Ulotki uczą "jak ćpać"? Czego Janusz Cieszyński nie pokazał

1-PRAWDA-FALSZ-NA-OTWARCIIE-CUE-16-4K
"Okazuje się, że coraz młodsze dzieci sięgają po używki"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Tomasz Gzell/PAP
Jedni pytali, czy to żart lub "promocja" narkotyków. Inni pisali o standardowym działaniu i robieniu ze sprawy politycznej propagandy. Wpis posła Janusza Cieszyńskiego z PiS pokazujący ulotki o MDMA, ketaminie i mefedronie ma już prawie 700 tysięcy wyświetleń. Polityk sugeruje, że te ulotki uczą "jak ćpać". Ich autorzy odpierają zarzuty, a my pokazujemy stronę, którą polityk pominął.

Zdjęcie stoiska z kolorowymi ulotkami przyciąga uwagę. Tak jak nagłówki na tych ulotkach: "MDMA", "ketamina", "mefedron", "LSD" czy "marihuana". Ktoś pokazuje do obiektywu różową kartkę z nagłówkiem "MDMA". Na środku strony podano informację o dawkowaniu. Takie zdjęcie w serwisie X 18 lipca opublikował Janusz Cieszyński, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w latach 2018-2020 podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, później sekretarz stanu w kancelarii premiera i minister cyfryzacji w tzw. dwutygodniowym rządzie Mateusza Morawieckiego. "Tymczasem za pieniądze z ratusza @trzaskowski_ ulotki z serii 'jak ćpać'" - stwierdził polityk. Jego wpis do 22 lipca wyświetlono prawie 700 tysięcy razy.

Wpis Janusza Cieszyńskiego wyświetlono prawie 700 tys. razy w serwisie X
Wpis Janusza Cieszyńskiego wyświetlono prawie 700 tys. razy w serwisie X

Niektórzy internauci byli oburzeni takimi ulotkami. Pytali, czy to żart, czy "reklama" rzekomo sprzedawanych na stoisku narkotyków. Dziwili się, że właśnie tak wydaje się pieniądze podatników.

Znacznie więcej osób przekonywało, że w tym wypadku krytyka ratusza jest nietrafiona. Tłumaczyli, że "ulotka posługuje się językiem i strategią redukcji szkód", a takie działania informacyjne są standardowe. Argumentowali, że takie ulotki są potrzebne - "nie usuną narkotyków z ulic", ale mogą uratować komuś życie. Niektórzy deklarowali, że popierają takie akcje. "Jeżeli już ktoś musi ćpać, to niech wie, jak zrobić to bezpiecznie. Wolałbym żeby nikt nie brał substancji zagryzających życiu, ale wszystkich nie powstrzymam - niech chociaż nie umierają" - stwierdził jeden z internautów (pisownia wszystkich wpisów oryginalna).

Wpis Cieszyńskiego nazywali "prymitywną propagandą", kpili, że "w pisowskim świecie coś takiego jak redukcja szkód nie istnieje". "Zna Pan pojęcie redukcji szkód? Czy po prostu w imię swoich lęków, woli Pan żeby ludzie lądowali w szpitalach i na cmentarzach?" - pytał polityka PiS jeden z internautów.

Sprawdziliśmy więc, co wiadomo o takich ulotkach i jaki mają cel.

"Najbezpieczniej nie używać"

Łatwo ustalić, kto stoi za ulotkami. Obok loga miasta stołecznego Warszawy jest logo Fundacji na Rzecz Zdrowia "SPLOT" (Fundacja "SPLOT"), i jej projektu #WisłaSPLOT. Ten ostatni, jak wynika z ulotki, współfinansują właśnie władze stolicy. Kod QR w prawym górnym rogu ulotki przekierowuje do strony fundacji.

Przyjrzyjmy się dokładnie treści. Według ulotki MDMA to substancja należąca do grupy stymulantów. "Oznacza to, że jej zażycie spowoduje pobudzenie układu nerwowego" - czytamy. Dalej opisano dawkowanie: "Pamiętaj, jeśli mimo szkodliwości decydujesz się zażyć substancję, zacznij od najmniejszej dawki mogącej wywołać efekt. Daj sobie czas, żeby zobaczyć jak działa".

"Najbezpieczniej nie używać; Nie przyjmuj częściej niż jedną dawkę na 3 miesiące. Pamiętaj, że na działanie wpływają też płeć, wiek, metabolizm, zdrowie" - zaleca ulotka (pogrubienie od redakcji). Na dole jest porada: "Jeśli MDMA przeszkadza Ci w normalnym funkcjonowaniu - zgłoś się po pomoc". Tak w treści ulotki zaznaczono, że MDMA to szkodliwa substancja i najbezpieczniej jej nie używać.

Najprawdopodobniej zdjęcie wykonano na jednym z wydarzeń w ramach projektu #WisłaSPLOT. To cykliczny projekt społeczno-edukacyjny. W weekendy od czerwca do końca września 2026 roku przy warszawskich bulwarach nad Wisłą działają punkty wsparcia psychologicznego i medycznego, projekcje filmów poruszających istotne problemy społeczne i zdrowotne (np. zaburzenia odżywiania czy uzależnienia). Po seansach panele dyskusyjne z ekspertami m.in. seksuologami, psychologami i terapeutami uzależnień. Wydarzenia w ramach projektu są regularnie relacjonowane w mediach społecznościowych Fundacji SPLOT.

W 2025 roku Fundacja "SPLOT" otrzymała 688 tys. złotych w ramach otwartego konkursu na prowadzenie edukacji publicznej z zakresu przeciwdziałania uzależnieniom na terenie Warszawy. Przyznane środki obejmują realizację zadania w latach 2025–2026. Celem zadania jest profilaktyka zachowań ryzykownych związanych z używaniem alkoholu i innych substancji psychoaktywnych wśród osób spędzających czas nad Wisłą, zwiększanie świadomości mieszkańców Warszawy oraz informowanie osób zagrożonych uzależnieniem o dostępnych formach pomocy.

"Celem ulotek jest zwiększenie świadomości i ograniczenie ryzyka"

"Interpretacja naszych ulotek jako materiałów, które mówią 'jak ćpać' lub 'zachęcają do używania' wprowadza opinię publiczną w błąd. To całkowicie błędna interpretacja" - podkreśla Natalia Juszczak, prezeska Fundacji "SPLOT", psycholożka, psychoterapeutka oraz specjalistka terapii uzależnień.

"Samo dostarczanie rzetelnych informacji nie jest równoznaczne z zachęcaniem do używania substancji. Przeciwnie - celem takich ulotek jest zwiększenie świadomości i ograniczenie ryzyka" - wyjaśnia w odpowiedzi na pytania Konkret24.

Psychoterapeutka podkreśla, że działania jej organizacji wpisują się w model strategii Narodowego Programu Zdrowia na lata 2021-2026, gdzie jednym z zadań w ramach celu operacyjnego "Profilaktyka uzależnień" jest właśnie redukcja szkód. Zaraz obok edukacji czy zwiększania kwalifikacji osób pomagających.

Jak tłumaczy Juszczak, celem działań w ramach projektu #WisłaSPLOT jest "uświadomienie Warszawiakom zagrożeń wynikających z używania alkoholu i innych substancji psychoaktywnych oraz zainicjowanie dobrowolnego kontaktu i rozmowy z streetworkerami na temat skutków używania substancji, dostępnych form profilaktyki i leczenia oraz motywowanie do aktywnego spędzania czasu na trzeźwo poprzez m.in. warsztaty w klubokawiarniach czy kino letnie".

"Naszym głównym hasłem, którym się kierujemy, jest 'Najbezpieczniej nie używać'. Jednocześnie nie oceniamy wyborów osób i wiemy, że podejmują różne decyzje, to co my możemy zrobić dla nich w takiej sytuacji to podzielić się z nimi rzetelną wiedzą" - podkreśla Natalia Juszczak.

Czego Cieszyński nie pokazał

Ulotki Fundacji "SPLOT" informują "o tym, jak dana substancja działa, do jakiej grupy substancji należy, informuje, co może mieć wpływ na działanie substancji (wiek, płeć, metabolizm, zdrowie), jak są interakcje z innymi substancjami oraz na co uważać, jeśli ktoś zdecyduje się na przyjęcie substancji" - wymienia Natalia Juszczak. "Każda ulotka jest dwustronna i przygotowana na podstawie badań naukowych i we współpracy z lekarzem" dodaje.

Co istotne, ulotki o substancjach są dwustronne. A więc Cieszyński nie pokazał drugiej strony. Dzięki uprzejmości Fundacji robimy to my. Co jest na drugiej stronie ulotki o MDMA? Informacje o działaniu, metabolizmie, interakcji z innymi substancjami. Pierwszą z kilku rad jest "najbezpieczniej nie używać". W kolejnych wskazówkach pojawia się m.in. zalecenie unikania łączenia z alkoholem i nieprzyjmowania dużych dawek. Ulotka informuje także, że częste używanie MDMA "może zaburzyć wytwarzania serotoniny przez organizm, prowadząc do długotrwałych stanów depresyjnych". Przy znaku ostrzegawczym zamieszczono natomiast informację, że przyjęcie zbyt dużej dawki może prowadzić do "niebezpiecznego zespołu serotoninowego".

PRAWDA
Ulotka o MDMA ma drugą stronę, której Janusz Cieszyński nie pokazał
Ulotka o MDMA ma drugą stronę, której Janusz Cieszyński nie pokazał
Źródło zdjęcia: Fundacja SPLOT

Skąd taki język komunikacji? "Zgodnie z założeniami redukcji szkód wychodzimy z założenia, że nie język 'straszenia' a język rzetelności i szacunku jest tym językiem, w którym chcemy docierać do osób zmagających się z problemem" - tłumaczy Natalia Juszczak.

Fundacja oferuje również ulotki tłumaczące, na czym polega redukcja szkód. W niej czytamy: "Redukcja szkód zakłada, że najlepiej nie podejmować zachowań ryzykownych. Jej działania ukierunkowane są na minimalizację ryzyka, gdy takie zachowania i tak występują". "Nadrzędnym celem jest ratowanie zdrowia i życia" - pada na końcu.

Ulotka Fundacji "SPLOT" tłumacząca czym jest redukcja szkód
Ulotka Fundacji "SPLOT" tłumacząca czym jest redukcja szkód
Źródło zdjęcia: Fundacja "SPLOT"

To nie jest promocja narkotyków, czyli o co chodzi z redukcją szkód

Redukcja szkód "to polityka, programy i praktyki mające na celu zminimalizowanie negatywnych skutków zdrowotnych, społecznych i prawnych związanych z używaniem narkotyków, polityką antynarkotykową oraz przepisami dotyczącymi narkotyków" - to definicja brytyjskiej organizacji Harm Reduction International, która działa na rzecz promowania redukcji szkód oraz reformy polityki narkotykowej.

"Ograniczanie szkód opiera się na zasadach sprawiedliwości i prawach człowieka. Koncentruje się na pozytywnych zmianach oraz na współpracy z ludźmi bez osądzania, przymusu, dyskryminacji ani wymagania, by zaprzestali oni używania narkotyków jako warunku uzyskania wsparcia" - wyjaśnia organizacja. Tak więc w przeciwieństwie do podejścia wymagającego całkowitej abstynencji, redukcja szkód zakłada niski próg wejścia - pomoc jest dostępna także dla osób, które nadal używają substancji. Sukcesem jest tu każda, nawet niewielka poprawa, która sprawia, że osoba używająca narkotyków mniej szkodzi sobie i swojemu otoczeniu.

Do działań w ramach redukcji szkód należy m.in. edukowanie osób używających narkotyków - poprzez ulotki, streetworking i inne formy kontaktu – w celu ograniczenia ryzyka przedawkowania oraz poważnych konsekwencji zdrowotnych. Redukcja szkód to też programy bezpłatnej wymiany igieł i strzykawek, testy na HIV oraz wirusowe zapalenie wątroby, czy wsparcie psychologiczne. W niektórych krajach - m.in. w Hiszpanii, Portugalii Niemczech, Francji Danii i Belgii - dostępne są miejsca do nadzorowanego przyjmowania substancji, których celem jest zmniejszenie ryzyka zgonów z powodu przedawkowania. Oferowane są także programy pozwalające sprawdzać skład chemiczny narkotyków i wykrywać niebezpieczne domieszki w substancjach niewiadomego pochodzenia.

Redukcja szkód nie promuje ani nie zachęca do używania narkotyków. Celem jest pomaganie ludziom w dokonywaniu zdrowszych wyborów. To podejście zakłada, że ​​zawsze znajdą się osoby, które będą używać narkotyków, oraz takie, które nie będą chciały lub nie będą w stanie przestać ich używać.

Cieszyński pyta o skuteczność. Co mówią badania

Część internautów przekonywało Cieszyńskiego, że działania redukcji szkód są sprawdzone i potwierdzone. Tłumaczącym to internautom polityk odpowiadał prośbą o linki do badań naukowych, które to potwierdzają, szczególnie jeśli chodzi o akcje informacyjne.

Przegląd badań opublikowany w 2014 roku w "International Journali of Drug Policy" pokazuje, że istnieją wstępne dowody potwierdzające skuteczność działań terenowych, w tym działań informacyjnych, edukacyjnych i doradczych w ograniczaniu ryzykownych zachowań związanych z iniekcjami. W analizowanych badaniach większość wskazywała korzystny efekt (18 z 28), choć autorzy zaznaczali, że jakość dowodów była zróżnicowana.

Badanie opublikowane w 2021 roku pokazuje, że edukacja prowadzona przez streetworkerów może ograniczać ryzykowne zachowania u osób przyjmujących narkotyki przez iniekcję. Badaniem objęto 307 osób z czterech krajów Europy: Bułgarii, Grecji, Portugalii i Rumunii. Ponad połowa, oprócz pomocy redukcji szkód, otrzymała dodatkowo indywidualne wsparcie: pracownik terenowy obserwował sposób wykonywania iniekcji, wskazywał zagrożenia i omawiał bezpieczniejsze praktyki przyjmowania narkotyków. Po pół roku w grupie objętej dodatkowymi działaniami edukacyjnymi odsetek osób dzielących się strzykawkami spadł z 25 do 16 proc., a przypadków ropni i powikłań skórnych - z 27 do 14 proc.

Skuteczna jest nie tylko edukacja. "Przegląd badań nad efektywnością programów redukcji szkód oraz analiza czynników ułatwiających i utrudniających implementację tych strategii w Polsce i na Świecie" z 2021 to raport zlecony przez Krajowe Biuro do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii (przekształcone w Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom). Przeanalizowano w nim 46 artykułów i przeglądów literatury naukowej oraz wyniki dziewięciu ankiet wypełnionych przez polskie placówki prowadzące program redukcji szkód. Z metaanalizy wyników 12 badań wynika, że programy redukcji szkód ograniczają transmisję HIV.

Autorzy raportu wskazują, że badania potwierdzają skuteczność tzw. pokoi iniekcyjnych: ograniczają ryzykowne zachowania, zmniejszają liczbę zakażeń HIV i HCV oraz zgonów z powodu przedawkowania. Poprawiają też bezpieczeństwo publiczne, m.in. poprzez ograniczenie liczby porzuconych igieł i zażywania narkotyków w przestrzeni publicznej.

Z raportu Harm Reduction International wynika, że w 2024 roku 108 państw na świecie miało programy redukcji szkód w swoich politykach krajowych. Do tego grona należy też Polska. Redukcja szkód została zapisana w Narodowym Programie Zdrowia na lata 2016-2020, który w 2016 przyjął rząd Zjednoczonej Prawicy premier Beaty Szydło. Redukcja szkód została wpisana tu jako element profilaktyki uzależnień. Znalazła się też w kolejnym Narodowym Programie Zdrowia lata 2021-2025 (przedłużony na rok 2026), przyjętym przez rząd Mateusza Morawieckiego.

- To nie jest żaden wymysł środowisk, które postanowiły uzależniać społeczeństwo. Redukcja szkód jest po prostu elementem oficjalnego programu ochrony zdrowia w Polsce - podkreśla w rozmowie z Konkret24 dr hab. Magdalena Dudkiewicz, prof. Uniwersytetu Warszawskiego z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych, która specjalizuje się w ewaluacji programów profilaktyki uzależnień.

Ta ulotka nie jest do Cieszyńskiego

Wróćmy do treści ulotki, którą w serwisie X pokazał poseł Cieszyński. W ocenie profesor Dudkiewicz tego typu materiały to jeden z rodzajów działań prowadzonych w ramach strategii redukcji szkód i stanowią uzupełnienie powszechnego przekazu o szkodliwości narkotyków. - Ich sens można streścić następująco: jeśli argumenty, żeby nie brać, nie przekonały danej osoby, to należy zrobić wszystko, by ograniczyć ryzyko dla jej zdrowia i życia - tłumaczy badaczka. - To dokładnie ta sama logika, która stoi za innymi działaniami z zakresu redukcji szkód, takimi jak testowanie w kierunku HIV, programy wymiany igieł i strzykawek czy możliwość sprawdzenia składu substancji, kupionej na ulicy lub w internecie - dodaje.

Dlaczego przekaz ulotki nie skupia się bardziej na szkodliwości substancji? - Myślę, że idea ulotki jest właśnie taka, żeby nie przegadać sprawy. Jak zaczniemy mówić o wszystkim - o tym, jak narkotyki są szkodliwe, wyliczać co złego nam robią - to osoba, która już sięga po narkotyki, szybko przestanie czytać - ocenia profesor Dudkiewicz. - Chodzi więc o to, żeby forma była możliwie prosta, przystępna i użyteczna dla osób używających substancji, a jednocześnie zawierała informacje, które mogą realnie zmniejszyć ryzyko na przykład przedawkowania - stwierdza.

- Ta ulotka nie jest skierowana do posła Cieszyńskiego - podkreśla badaczka. - To jest przekaz adresowany do ludzi, którzy już mieli kontakt z narkotykami, mają kontakt ze środowiskiem, w którym się bierze. Oni doskonale widzą - jeśli nie na swoim przykładzie, to na przykładzie osób wokół siebie - jakie są skutki używania substancji. Naprawdę nie trzeba ich do tego przekonywać - podkreśla badaczka. - Chodzi o to, żeby powiedzieć: jeżeli już podjąłeś taką decyzję i chcesz zrobić coś, co jest dla ciebie szkodliwe, zrób to w taki sposób, żeby szkody - twoje, twojego otoczenia, całego społeczeństwa, np. dla systemu ochrony zdrowia - były jak najmniejsze. Do tego sprowadza się ten przekaz - podsumowuje.

Profesor Magdalena Dudkiewicz także podkreśla, że redukcja szkód to nie jest uczenie kogokolwiek "jak ćpać", czy ułatwianie brania narkotyków. - Gdyby ktoś rzeczywiście chciał to ułatwiać, po prostu pokazałby, gdzie można kupić substancje i od kogo je zdobyć. Niestety internet pełen jest tego rodzaju "instrukcji" i "ofert", których autorzy traktują osoby uzależnione jedynie jako klientów i źródło zarobku. Organizacje zajmujące się redukcją szkód nie mają takiego celu. Ich zadaniem jest ochrona zdrowia publicznego, ograniczanie negatywnych skutków używania narkotyków dla samych osób używających, ich otoczenia oraz całego społeczeństwa - tłumaczy socjolożka.

Nie jest to pierwszy raz, gdy prawicowi politycy dyskredytują działania wpisujące się redukcję szkód. W 2019 roku ówczesny wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta przekonywał, że część organizacji finansowanych przez m.st. Warszawę "de facto" afirmuje zażywanie narkotyków, "bo daje się informacje, w jaki sposób je bezpiecznie zażywać". Dowodzić miał temu raport opublikowany przez wiceministra pt. "Gdzie trafiają pieniądze warszawiaków?".

Źródło: Konkret24
Czytaj także: