FAŁSZ

Migranci z Ceuty "będą mogli jechać wszędzie"? Oni nie

Migranci z Ceuty "będą mogli jechać wszędzie"? Oni nie
Co dzieje się w hiszpańskiej Ceucie? Relacja Łukasza Wójcika
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: EPA
Rząd Hiszpanii wszystkich zalegalizuje - takie komentarze można było przeczytać w sieci po wtargnięciu tysięcy Marokańczyków do hiszpańskiej Ceuty. Tyle że program regulowania statusu migrantów działa inaczej, a tezy o ich "rozlaniu się po całej Europie" to wyłącznie straszenie.

W ciągu dwóch dni: 30 i 31 lipca 2026 roku do Ceuty, hiszpańskiej eksklawy w Afryce Północnej, przedostało się nielegalnie około 60 tysięcy migrantów z Maroka. Mimo że nie dotarli do kontynentalnej Hiszpanii, a większość wróciła już do Maroka, ten kryzys stał się punktem wyjścia do dyskusji o polityce migracyjnej prowadzonej przez hiszpański rząd.

Bezpośrednio po pojawieniu się migrantów w Ceucie w serwisach społecznościowych można było przeczytać, że hiszpański premier Pedro Sanchez szybko przyzna prawo pobytu Marokańczykom, którzy przedostali się do Ceuty, a tym samym otworzy im drogę do innych państw strefy Schengen.

"Afrykańska inwazja na Hiszpanię! Hordy migrantów z północnej Afryki zalewają hiszpańską Ceutę - eksklawę na terytorium Maroka. Rząd Hiszpanii Pedro Sancheza wszystkich zalegalizuje!" - stwierdził 31 lipca 2026 roku Bartosz Kołomański, działacz Konfederacji z Bydgoszczy. "Niestety, jeżeli Hiszpania ich zalegalizuje, to będą w Unii legalnie i... mogą jechać wszędzie" - napisała użytkowniczka Facebooka, udostępniając nagrania z migrantami forsującymi granicę marokańsko-hiszpańską w Ceucie (pisownia wszystkich postów oryginalna).

FAŁSZ
Hiszpański rząd miał "zalegalizować wszystkich" migrantów z Ceuty
Hiszpański rząd miał "zalegalizować wszystkich" migrantów z Ceuty
Źródło zdjęcia: Facebook/X

Oboje odwoływali się do akcji masowej legalizacji pobytu migrantów prowadzonej od kilku miesięcy przez hiszpański rząd. Komentując wydarzenia w Ceucie, wspomniał o niej także 2 sierpnia 2026 roku w Polsat News poseł PiS Michał Wójcik. "Chodzi o to, że oni (rządzący w Hiszpanii - red.) legalizują pobyt miliona ludzi. Miliona. I oni się rozleją po całej Europie. Czy mogą podjąć pracę w Polsce? Nie. Ale czy mogą tu przyjechać? Tak, oczywiście" - mówił Wójcik, nie odnosząc się jednak wprost do Marokańczyków przybyłych do Ceuty w ostatnich dniach.

Wyjaśniamy więc, kogo dotyczy program hiszpańskiego rządu i dlaczego nie oznacza, że migranci z Ceuty już wkrótce "będą w Unii legalnie i mogą jechać wszędzie".

Legalizacja pobytu nie dla wszystkich

Rząd premiera Pedro Sancheza rozpoczął swoją kampanię dotyczącą migrantów o nieuregulowanym statusie w kwietniu 2026 roku. Celem było nadanie prawa pobytu tym cudzoziemcom, którzy mieszkali w Hiszpanii nielegalnie, na przykład po wygaśnięciu wizy. Kraj z Półwyspu Iberyjskiego zmaga się z niedoborem rąk do pracy, a prognozy demograficzne nie napawają optymizmem: współczynnik dzietności Hiszpanek jest najniższym po Malcie w Unii Europejskiej.

Legalizacja pobytu nie obejmuje jednak wszystkich migrantów. Na pewno nie dotyczy tych, którzy w ostatnich dniach przedostali się do Ceuty i to nawet niezależnie od tego, że większość z nich już opuściła Hiszpanię. Żeby móc wnioskować o prawo pobytu, cudzoziemiec musi mianowicie spełnić kilka warunków:

Po pierwsze musi wykazać, że przebywał w Hiszpanii już przed 1 stycznia 2026 roku i mieszkał tam bez przerwy co najmniej pięć miesięcy. W tym celu powinien przedstawić dokument potwierdzający pobyt, na przykład rachunki za media czy bilety transportu publicznego.

Po drugie cudzoziemiec musi udowodnić, że w czasie pobytu w Hiszpanii wykonywał jakąkolwiek pracę. Alternatywą może być trudna sytuacja życiowa udokumentowana odpowiednim certyfikatem lub prowadzenie gospodarstwa domowego obejmującego dzieci.

Po trzecie imigrant musi wykazać, że nie był karany, a tym samym nie może być uznany za "zagrożenie dla porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego ani zdrowia publicznego". Hiszpańskie władze wymagają niekaralności w ostatnich pięciu latach, także w innych krajach, w których przez ten czas przebywał dany cudzoziemiec.

Dopiero po spełnieniu wszystkich tych trzech warunków cudzoziemiec o nieuregulowanym statusie może złożyć wniosek o legalizację pobytu w ramach akcji hiszpańskiego rządu. Pisanie o "zalegalizowaniu wszystkich" migrantów przybyłych z Maroka do Ceuty jest więc manipulacją, ponieważ ten program nie dotyczy osób, które dostały się do Hiszpanii już w 2026 roku.

Jasno zakomunikował to hiszpański minister spraw wewnętrznych. "Osoby, które 30 lipca nielegalnie wjechały do ​​Ceuty, nie mają możliwości uregulowania swojego pobytu" - stwierdził Fernando Grande-Marlaska. "Nasz kraj jest krajem gościnnym. Ale jest to również kraj zobowiązany do przestrzegania prawa. Ci, którzy je łamią, nie mają żadnego wsparcia ze strony hiszpańskich władz" - dodał.

Czy Ceuta jest w Schengen?

W przypadku migrantów w Ceucie należy też pamiętać, że choć formalnie znajdują się oni w Hiszpanii, to geograficznie wciąż są w Afryce Północnej. Ceuta to hiszpańska eksklawa granicząca wyłącznie z Marokiem i oddzielona od kontynentalnej Hiszpanii Cieśniną Gibraltarską. Pokonać da się ją więc wyłącznie drogą morską lub powietrzną na pokładzie statku, promu lub samolotu.

Ceuta to hiszpańska eksklawa w Afryce Północnej
Ceuta to hiszpańska eksklawa w Afryce Północnej
Źródło zdjęcia: PAP/Adam Ziemienowicz

Z tego powodu wiele osób zastanawiało się, czy migranci w Ceucie znajdują się w strefie Schengen, co umożliwiałoby im swobodne przemieszczanie do innych krajów europejskich. Choć Ceuta formalnie należy do strefy Schengen jako część Hiszpanii, to obowiązują w niej szczególne przepisy. Żeby dostać się na pokład statku lub samolotu zmierzającego do kontynentalnej części kraju, trzeba przejść kontrolę graniczną.

Tym samym osoby, które nielegalnie pokonały granicę marokańsko-hiszpańską w Ceucie, nie mogą legalnie dostać się na Półwysep Iberyjski, ponieważ nie mają ważnych dokumentów wjazdowych do Hiszpanii. To istotny argument w dyskusji o "zalewaniu Europy" migrantami z hiszpańskiej eksklawy.

Kto skorzystał z programu legalizacji?

Wracając mianowicie do warunków legalizacji pobytu w Hiszpanii, to sprawiły one, że z rządowego programu skorzystali głównie obywatele krajów Ameryki Południowej, a nie cudzoziemcy z Azji i Afryki, którymi regularnie straszy polska prawica. Od kwietnia do czerwca 2026 roku złożono 1,17 mln wniosków o uregulowanie statusu, z których 67 procent pochodziło od obywateli państw Ameryki Łacińskiej.

Najwięcej było Kolumbijczyków (26 proc.), potem Marokańczyków (13 proc.), Wenezuelczyków (12 proc.) i Peruwiańczyków (8,8 proc.). Warto podkreślić, że milion, o którym wspomniał w dyskusji Michał Wójcik, to liczba złożonych wniosków, a nie zalegalizowanych pobytów cudzoziemców. Ostateczne dane o przyznanych prawach pobytu poznamy za kilka miesięcy, kiedy wnioskodawcy otrzymają decyzje.

Co daje prawo pobytu w Hiszpanii?

Te dane podważają też tezę posła PiS o tym, że po legalizacji pobytu migranci "rozleją się po Europie". Profil wnioskodawców sugeruje, że w znacznej większości są to hiszpańskojęzyczni migranci z Ameryki Południowej, którzy przebywają w Hiszpanii już dłuższy czas, mają tam pracę i rodziny. Ich nieuregulowany status wynika częściej z wygaśnięcia dokumentów pobytowych niż nielegalnego przekroczenia granicy. Trudno oczekiwać, że większość z nich po zalegalizowaniu pobytu w Hiszpanii - co daje im prawo np. do opieki zdrowotnej - wyemigruje do innych krajów Unii Europejskiej.

Gdyby jednak cudzoziemcy mieli takie plany, samo prawo pobytu wydane w Hiszpanii im do tego nie wystarczy. Takie osoby mogą wyjechać do innego kraju strefy Schengen, ale mogą tam przebywać maksymalnie 90 dni. Ponadto nie daje im to prawa do zamieszkania czy tym bardziej podjęcia pracy w innym państwie Unii Europejskiej. Gdyby taki cudzoziemiec przyjechał więc do Polski, po niecałych trzech miesiącach jego pobyt w naszym kraju stałby się nielegalny.

Unia Europejska i strefa Schengen
Unia Europejska i strefa Schengen
Źródło zdjęcia: PAP/Maciej Zieliński

Podsumowując, tezy o migrantach z Ceuty, czy szerzej z Hiszpanii, którzy mieliby masowo przyjeżdżać do Polski, to straszenie, a nie rzetelne przedstawianie sytuacji na Półwyspie Iberyjskim.

Źródło: Konkret24
Czytaj także: