"Wyspa Devon, Grenlandia czy Algieria. Tymczasem NASA twierdzi, że to planeta Mars oddalona o 224 mln km…" - napisał 17 sierpnia 2026 roku na X polski internauta (pisownia wszystkich wpisów oryginalna). Załączył 13-sekundowe nagranie, na którym widać skalisty, pustynny krajobraz. Teren pokrywają skały i kamienie, a w oddali widać lekkie wzniesienia. Nad nimi rozciąga się bezchmurne niebo. Na nagraniu widoczne są też fragmenty metalowej konstrukcji oraz zamontowane na niej elementy aparatury i przewody.
Wpis i towarzyszący mu filmik wyświetlono niemal 15 tys. razy. Jak wynika z opisu - nagranie zostało wcześniej udostępnione przez NASA jako materiał z Marsa. Tymczasem przekaz o spreparowaniu przez amerykańską agencję kosmiczną nagrań z Czerwonej Planety krąży także w zagranicznej sieci. Wpis jednego z anglojęzycznych internautów, który 17 sierpnia także zamieścił nagranie wraz z twierdzeniem, że to wcale nie jest Mars, wygenerował ponad 60 tys. wyświetleń. "Ciekawe, w jakim studiu to kręcono"; "Myślą, że jesteśmy głupi"; "Jak oszukać świat"; "Ci ludzie to zwykli naciągacze. Pamiętam, jak na początku zaczęli wysyłać nagrania rzekomo 'z Marsa' i nakładali czerwony filtr na niebo" - komentowali jego wpis inni. Czy mieli rację?
Marsjański łazik widoczny na nagraniu
Konstrukcja, którą widzimy na nagraniu to łazik. Jest to rodzaj sondy kosmicznej, czyli bezzałogowego statku kosmicznego, służącego do prowadzenia badań naukowych w przestrzeni pozaziemskiej. Wyposażane są w aparaturę naukową zdolną do pobierania próbek i przeprowadzania niektórych badań, w związku z czym zaopatrzone są nie tylko w aparaty fotograficzne, ale też wiertła, lasery, a nawet małe laboratoria chemiczne. Zbierane informacje przesyłane są drogą radiową na Ziemię.
O ile zwykłe sondy przeznaczone są do przemieszczania się w przestrzeni kosmicznej, o tyle łaziki charakteryzują się zdolnością do poruszania się po powierzchni ciał pozaziemskich, przede wszystkim planet lub księżyców. Łaziki wysyłane są w kosmos od początku, a pierwsze z nich o nazwie Łunochod 1 i Łunochod 2 zostały wysłane na Księżyc przez Rosjan. Natomiast pierwsze udane lądowanie łazika na Marsie, który znajduje się znacznie dalej od Ziemi niż Księżyc, przeprowadzili Amerykanie w 1997 roku.
Łazik, który widzimy na krążącym teraz nagraniu, do złudzenia przypomina jedną z mobilnych sond, które NASA rzeczywiście wysłała na Marsa. Chodzi o Perseverance, który na Marsie wylądował 18 lutego 2021 roku. Ta ważąca ponad 1000 kg sonda po ponad pięciu latach od wylądowania na Marsie pokonała dystans przekraczający 40 kilometrów.
Jednak co tak naprawdę przedstawia filmik? Czy rzeczywiście został on udostępniony przez NASA jako materiał z Marsa, czy jak twierdzi internauta - tak naprawdę przedstawia Kanadę, Grenlandię a może wyspę Devon?
Nagranie sprawdziliśmy za pomocą odwróconego wyszukiwania obrazem. Jednak żaden ze sprawdzonych kadrów nie doprowadził nas ani do strony internetowej NASA, ani do żadnego z oficjalnych kanałów komunikacyjnych agencji. Na pierwszy rzut oka wygląda więc, że filmik wcale przez agencję nie został opublikowany. Zwróciliśmy się więc do biura prasowego NASA z prośbą o potwierdzenie, czy materiał rzeczywiście pochodzi od agencji. Karen C. Fox z biura prasowego NASA w wiadomości do Konkret24 przekazała:
Miłośnicy kosmosu i osoby zajmujące się obróbką zdjęć często interesują się surowymi obrazami przesyłanymi przez sondy i inne pojazdy kosmiczne NASA. Czasami materiały te są wykorzystywane i modyfikowane w celu tworzenia nieoficjalnych prac, które następnie są udostępniane w internecie. Ten konkretny materiał jest właśnie tego przykładem.Karen C. Fox, biuro komunikacji NASA
Filmik został więc stworzony na podstawie oficjalnych materiałów agencji. Przedstawicielka NASA przesłała także link do zbioru, w którym mają się one znajdować. To galeria niemal sześciu tysięcy zdjęć, z których najstarsze pochodzą z 18 lutego 2021 roku, a więc z dnia lądowania Perseverance na Marsie. Najnowsze jest z 17 sierpnia 2026 roku.
Oskarżanie NASA o fałszerstwa to nie nowość
Teoria o wyprawach kosmicznych NASA nie są jednak nowością. Ta amerykańska agencja od lat mierzy się z zarzutami sceptyków, którzy podważają jej największe osiągnięcia - w tym lądowanie człowieka na Księżycu (pierwsze w 1969 roku w ramach misji Apollo 11). Teorie spiskowe na ten temat sięgają lat 70. i chociaż były wielokrotnie obalane, nadal cieszą się popularnością. Ich zwolennicy przekonują, że cała misja Apollo 11 to sprytnie wyreżyserowane przedstawienie i największe kłamstwo w historii. Zarzuty o mistyfikacji lotu opierają m.in. na twierdzeniach o sfabrykowanych przez NASA, Departament Obrony (Pentagon) i amerykański rząd zdjęciach z misji.
Podobnie jest w przypadku badań Czerwonej Planety prowadzonych przez NASA. Twierdzenia o tym, że zdjęcia i nagrania z misji na Marsa są sfingowane, krążą od lat. W mediach społecznościowych regularnie pojawiają się materiały przedstawiane jako dowód na rzekome oszustwo agencji. Internauci publikują zdjęcia pustynnych lub skalistych krajobrazów, które mają rzekomo pochodzić z misji NASA, a następnie przekonują, że w rzeczywistości wykonano je na Ziemi - m.in. w Algierii, Kanadzie czy na Grenlandii. Według zwolenników takich teorii to właśnie te miejsca mają udawać powierzchnię Marsa, a NASA jedynie przedstawia ziemskie krajobrazy jako materiały z Czerwonej Planety. Przypomnijmy, że te lokalizacje podali także autorzy krążących teraz postów o sfingowanych wyprawach kosmicznych. Jednak o ile teraz do fałszywego przekazu wykorzystano autentyczne materiały NASA, to wiele podobnych twierdzeń w przeszłości opierano na materiałach zupełnie z agencją niezwiązanych.
Przykładowo, w czerwcu i wrześniu 2024 roku po sieci krążyło zestawienie zdjęć dotyczące pierwszego lotu bezzałogowca Ingenuity, który na Marsie działał od 2021 do 2024 roku. Jedno ze zdjęć, jak twierdzili wówczas internauci, pokazywało udostępnione przez NASA ujęcie z lotu. Zostało ono zestawione ze zdjęciem pokazującym niemal identyczny krajobraz, opisany jako Algieria. Przekaz był więc jasny - NASA sfabrykowała misję Ingenuity na Marsa i jako materiały z niej pokazała zdjęcia z Algierii.
Jednak jak ustaliła dziennikarka Lead Stories, o ile zdjęcie rzeczywiście pokazywało skalisty teren na południu Algierii, ale wcale nie zostało udostępnione przez NASA. Jego autorstwo zostało agencji błędnie przypisane. W rzeczywistości autentyczne materiały NASA z lotu Ingenuity znacząco różniły się od krążącej fotografii, który zresztą była fałszywką. To dlatego, że do oryginalnej wersji komputerowo dodano łazik marsjański, tak by przekaz o fabrykowaniu przez NASA materiałów był bardziej wiarygodny.
Podobnie było w czerwcu 2020 roku i październiku 2021 roku, gdy w sieci krążyło się zestawienie niemal identycznych zdjęć ukazujących formacje skalne. Jedno z nich przedstawione było jako udostępnione przez NASA zdjęcie z Marsa, a drugie jako rzeczywisty krajobraz z Bułgarii. I tym razem internauci oskarżali amerykańską agencję kosmiczną o kłamstwo. Zestawienie na przestrzeni lat pojawiało się w sieci kilkukrotnie. Przykładowo we wpisie z 31 marca 2025 roku na X czytamy: "NASA wciąż fałszuje materiały z kosmosu, żebyście uwierzyli, że możecie polecieć na inne 'planety'!".
Jednak i w tym przypadku NASA także nigdy nie opublikowała zdjęcia przedstawianego przez internautów jako materiał agencji. Redakcja "USA Today" opisała, że rzekome zdjęcie z Marsa jest w ogóle niepowiązane z NASA. Reuters, który również zajął się tym przekazem, wykazał, że zdjęcie z Bułgarii zostało po prostu nieco przerobione za pomocą Photoshopa i przedstawione jako fałszywka NASA.
Na nieco innym schemacie zbudowano teorie o publikowaniu przez NASA zdjęć z Kanady i opisywanie ich jako materiały z Czerwonej Planety. Jak opisała redakcja Politifact w lutym 2024 roku po sieci krążyły twierdzenia, że amerykańska agencja kosmiczna wykorzystuje zdjęcia wykonane na kanadyjskiej wyspie Devon, leżącej w Archipelagu Arktycznym jako dowód swoich marsjańskich misji. Internauci zamieszczali wówczas nagranie pokazujące dwa identyczne zdjęcia - z tym, że jedno podpisane było jako "Mars", a drugie "Wyspa Devon". Tym razem okazało się jednak, że zdjęcie oznaczone jako Mars rzeczywiście zostało opublikowane przez NASA w 2004 roku. Jak opisywała agencja, zostało "wykonane z kamery panoramicznej na łaziku Mars Exploration Spirit NASA" i przedstawia pasmo niskich wzgórz wewnątrz krateru na powierzchni planety. Zdjęcie opisane jako "Wyspa Devon" jest identyczne i jak podało Politifact "nie ma dowodów, że pochodzi z Kanady".
Co się dzieje na wyspie Devon
Jednak wątek wyspy Devon ma w sobie ziarno prawdy, które ułatwia budowanie takich teorii. Wszystko za sprawą prowadzonych tam przez NASA badań terenowych. W 1999 roku rozpoczął się tam Haughton-Mars Project, finansowany głównie przez NASA. Dlaczego tam? Jak opisywała jeszcze w 2002 roku organizacja, położona w kanadyjskiej Arktyce wyspa jest jednym z tzw. ziemskich analogów Marsa, czyli miejsc, których warunki pod pewnymi względami przypominają te panujące na Czerwonej Planecie. Surowy, niemal pozbawiony roślinności skalisty krajobraz, niskie temperatury, wieczna zmarzlina, izolacja oraz znajdujący się tam krater uderzeniowy Haughton sprawiają, że teren dobrze nadaje się do prowadzenia badań związanych z przyszłą eksploracją Marsa. "Obozy bazowe utworzone wśród skał i gruzu otaczającego krater uderzeniowy Haughton umożliwiają badaczom przeprowadzanie badań mających na celu przetestowanie siedlisk, sprzętu i technologii, które mogą zostać użyte podczas załogowej misji na Marsa" - wyjaśniała NASA. Jednym z zaprezentowanych przez nich celów jest "zrozumienie formacji lodowych występujących w rejonie krateru Haughton. Badacze mają nadzieję, że zdobyta w ten sposób wiedza pomoże w przyszłości rozpoznawać obszary na Marsie, gdzie lód może znajdować się na niewielkiej głębokości pod powierzchnią".
NASA wyróżnia także inne miejsca nazywane analogami planetarnymi. To m.in. Lava Beds National Monument w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych, gdzie wnętrze tunelu lawowego swoimi właściwościami przypomina wulkany na Księżycu i na Marsie. Badacze NASA wylądowali także w północno-zachodniej Grenlandii, gdzie testowane są możliwości przyszłych pomiarów trzęsień ziemi na jednym z księżyców Jowisza. Oprócz tego badania na warunkach podobnych do tych marsjańskich prowadzone są w Chile. Na pustyni Atacama, zbierane są próbki gleby do analizy. Jak tłumaczy NASA, "badanie dawnych form życia w najsuchszych miejscach na Ziemi pomaga nam zrozumieć warunki na Marsie".
Takie ćwiczenia na Ziemi nie są wcale nowością. "Zanim astronauci misji Apollo pobrali próbki na Księżycu, ćwiczyli tutaj, na Ziemi. Współczesne zespoły, w tym załogi programu Artemis, testują swoje plany i sprzęt w różnych środowiskach od terenów wulkanicznych po głębokie akweny. Także przyszłe załogi będą trenować na Ziemi, przygotowując się do wyzwań związanych z podróżami kosmicznymi. Tego rodzaju przygotowania nazywane są badaniami w ramach misji analogowych" - wyjaśnia agencja. Jednak zdjęcia z takich miejsc nie są oznaczane przez NASA jako wykonane w sferze pozaziemskiej, a dopisywanie do tego teorii o fałszowaniu misji to manipulacja.