, pokazuje tłum zgromadzony w pobliżu Wieży Eiffla. Ludzie stoją bardzo blisko siebie, część unosi ręce, inni telefonami nagrywają to, co dzieje się wokół. Na pierwszym planie widać płonący samochód, po którym skacze grupa mężczyzn. Nad tłumem unoszą się kłęby czarnego dymu. "Prezydent Francji wolał wysyłać miliony na pomoc dla pronazistowskiego reżimu Zełenskiego na Ukrainie, zamiast inwestować w system edukacji w swoim kraju. Teraz ci sami młodzi uczniowie i studenci przejmują Paryż i całą Francję..." - napisała hiszpańskojęzyczna internautka, która zamieściła wideo 5 października 2026 roku na X. Jej wpis wyświetlono niemal 250 tys. razy.
Natomiast ponad 70 tys. wyświetleń wygenerowało to nagranie we wpisie innej hiszpańskojęzycznej internautki, która opublikowała je na X tego samego dnia i skomentowała: "Paryż płonie, powodem jest szkoła. Dziesięć lat Emmanuela Macrona, pieniądze poszły na wojnę, a nie do szkół. 40-osobowe klasy, walające się dachy [w szkołach], braki nauczycieli. Wzrost wydatków na edukację nie pokrywa nawet poziomu inflacji. Dziś ci sami młodzi ludzie, których państwo pozostawiło bez przyszłości, zajmują plac, a świadkiem jest Wieża Eiffla i płonący pośrodku samochód. Europa domaga się porządku. Porządek był w szkole".
Filmik w ostatnich dniach pojawił się także w polskiej sieci. 4 października 2026 roku zamieścił je na X publicysta Rafał Otoka-Frąckiewicz. Część komentujących post odniosła nagranie właśnie do bieżącej sytuacji w Paryżu. Tymczasem i ten filmik jej nie pokazuje. Za pomocą odwróconego wyszukiwania obrazem dotarliśmy do kopii nagrania publikowanej już wcześniej, bo pod koniec maja 2026 roku.
Internauci opisywali je jako sceny po zwycięstwie klubu piłkarskiego Paris Saint-Germain (PSG) w finale Ligi Mistrzów 30 maja 2026 roku. Media rzeczywiście opisywały, że po meczu w Paryżu wybuchły zamieszki.
"Młodzież nagrywa płonącego strażaka"? Manipulacja polityków Konfederacji
Manipulacje wokół protestów we Francji nie polegają jednak tylko na pokazywaniu nieaktualnych materiałów. W sieci ukazał się bowiem także obrazek, na którym widać strażaka pochylonego na środku ulicy nad płonącym przedmiotem - wygląda, jakby ogień zajął także jego ubranie. Za mężczyzną stoi tłum, a część zgromadzonych osób trzyma w dłoniach telefony i nagrywa scenę.
2 października 2026 roku europosłanka Konfederacji Anna Bryłka zamieściła to zdjęcie na Facebooku i napisała: "Francja płonie! 2000 osób zatrzymanych, na ulicach regularne zamieszki! Od poniedziałku w wielu francuskich miastach trwają regularne protesty, podczas których rannych zostało ponad 300 funkcjonariuszy policji. Początkowo manifestacje przedstawiano jako walka o poprawę warunków dla szkół. Jednak środowiska skrajnej lewicy i w przytłaczającej większości imigranci lub potomkowie imigrantów stworzyli na ulicach Paryża, Marsylii, Bordeaux i innych miast istne piekło, gdzie dochodzi do masowych starć z policją, podpaleń, kradzieży, rozbojów czy molestowań". Na koniec dodała: "Na zdjęciu młodzież nagrywa płonącego strażaka. Wydarzenie miało miejsce przed kilkoma dniami w Bordeaux".
Obrazek ukazał się tego samego na koncie Konfederacji na Facebooku z takim samym opisem. Opublikowała go także Ewa Zajączkowska-Hernik z Konfederacji. Inni polityk Konfederacji Tomasz Grabarczyk udostępnił go dzień później na X, gdzie napisał: "Bandyckie zamieszki młodzieży we Francji, napędzane przez imigrantów i lewactwo. Dewastowane budynki, niszczone auta, napaści na niewinnych ludzi. W Bordeaux strażak stanął w płomieniach, co widać na zdjęciu. Człowiek płonie, a ludzkie bydło śmieje się i nagrywa. Sprowadzili do siebie trzeci świat i stali się trzecim światem". Na X zdjęcie opublikował także Jacek Karnowski, redaktor naczelny wPolsce24, i napisał: "Zdjęcie o potężnej sile symbolicznej. Francuski strażak płonie, a imigranci śmieją się i filmują, nikt nie udziela pomocy".
Tymczasem, jak słusznie zauważyła część internautów, rozpowszechniany przez polityków obrazek jest kadrem z nagrania, który sytuację przedstawia już w innym świetle. Całe nagranie z tego zajścia ukazało się m.in. na koncie francuskiego "Le Figaro" na X. Dziennik opisał, że 29 września 2026 roku w centrum Bordeaux "jeden ze strażaków znalazł się w samym środku płomieni po eksplozji barykady podpalonej przez licealistów".
Jak widać na filmiku, sytuacja była inna, niż wynika to z postów przedstawicieli Konfederacji lub z samego zdjęcia. Strażak podchodzi do płonących przedmiotów na ulicy. W pewnym momencie ogień gwałtownie się rozprzestrzenia i na chwilę otacza mężczyznę, ale ten od razu ucieka. Obrazek uchwycił więc tylko moment, w którym strażak znalazł się wśród płomieni. Twierdzenia o "młodzieży nagrywającej płonącego strażaka" to manipulacja.