Po czerwcowej fali ekstremalnych upałów lipiec przyniósł zupełnie inną pogodę. W wielu regionach Polski dominują opady deszczu, burze i wyraźnie niższe temperatury. Zmiana aury stała się jednak pretekstem, że ktoś - nie wskazano dokładnie kto - nie mogąc już informować o upałach, zaczął "straszyć" internautów kolejną alarmującą mapą pogody.
Chodzi o mapę Polski, na której niemal cały kraj zaznaczono odcieniami czerwieni. To właśnie ta kolorystyka głównie kojarzy się z mapami i prognozami ostrzegającymi przed wysokimi temperaturami. Jak wynika z opisu, mapa przedstawia prognozę usłonecznienia (w godzinach) na 22 lipca. W prawym górnym rogu umieszczono logo Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW). Zgodnie z legendą, ciemnoczerwony oznacza najwyższą prognozowaną liczbę godzin ze słońcem, wynoszącą do 15 godzin. Taki poziom prognozowano dla Gorzowa Wielkopolskiego, Wrocławia, Olsztyna, Warszawy i Lublina. Najmniejszą liczbę słonecznych godzin prognozowano w Szczecinie i Gdańsku - odpowiednio dziewięć i dziesięć.
"Ponieważ nie da się sprzedać informacji o morderczych upałach, to się robi mapę 'usłonecznienia' i prezentuje tak, jak mapę morderczych upałów" - stwierdził 22 lipca użytkownik serwisu X, który opublikował opisywaną mapę. Jak przekonywał, "nie chodzi o żadne przekazanie informacji tylko o zrobienie wrażenia, że świat płonie" (pisownia wszystkich wpisów oryginalna). Wpis wyświetlono 30 tys. razy.
"I potem się dziwią, że szary człowiek patrzy sceptycznie na 'wszyscy spłoniemy'" - stwierdził jeden z komentujących. Inni przekonywali, że mapa jest przykładem "prymitywnej manipulacji", bo - jak pisali - "mamy listopad za oknem". Część internautów sugerowała, że takie ilustracje powstają przede wszystkim po to, by generować wyświetlenia.
Niektórzy tłumaczyli, że przekaz jest nieprawdziwy, a mapa jest potrzebna rolnikom i branży energetyki odnawialnej. Inni pytali, czy to fejk.
Sprawdzamy więc, co pokazuje lipcowa mapa i dlaczego dominuje na niej czerwony kolor.
Co to usłonecznienie?
Usłonecznienie to czas, w którym do powierzchni Ziemi dociera bezpośrednie promieniowanie słoneczne. Zgodnie z definicją Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO), o usłonecznieniu mówimy wtedy, gdy natężenie bezpośredniego promieniowania słonecznego przekracza 120 watów na metr kwadratowy. "Parametr ten mówi przez ile godzin w danym okresie - dniu, miesiącu czy roku - tarcza słoneczna nie była przysłonięta przez chmury, mgłę, smog" - tłumaczy Arleta Unton-Pyziołek, meteorolog i dziennikarka tvnmeteo.pl.
Dlaczego tworzy się mapy z prognozami usłonecznienia? "Pomiary pozwalają ocenić zasoby energii słonecznej i poznać warunki klimatyczne - bilans energetyczny regionu i całej Ziemi" - wyjaśnia.
Prognozy usłonecznienia "mają wielorakie zastosowanie, wydaje się, że największe aktualnie w energetyce słonecznej (m.in. do prognozowania produkcji energii z farm fotowoltaicznych, a co za tym idzie jej sprzedaży na giełdzie czy przy planowaniu prac magazynów energii), jak i rolnictwie (chociażby w kwestii nawadniania)" - wylicza Damian Zdonek, synoptyk tvnmeteo.pl. "Poza tym oczywiście w turystyce, budownictwie czy badaniach klimatu" - dodaje.
Dane dotyczące usłonecznienia - zarówno dzienne wartości, jak i średnie obliczane dla dłuższych okresów - mają konkretne zastosowania. Arleta Unton-Pyziołek wskazuje, że wykorzystuje się je m.in. w energetyce słonecznej do oceny wydajności paneli fotowoltaicznych i planowania budowy farm solarnych, w rolnictwie przy monitorowaniu warunków wzrostu roślin, czy budownictwie i architekturze m.in. przy doborze rozwiązań izolacyjnych oraz odpowiednim usytuowaniu budynków i okien względem stron świata. Informacje o nasłonecznieniu są również istotne w turystyce i medycynie, na przykład przy ocenie walorów klimatycznych konkretnych miejsc.
Prognoza typowa dla lipca
Mapa wykorzystana w przekazie pochodzi z serwisu Laboratorium Modelowania Meteorologicznego. To jednostka Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Instytucja udostępnia bezpłatnie wizualizacje wyników modeli pogodowych, mapy i wykresy potrzebne do śledzenia bieżącej oraz prognozowanej pogody. Aktualna prognoza usłonecznienia dostępna jest w zakładce "Portal letni".
"To produkt wykonywany w stu procentach automatycznie, są to dane wyliczone przez model, bez ingerencji synoptyka" - tłumaczy Damian Zdonek. Jednocześnie zwraca uwagę, że w tym przypadku prognoza się nie sprawdziła. Porównanie prognozy z pomiarami ze stacji synoptycznych - też udostępniane przez IMGW - pokazuje duże rozbieżności. "Model nie doszacował wielkości zachmurzenia, które tego dnia występowało nad Polską. W efekcie sprawdzalność tego parametru wyniosła średnio 40-60 proc., przy czym miejscami zaledwie 20 proc. a miejscami 90 proc." - wyjaśnia synoptyk. Z danych IMGW wynika, że usłonecznienie na północnym zachodzie kraju wynosiło do sześciu godzin. W centrum miejscami przekraczało 10 godzin. Tylko na południowym wschodzie przekroczyło 13 godzin. Najwyższe usłonecznienie było w Tarnowie - 13,2 godziny.
Internauci zwrócili uwagę, że na mapie prognozy, która obiegła internet, dominuje kolor czerwony i ciemnoczerwony. Czy miała to wywoływać wrażenie zagrożenia? Eksperci wyjaśniają, że nie.
"Czerwiec i lipiec to dwa najbardziej słoneczne miesiące w naszym kraju" - podkreśla Arleta Unton-Pyziołek z tvnmeteo.pl. Jak dodaje, średnie usłonecznienie w lipcu w Polsce wynosi zazwyczaj od 230 do 260 godzin w zależności od regionu, czyli około 7-9 godzin bezpośredniego promieniowania słonecznego dziennie. Prognozy z dominującą czerwienią nie są w czerwcu i lipcu niczym wyjątkowym - pojawiają się "często, gdy tylko pojawią się rozpogodzenia", tłumaczy Unton-Pyziołek.
Podobnie tłumaczy sprawę synoptyk Damian Zdonek. "Tak zakładała prognoza, tzn. że słońce będzie świecić bezpośrednio na powierzchnię ziemi przez około 10-13 h w ciągu doby, a te wartości odpowiadają przyjętej skali barw" - stwierdza. "Skala barw jest przyjęta przez IMGW - nie mamy na nią wpływu" - dodaje synoptyk. Zwraca jednak uwagę, że sama prognoza była obarczona dużym błędem, a rzeczywiste usłonecznienie 22 lipca okazało się znacznie niższe. Podkreśla też, że prognoza usłonecznienia nie ma związku z prognozą temperatury powietrza.
Wykorzystana w przekazie mapa nie służyła więc za straszak, że "planeta płonie" po zakończonej fali upałów. Przedstawiała jedynie prognozowaną liczbę godzin z bezpośrednim słońcem.
Manipulacyjny przekaz opiera się na jednym z częstych mechanizmów dezinformacji klimatycznej - mieszaniu pojęć pogody i klimatu. Jak przypomina NASK, pojedyncze ochłodzenia czy zimne dni nie są wiarygodnym argumentem przeciwko zmianom klimatu. Te oznaczają bowiem nie tylko wzrost średnich temperatur, ale także częstsze występowanie i większą intensywność skrajnych zjawisk pogodowych, zarówno fal upałów, jak i okresów mrozów, które mogą być trudniejsze do przewidzenia.