Nieprawdy premiera Morawieckiego. Cykl Konkret24 (część I)

Nieprawdy Morawieckiego. Cykl Konkret24
Nieprawdy premiera Morawieckiego. Cykl Konkret24Shutterstock

Dwa razy po decyzji sądu musiał już publikować oświadczenia zaczynające się od słów: "Nieprawdziwe są informacje podane przeze mnie…". Lecz Mateusz Morawiecki nic sobie z tego nie robi.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Mateusz Morawiecki jest pierwszym premierem w najnowszej historii Polski, który po wyroku sądu musiał przyznać, że publicznie powiedział nieprawdę. Stało się tak dwukrotnie w trakcie kampanii wyborczej przed wyborami samorządowymi w 2018 roku. Lecz i później wielokrotnie w swoich wypowiedziach mówił nieprawdy, manipulował faktami i wybiórczo podchodził do danych, co zauważali nie tylko polityczni przeciwnicy, ale i eksperci w danych dziedzinach. Dotyczyło to zarówno wypowiedzi o jego działalności jako szefa rządu, jak i czasów, gdy kierował komercyjnym bankiem. Pod tym względem Morawiecki wyróżnia się jako polityk. A ponieważ jest szefem rządu, spoczywa na nim szczególna odpowiedzialność nie tylko za styl uprawiania polityki, ale też za słowa kierowane do opinii publicznej.

Wypowiedzi premiera Morawieckiego często są komentowane w ten sposób, że "kłamie jak najęty" i "bez przerwy". W ten sposób wypowiadali się o nim przeciwnicy polityczni. "To człowiek, który cały czas kłamie" - mówił były wicepremier i minister finansów w rządach PO-PSL Jacek Rostowski w Radiu Zet, 12 października 2018 roku; "bez przerwy kłamie i stosuje nadużycia" - to słowa działacza związkowego Piotra Szumlewicza w OKO.press z września 2018 roku. O tym, że premier kłamie jak najęty, tweetował poseł Maciej Kopiec z Lewicy podczas sejmowego wystąpienia Morawieckiego w styczniu tego roku. Z kolei prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz z sejmowej trybuny kilka tygodni temu nazwał Morawieckiego "patologicznym kłamcą". Tendencję premiera do mówienia nieprawd punktowali też publicyści: Karolina Lewicka, Jarosław Makowski, Paweł Wroński czy Łukasz Warzecha.

Kierwiński: premier Morawiecki jest patologicznym kłamcą
Kierwiński: premier Morawiecki jest patologicznym kłamcątvn24

Niekiedy oceny premiera wynikają jednak z faktu, że mówi on rzeczy, z którymi część opinii publicznej czy polityków się nie zgadza, mają inny osąd. Ale często przytacza fakty i dane – i te jego twierdzenia postanowiliśmy przeanalizować. Mateusz Morawiecki został premierem 11 grudnia 2017 roku. Zespół Konkret24 zebrał i zweryfikował wypowiedzi Morawieckiego od momentu objęcia przez niego kierownictwa Rady Ministrów. Oprócz twierdzeń wybranych przez nas - które uznaliśmy za istotne - sięgnęliśmy również do wystąpień, które już zostały ocenione jako nieprawda, fałsz lub manipulacja przez inne redakcje (m.in. OKO.press, "Gazetę Wyborczą", Onet.pl, Demagog.org) i ponownie je weryfikowaliśmy. W sumie sprawdziliśmy ponad 80 cytatów z ponad czterech lat, którym w publicznych komentarzach zarzucano fałsz, manipulację czy błędne sugestie. Z części ostatecznie zrezygnowaliśmy i nie publikujemy ich, gdyż np. twierdzenie okazywało się niemożliwe do zweryfikowania za pomocą dostępnych danych.

Tak powstał pięcioczęściowy cykl "Nieprawdy premiera Morawieckiego", w którym prezentujemy kilkadziesiąt nieprawdziwych wypowiedzi premiera – każda część cyklu obejmuje jeden rok jego kierowania rządem. Kolejne części będziemy publikować co tydzień w Konkret24.tvn24.pl i na stronie głównej TVN24.pl.

Nie jest to lista zamknięta – na bieżąco sprawdzamy wystąpienia Mateusza Morawieckiego. Jednocześnie zachęcamy czytelników do kontaktu z nami i zgłaszania wypowiedzi premiera (ale też innych polityków) do weryfikacji. Można to zrobić zarówno przez formularz na stronie, jak i mailem na adres konkret24@tvn.pl.

Część I cyklu: wypowiedzi Mateusza Morawieckiego z 2018 roku

Fałsz: "Bank Zachodni był jednym z nielicznych banków, który wtedy tych kredytów [frankowych] nie udzielał"

Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, Polsat News, 24 stycznia 2018 roku

WERYFIKACJA: Podczas 48. Światowego Forum Ekonomicznego w Davos premier 24 stycznia 2018 roku udzielił wywiadu telewizji Polsat News. Był pytany o polskie sprawy gospodarcze, w tym o zapowiadaną pomoc dla osób, które wzięły kredyty mieszkaniowe we frankach szwajcarskich. "Jako prezes banku, dawno temu, przestrzegałem przed tym, żeby banki nie udzielały takich pożyczek we frankach szwajcarskich. Niestety, wówczas nie rozumieli tego ani ludzie, ani banki. Bank Zachodni był jednym z nielicznych banków, który wtedy tych kredytów nie udzielał" - mówił premier. Morawiecki kierował Bankiem Zachodnim WBK (obecnie Santander Bank Polska) w latach 2007-2015. Przez siedem poprzednich lat był członkiem zarządu.

Kilka miesięcy po słowach wypowiedzianych w Davos okazało się, że Morawiecki kłamał. 20 sierpnia 2018 roku wiceprezeska Stowarzyszenia "Stop bankowemu bezprawiu" Barbara Husiew stwierdziła w programie "Studio Polska" w TVP Info: "Pan Morawiecki jest moralnie odpowiedzialny za śmierć mojego męża i za to, że od dziewięciu lat walczę z Bankiem Zachodnim WBK i spłacam kredyt denominowany do franka szwajcarskiego". Husiew - co później opowiedziała w "Czarno na białym" TVN24 - wzięła 16 października 2008 roku wraz z mężem kredyt w wysokości 262 tys. zł, ale denominowany we frankach. Kupili za to dwupokojowe mieszkanie z ogródkiem w podwarszawskim Piastowie. Niedługo po tym, gdy z mężem zaciągnęli kredyt, kurs frank zaczął rosnąć i rata kredytu skoczyła o kilkaset złotych. Mąż Husiew popełnił samobójstwo. Po dziesięciu latach, w 2018 roku, miała jeszcze do spłacenia 397 tys. zł.

Barbara Husiew o Mateuszu Morawieckim (fragment "Czarno na białym" z 22 września 2018 roku)
Barbara Husiew o Mateuszu Morawieckim (fragment "Czarno na białym" z 22 września 2018 roku)tvn24

Tydzień po słowach Husiew Morawiecki był pytany o tę kwestię w kolejnym wywiadzie dla telewizji Polsat. OKO.press przytaczało jego wypowiedź: "Trzy banki, w tym Bank Zachodni WBK, którym miałem przyjemność kierować, rzeczywiście cały czas traciły swoich klientów i do 2008 roku, do wybuchu kryzysu, nie udzielały takich kredytów". I dalej: "I ze względu na to, że utraciliśmy wtedy, jako bank udział w rynku z 12 procent do 2 procent, wszystkie te banki w ostatniej fazie dla swoich najlepszych klientów, dla wybranych klientów rzeczywiście bardzo niewielkiej kwoty tych kredytów udzielały, w porównaniu do całego rynku, który po prostu wtedy, w czasach, kiedy nadzór bankowy pozwalał na to, rzeczywiście takich kredytów udzielały".

W opublikowanym 2 marca 2009 roku omówieniu "Wyników grupy BZ WBK w 2008 roku" możemy przeczytać, że przez trzy kwartały 2008 roku większość kredytów hipotecznych udzielanych przez BZ WBK była we frankach szwajcarskich, a ich wartość wyniosła 2,439 mld franków i w stosunku do roku 2007 wzrosła o 326 proc. W czwartym kwartale 2008 roku większość kredytów sprzedawanych była już w złotówkach. Jak napisała "Gazeta Wyborcza", w 2009 roku grupa BZ WBK "ograniczyła działalność kredytową na walutach".

Fałsz: "Nasza KRS jest w ogromnej większości wybierana przez sędziów"

Wywiad dla CNN, 5 października 2018 roku

WERYFIKACJA: Podczas wizyty w USA 5 października 2018 roku Mateusz Morawiecki udzielił wywiadu stacji CNN. Dziennikarz zapytał go o konflikt Polski z Komisją Europejską w kwestii praworządności i zmian w polskim sądownictwie. "Nasza Krajowa Rada Sądownictwa składa się z 25 osób i zdecydowana większość z nich jest wybierana (mianowana) przez sędziów" – powiedział premier. Miało to wskazywać, że KRS nie jest upolityczniona.

Zgodnie obowiązującymi już wtedy przepisami KRS składała się z 25 członków: pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, którego powoływał prezydent spośród pięciu kandydatów wybranych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego; prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego, powoływanego przez prezydenta spośród dwóch kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego; 15 sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych wybieranych przez Sejm; czterech posłów; dwóch senatorów; ministra sprawiedliwości i przedstawiciela prezydenta.

15 sędziów-członków KRS Sejm wybrał 6 marca 2018 roku spośród dziewięciu kandydatur wskazanych przez klub PiS i sześciu kandydatur wskazanych przez Kukiz'15. Zasadniczy wpływ na wybór większości składu KRS (19 z 25) ma więc Sejm - nie sędziowie.

To wcześniej, czyli przed rządami Zjednoczonej Prawicy, było inaczej. Od grudnia 1989 roku, gdy utworzono KRS, tylko sędziowie mieli wpływ na wybór sędziowskich członków rady. Do marca 2018 roku 15 członków KRS wybierały: Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, Zgromadzenie Ogólne Sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego wspólnie z przedstawicielami zgromadzeń ogólnych wojewódzkich sądów administracyjnych, Zgromadzenie Sędziów Sądów Wojskowych, zebranie przedstawicieli zebrań sędziów sądów apelacyjnych oraz zebranie przedstawicieli zgromadzeń ogólnych sędziów okręgów. Sejm i Senat wybierały tylko odpowiednio po czterech posłów i dwóch senatorów.

Premier Morawiecki o inwestycjach w drogi
Premier Morawiecki o inwestycjach w drogitvn24

Fałsz: "Przez osiem lat wydali pięć miliardów złotych na drogi lokalne. To jest tyle, ile my wydajemy w ciągu jednego do półtorej roku"

Wiec w Świebodzinie, 15 września 2018 roku

WERYFIKACJA: Na spotkaniu w trakcie kampanii przed wyborami samorządowymi premier chwalił się budową dróg i tym, że na ten cel jego rząd przeznacza więcej niż poprzednicy. "Przez osiem lat wydali pięć miliardów złotych na drogi lokalne. To tyle, ile my wydajemy w ciągu jednego do półtorej roku" - mówił. Za słowa wypowiedziane w Świebodzinie Komitet Wyborczy Platformy Obywatelskiej pozwał premiera w trybie wyborczym. W pozwie przytoczono dane z kontroli Najwyższej Izby Kontroli, która ustaliła, że w latach 2016-2017 na drogi lokalne wydano 1,6 mld zł - a więc znacznie poniżej 5 mld zł, o których mówił premier.

Najpierw Sąd Okręgowy w Warszawie 19 września 2018 roku uznał, że pozew PO nie podlega rozpoznaniu w trybie wyborczym; po skardze PO Sąd Apelacyjny nakazał Sądowi Okręgowemu ponowne rozpoznanie sprawy. Ten w wyroku z 24 września 2018 roku przyznał rację Mateuszowi Morawieckiemu, uznając, że wypowiedź poprzez użycie słowa "wydajemy" jest prawdziwa, "zatem uprawnione było twierdzenie, że wypowiedź uczestnika nie dotyczyła okresu przeszłego, lecz teraźniejszego i przyszłości, tj. wydatków obecnie pożytkowanych i planowanych". PO odwołała się do Sądu Apelacyjnego, który 26 września 2018 roku przyznał jej rację. "Wbrew stanowisku Sądu Okręgowego, wypowiedź ta daje się zweryfikować w kategoriach prawdy i fałszu, zwłaszcza, że zawiera określone dane liczbowe" – czytamy w wyroku. Za Najwyższą Izbą Kontroli sąd przytoczył w nim dane o wydatkach na budowę dróg: 783 101 000 zł w roku 2016 i 793 567 000 zł w roku 2017 - co daje 1 576 668 000, a więc znacznie poniżej 5 mld zł, o których mówił premier Morawiecki.

Sąd Apelacyjny nakazał premierowi opublikowanie oświadczenia o następującej treści: "Nieprawdziwe są informacje podane przeze mnie w dniu 15 września 2018 r., podczas wiecu wyborczego Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość w Świebodzinie, że w ciągu jednego do półtora roku wydawana jest przez nas większa suma na drogi lokalne niż za czasów koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w ciągu 8 lat'". Oświadczenie premier Morawiecki musiał zamieścić w ciągu 48 godzin na antenie TVP Info i TVN przed głównymi wydaniami "Wiadomości" i "Faktów", po blokach reklamowych. Oświadczenie miało zostać odczytane na antenie oraz pojawić się w formie planszy, która wypełni cały ekran. Zapłacić za to miał premier. Takie oświadczenie zostało wyemitowanie.

Jeśli chodzi o wydatki na drogi w czasach rządów PO-PSL, to Ministerstwo Finansów 17 września 2018 roku podało: "w Narodowym Programie Przebudowy Dróg Lokalnych, który prowadzony był w latach 2009-2015 wsparcie rządu możliwe było po zagwarantowaniu przez gminę wkładu własnego na poziomie od 50 do 70 proc. W tym czasie na budowę dróg lokalnych rząd przeznaczył niespełna 5,3 mld zł". A więc nieco więcej, niż mówił Mateusz Morawiecki.

Premier sprostował swoje słowa, politycy PiS przekonują, że to nie porażka
Premier sprostował swoje słowa, politycy PiS przekonują, że to nie porażkaFakty TVN

Fałsz: "Poprzednicy, w tym ci, którzy rządzili tym miastem, nie zrobili nic lub prawie nic w kwestii smogu"

Konwencja PiS w Krakowie, 14 października 2018 roku

WERYFIKACJA: W końcówce kampanii samorządowej w 2018 roku na konwencji PiS w Krakowie Mateusz Morawiecki powołał się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 22 lutego 2018 roku, w którym – jak mówił – lata 2008-2015 "określone zostały jako brak polityki na rzecz czystego powietrza". Morawiecki uznał, że w Krakowie władze miasta nie działały na rzecz poprawy jakości powietrza. "Poprzednicy, w tym ci, którzy rządzili tym miastem, nie zrobili nic lub prawie nic" – powiedział premier.

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski w liście do premiera Morawieckiego napisał, że "Kraków od lat trwale ogranicza wszystkie potencjalne typy zanieczyszczeń do atmosfery". Podał, że w latach 2012-18 zlikwidowano około 22,5 tys. pieców węglowych, a miasto wprowadziło lokalny program osłonowy zapewniający mieszkańcom rekompensatę z tytułu wyższych kosztów ogrzewania. W ramach tego programu udzielono świadczenia w wysokości blisko 6 mln zł.

Następnie prezydent Majchrowski w trybie wyborczym pozwał Mateusza Morawieckiego. W prawomocnym postanowieniu z 30 października 2018 roku Sąd Apelacyjny przyznał rację prezydentowi Krakowa i nakazał premierowi opublikowanie stosownego oświadczenia. Dzień później opublikowały je na pierwszych stronach "Dziennik Polski", "Gazeta Krakowska" i lokalne wydanie "Gazety Wyborczej". Brzmiało: "Nieprawdziwe są informacje podane przeze mnie w dniu 14 października 2018 r. podczas spotkania wyborczego komitetu wyborczego Prawo i Sprawiedliwość w Krakowie o braku działań prezydenta Jacka Majchrowskiego na rzecz poprawy jakości powietrza w Krakowie. Mateusz Morawiecki, Prezes Rady Ministrów".

Fałsz: "Po upadku komunizmu, Niemcy wschodnie pozbyły się 70 proc. sędziów, którzy byli nazbyt związani z poprzednim reżimem. (…) W Polsce nie wykonaliśmy tej pracy. 100 proc. sędziów zostało na stanowiskach. Osoby odpowiedzialne za zbrodnie lat 80. nie zostały osądzone"

"Le Figaro", 11 grudnia 2018 roku

WERYFIKACJA: W wywiadzie dla "Le Figaro" premier powiedział, że w Polsce po upadku komunizmu nie przeprowadzono weryfikacji środowiska sędziowskiego. "Po upadku komunizmu, Niemcy wschodnie pozbyły się 70 proc. sędziów, którzy byli nazbyt związani z poprzednim reżimem. Po drugiej wojnie światowej, w ramach denazyfikacji, de Gaulle odstawił na boczny tor sędziów Republiki Vichy. W Polsce nie wykonaliśmy tej pracy. 100 proc. sędziów zostało na stanowiskach. Osoby odpowiedzialne za zbrodnie lat 80. nie zostały osądzone".

Słowa premiera Konkret24 weryfikował 12 grudnia 2018 roku. Przypominaliśmy, że 20 grudnia 1989 roku tzw. Sejm kontraktowy uchwalił, a prezydent Wojciech Jaruzelski podpisał ustawę nowelizującą m.in. prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawę o Sądzie Najwyższym, Naczelnym Sądzie Administracyjnym, Trybunale Konstytucyjnym. Na jej mocy utworzono Krajową Radę Sądownictwa i wygaszono kadencję sędziów SN. 81 proc. z nichwedług Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" nie zostało dopuszczonych do orzekania.

9 lipca 2018 roku portal Tvn24.pl opisał, że w latach 2016-2018 przez Sąd Najwyższy przewinęło się dziesięcioro sędziów, którzy orzekali w sprawach karnych w stanie wojennym. W lipcu 2018 roku, czyli po wejściu w życie obecnej ustawy o SN, orzekało dwóch takich sędziów.

Jak podawało Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia", w latach 1990-2000 Krajowa Rada Sądownictwa "odmówiła 511 sędziom orzekania po osiągnięciu wieku emerytalnego". Na mocy ustaw lustracyjnych z 1997 roku pozbawiono prawa do uposażenia w stanie spoczynku 63 osoby, w tym 42 sędziów i 21 członków rodzin zmarłych sędziów. W swojej polemice z wypowiedziami premiera "Iustitia" w stanowisku z 25 stycznia 2019 roku stwierdziła, że "Polski nie sposób porównywać z NRD, ponieważ na 4 500 sędziów w latach 80-tych, aż 1000 było członkami Solidarności, co wymagało wyjątkowej odwagi. Oczywiście były też osoby uwikłane w haniebne procesy, ale zdecydowana większość z nich - z uwagi na presję środowiska, a także by ominąć obowiązek składania oświadczenia lustracyjnego - odeszła z zawodu".

Manipulacja: "Zapis [o nierównym wieku emerytalnym] to jest jeden z głównych elementów, który nie podoba się Unii Europejskiej"

TVP Info, 1 stycznia 2018 roku

WERYFIKACJA: Jednym z wątków noworocznego wywiadu dla Telewizji Polskiej była kwestia praworządności i organizacji wymiaru sprawiedliwości, która była podstawą konfliktu rządu z Komisją Europejską. 20 grudnia 2017 roku Komisja, po analizie polskich ustaw sądowych, uruchomiła wobec Polski art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, który daje jej możliwość dyscyplinowania i karania państw, które naruszają unijne wartości. Komisja Europejska skierowała też do Trybunału Sprawiedliwości UE skargę na ustawę o ustroju sądów powszechnych.

W wywiadzie dla TVP Info, na uwagę prowadzącej, że wiceszef KE Frans Timmermans skierował do TSUE ustawę o sądach powszechnych, tam, gdzie jest zapisane losowanie sędziów, Mateusz Morawiecki odpowiedział: "Tak, ale skierował nie te akurat zapisy, ale zapis zupełnie inny, a mianowicie o nierównym wieku emerytalnym. To jest jeden z głównych elementów, który nie podoba się Unii Europejskiej".

Podobne sformułowanie jest w komunikacie prasowym Komisji Europejskiej z 20 grudnia 2017 roku "Praworządność: Komisja Europejska staje w obronie niezależności sądów w Polsce". We fragmencie odnoszącym się do wniosku KE do TSUE napisano: "Główny problem prawny, który Komisja dostrzega w tej ustawie (ustawie o ustroju sądów powszechnych – red.), dotyczy dyskryminacji ze względu na płeć, ponieważ w ustawie wprowadzono różny wiek emerytalny dla sędziów w zależności od płci – dla kobiet jest to 60 lat, zaś dla mężczyzn 65 lat. Jest to sprzeczne z art. 157 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE) i dyrektywą 2006/54 w sprawie równości płci w dziedzinie zatrudnienia".

Tylko że ze słów premiera podczas rozmowy w TVP Info wynikało, że podstawowym problemem praworządności w Polsce jest dla UE właśnie kwestia wieku emerytalnego sędziów. Tymczasem KE na wstępie wspomnianego komunikatu stwierdziła: "W wyniku reformy sądownictwa w Polsce sądy zostają podporządkowane kontroli politycznej rządzącej większości. Brak niezależności sądów rodzi poważne wątpliwości, czy prawo UE jest skutecznie stosowane – począwszy od ochrony inwestycji po wzajemne uznawanie decyzji w tak różnych dziedzinach, jak spory o przyznanie opieki nad dzieckiem czy wykonywanie europejskiego nakazu aresztowania".

Wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans w dniu uruchomienia procedury z art. 7 mówił o tym, że w Polsce przyjęto ustawy dotyczące sądownictwa, które "poważnie zagrażają" niezależności wymiaru sprawiedliwości. "Dotyka to całej struktury wymiaru sprawiedliwości: Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, KRS, prokuratury i krajowej szkoły sądownictwa" - wyliczał Timmermans. "Niezależność wymiaru sprawiedliwości staje pod znakiem zapytania" - ocenił.

W sprawie przestrzegania przez Polskę zasad praworządności KE wydała zalecenia kilkukrotnie: 27 lipca 2016 roku, 21 grudnia 2016 roku, 26 lipca 2017 roku. Zwracała w nich uwagę m.in. na brak niezależnej i zgodnej z prawem kontroli zgodności z konstytucją, czy uchwalenie przez Sejm nowych przepisów dotyczących systemu sądownictwa, które budzą poważne obawy co do niezależności sądów i znacząco zwiększają systemowe zagrożenie dla praworządności w Polsce.

Dopiero w czwartym pakiecie zaleceń z 20 grudnia 2017 roku Komisja, uznając, że trzy poprzednie zestawy rekomendacji nie zostały wdrożone, wezwała polskie władze do "zmiany ustawy o Sądzie Najwyższym, tak aby nie stosowano obniżonego wieku emerytalnego wobec obecnych sędziów". Komisja chciała również zmian m.in. w zakresie przedłużania przez prezydenta kadencji sędziów Sądu Najwyższego; zmiany ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, tak aby nie przerywano kadencji sędziów-członków Rady; zapewnienia, by nowy system gwarantował wybór sędziów-członków przez przedstawicieli środowiska sędziowskiego; "przywrócenia niezależności i legitymacji Trybunału Konstytucyjnego przez zapewnienie, aby Prezes i Wiceprezes byli wybierani zgodnie z prawem oraz aby wyroki Trybunału były publikowane i w całości wykonywane".

Manipulacja: "Dzisiaj wydajemy trzy razy więcej na sądownictwo w relacji do budżetu, niż wynosi przeciętna europejska"

Davos, "Dziennik Gazeta Prawna", 28 stycznia 2018 roku

WERYFIKACJA: Podczas Forum Ekonomicznego w Davos premier udzielił wywiadu "Dziennikowi Gazecie Prawnej", w którym wyraził nadzieję, że "u naszych partnerów będzie dobre zrozumienie tego, co robimy w wymiarze sprawiedliwości". "Podkreślam też, że nasz system będzie dzięki temu bardziej obiektywny, wydajny i efektywny" – stwierdził premier, dodając: "Dzisiaj wydajemy trzy razy więcej na sądownictwo w relacji do budżetu, niż wynosi przeciętna europejska". Jego zdaniem wynikało to z przewlekłości postępowań sądowych.

Szukając potwierdzenia tych słów, trafiliśmy na opublikowany w 2016 roku raport Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości "Sądownictwo. Polska na tle pozostałych krajów Unii Europejskiej". Podano w nim, że wydatki na sądownictwo w Polsce wyniosły 1,77 proc. budżetu, a średnia unijna to 0,64 proc. – czyli ponad 2,7 raza więcej.

Premier mówił, że tyle "dzisiaj" wydajemy na sądownictwo. Tylko że - jak ustalił portal Demagog.org.pl - dane o tym, że polskie wydatki na sądownictwo są prawie trzykrotnie wyższe od unijnej średniej, pochodziły z 2012 roku. A to dlatego, że raport IWS opierał się na danych z opracowania Europejskiej Komisji ds. Efektywności Wymiaru Sprawiedliwości CEPEJ (działa ona przy Radzie Europy), w którym podkreślono, że dane są z roku 2012. Nie ma w nim jednak przytoczonych przez premiera liczb, co może wskazywać, że te wskaźniki to opracowanie własne IWS. Nie ma ich także w kolejnym opracowaniu CEPEJ z 2016 roku podającym dane z 2014 roku (kolejny raport CEPEJ jest z 2018 roku, premier nie mógł go znać, udzielając wywiadu).

W opracowaniu z 2016 roku na str. 24 podano średnią wydatków publicznych na sądownictwo wyrażoną w euro na mieszkańca dla 39 państw i regionów. Dla UE ta średnia (w 2014 roku) wyniosła 60 euro, dla Polski - 49 euro.

Kempa leci do Jordanii. Odwiedzi obozy dla uchodźców
Kempa leci do Jordanii. Odwiedzi obozy dla uchodźcówtvn24

Manipulacja: "Stawiamy na pomoc rzeczywiście poszkodowanym uchodźcom przebywającym na miejscu"

Wypowiedź dla PAP, 13 lutego 2018 roku

WERYFIKACJA: Podczas wizyty w Libanie jednym z tematów rozmów premiera Morawieckiego z miejscowymi władzami była kwestia pomocy uchodźcom z Syrii. Premier w wypowiedzi dla PAP przyznał, że wśród państw europejskich nie ma jednolitego stanowiska w tej kwestii. "Są rzeczywiście napięcia w Europie wokół tematu uchodźców – między innymi znana kwestia przyjmowania kwot podzielonych na poszczególne kraje. My jako państwo polskie uważamy, że to nie jest dobra metoda radzenia sobie z problemem migracji. Stawiamy na pomoc rzeczywiście poszkodowanym uchodźcom przebywającym na miejscu" – powiedział. Podobne słowa premier powtórzył pod koniec 2018 roku. Mówiła o tym także ówczesna minister do spraw pomocy humanitarnej Beata Kempa. Sprawdziliśmy wówczas w Konkret24, jakie środki Polska przeznaczała, by "pomagać na miejscu".

Według danych Ministerstwa Spraw Zagranicznych łączna wartość udzielonej przez Polskę oficjalnej pomocy rozwojowej w 2017 roku wyniosła 2,55 mld zł, czyli 0,13 proc. dochodu narodowego brutto. Z tego 1,73 mld zł wydano w ramach współpracy wielostronnej, a 816 mln zł wydano w ramach współpracy dwustronnej. W ramach tej ostatniej formy pomocy najwięcej pieniędzy trafiło do Ukrainy - niemal 229 mln zł, Turcji - 108 mln zł i do Białorusi - 103 mln. Syria otrzymała niecałe 19 mln zł wsparcia.

Jak wyjaśnialiśmy w Konkret24, przytaczając dane z raportu Grupy Granica, wydatkowane kwoty dały Polsce trzecie miejsce od końca, jeśli chodzi o relację oficjalnej pomocy rozwojowej do krajowego dochodu wśród 30 członków Komitetu Pomocy Rozwojowej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju OECD. Za Polską były jedynie Słowacja i Węgry.

Manipulacja: "Przed przyjściem rządu PiS rodzina z osobą niepełnosprawną miała około dwa tysiące złotych na rękę. Po naszych dwóch latach jest trzy tysiące złotych"

Spotkanie z mieszkańcami Żnina, 28 kwietnia 2018 roku

WERYFIKACJA: Gdy wiosną2018 roku w Sejmie protestowali opiekunowie osób niepełnosprawnych, domagając się podwyższenia pomocy finansowej dla tej grupy osób, premier na spotkaniu z mieszkańcami Żnina powiedział cytowane wyżej słowa. "Przed przyjściem rządu Prawa i Sprawiedliwości rodzina z osobą niepełnosprawną miała około dwa tysiące złotych netto, czyli na rękę" - stwierdził. "Po naszych dwóch latach (rządów - przyp. red.) jest trzy tysiące złotych, a nie liczę tutaj pięćset plus" - dodał premier.

Sprawdzając tę wypowiedź premiera, portal OKO.press stwierdził, że "wartość niektórych świadczeń faktycznie wzrosła przez ostatnie trzy lata". Niektóre, ale jednak nie wszystkie, rodziny osób niepełnosprawnych otrzymywały na rękę 2,4 tys. zł, a inne – znacznie mniej albo nic. "Skąd premierowi wzięły się te 3 tys. na rękę, które rodziny osób z niepełnosprawnością mają otrzymywać?" – pytał OKO.press i sugerował, że premier mógł dodać pieniądze "realne i wyobrażone". Zamiast 500 zł dodatku rehabilitacyjnego w gotówce, rząd zaoferował bowiem rodzinom osób niepełnosprawnych ulgi w dostępie do świadczeń medycznych, które "wycenił" na 520 zł. "Dodawanie tej fantastycznej kwoty do realnych pieniędzy jest ogromnym nadużyciem" – ocenił portal.

Fałsz: "Polityka senioralna PiS to również najwyższa w porównaniu do waszych ośmiu lat waloryzacja emerytur"

Wystąpienie w Sejmie, 6 czerwca 2018 roku

WERYFIKACJA: W trakcie sejmowej debaty nad wotum nieufności dla ówczesnej wicepremier Beaty Szydło, która kierowała specjalnie dla niej utworzonym Komitetem Społecznym Rady Ministrów, premier Morawiecki dowodził skuteczności polityki społecznej swojego rządu. "Jestem naprawdę zbudowany tym, że w ramach naszej polityki społecznej tak mocno postawiliśmy na rozwój różnych programów senioralnych. To (…) również najwyższa w porównaniu do waszych ośmiu lat waloryzacja emerytur. Porównajcie sobie wasze groszowe waloryzacje do tego, co zrobiliśmy w tym roku i w zeszłym roku" – powiedział.

"To kłamstwo" – odpowiedział premierowi prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, a w rządach PO-PSL minister pracy i polityki społecznej. Zwracając się do Morawieckiego, dodał: "Daliście im (emerytom – red.) rok temu najniższą możliwą waloryzację, wynoszącą pięć złotych. To my w 2012 roku dawaliśmy najwyższą, nie wy, wynoszącą 71 złotych, było osiem miliardów na waloryzację".

W 2018 roku wskaźnik waloryzacji emerytur i rent wyniósł 2,98 proc. i nie był to najwyższy wskaźnik waloryzacji od 2008 roku. Według danych z rozporządzeń ministrów odpowiedzialnych za politykę społeczną (zebranych przez serwis Infor.pl) największa waloryzacja była w 2009 roku (w drugim roku rządów koalicji PO-PSL), kiedy emerytury i renty wzrosły o 6,1 proc. Wskaźniki waloryzacji były wyższe od tego z 2018 roku w latach 2008-2013.

W 2012 rząd Donalda Tuska zdecydował o kwotowej waloryzacji emerytur, które - zgodnie z tym, co powiedział poseł Kosiniak-Kamysz - wzrosły średnio o 71 zł. Lider PSL miał również rację co do niskiej waloryzacji w pierwszych latach rządów PiS – w 2016 roku emerytury wzrosły o 0,24 proc. a w 2017 o 0,44 proc.

Fałsz: "Jeszcze trzy lata temu (…) na służbę zdrowia wydawaliśmy niespełna cztery procent PKB"

Forum Ekonomiczne w Krynicy, 5 września 2018 roku

WERYFIKACJA: Słowa premiera wypowiedziane podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy sprawdził serwis Demagog.org.pl. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego zamieszczonymi w Narodowym Rachunku Zdrowia za rok 2015 wydatki publiczne na służbę zdrowia wynosiły 79,9 mld zł. Przy produkcie krajowym brutto Polski wynoszącym wówczas 1,799 bln zł oznacza to, że wydatki publiczne na służbę zdrowia stanowiły 4,44 proc. PKB – czyli więcej, niż mówił Mateusz Morawiecki.

Fałsz: "Z Unii Europejskiej rocznie średnio do Polski - na programy dla rolników, programy drogowe, czy kolejowe - wpływa około 25-27 miliardów złotych"

Wiec wyborczy w Rykach, 6 października 2018 roku

WERYFIKACJA: Jesienią 2018 roku trwała kampania wyborcza przed wyborami samorządowymi. W jej trakcie Mateusz Morawiecki starał się podkreślać sukcesy gospodarcze swojego rządu. Cytowane wyżej zdanie powiedział na wiecu wyborczym w Rykach w województwie lubelskim.

Według danych Ministerstwa Finansów od maja 2004 roku, czyli od wejścia do Unii Europejskiej, do końca sierpnia 2018 roku Polska "na czysto" otrzymała 102,8 mld euro, co według kursu NBP z końca sierpnia 2018 roku daje prawie 442 mld zł. To średnio ponad 31,5 mld zł rocznie, a nie 27 mld zł.

W 2017 roku bilans transferów z UE wyniósł 7,6 mld euro, czyli ok. 32 mld zł. W 2016 roku wyniósł 5,5 mld euro (24 mld zł), a w 2015 - 8,8 mld euro (37,6 mld zł).

Fałsz: "Ile polska rodzina wydaje średnio miesięcznie na kulturę, na rozrywkę, na kino, na teatr, na muzea? (...) Otóż dzisiaj jest to 74 złote. W 2015 roku było to 54 złote. A ile było w 2008 roku? 50 złotych"

Sejm, 12 grudnia 2018 roku

WERYFIKACJA: Takie wyliczenia podał Mateusz Morawiecki podczas dyskusji nad wotum zaufania dla rządu, mówiąc o przeciętnych wydatkach rodzin na kulturę.

Dane o przeciętnych rocznych wydatkach na osobę w gospodarstwie domowym publikuje co roku Główny Urząd Statystyczny. Na ich podstawie serwis Demagog.org.pl wyliczył, że w 2008 roku przeciętna polska rodzina wydała miesięcznie na kulturę 93,46 zł; w 2015 - 77,04 zł; a według najnowszych wówczas dostępnych danych za 2017 rok - 77,88 zł. Demagog przyjął założenie, że używany przez GUS termin "gospodarstwo domowe" to synonim rodziny, a w wyliczeniach uwzględnił przeciętną liczbę osób w takim gospodarstwie.

Zgodnie z metodą przyjętą przez Demagoga wyliczyliśmy, że według danych za 2018 opublikowanych we wrześniu 2019 roku przeciętne miesięczne wydatki rodzin na kulturę wyniosły 78,4 zł.

Cykl Konkret24 "Nieprawdy premiera Morawieckiego" liczy pięć części. Obejmuje wypowiedzi premiera z lat 2018-2022
Cykl Konkret24 "Nieprawdy premiera Morawieckiego" liczy pięć części. Obejmuje wypowiedzi premiera z lat 2018-2022 tvn24

Autor: Konkret24 / Źródło: Konkret24, zdjęcie: Shutterstock

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

Europoseł z Solidarnej Polski Patryk Jaki od jakiegoś czasu powtarza w wywiadach, że został już wystawiony akt oskarżenia dla Krzysztofa Brejzy w sprawie afery fakturowej i że postawiono mu zarzuty. Natomiast poseł Brejza twierdzi, że Jaki rozpowszechnia kłamstwa. Sprawdziliśmy, kto ma rację.

Patryk Jaki: Krzysztof Brejza "ma zarzuty, ma akt oskarżenia". Brejza: "Łgarstwo". Sprawdziliśmy

Patryk Jaki: Krzysztof Brejza "ma zarzuty, ma akt oskarżenia". Brejza: "Łgarstwo". Sprawdziliśmy

Źródło:
Konkret24

Już nie obywatele Ukrainy dominują wśród cudzoziemców, którzy dostają zezwolenia na pracę w Polsce. W czołówce są teraz mieszkańcy krajów Azji. Jednak w 2023 roku wydano w sumie cudzoziemcom spoza UE mniej pozwoleń na pracę niż w 2022 roku. Spośród tych, którzy u nas już pracują, coraz więcej płaci składki do ZUS.

Mniej pozwoleń na pracę dla cudzoziemców. Zmiana w czołówce krajów

Mniej pozwoleń na pracę dla cudzoziemców. Zmiana w czołówce krajów

Źródło:
Konkret24

Ponad 130 milionów złotych wydało w sumie na kampanię pięć komitetów wyborczych, które w wyborach parlamentarnych w 2023 roku wprowadziły posłów do Sejmu. Blisko jedną trzecią tej sumy stanowią wydatki Prawa i Sprawiedliwości. Z analizy kosztów promocyjnych wynika, że spośród mediów najważniejszym kanałem komunikacji dla wszystkich głównych partii był internet.

Miliony złotych na kampanię wyborczą 2023. Kto ile wydał?

Miliony złotych na kampanię wyborczą 2023. Kto ile wydał?

Źródło:
Konkret24

Karolina Pikuła, kandydatka Konfederacji Korony Polskiej na prezydenta Rzeszowa, opublikowała w serwisie X tekst uderzający w Ukrainę, ilustrując go zdjęciem powieszonych na drzewie dzieci. Według niej fotografia ta dokumentuje zbrodnie na Wołyniu - a to nieprawda. Nie ma nic wspólnego ani z Ukrainą, ani tym bardziej z wydarzeniami z 1943 roku.

Kandydatka na prezydenta Rzeszowa i jej antyukraiński fejk

Kandydatka na prezydenta Rzeszowa i jej antyukraiński fejk

Źródło:
Konkret24

"To przedział 400 czy 350 tysięcy...", "jedna osoba to 22 tysiące euro..." - politycy opozycji przekonują, że zgoda na unijny pakt migracyjny będzie kosztowała Polskę nawet 40 miliardów złotych rocznie. Jednak ani podawane przez nich liczby, ani kwoty nie są prawdziwe. To manipulacja mająca wzmacniać w społeczeństwie niechęć do Unii Europejskiej i migrantów.

"33 miliardy, 40 miliardów złotych". PiS przelicza migrantów na złotówki. Wprowadza w błąd

"33 miliardy, 40 miliardów złotych". PiS przelicza migrantów na złotówki. Wprowadza w błąd

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Stanisław Tyszka dyskutował w radiu z posłanką Lewicy Dorotą Olko na temat Krajowego Planu Odbudowy. Według posła w KPO nie przewidziano pieniędzy na budowę mieszkań, jednak posłanka Lewicy nie zgadzała się z tą tezą. Sprawdziliśmy, kto ma rację. Odpowiedź jest zawarta między innymi w nowym programie Ministerstwa Rozwoju i Technologii.

Tyszka czy Olko? Kto ma rację w sprawie pieniędzy na mieszkania w KPO

Tyszka czy Olko? Kto ma rację w sprawie pieniędzy na mieszkania w KPO

Źródło:
Konkret24

Uwaga na fałszywe informacje i manipulacje nawiązujące do trwających m.in. w Polsce ćwiczeń NATO. Użytkownicy serwisu X rozsyłają wpis z wprowadzającym w błąd przekazem o uczestniczących w manewrach brytyjskich żołnierzach.

"Wielka Brytania przygotowuje się do konfliktu z Putinem?" Ekspert: typowe elementy rosyjskiego przekazu propagandowego

"Wielka Brytania przygotowuje się do konfliktu z Putinem?" Ekspert: typowe elementy rosyjskiego przekazu propagandowego

Źródło:
Konkret24, PAP

Na komisji sejmowej ekspertka resortu klimatu i środowiska stwierdziła, że "polskie lasy przestały pochłaniać dwutlenek węgla, czyli nie pełnią już swojej roli". Reakcją był śmiech części obecnych na obradach. Nagranie tej sytuacji wywołuje wiele emocji również wśród internautów. Tyle że zostało zmanipulowane, a słowa ekspertki mają szerszy kontekst, który wyjaśnia w dalszej części wypowiedzi jak i w sieci.

Ekspertka: polskie lasy przestały pochłaniać dwutlenek węgla. Została wyśmiana i skrytykowana w sieci. Niesłusznie

Ekspertka: polskie lasy przestały pochłaniać dwutlenek węgla. Została wyśmiana i skrytykowana w sieci. Niesłusznie

Źródło:
Konkret24

Premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd wprowadzi na listę infrastruktury krytycznej przejścia graniczne z Ukrainą i wybrane odcinki dróg i torów kolejowych. Z pomocą ekspertów tłumaczymy, co ta decyzja może oznaczać w praktyce.

Premier: przejścia graniczne, drogi i tory kolejowe mają być infrastrukturą krytyczną. Co to znaczy w praktyce?

Premier: przejścia graniczne, drogi i tory kolejowe mają być infrastrukturą krytyczną. Co to znaczy w praktyce?

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek napisał, że resort edukacji planuje wprowadzić "nowy przedmiot omawiający skuteczność szczepień i świat osób LGBT". Ale to inny urząd zaproponował nauczanie przedmiotu pokrywającego się z tymi zagadnieniami, a MEN nie ma takich planów.

Poseł Konfederacji: MEN planuje nowy przedmiot o szczepieniach i LGBT. Nie

Poseł Konfederacji: MEN planuje nowy przedmiot o szczepieniach i LGBT. Nie

Źródło:
Konkret24

Według posła Przemysława Wiplera ani w Polsce, ani w Europie nie produkuje się amunicji, w tym artyleryjskiej. Wipler upierał się, że w tej materii w ciągu ostatnich dwóch lat "nie było żadnych istotnych inwestycji". Wedle zapewnień jednego z najwyższych unijnych urzędników produkcję pocisków artyleryjskich zwiększono o 40 proc.

Wipler: w Polsce i w Europie "nie produkuje się amunicji", "nie było inwestycji". Nieprawda

Wipler: w Polsce i w Europie "nie produkuje się amunicji", "nie było inwestycji". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS lansują obecnie przekaz, że nowy rząd "zwija Polskę" i jakoby rezygnuje z kluczowych, rozpoczętych przez poprzedni rząd inwestycji - CPK, portu kontenerowego czy fabryki półprzewodników. Sprawdziliśmy więc, co o tych projektach mówią przedstawiciele nowej władzy i które z nich na pewno będą kontynuowane.

Posłanka PiS: zwijają Polskę w zawrotnym tempie. Sprawdzamy status inwestycji

Posłanka PiS: zwijają Polskę w zawrotnym tempie. Sprawdzamy status inwestycji

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska ma nowy pomysł: każdy właściciel krowy, świni, konia lub kury będzie musiał płacić za emisję gazów cieplarnianych przez te zwierzęta - tak przynajmniej twierdzą autorzy wpisów w mediach społecznościowych. Komisja Europejska zaprzecza, a my wyjaśniamy, na jakim etapie jest wdrażanie koncepcji "kto emituje, ten płaci" w rolnictwie.

Rolnik zapłaci za emisję gazów przez krowę, świnię, kurę? KE: nie ma takich planów

Rolnik zapłaci za emisję gazów przez krowę, świnię, kurę? KE: nie ma takich planów

Źródło:
Konkret24

Wbrew informacjom rozsyłanym przez internautów, w latach 2022-2023 do Polski wcale nie przywieziono 12 milionów ton zboża z Rosji. Sprowadzono wielokrotnie mniej.

"Polska sprowadziła 12 milionów ton rosyjskiego zboża"? To nieprawda

"Polska sprowadziła 12 milionów ton rosyjskiego zboża"? To nieprawda

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński w swoich rozważaniach na temat ochrony środowiska podważył wpływ człowieka na zmiany klimatyczne. Przywołał opinię, że to, "co ludzie robią dla zanieczyszczenia atmosfery, to (...) jakby w wielkiej hali sportowej zapalić zapałkę". Stwierdził też, że naturalna emisja dwutlenku węgla, w tym z erupcji wulkanów, jest większa, niż pochodząca z działalności człowieka. Prezes Prawa i Sprawiedliwości się myli.

Klimat, wulkany i emisje CO2. Co nie zgadza się w wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego

Klimat, wulkany i emisje CO2. Co nie zgadza się w wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego

Źródło:
Konkret24

Zapowiedź wspólnej wizyty polskiego prezydenta i premiera w Białym Domu wzbudziła emocje po obu stronach sceny politycznej. Ze strony polityków PiS pojawiły się sugestie, że takie zaproszenie to bardziej gest Joe Bidena w stronę Donalda Tuska, bo "typowa wizyta" w Białym Domu to wizyta prezydenta. Polscy premierzy gościli jednak u amerykańskich prezydentów, choć rzadziej niż prezydenci.

Szczucki: "typowa wizyta" w Białym Domu to wizyta prezydenta. Ale polscy premierzy też tam bywali

Szczucki: "typowa wizyta" w Białym Domu to wizyta prezydenta. Ale polscy premierzy też tam bywali

Źródło:
Konkret24

"Ludobójstwo na Wołyniu ma zostać skreślone", "Dzieci mają się nie uczyć o tym, w jaki sposób bohatersko Polacy pomagali Żydom" - politycy komentują propozycje zmian szkolnych podstaw programowych z historii. Czy uczniowie rzeczywiście nie dowiedzą się o kluczowych postaciach i wydarzeniach z historii Polski? Tłumaczymy, na czym polegały prekonsultacje w sprawie zmian programowych.

"Dzieci mają się nie uczyć" o Wołyniu, Pileckim, Powstaniu Wielkopolskim? Wyjaśniamy

"Dzieci mają się nie uczyć" o Wołyniu, Pileckim, Powstaniu Wielkopolskim? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Te witryny wyglądają jak lokalne portale, a tak naprawdę są częścią chińskiej siatki dezinformacyjnej działającej w 30 państwach Europy, Azji i Ameryki Łacińskiej. Dwie z nich działają w Polsce - wynika z raportu Citizen Lab. Przeanalizowaliśmy ich treści i powiązania.

Udają lokalne portale, sieją chińską propagandę. Jak działa Paperwall

Udają lokalne portale, sieją chińską propagandę. Jak działa Paperwall

Źródło:
Citizen Lab, Konkret24

"Zamiast CPK - mokradła, zamiast elektrowni jądrowej - mokradła, zamiast Odry - mokradła" - tak ironicznie europoseł PiS Dominik Tarczyński podsumował plany resortu klimatu dotyczące ochrony mokradeł w Polsce. Sugerował, że zamiast stawiać na rozwój i dobrobyt, obecna władza planuje jedynie "powrót do mokradeł". Eksperci tłumaczą, dlaczego nie ma racji.

Tarczyński straszy "powrotem do mokradeł". Eksperci: populizm, etycznie naganne

Tarczyński straszy "powrotem do mokradeł". Eksperci: populizm, etycznie naganne

Źródło:
Konkret24

Ponad 50 tys. wyświetleń ma wpis znanego muzyka Zbigniewa Hołdysa ze zdjęciem piosenkarki Taylor Swift w antytrumpowskiej koszulce. To przerobiona fotografia, która krąży w sieci od kilku tygodni.

Taylor Swift w antytrumpowskiej koszulce. To nieprawdziwe zdjęcie

Taylor Swift w antytrumpowskiej koszulce. To nieprawdziwe zdjęcie

Źródło:
Konkret24

Film robi wrażenie: stacja Euronews miała pokazać, jak francuscy rolnicy, oburzeni listem ukraińskiego ambasadora, obrzucili budynek ambasady Ukrainy obornikiem. Lecz ani nie jest to materiał Euronews, ani ukraińska ambasada, a list został spreparowany. Choć prawdą jest, że zrzucono obornik pod pewnym budynkiem we Francji.

Rolnicy "obrzucili obornikiem ukraińską ambasadę"? W tym filmie nic się nie zgadza

Rolnicy "obrzucili obornikiem ukraińską ambasadę"? W tym filmie nic się nie zgadza

Źródło:
Konkret24

Donald Trump podtrzymuje stanowisko, że Ameryka nie powinna chronić państw, które "nie płacą zobowiązań" w NATO - i powtórzył to na kolejnym wiecu. "Stany Zjednoczone płaciły niemal za wszystko" - oświadczył. Wypowiedzi byłego prezydenta USA mogą wprowadzać w błąd: czym innym są wydatki obronne państw członkowskich, czym innym budżet NATO - na ten składają się wszystkie kraje sojuszu.

Trump: nie płacicie, nie będziemy chronić.  Skąd jest budżet NATO? 

Trump: nie płacicie, nie będziemy chronić. Skąd jest budżet NATO? 

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość w swoim najnowszym spocie o bezpieczeństwie Polski chwali się, że za czasów rządów tej partii podwoiła się liczba żołnierzy. To wprowadzające w błąd porównanie. Wyjaśniamy.

PiS w spocie: podwoiliśmy liczbę żołnierzy. Niezupełnie

PiS w spocie: podwoiliśmy liczbę żołnierzy. Niezupełnie

Źródło:
Konkret24

Kandydat PiS na prezydenta Warszawy Tobiasz Bocheński zarzuca obecnym władzom miasta, że praktycznie nie konsultowały się z mieszkańcami w sprawie wprowadzenia Strefy Czystego Transportu - która, jak wiadomo, budzi duże emocje. Przeanalizowaliśmy działania ratusza w tej sprawie. Bocheński się myli.

Bocheński: Strefa Czystego Transportu w Warszawie "bez konsultacji społecznych". Nieprawda

Bocheński: Strefa Czystego Transportu w Warszawie "bez konsultacji społecznych". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość mówi o "lewackim Zielonym Ładzie", a rządzący przypominają, że to przecież realizacja "polityki Janusza Wojciechowskiego". Wyjaśniamy, czym jest Europejski Zielony Ład, jak jest powiązany z polityką rolną UE oraz na co zgadzali się w Brukseli polski komisarz i rząd Mateusza Morawieckiego.

Komisarz Wojciechowski, rolnicy i rządy PiS. "Komu zawdzięczamy Zielony Ład"?

Komisarz Wojciechowski, rolnicy i rządy PiS. "Komu zawdzięczamy Zielony Ład"?

Źródło:
Konkret24