W sieci pojawiają się kolejne nagrania i doniesienia o atakach i agresywnych zachowaniach Polaków wobec Ukraińców. Głośna była m.in. awantura w centrum Poznania, podczas której dwie kobiety miały wyzywać obywateli Ukrainy, opluć ich i zaatakować jednego z mężczyzn. Obie zostały zatrzymane.
Równolegle w serwisach społecznościowych trwa "licytacja" na krzywdy i ofiary. Gdy nagłaśniane są przypadki przemocy wobec Ukraińców, inni odpowiadają - na przykład zestawiają liczbę Polaków rzekomo zabitych przez Ukraińców i Ukraińców zabitych przez Polaków. "W ciągu ostatnich dwóch lat Ukraińcy zabili 65 Polaków. W tym samym czasie Polacy zabili zero Ukraińców. Ale hejt jest na Polaków. I wmuszanie w nas nieustającego poczucia winy" - 15 sierpnia stwierdza użytkownik serwisu X.
Do wpisu dołączył trwające niemal półtorej minuty nagranie internetowego twórcy Kamila Siedlikowskiego. "Wiecie, ilu Polaków Ukraińcy zabili w przeciągu ostatnich dwóch lat?" - pyta na nagraniu. I po chwili rzuca liczbę: 65. "Tylko przypomnę, że w międzyczasie Polacy zabili zero Ukraińców. Co najwyżej wybijali się nawzajem" - dodaje. Jak przyznał, tej ostatniej informacji nie weryfikował, bo jak stwierdził, nie jest to "w kręgu jego zainteresowań".
"Wiecie, ilu Ukraińców zostało zabitych przez Polaków w ostatnich dwóch latach? Zero. A wiecie, ilu Polaków zostało zabitych przez Ukraińców przez ostatnie dwa lata? Mówi się o 65 zarzutach zabójstwa właśnie Polaka przez Ukraińca" - przekonuje w innym nagraniu Paweł Wyrzykowski, asystent Grzegorza Brauna. Materiał opublikował m.in. na Facebooku i TikToku w połowie sierpnia. W serwisie X rozpowszechniali go inni internauci.
W serwisie X krążyła też grafika, według której "w tym roku w Polsce Ukraińcy zabili 11 Polaków", a tymczasem "Polacy nie zabili żadnego Ukraińca".
Wielu internautów było oburzonych doniesieniami o takich statystykach. "Brak słów co oni w Polsce wyprawiają", "Czas zacząć ich rozliczać" - pisali o Ukraińcach w Polsce. Niektórzy obarczali winą za sytuację rządzących. Kolejni stwierdzali, że "nareszcie Polacy otwierają oczka". Spora część jednak pytała o źródła i dowody, bo "bez tego to zwykły hejt i podsycanie nienawiści". Kolejni stwierdzali, że taki przekaz to populizm i dezinformacja wymierzona w Ukraińców. Jeden z internautów zapytał: "kto ci powiedział, że wszyscy zabici to Polacy?".
Sprawdziliśmy, co wiadomo o tych danych.
Czy wszystkie ofiary to Polacy? Nie ma takich danych
Przekaz o 65 zabójstwach dokonanych przez Ukraińców w Polsce wcześniej krążył w sieci m.in. za sprawą posła Prawa i Sprawiedliwości Dariusza Mateckiego. Na początku sierpnia podawał, że przez ostatnie dwa i pół roku Ukraińcy popełnili niemal 42 tys. przestępstw, "w tym 65 zabójstw". Powoływał się przy tym na statystyki Komendy Głównej Policji (KGP). Nie twierdził jednak, że w tym czasie Polacy nie zabili żadnego Ukraińca.
Czy dane Policji pozwalają ustalić, ilu Polaków zostało zabitych przez Ukraińców albo ilu Ukraińców przez Polaków? Krótka odpowiedź brzmi: nie.
Jak przekazało nam biuro prasowe Komendy Głównej Policji "dane statystyczne z Systemu Analitycznego KSIP dotyczące art. 148 Kodeksu karnego (zabójstwo) w latach 2024–2026 obejmują osobno liczbę podejrzanych oraz osób pokrzywdzonych z uwzględnieniem ich obywatelstwa". To istotne, ponieważ mowa tu o osobach podejrzanych o popełnienie przestępstwa, a nie skazanych. Sam status podejrzanego nie przesądza o winie. O tej rozstrzyga sąd.
Czy dane policji pozwalają ustalić, ilu Polaków zostało zabitych przez Ukraińców i ilu Ukraińców przez Polaków? Krótka odpowiedź brzmi: nie. Dane zbierane przez policję mają jeszcze swoje inne ograniczenia.
Jak tłumaczy biuro prasowe Komendy Głównej Policji, "specyfika gromadzenia danych w systemach policyjnych nie pozwala na powiązanie narodowości sprawcy z narodowością ofiary w ramach konkretnego zdarzenia". Statystyki te mówią o liczbie osób podejrzanych oraz pokrzywdzonych niezależnie od siebie i "z tego powodu brak jest możliwości wskazania liczby przestępstw popełnionych przez obywateli polskich na obywatelach Ukrainy i odwrotnie" - wyjaśnia KGP.
I podkreśla, że przestępstwa takie jak zabójstwo "mogą być popełniane wspólnie i w porozumieniu przez osoby o różnych obywatelstwach, co również uniemożliwia proste przyporządkowanie narodowościowe".
Interpretacja danych policji ma swoje ograniczenia
Przy interpretacji danych policji należy też pamiętać, że "w przypadku gdy podejrzanemu zarzuca się popełnienie więcej niż jednego przestępstwa, w statystykach uwzględnia się go wyłącznie przy czynie najsurowiej zagrożonym karą" - zaznacza Komenda Główna Policji. Tak więc osoba, która jest podejrzana zarówno o zabójstwo, jak i o kradzież, nie znajdzie się w statystykach dot. kradzieży a jedynie w tych dotyczących zabójstwa, za które grozi większa kara.
Jak podkreśla biuro prasowe KGP, trzeba też pamiętać, że dane dotyczą osób podejrzanych o popełnienie zabójstwa, a nie prawomocnie skazanych za zabójstwo. To istotne, ponieważ kwalifikacja prawna czynu może się w toku postępowania zmienić. Przykładowo, osoba początkowo podejrzana o zabójstwo z art. 148 ust. 1 Kodeksu karnego może ostatecznie odpowiadać za nieumyślne spowodowanie śmierci z art. 155 Kodeksu karnego. Postępowanie może też zostać umorzone albo zakończyć się prawomocnym uniewinnieniem. W konsekwencji mogą też zmienić się dane o liczbie pokrzywdzonych w sprawach o zabójstwo.
Oznacza to, że statystyki podejrzanych o popełnienie zabójstwa, jak i pokrzywdzonych w wyniku tej zbrodni z czasem mogą ulec zmianie. Przy ich interpretacji znaczenie ma więc nie tylko okres, którego dotyczą dane policji - w tym przypadku od stycznia 2024 roku do czerwca 2026 roku - ale również, na jaki dzień dane są aktualne, np. przedstawiają stan na 18 sierpnia 2026 roku.
Co pokazują dane policji o podejrzanych i ofiarach
Komenda Główna Policji przekazała Konkret24 dane m.in. o liczbie cudzoziemców z obywatelstwem ukraińskim podejrzanych o popełnienie zabójstwa oraz pokrzywdzonych w sprawach o zabójstwo, którzy mieli obywatelstwo ukraińskie. Dane obejmują 2024 i 2025 rok oraz pierwsze półrocze 2026 roku i przedstawiają stan na 18 sierpnia 2026 roku.
Artykuł 148 Kodeksu karnego dotyczy zbrodni zabójstwa. Przepis ten określa kary za umyślne pozbawienie życia człowieka, dzieląc je na typ podstawowy, kwalifikowany oraz typ w warunkach zmniejszonej poczytalności (afektu). Łącznie art. 148 obejmuje osiem typów czynu zabronionego - dla każdego z nich policja prowadzi osobne statystyki. W tekście podajemy łączną liczbę podejrzanych oraz pokrzywdzonych we wszystkich ośmiu typach zabójstwa objętych art. 148.
W 2024 roku podejrzanych o zabójstwo było 18 obywateli Ukrainy, rok później - 17, w pierwszym półroczu 2026 roku - 10. Daje to 45 podejrzanych w okresie od stycznia 2024 do czerwca 2026 roku. To mniej niż liczba podana przez posła Mateckiego, powołującego się na dane KGP. Jak wyjaśnialiśmy wcześniej, różnica może wynikać m.in. z tego, że dane dotyczące podejrzanych, w tym kwalifikacja czynu, może się zmienić wraz z przebiegiem postępowań.
Podkreślamy, że na podstawie statystyk policji nie można stwierdzić, że ofiarami 45 podejrzanych o zabójstwo Ukraińców byli wyłącznie Polacy.
Ukraińcy w Polsce są też podejrzewani o zabójstwa na swoich rodakach. Jedną z takich spraw relacjonowanych przez media, była śmierć 35-letniego Ukraińca, mieszkańca okolic Serocka. Śmiertelne ciosy nożem miał zadać mu 21-letni Artiem S., również obywatel Ukrainy. Podejrzany został zatrzymany na przejściu granicznym w Medyce, gdy próbował wyjechać na teren Ukrainy. Przyznał się do zabójstwa. Mężczyźni byli skonfliktowani - według policji, 35-latek wszedł w ostatnim czasie w relację z partnerką 21-latka.
"Polacy zabili zero Ukraińców", ale Ukraińcy są wśród pokrzywdzonych
Obywatele Ukrainy znajdują się również wśród pokrzywdzonych w sprawach o zabójstwo. Z danych KGP wynika, że w 2024 roku odnotowano 19 pokrzywdzonych obywateli Ukrainy, w 2025 roku - 24, a w pierwszym półroczu 2026 roku - 10. W analizowanym okresie było ich więc 53. Dane te przedstawiają stan na 18 sierpnia.
Z danych policji nie wynika, jakie obywatelstwo mieli podejrzani w sprawach dotyczących zabójstwa obywateli Ukrainy. Ale nie oznacza to, że nie było wśród nich Polaków.
Opisywane w mediach sprawy dowodzą, że przez 2,5 roku wśród podejrzanych o zabójstwa obywateli Ukrainy byli m.in. Polacy. Przykład? Sprawa 36-letniej obywatelki Ukrainy zamordowanej 11 lutego 2025 roku przez Krzysztofa M. w Łowiczu. Mężczyzna przyznał się do zabójstwa i ograbienia zwłok. Sąd Okręgowy w Łodzi w kwietniu 2026 roku skazał go na 24 lata więzienia. Karę ma odbywać w systemie terapeutycznym. Wyrok jest nieprawomocny.
Podobny przypadek to zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 48-letniego Mykoły S., do którego doszło w maju 2024 roku w Rokicinach (woj. pomorskie). Zdaniem prokuratury mężczyznę torturowano, a jego ciało podpalono. O zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oskarżeni zostali właściciel gospodarstwa rolnego, w którym dokonano zbrodni, 38-letni Adam C. i jego pracownik 35-letni Sebastian W. Trzecią oskarżoną jest żona właściciela gospodarstwa, 36-letnia Sandra C. Prokuratura zarzuca jej nieudzielenie pomocy pokrzywdzonemu i pomocnictwo w zacieraniu śladów przestępstwa. Proces w sprawie ruszył w lipcu 2025 roku. Jak przekazało nam biuro prasowe Sądu Okręgowego w Słupsku, postępowanie nadal jest w toku.
W sierpniu 2025 roku 47-letni mieszkaniec Chorzowa, zaatakował nożem 52-letniego obywatela Ukrainy. Mimo reanimacji ofiara nożownika zmarła. Mieszkaniec Chorzowa usłyszał zarzut zabójstwa.