Żurek: "będą musieli zapłacić z własnej kieszeni". To możliwe?

Źródło:
Konkret24
Żurek: neosędziowie Sądu Najwyższego muszą ponieść odpowiedzialność finansową
Żurek: neosędziowie Sądu Najwyższego muszą ponieść odpowiedzialność finansowąTVN24
wideo 2/3
Żurek: neosędziowie Sądu Najwyższego muszą ponieść odpowiedzialność finansowąTVN24

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek w ramach przywracania praworządności zakłada odzyskiwanie pieniędzy od tak zwanych neo-sędziów. Ponieważ Polska musi za wydane przez nich wyroki wypłacać milionowe odszkodowania, mają te straty pokrywać "z własnej kieszeni". Czy to prawnie możliwe? Różnice zdań wśród prawników nie wieszczą tym planom powodzenia.

Po objęciu urzędu minister sprawiedliwości Waldemar Żurek kilkakrotnie publicznie zapowiadał, że Skarb Państwa będzie odzyskiwał od neo-sędziów pieniądze, które przez ich wyroki zostały z budżetu państwa wypłacone jako odszkodowania. Chodzi o sytuacje, gdy powołany przez tak zwaną neo-KRS, a zasiadający w Sądzie Najwyższym neo-sędzia wydał wyrok, który został zaskarżony do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) lub Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC). Były już takie wyroki, w których trybunał nakazał Skarbowi Państwa wypłatę odszkodowania z powodu wadliwości orzeczenia SN.

Legalność Krajowej Rady Sądownictwa jest bowiem kwestionowana przez krajowe i międzynarodowe organy. Uważają, że neo-KRS nie spełnia warunków określonych w Konstytucji RP, jest upolityczniona, a proces powoływania na stanowiska sędziowskie z jej udziałem jest obarczony wadą. Szczególnie głośny był wyrok ETPC w sprawie Wałęsa przeciwko Polsce. Trybunał, jak oceniał w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prof. Maciej Taborowski, "stwierdził, że problem KRS stanowi wadę systemową przekładającą się na wadliwość powołań sędziów sądów powszechnych, administracyjnych i wojskowych".

O jakich kwotach do odzyskania od sędziów jest mowa? Pod koniec sierpnia 2025 roku Ministerstwo Sprawiedliwości informowało, że do tej pory TSUE nałożył ponad 2,4 mld zł kar na Polskę, a ETPC zasądził "miliony złotych odszkodowań". Określono, że "to rachunek, który Polska już zapłaciła za 8 lat rządów Zjednoczonej Prawicy i konsekwentne łamanie praworządności". Co więcej: "w kolejce czeka ponad 900 kolejnych spraw – czyli kolejne setki milionów z kieszeni podatnika". Resort podkreślił: "odpowiedzialność muszą ponieść ci, którzy świadomie generowali te straty".

"Będę oczywiście omawiał to w ramach koalicji [rządzącej], ale pierwszą rzeczą, którą zapowiadam i będę realizował, to będą powództwa regresowe wobec osób, które generują te milionowe odszkodowania. One już dawno przekroczyły miliony złotych" - mówił 28 sierpnia w rozmowie z portalem Onet minister Waldemar Żurek. Na pytanie dziennikarza, czy "uważa, że ten neo-sędzia powinien zostać pozwany w ramach regresu przez polskie państwo, żeby to on tę karę zapłacił?", minister odpowiedział twierdząco.

Jednocześnie zastrzegł: "Będę to robił bardzo rozważnie. Jeżeli typujemy sędziego, za którego wyjście na salę rozpraw państwo polskie zapłaciło już konkretne pieniądze, ten człowiek wychodzi na salę nadal i nadal strony mogą pójść ze skargą do ETPC, to my już mówimy: 'nic cię nie nauczyło to rozstrzygnięcie'". Po czym oświadczył:

Chcę pozwać tych, którzy już wygenerowali odszkodowania. (...) Jak będzie wniesiony pozew, to państwo się o tym dowiecie. To będą pozwy dokładnie za tyle, ile państwo zapłaciło za nich.

Roszczenie regresowe jest prawem do dochodzenia swoich należności, zwrotu świadczeń na rzecz innych podmiotów. W przypadku neo-sędziów miałoby to być dochodzenie przez Skarb Państwa zwrotu od nich pieniędzy wypłaconych jako odszkodowania wskutek wydanych przez nich wyroków.

Na początku września Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, w którym uznał, że sąd krajowy jest zobowiązany uznać za niebyły wyrok wydany przez sąd wyższej instancji, który nie jest niezawisłym i bezstronnym sądem. Przypomniał też, że wcześniej odmówił Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego statusu sądu w rozumieniu prawa unijnego. Szybko po tym wyroku szef resortu sprawiedliwości nagrał krótki filmik, który został opublikowany w sieci. Mówi w nim: "Ci, którzy ubierają togi, wiedząc, że nie są sądem i za nich Polska płaci odszkodowania, będą musieli za to zapłacić z własnej kieszeni".

Sędziowskie stowarzyszenie proponuje i wskazuje przepis

Pomysł nie jest nowy. Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia" wiosną 2025 roku, czyli jeszcze gdy resortem sprawiedliwości kierował Adam Bodnar, przedstawiło listę 20 działań w zakresie przywracania praworządności do realizacji do 2026 roku. Występowanie przez Skarb Państwa z roszczeniami regresowymi wobec neo-sędziów Sądu Najwyższego - jeśli wydany przez nich wyrok był podstawą skargi do ETPC, a ta skarga skutkowała konkretną kwotą zasądzoną lub przyznaną na podstawie ugody - było jedną z propozycji. Jako podstawę organizacja wskazała art. 415 Kodeksu cywilnego:

Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.

Sędzia Urszula Żółtak z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, wiceprezeska warszawskiego oddziału "Iustitii", informowała wówczas, że przed ETPC jest kilkaset spraw. Podkreślała: "Sprawy te dotyczą jednej zasadniczej kwestii - sąd był niewłaściwie obsadzony, w składzie była osoba wadliwie powołana z udziałem KRS ukształtowanej na podstawie ustawy z grudnia 2017 roku. Liczba tak zwanych neo-sędziów wzrasta, więc i problem narasta. Odszkodowania w oparciu o wyrok czy ugodę wypłacane są ze Skarbu Państwa, czyli płacimy za to my wszyscy" – uzasadniała.

Minister Żurek wskazuje na Prokuratorię Generalną, która miałaby w imieniu Skarbu Państwa dochodzić takich roszczeń i udowadniać, że takie orzekanie przez neo-sędziego wyrządziło szkodę, czyn był bezprawny i świadomy. 7 września dziennikarz TVN24 Michał Tracz w programie "W kuluarach" informował, że pierwsze pozwy przeciwko neo-sędziom już się piszą.

Jednak prawicy w tej sprawie są bardzo podzieleni. Część z nich wskazuje na brak podstawy prawnej pozywania sędziów.

"Nie ma bezpośredniej podstawy prawnej". A w Niemczech jest

Doktor habilitowany Grzegorz Krawiec, profesor Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, Kierownik Katedry Prawa Administracyjnego i Społeczeństwa Obywatelskiego, uważa, że "w polskim prawie nie ma bezpośredniej podstawy prawnej do żądania od sędziów takiego regresu". Wskazuje, że art. 415 Kodeksu cywilnego, na który powołuje się "Iustitia", ma charakter ogólny, dotyczący ogólnie naprawienia szkody.

Profesor przywołuje przykład Niemiec. Tam odpowiedzialność regresowa sędziów jest wyraźnie opisana w paragrafie 78 ustawy o urzędnikach federalnych, zgodnie z którym podmiot publiczny ma prawo do regresu względem sędziego na zasadach ogólnych określonych w niemieckim prawie cywilnym. "Jednakże regres ten dopuszczalny jest jedynie w wypadku istnienia po stronie sędziego winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa. Oznacza to, że sędzia jest chroniony przed roszczeniami regresowymi, jeżeli jego działaniu można przypisać inny stopień winy" - wyjaśnia prof. Krawiec. Zaznacza, że "w Polsce nie ma takich przepisów jak w Niemczech". Przestrzega:

Brak jest w polskim prawie wyraźnego przepisu, który pozwalałby Skarbowi Państwa automatycznie dochodzić roszczeń od sędziów za błędne orzeczenia.

Uważa on, że konieczna jest albo nowa ustawa, albo zmiana istniejących przepisów, np. Kodeksu cywilnego lub ustawy o ustroju sądów powszechnych. Przewiduje jednocześnie, że takie zmiany zawetowałby prezydent Karol Nawrocki. Przyznaje, że rzeczywiście wyroki np. Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazują, że składy sędziowskie z udziałem osób nominowanych przez neo-KRS mogą naruszać prawo do rzetelnego procesu, co otwiera drogę do odszkodowań ze strony Skarbu Państwa. "Ale nie daje to bezpośredniej podstawy do regresu wobec sędziów" - stwierdza. Według niego pomysł zastosowania regresu wobec neo-sędziów to działanie pozorowane, zaproponowane, by zadowolić część elektoratu rządzących po przegranych przez Rafała Trzaskowskiego wyborach prezydenckich w 2025 roku.

Podobnie na tę sprawę patrzy adwokat Zbigniew Krüger. Uważa on, że obowiązującej od 2011 roku ustawy o odpowiedzialności urzędników nie da się zastosować do sędziów. "W jej rozumieniu funkcjonariuszem publicznym jest osoba działająca w charakterze organu administracji publicznej, nie zaś sędzia. Sądy i sędziowie nie są częścią administracji publicznej. Nie można zatem dochodzić roszczeń regresowych wobec sędziów za to, że orzekali, a byli powołani na stanowisko przez tzw. neo-KRS" - ocenia w przesłanej Konkret24 opinii. Wyjaśnia, że za takie działania odpowiedzialność ponosi Skarb Państwa na zasadach ogólnych, to jest na podstawie art. 77 Konstytucji RP i art. 417 Kodeksu cywilnego.

1. Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. 2. Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw.

Przepis art. 417, który przywołał mecenas Krüger, mówi o odpowiedzialności za szkodę przy wykonywaniu władzy publicznej (pojęcie szersze niż administracja publiczna).

Par. 1. Za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej ponosi odpowiedzialność Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego lub inna osoba prawna wykonująca tę władzę z mocy prawa. Par. 2. Jeżeli wykonywanie zadań z zakresu władzy publicznej zlecono, na podstawie porozumienia, jednostce samorządu terytorialnego albo innej osobie prawnej, solidarną odpowiedzialność za wyrządzoną szkodę ponosi ich wykonawca oraz zlecająca je jednostka samorządu terytorialnego albo Skarb Państwa.

Mecenas Krüger podsumowuje: "W obecnym stanie prawnym brak jest podstaw do roszczeń regresowych wobec orzekających sędziów, którzy zostali powołani przez tzw. neo-KRS. Koncepcja przedstawiona przez ministra sprawiedliwości jest zatem głęboko wadliwa, a wręcz szkodliwa, gdyż nie rozwiązuje problemu". Podkreśla, że od ponad dwóch lat nie doczekaliśmy się systemowego rozwiązania statusu sędziów, mimo składanych choćby przez organizacje sędziowskie projektów. "Chaos w wymiarze sprawiedliwości się pogłębia. Obywatele nie mają pewności obrotu prawnego, a odszkodowania będzie płacił Skarb Państwa, czyli my wszyscy" - komentuje ekspert.

Regres możliwy, ale trzeba wykazać sędziemu winę umyślną

Jednak odmienne zdanie w sprawie regresu wobec neo-sędziów wyraża radca prawny dr Marcin Krzemiński. Uważa on, że obecnie przepisy na regres wobec neo-sędziów pozwalają (podobnie uważa wspomniane wyżej Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia"). Ocenia, że to zapowiedź działań, które dotychczas były niezwykle rzadko podejmowane wobec osób sprawujących wysokie urzędy. "Ich brak powodował, z jednej strony, wrażenie bezkarności, a z drugiej – brak społecznego poczucia, że osoby te są traktowane na równi z innymi obywatelami, którzy muszą ponosić konsekwencje swoich bezprawnych działań" - pisze w przesłanej Konkret24 opinii.

Jeśli chodzi o sędziów orzekających w sądach cywilnych, podstawę prawną widzi w Kodeksie pracy, ponieważ orzekanie sędziów odbywa się w ramach stosunku pracy. Chodzi o ten przepis:

Pracownik, który wskutek niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków pracowniczych ze swej winy wyrządził pracodawcy szkodę, ponosi odpowiedzialność materialną według zasad określonych w przepisach niniejszego rozdziału.

"W praktyce Skarb Państwa musiałby wykazać, że dana osoba powinna powstrzymać się od orzekania, wiedząc, iż jej działania prowadzą do powstania obowiązku wypłaty odszkodowania" - wyjaśnia prawnik. Lecz wskazuje na wątpliwość, czy Skarb Państwa może być pracodawcą, ponieważ odszkodowanie wypłaca ministerstwo, a nie sąd, który formalnie jest miejscem zatrudnienia sędziego. Znajduje jednak rozwiązanie: "Obciążenie finansowe danego sądu wypłaconym zadośćuczynieniem".

Uważa, że teoretycznie regres w pełnej wysokości byłby możliwy. Warunek jest jeden - trzeba wykazać sędziemu winę umyślną, czyli przykładowo udowodnić, że celowo wydaje orzeczenia po to, aby Polska płaciła zadośćuczynienia. "Dowodowo jest to ciężkie, ale nie niemożliwe" - dodaje dr Krzemiński.

Jako ewentualną podstawę prawną mogącą mieć zastosowanie do sędziów w sprawach karnych, w których doszło do skazania, aresztowania, zatrzymania itp., wskazuje z kolei art. 557 par. 1 Kodeksu postępowania karnego:

Par. 1. W razie naprawienia szkody oraz zadośćuczynienia za krzywdę Skarb Państwa ma roszczenie zwrotne do osób, które swoim bezprawnym działaniem spowodowały niesłuszne skazanie, zastosowanie środka zabezpieczającego, niewątpliwie niesłuszne tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie.

Doktor Krzemiński ocenia: "Tutaj pojawia się mniej problemów interpretacyjnych - nie ma kwestii tożsamości pracodawcy ani ograniczenia wysokości roszczeń, jak w Kodeksie pracy". I na koniec czyni uwagę ogólną, że "pewnym wyzwaniem może być niechęć sędziów do uwzględniania takich roszczeń i nie chodzi tu wyłącznie o neosędziów".

"Ci prawidłowo powołani musieliby się zmierzyć z wizją, że ich własne, zawinione, nieprawidłowe orzekanie może prowadzić do osobistej odpowiedzialności" - zauważa. Lecz jego zdaniem "prawdziwie niezawisły sędzia, mający odpowiedni dystans zarówno do sprawy, jak i do siebie, nie powinien mieć z tym problemu".

"Pomysł interesujący", jedynie "podstawy polityczne"

Tego, że prawnicy są wyraźnie podzieleni w kwestii regresu wobec neo-sędziów, dowodzą też ich opinie w branżowym serwisie prawo.pl. Taki pomysł za interesujący uznaje na przykład dr hab. Marek Chmaj, konstytucjonalista - uważa, że wystąpienie z takim regresem jest jak najbardziej możliwe. "Jest to postępowanie cywilne, stąd tzw. neosędziowie nie będą się mogli chować się za immunitetem. Rozstrzyganie w tych kwestiach powinno należeć do sądu, oczywiście prawidłowo obsadzonego zgodnie z artykułem 45 Konstytucji RP. Stąd uważam, że za bycie przez kogoś tzw. neosędzią nie powinni płacić obywatele z budżetu państwa, bo to jest bez sensu" - przekazał w rozmowie z serwisem.

Ale inni prawnicy mieli odmienne zdanie. Profesor Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, ocenił, że sprawa ewentualnych roszczeń wobec sędziów powoływanych po 2018 roku może mieć jedynie podstawy polityczne, bo prawnych nie ma żadnych. "Przede wszystkim dlatego, że pojęcie 'neosędzia' nie jest pojęciem ustawowym i z punktu widzenia obowiązującego prawa ci sędziowie, aczkolwiek moim zdaniem powołani wadliwie, są sędziami" - tłumaczył.

Na brak podstawy prawnej wskazywał też prof. dr hab. Piotr Kardas z Uniwersytetu Jagiellońskiego. "Nie mamy w Polsce żadnego, stwierdzonego formalnie stanowiska rozstrzygającego problem sprzeczności ustawy o KRS z 2017 r. z konstytucją, bo nie ma TK (Trybunału Konstytucyjnego - red.) i nikt takiego stanowiska nie przedstawił" - stwierdził. Dodał, że istnieje cały czas domniemanie konstytucyjności ustawy, które ma charakter domniemania ustrojowego. "Możemy je obalić poprzez orzeczenie sądu konstytucyjnego, co jest obecnie niewykonalne, albo podważyć jednostkowo w ramach mieszanego modelu kontroli konstytucyjności prawa, czyli w orzeczeniach sądów powszechnych, SN lub NSA (Naczelnego Sądu Administracyjnego - red.). I takich orzeczeń nie ma" – przekonywał.

Podkreślił, że domaganie się zwrotu odszkodowania od neo-sędziów wymaga m.in. stwierdzenia, że od jakiegoś momentu sędziowie Sądu Najwyższego mają świadomość, iż podejmując czynności orzecznicze, czynią to w sposób sprzeczny z konstytucją, z Europejską Konwencją Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, z prawem Unii Europejskiej. "Do tego trzeba by ocenić aktywność państwa na przestrzeni ostatniego półtora roku i poszukiwać odpowiedzi na pytanie, czy organy władzy publicznej uczyniły wszystko, żeby zapobiec sytuacji wydania orzeczenia, które w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej nie powinny być wydane. Dalej należałoby przeanalizować, czy te wszystkie elementy uzasadniają odwołanie się do roszczenia regresowego, a dopiero przesądzenie tego otwierałoby drogę do dochodzenia takich roszczeń" – tłumaczył w serwisie prawo.pl.

Włodzimierz Brazewicz z Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, rzecznik dyscyplinarny ad hoc powołany przez ministra sprawiedliwości Adama Bodnara, mówił w kwietniu 2025 roku, że dochodzenie przez Skarb Państwa roszczeń regresowych od neo-sędziów byłoby bardzo ryzykowne i niebezpieczne. Zaś sędzia Kinga Grzegorczyk z Sądu Okręgowego w Łodzi, członek zarządu stowarzyszenia Ogólnopolskie Zrzeszenie Sędziów "Aequitas", mówiła wówczas, że pomysł ten można ocenić wyłącznie jako działanie odwetowe, skrajnie godzące w podstawowe zasady demokracji i niezawisłości sędziowskiej.

Jak więc widać, pomysł ministra Żurka nie ma jednoznacznego poparcia nawet wśród prawników, a co dopiero wśród sędziów. Jego ewentualna realizacja może wywołać zarzuty o naruszenie prawa i kolejne batalie w salach sądowych.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: PAP

Pozostałe wiadomości

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24

Politycy piszą o "sięganiu do kieszeni Polaków", internauci o planowanym wzroście VAT z 5 do 23 procent. Krążące w sieci komentarze o decyzji co do "gigantycznej podwyżki" podatku w handlu i gastronomii generują kolejne spekulacje. Sprawdziliśmy, o co chodzi.

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

Źródło:
Konkret24

Młode, atrakcyjne Polki zachwalają w sieci korzyści z wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od początku wygląda to podejrzanie, ale generuje setki tysięcy wyświetleń. To "wejście na nowy poziom" z antyunijnym przekazem.

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

Źródło:
Konkret24

Poruszająca historia 91-letniej Amerykanki, którą postawiono przed sądem w szpitalnej koszuli i skutą kajdankami, obiegła media społecznościowe jako dowód okrucieństwa systemu. Gdy jednak się jej przyjrzeć bliżej, narracja przestaje się kleić.

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

Źródło:
Konkret24

Minister energii od miesięcy obiecuje, że koniec mrożenia cen prądu nie oznacza gwałtownej podwyżki rachunków. Ale opozycja straszy, że drożej będzie nawet o 10 procent. Politycy się sprzeczają - my z ekspertami liczymy, jak odmrożenie cen energii może wpłynąć na wysokość naszych rachunków. Kluczowe są ich składowe.

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

170 milionów złotych miał według internautów wydać polski Narodowy Fundusz Zdrowia na leczenie HIV w Ukrainie. Przekaz niesie się w sieci szeroko, lecz chodzi o zupełnie inne pieniądze. Mamy wyjaśnienie NFZ.

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

Źródło:
Konkret24

Unijni sędziowie stawiają się ponad polskim systemem konstytucyjnym, Trybunał Sprawiedliwości "zakazał Polsce powoływania się na swoją konstytucję" - tak politycy PiS przedstawiają wyrok TSUE dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Grzmią, że to próba odebrania Polsce suwerenności. Konstytucjonaliści tłumaczą: to nieprawda.

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Źródło:
Konkret24