|

Tusk i Nawrocki w jednym studiu? Tylko w sieci fałszywych kont

Amerykańskie media już od jakiegoś czasu odkrywają wietnamskie ślady w masowych kampaniach dezinformacyjnych
Amerykańskie media już od jakiegoś czasu odkrywają wietnamskie ślady w masowych kampaniach dezinformacyjnych
Źródło zdj. gł.: Facebook
Jedni internauci od razu wyczuli, że to fake news - inni gratulowali Karolowi Nawrockiemu zachowania zimnej krwi i drwili z Donalda Tuska. Lecz prawdziwym wygranym jest w przypadku tego fejka ktoś inny. Do polskiej sieci dotarł bowiem Viet Spam. Witajcie w krainie oszustów. Artykuł dostępny w subskrypcji

Donald Tusk wygląda na zdenerwowanego. Wstał z miejsca i pokazuje palcem w stronę Karola Nawrockiego, który ze spokojem patrzy na niego z drugiego końca stołu. Siedząca między nimi dziennikarka próbuje uspokajać premiera. Na kolejnym obrazku widzimy, jak Tusk odpina mikrofon i wychodzi ze studia, podczas gdy Nawrocki zostaje. Belka u dołu informuje, że "Tusk wstał i opuścił studio", które "zamilkło po słowach Nawrockiego".

FAŁSZ
Historia, mimo że nieprawdziwa, zdobyła ogromną popularność w sieci
Historia, mimo że nieprawdziwa, zdobyła ogromną popularność w sieci
Źródło zdjęcia: Facebook

W ostatnich dniach ta historia obiegła media społecznościowe. "Brawo Panie Prezydencie!"; "Tuskowi puszczają nerwy"; "Nie wytrzymał napięcia"; "Panie Prezydencie ogromny szacunek" - komentują internauci. Nieliczni dziwią się, że nie słyszeli, by Tusk spotkał się z Nawrockim w telewizji - i to w dodatku w TVN24 w programie "Kropka nad i".

Wystarczy bliżej się tym obrazom przyjrzeć, by dostrzec, że studio nie wygląda tak jak w rzeczywistości, Tusk nie wygląda jak Tusk, Nawrocki na dwóch kolejnych ujęciach ma nieco inną karnację, a prowadząca nie przypomina Moniki Olejnik. Dziennikarze szybko wychwycili, że to ilustracje wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Lecz Jakub Wiech z Kanału Otwartego zauważył, że wpis zebrał prawie dwa tysiące reakcji, a większość komentujących była zachwycona tą sytuacją, mimo że stworzeni przez AI politycy "nawet na tych grafikach podobni do siebie nie są". Dominika Długosz z "Newsweeka" zwracała uwagę, że fejki "pokazują się na kilku grupach fanowskich polityków prawicy". "Najbliższa kampania będzie koszmarem" - stwierdziła. Podobnie uważa komentujący na platformie X politykę Michał Chmielewski: "Prawica robi ze swoich wyborców idiotów. (...) To niezwykle niepokojący prognostyk dla najbliższej kampanii wyborczej".

Tu od razu sprostowanie: twórcy tego przekazu nie tylko z fanów prawicy "robią idiotów". Znaleźliśmy tak samo powstałe ilustracje pokazujące, jak ze studia wychodzi Andrzej Duda zdenerwowany konfrontacją z Rafałem Trzaskowskim, a także były premier Francji Gabriel Attal, którego siłą spokoju miał pokonać były szef sztabu francuskiej armii Pierre de Villiers.

FAŁSZ
Ten sam fejk w trzech różnych odsłonach
Ten sam fejk w trzech różnych odsłonach
Źródło zdjęcia: Facebook

Wszyscy oni wpadli w sieć utkaną przez sztuczną inteligencję i są bohaterami postów publikowanych przez siatkę fałszywych profili na Facebooku. Tę samą historię o Tusku wychodzącym ze studia "Kropki nad i" znaleźliśmy też na innych kontach stworzonych przez AI.

By zrozumieć, jak działa ta pajęczyna, trzeba pójść tropem jej internetowych nitek. A te prowadzą do... Wietnamu.

Witamy w Ba Lan

Stoję w przejściu podziemnym pod aleją Niepodległości w Warszawie. W witrynach zamkniętych jeszcze pawilonów widać setki przegródek z różnymi częściami komputerowymi. Nic dziwnego: to siedziba Warszawskiej Giełdy Elektronicznej. Podchodzę do pawilonu numer 28 - pod tym adresem ma rezydować właściciel facebookowej strony Głos Polityki. Między innymi na niej opublikowano zmyśloną historię o wyjściu Tuska ze studia TVN24.

Aktualnie czytasz: Tusk i Nawrocki w jednym studiu? Tylko w sieci fałszywych kont

Za szybą pawilonu widać komputery, ale na pewno nie służą do zamieszczania postów na Facebooku - pochodzą z czasów, gdy nie było jeszcze internetu. Pod tym adresem działa bowiem Warszawskie Muzeum Komputerów i Gier, w którym fani retroinformatyki mogą się cofnąć do czasów dzieciństwa.

My natomiast jesteśmy w teraźniejszości, czyli w czasach, gdy założyciele facebookowej strony wpisali przypadkowy adres jako własny, a wszystko, co publikują, robi za nich AI. Sugeruje to kilka elementów na tej stronie, na przykład błędna odmiana nazwiska premiera w opisie: "Zainspirowani przywództwem i polityczną wizją Donald Tusk". Portret szefa polskiego rządu na zdjęciu profilowym to też twór AI. Zaś najbardziej zastanawia to, że w adresie strony po nazwie alei Niepodległości widnienie: "Warszawa, Ba Lan".

"Ba Lan" znaczy "Polska" w języku wietnamskim.

Pozostało 60% artykułu
Czytaj także: