"Powiedzą, że to zamach" na Trumpa? Nie powiedzą
Żartował z "trzeciej kadencji", atakował krytycznych dziennikarzy, chwalił agentów Secret Service i kpił ze swojego poprzednika, Joe Bidena. Tak wyglądała przemowa, którą Donald Trump wygłosił 24 lipca podczas gali Stowarzyszenia Korespondentów przy Białym Domu (WHCA) w Waszyngtonie. Tegoroczna gala odbyła się ponownie po tym, jak w kwietniu przerwano ją po próbie zamachu na Donalda Trumpa.
Tego samego dnia w mediach społecznościowych zaczęło krążyć nagranie, mające być dowodem na pogarszającą się kondycję fizyczną 80-letniego prezydenta. Na krótkim, zapętlonym filmie Trump tuż przed wejściem do czarnego samochodu miał upaść na kolana. Stojący obok agent Secret Service, miał próbować pomóc prezydentowi, podciągając go za ramiona.
Anglojęzyczny post z nagraniem wyświetlono niemal dwa miliony razy. "Widziałeś to? Czy kolana Trumpa właśnie się poddały, czy potrzebował odpocząć?" - napisał internauta, który opublikował nagranie. U góry kadru widać wielki napis "z ostatniej chwili" na czerwonym tle.
Nieco inna wersja nagrania trafiła do polskiego internetu. Nie ma tu wspomnianego napisu, za to w kadrze po prawej umieszczono animację tańczącego kościotrupa w czarnej pelerynie, symbol śmierci. "Pedofil i gwałciciel, przyjaciel Nawrockiego zaniemógł" - 25 lipca stwierdziła użytkowniczka serwisu X, która opublikowała wideo. Nawiązywała m.in. do relacji Trumpa z Jeffreyem Epsteinem oraz do wyroku sądu, który uznał prezydenta USA za winnego molestowania seksualnego i zniesławienia dziennikarki E. Jean Carroll. Wpis zebrał 64 tys. wyświetleń.
Niektórzy polscy internauci przejęli się sytuacją z nagrania. "To wygląda poważnie..." - stwierdził jeden z komentujących. Wielu użytkowników kpiło jednak z rzekomego zdarzenia i kondycji prezydenta. "A podobno jest w tak świetnej formie"; "Przewróciło się, niech leży"; "Powiedzą, że to zamach" - pisali. Pojawiły się nawet sugestie, że prezydent był wówczas pod wpływem alkoholu.
Niektórzy pytali, czy to prawdziwe nagranie. Spora grupa przekonywała, że materiał powstał przy pomocy sztucznej inteligencji.
Sprawdziliśmy więc, co wiadomo o nagraniu.
Widać błędy sztucznej inteligencji
Nie dotarliśmy do żadnych wiarygodnych doniesień medialnych potwierdzających, że w ostatnim czasie Trump upadł podczas wsiadania do samochodu. O takim incydencie nie informowały amerykańskie agencje prasowe ani media relacjonujące aktywność prezydenta. Brak też komunikatu Białego Domu odnoszącego się do takiego lub podobnego zdarzenia.
Doniesienia o incydencie podważają widoczne na nagraniu błędy typowe dla sztucznej inteligencji. Ręce agenta podnoszącego Trumpa w pewnym momencie są wyraźnie rozmazane i zdeformowane. Gdy mężczyzna obraca się w prawo by podnieść prezydenta, jego plecy wydają się "wtapiać" w samochód tuż po lewej.
Ingerencję AI potwierdza też analiza narzędziem Hive Moderation. Zgodnie z nią prawdopodobieństwo, że całe nagranie zostało wygenerowane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, wynosi 46,7 proc. Znacznie wyższy wynik dotyczy pierwszej kluczowej sekundy nagrania, gdy widać rzekomy upadek Trumpa. Dla tego momentu prawdopodobieństwo ingerencji sztucznej inteligencji wynosi już 81,4 proc. Taki wynik sugeruje, że materiał mógł powstać na bazie prawdziwego nagrania, które następnie zostało zmodyfikowane narzędziami opartymi na sztucznej inteligencji.
Oryginalne nagranie pokazuje coś innego
Fałszywka powstała na podstawie nagrania z 1 lipca 2026 roku. Oryginał opublikowała m.in. stacja Fox News. Na tej wersji nagrania widać jak Donald Trump schodzi po schodach Białego Domu prosto do zaparkowanych przed nimi aut. Tuż przed wejściem do jednego z nich na moment zatrzymuje się, po czym ostrożnie i spokojnie wsiada do auta. Zdjęcia z tej sytuacji opublikowała też agencja Reuters. Ani na nagraniu, ani na zdjęciach nie widać, by prezydent upadł lub potknął się.
Oryginalne nagranie pokazuje moment, gdy 1 lipca prezydent Trump opuścił Biały Dom, by udać się na uroczystość otwarcia Biblioteki Prezydenckiej im. Theodore’a Roosevelta w Dakocie Północnej.