Ceuta na celowniku dezinformacji. Fejki wzmacniają strach wokół migracji
Około 60 tysięcy osób miało w ostatnich dniach przedostać się z Maroka do Ceuty - hiszpańskiej eksklawy w północnej Afryce. Hiszpański rząd zdecydował o wysłaniu tam dodatkowych jednostek wojskowych po tym, jak tysiące migrantów w niekontrolowany sposób, masowo, wkroczyło na to terytorium.
Wydarzenia w Ceucie stały się także tematem dezinformacji. W mediach społecznościowych pojawiły się fałszywe nagrania i zmanipulowane informacje. Sprawdziliśmy wybrane przykłady.
To nie Hiszpania i to nie są migranci
"Skala inwazji islamu na Europę przeraża"; "Według szacunków, tylko dzisiaj wdarło się do Hiszpanii 30 000 nachodźców" - pisali internauci, publikując nagranie, które miało być dowodem na masowy napływ migrantów do Ceuty.
Film przedstawia długi pochód ludzi przemierzający górzysty teren porośnięty suchą roślinnością. Widać krętą drogę prowadzącą pod górę, a w dolinie zaparkowane samochody i białe namioty. W tłumie znajdują się nie tylko mężczyźni, lecz także kobiety i dzieci. Część osób chroni się przed słońcem czapkami lub innymi nakryciami głowy, a niektóre kobiety mają na sobie hidżaby. Wielu uczestników marszu ma ze sobą tylko niewielkie plecaki i torby.
Okazuje się, że wideo nie ma nic wspólnego z obecną sytuacją. Dotarliśmy do najstarszej wersji tego materiału. Ta pojawiła się na TikToku 5 lipca 2026 roku, czyli niemal miesiąc przed wydarzeniami w Ceucie.
Wiele wskazuje na to, że pokazuje ono uczestników corocznej pielgrzymki i festiwalu organizowanego na górze Cudi. W opisie filmu czytamy: "Tysiące ruszyło w stronę Arki". Autor dodał także hasztagi #CudiDagı i #Sefine. Pierwszy odnosi się do góry Cudi w południowo-wschodniej Turcji, tuż przy granicy z Irakiem. Drugi oznacza po turecku "arkę". Góra Cudi od wieków jest w lokalnej tradycji utożsamiana z miejscem, na którym po potopie miała osiąść Arka Noego. Taka interpretacja pojawia się zarówno w tradycji żydów, chrześcijan, jak i muzułmanów.
Hiszpański aktor przyjmie 90 tysięcy migrantów? Brak dowodów na taką deklarację
W anglojęzycznej sieci pojawił się przekaz, iż hiszpański aktor Javier Bardem właśnie ogłosił, "że otworzy drzwi swoich hiszpańskich rezydencji, aby przyjąć wszystkich 90 000 obcokrajowców, którzy właśnie wtargnęli do Ceuty". Post w serwisie X ma niemal 350 tysięcy wyświetleń.
Nie ma wiarygodnych dowodów na to, że Bardem złożył taką lub podobną deklarację. Nie opublikował jej na swoich profilach w mediach społecznościowych, a o rzekomej zapowiedzi nie informują żadne wiarygodne hiszpańskie ani anglojęzyczne media.
Sama treść wpisu sprawia wrażenie celowo wyolbrzymionej i wpisuje się w popularny w mediach społecznościowych schemat przypisywania celebrytom deklaracji o przyjęciu migrantów do własnych domów. Tego typu przekazy są zwykle wykorzystywane do ośmieszania osób postrzeganych jako zwolennicy bardziej liberalnej polityki migracyjnej i wywoływania emocjonalnych reakcji odbiorców. Javier Bardem jest znany z publicznego zaangażowania w kwestie społeczne i polityczne. Wypowiadał się m.in. na temat praw człowieka, sytuacji migrantów oraz konfliktu izraelsko-palestyńskiego.
Wpis wprowadza w błąd również w kwestii liczby migrantów. Autor twierdzi, że do Ceuty "wtargnęło" 90 tysięcy osób. Tego nie potwierdzają aktualne szacunki władz miasta - w momencie publikacji artykułu wynosiły one około 60 tysięcy osób.
Hiszpańskie wojsko obrzuca migrantów bekonem? To wymysł AI
Ponad sześć milionów wyświetleń ma nagranie, które rzekomo przedstawia nową metodę stosowaną przez Hiszpanię wobec migrantów, którzy mieli niedawno napłynąć do Ceuty. Autor wpisu sugeruje, że hiszpańskie służby próbują przepędzać muzułmanów, rzucając w ich stronę... plastry bekonu.
Na nagraniu widać najpierw wojskowy pojazd z odręcznym napisem "bekonowy oddział". Następnie stojący obok żołnierze rzucają w tłum mężczyzn czymś, co przypomina plastry mięsa. W reakcji migranci mieli uciekać przed spadającą na nich wieprzowiną, której spożywania zabrania islam.
Gdyby hiszpańskie służby zachowały się tak lub podobnie wobec migrantów w Ceucie, incydent byłby szeroko relacjonowany przez media na całym świecie. Brak jakichkolwiek wiarygodnych doniesień na ten temat jest sygnałem, że wideo nie przedstawia prawdziwej sytuacji.
Kolejnym sygnałem są błędy sztucznej inteligencji widoczne na nagraniu, m.in. zdeformowane twarze, nienaturalne ruchy postaci oraz zmieniający się wygląd przedmiotów. Szczególnie widoczne jest to w przypadku rzekomo rzucanych w tłum plastrów bekonu - w zależności od ujęcia wyglądają inaczej, momentami bardziej przypominają kawałek różowego materiału niż jedzenie.
Potwierdza to narzędzie Sightengine - analiza pokazuje, że szanse na to, iż nagranie to dzieło AI, wynoszą aż 99 proc.