Głos wojska uderza w Ukraińców. Ale to nie są polscy żołnierze
Rozmówcy są krótko ostrzyżeni i noszą mundury. Na niektórych widać litery SG, które mają oznaczać Straż Graniczną. Wszyscy mieli być gośćmi bliżej nieokreślonych podcastów czy programów publicystycznych, choć jeśli już widać rzekome dziennikarki prowadzące rozmowy, to zawsze od tyłu, bez twarzy. Nagrania są krótkie, trwają co najwyżej kilkadziesiąt sekund. "Żołnierze" zdecydowanym głosem wygłaszają na nich kilka mocnych, emocjonalnych zdań, po czym film się urywa.
I choć na każdym filmie widzimy innego "żołnierza", to łączy ich jedno: temat. A tak naprawdę jeden z trzech tematów. Rozmówcy w mundurach albo ostro krytykują Ukraińców, albo narzekają na polski rząd lub Unię Europejską. Zdecydowanie najwięcej jest negatywnych wypowiedzi o obywatelach Ukrainy, głównie tych mieszkających w Polsce. "Żołnierze" niemal zawsze nazywają się ich pogardliwie "Saszkami", rzadziej nazywają ich "Szoszonczykami" (do tych określeń jeszcze wrócimy). Już po samych tytułach filmów można zorientować się, co można na nich usłyszeć: "Saszki czują się tu za dobrze"; "Naszą dobroć odbierają jako słabość"; "Niech Saszki jadą do domu"; "Ci tchórze nas nie szanują"; "Saszkom podobają się zbrodniarze"; "Szanują tylko kasę a honor mają gdzieś"; "Saszki zawsze byli wrogami".
Jeśli rzekomi żołnierze akurat nie narzekają na Ukraińców, to możemy usłyszeć od nich, że "Bruksela pluje na Polskę" lub "narzuca nam, ilu imigrantów mamy przyjąć, umyć i nakarmić", a premier Donald Tusk "otworzy Niemcom wszystkie drzwi".
To właśnie ma być Głos Polskich Żołnierzy lub Głos Wojska. To konta w serwisach YouTube i TikTok, na których zamieszczono te filmy. Ale to nie jest głos żadnych mundurowych. Bohaterów nagrań - poza wspólnymi tematami - łączy jeszcze jedno: nigdy nie istnieli. A popełniane przez nich błędy sugerują, że jeśli rzeczywiście jest to czyjś głos, to na pewno nie Polaków.
Setki tysięcy słuchają "żołnierzy"
Najprężniej działa konto na YouTube. Założono je 13 maja 2026 roku i od tego czasu opublikowano tam ponad 50 krótkich filmów (ostatni zamieszczono 19 lipca 2026 roku). Nie wymagało to zbyt wiele wysiłku, ponieważ każde wideo w całości wygenerowano przy użyciu sztucznej inteligencji. Da się to ustalić nawet bez użycia specjalistycznych narzędzi. Większość "żołnierzy" ma dziwne mundury bez żadnych identyfikatorów, oznaczeń, stopni wojskowych czy nawet polskiej flagi na ramieniu. Mówią w nienaturalny, "mechaniczny" sposób i często stawiają akcent w miejscach, gdzie Polacy by tego nie nie zrobili.
Potwierdza to narzędzie Hive Detect, które analizuje materiały wideo i zdjęcia pod kątem wykorzystania AI. Z niemal 100-procentowaną pewnością stwierdza, że materiały te powstały z użyciem sztucznej inteligencji. W jego wynikach widać, że wygenerowany jest nie tylko obraz, ale i dźwięk. Przy niektórych filmach przed użyciem AI ostrzega sam YouTube, wyświetlając odpowiednią adnotację.
Mimo to filmy na YouTube zobaczyło już ponad 470 tys. osób. Większość nie ma imponujących liczb odtworzeń, ale twórcy starali się raczej trafić w algorytmy, które mogły podsuwać nagrania przypadkowym internautom przeglądającym rolki w serwisie. Przy kilku filmach się to udało.
Na najpopularniejszym nagraniu, wyświetlonym prawie 300 tys. razy, "żołnierz" nawiązuje do zbrodni wołyńskiej. "Szkolimy ich (Ukraińców, ukraińskich żonierzy - red.), dajemy im sprzęt, płacimy za Starlinki, a oni chodzą z czerwono-czarnymi flagami i symbolami OUN. A nasz nierząd zamyka na to oczy. Wśród moich znajomych w mundurach od dawna panuje wściekłość na widlarzy" - twierdzi. I choć nie jest to najbardziej wiarygodne dzieło AI, to wielu komentujących - prawdziwych lub nie - przyznało rację nieistniejącemu polskiemu żołnierzowi. "Wreszcie ktoś o tym mówi głośno"; "To jest nie do pomyślenia, to napad na Państwo Polskie"; "Szacunek dla gościa" - czytamy pod filmem (pisownia wszystkich wpisów oryginalna).
Na kolejnym nagraniu, obejrzanym przez ponad 50 tys. osób "funkcjonariusz Straży Granicznej" opowiada o ukraińskich przemytnikach, których zatrzymał w zeszłym roku, ale mimo "deportowania do Banderastanu" i skazania ich na więzienie ostatnio znowu złapał "tych byków" na granicy. "W sąsiednim kraju prawo nie działa" - czytamy w tytule filmu. Inny strażnik miał skarżyć się na ukraińskich przemytników. "Co miesiąc wpadamy na nowe metody kontrabandy. W jednym saszki są naprawdę świetni – w kombinowaniu, jak wykiwać naszych pograniczników" - słyszymy.
Rosyjskie ślady
Zatrzymajmy się jednak przy tym filmie, bo zatytułowano go "Saszki – kontrabandiści!". Pomijając fakt, że Polacy raczej nie używają określenia "Saszki" na Ukraińców, to słowo "kontrabandiści" jasno wskazuje, że autorzy filmów są rosyjskojęzyczni lub użyta sztuczna inteligencja była szkolona głównie na rosyjskich treściach. O ile w Polsce używa się słowa "kontrabanda", to zajmują się nią raczej przemytnicy lub szmuglerzy. Oczywiście w polskim występuje słowo "kontrabandziści", ale jest w nim polska głoska "dz", natomiast zapis "kontrabandiści" to kalka wprost z rosyjskiego, gdzie takie określenie na przemytników jest bardzo popularne.
A to nie jedyna wskazówka, że za rzekomym "głosem polskich żołnierzy" mogą stać Rosjanie. Kolejne słowo z filmów o rosyjskim rodowodzie to "Szoszonczyk", czyli pogardliwe określenie Ukraińców. I znowu: o ile Polak narzekający na wschodnich sąsiadów może obraźliwie powiedzieć "Szoszon", to już zmiękczona po rosyjsku forma "Szoszonczyk" jasno wskazuje na pochodzenie autora.
Konta także na innych platformach
Te same filmy poza YouTube można znaleźć też na TikToku. Tam kanał Głos Wojska założono dopiero 6 lipca 2026 roku. Dotychczas opublikowano na nim sześć "wywiadów z żołnierzami". Innym powodem niskiej oglądalności - poza małą liczbą filmików - może być fakt, że TikTok konsekwentnie oznacza filmy jako "treść wygenerowaną przez AI".
Konto Głos Wojska działało też na Facebooku. Wiemy to jednak tylko ze zrzutów ekranu, które opublikował 15 lipca Michał Jędrowski, internauta walczący z dezinformacją w sieci. Wynika z nich, że filmy były znacznie popularniejsze niż na innych platformach: miały dziesiątki tysiące reakcji, w tym polubień i udostępnień. Konto zostało już jednak najprawdopodobniej zawieszone przez administratorów platformy. "To mówicie, że rosyjska dezinformacja nie istnieje? Nie ma jej? No to patrz teraz. A oto fabryka żołnierzy AI. Tysiące reakcji pod tymi postami" - komentuje Jędrowski.
@michal.jedrowski Tępienie tego gówna to moje największe hobby 💖🐣
♬ oryginalny dźwięk - Michał Jędrowski
Trwa "masowa automatyzacja dezinformacji"
Tym bardziej, że to już kolejny przykład, kiedy treści typowe dla rosyjskiej dezinformacji można znaleźć na polskojęzycznych kontach w całości tworzonych przez sztuczną inteligencję. Wystarczy przypomnieć tiktokowe konto Prawilne Polki" na którym atrakcyjne, choć nieistniejące kobiety zachwalały polexit, czyli wyjście Polski z Unii Europejskiej. One też - podobnie jak wygenerowani żołnierze - ostro krytykowały Brukselę i polski rząd.
Eksperci już wtedy wskazywali, że jest to "wejście na nowy poziom z przekazem pro-polexit". Jak widać po Głosie Polskich Żołnierzy, na tym poziomie są też już inne przekazy korzystne dla Rosji, tym razem uderzające w Ukraińców. Powodem są między innymi coraz niższe koszty tworzenia coraz bardziej przekonujących treści przy pomocy sztucznej inteligencji.
Ostrzegała już przed tym w Konkret24 profesor Aleksandra Przegalińska, badaczka AI z Akademii Leona Koźmińskiego. Mówiąc o coraz niższych kontach narzędzi sztucznej inteligencji, zauważała, że "nie chodzi już o pojedyncze fałszywe treści, ale o całe ekosystemy stron, kont i 'ekspertów' generowanych przez AI". Jej zdaniem "masowa automatyzacja dezinformacji" to jedno z największych zagrożeń w internecie przejmowanym coraz bardziej przez treści niepochodzące od ludzi.
Dlatego trzeba zachować szczególną ostrożność podczas przeglądania serwisów społecznościowych w momencie, gdy natrafiamy na kogoś, kto wygłasza szczególnie kontrowersyjną opinię, mającą wzbudzić nasze negatywne emocje. Bo nie wiadomo, jaka kolejna grupa po "prawilnych Polkach" i "polskich żołnierzach" będzie mówić nam o złych Ukraińcach i Unii Europejskiej, mimo że nigdy nie wypowiedziała ani jednego słowa, które właśnie słyszymy.