Morawiecki: "ponad 300 tysięcy ludzi wróciło z emigracji". Nie, tego nie wiadomo

Źródło:
Konkret24
Mateusz Morawiecki na konwencji programowej PiS w miejscowości Łyse 15 kwietnia 2023 roku
Mateusz Morawiecki na konwencji programowej PiS w miejscowości Łyse 15 kwietnia 2023 rokutvn24
wideo 2/5
Mateusz Morawiecki na konwencji programowej PiS w miejscowości Łyse 15 kwietnia 2023 rokutvn24

Na konwencji PiS premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że "dziś jest pierwszy raz w historii Polski", gdy "ponad 300 tysięcy ludzi wróciło z emigracji". Wskazał na ostatnie trzy lata, powołując się na dane GUS. Jednak w statystykach urzędu o emigracji tymczasowej, które by to miały potwierdzać, brakuje danych z ostatnich dwóch lat. GUS tezę premiera koryguje.

Sytuacja i problemy polskiej wsi były głównym tematem konwencji Prawa i Sprawiedliwości 15 kwietnia w miejscowości Łyse koło Ostrołęki. Poza Jarosławem Kaczyńskim przemawiał m.in. premier Mateusz Morawiecki. Rolnikom zmagającym się z kryzysem wywołanym importem ukraińskiego zboża obiecywał pomoc. A przy okazji wymieniał, z jakich zobowiązań miał się wywiązać jego rząd, a których nie spełnili poprzednicy. "Rolnicy, obronimy was, obronimy was przed tym kryzysem. To nasze zobowiązanie, a my naszych obietnic nie łamiemy, tylko jak jest kryzys jeszcze gorszy, jeszcze głębszy, zakazujemy rękawy, nie chowamy głowy w piasek, tylko po prostu działamy. Pamiętamy obietnice naszych poprzedników, którzy mówili o tym, że podatki będą obniżać - podatki podnieśli, a my obniżyliśmy podatki i na rolniczy handel detaliczny i na wszystkich pracowników pracujących na wsi i w miastach z 18 procent na 12. I kwota wolna do 30 tysięcy złotych. Dziś miliony polskich rodzin dostają zwroty podatku na swoje konta" - mówił Morawiecki. Następnie przeszedł do tematu rządów PO-PSL, stwierdzając: "Pamiętamy tamte obietnice, że Polacy będą wracali z emigracji. Te łzy w wielu polskich rodzinach związane z emigracją. Nie dotrzymali tamtej obietnicy. Polacy masowo migrowali w ich czasach". Po czym dodał:

Dziś jest pierwszy raz w historii Polski, ostatnie trzy lata, dane GUS-u, kiedy ponad 300 tysięcy ludzi wróciło z emigracji - także do naszych polskich wsi, do powiatów i do gmin.

Czy premier ma rację? Jak sprawdziliśmy, z dostępnych danych takiego wniosku nie można wyciągnąć.

Nie ma aktualnych danych GUS. A dostępne to "wartości przybliżone", "strumienie migracyjne"

Premier mówił o "ostatnich trzech latach, danych GUS". Główny Urząd Statystyczny co roku publikuje "Informację o rozmiarach i kierunkach czasowej emigracji z Polski". Zestawienie teraz dostępne dotyczy lat 2004-2020 - ostatnią aktualizację opublikowano w październiku 2021 roku. Opracowań za lata 2021 i 2022 urząd jeszcze nie opublikował. Konkret24 zapytał GUS, kiedy można się spodziewać statystyk za ostatnie dwa lata. W odpowiedzi Wydziału współpracy z mediami GUS czytamy: "Publikacja opracowań dotyczących rozmiarów i kierunków czasowej emigracji z Polski w latach 2021 oraz 2022 planowana jest na drugą połowę br. Przesunięcie terminu publikacji tych danych wynika z konieczności opracowania wyników Narodowego Spisu Powszechnego 2021". Poinformowano nas także: "Na chwilę obecną GUS nie dysponuje bardziej szczegółowymi szacunkami dotyczącymi liczby obywateli Polski przebywających czasowo za granicą".

GUS zastrzega, że we wspomnianym wyżej opracowaniu są dane o liczbie Polaków przebywających za granicą czasowo: dla lat 2004-2005 – powyżej dwóch miesięcy, dla lat 2010-2020 – powyżej trzech miesięcy. "Nie powinny być traktowane jako 'twarde' dane, a jedynie jako wartości przybliżone" - wyjaśnia GUS. Jest to więc tylko szacunek, w dodatku utrudniony przez "różne systemy ewidencjonowania przepływów migracyjnych funkcjonujące w poszczególnych krajach oraz różną dostępność danych o migracjach". Co więcej: "pewnym utrudnieniem przy szacowaniu danych dla poszczególnych krajów jest też dość częsta sytuacja 'migracji ciągłych', w której osoby po opuszczeniu Polski zmieniają kraj przebywania, wyjeżdżając np. z Wielkiej Brytanii do Norwegii, po czym do Danii lub innego kraju – bardziej atrakcyjnego pod względem łatwości znalezienia pracy, oferowanych wynagrodzeń czy dostępu do szerszych świadczeń społecznych" - wyjaśnia GUS. 

Wskaźnikiem, na podstawie którego można szacunkowo oceniać skalę migracji, jest podawana przez GUS liczba Polaków, którzy danego roku wymeldowali się ze stałego pobytu w Polsce. Takie dane GUS publikuje w zestawieniu "Główne kierunki emigracji i imigracji na pobyt stały". Najnowsze obejmuje lata 1966-2021 (aktualizowano je na początku marca 2023 roku); nie ma więc danych za rok 2022. W tym opracowaniu GUS prezentuje statystyki historyczne o głównych kierunkach emigracji z Polski oraz imigracji do Polski na pobyt stały. "Dane te obrazują tzw. strumienie migracyjne w poszczególnych latach, odnosząc się jedynie do udokumentowanych faktów emigracji (wymeldowanie się z pobytu stałego w Polsce w związku z wyjazdem za granicę) oraz imigracji (zameldowania się na pobyt stały w Polsce w związku z przybyciem z zagranicy)" - wyjaśnia GUS. Odnoszą się do ogółu ludności emigrującej bądź imigrującej, ale bez względu na obywatelstwo.

Oprócz danych o imigracji i emigracji, GUS podaje też bilans migracyjny, czyli saldo zameldowań. W 2020 roku w Polsce na stałe zameldowały się 13 263 osoby, wymeldowało się na stałe 8780 - a więc dodatni bilans migracyjny wyniósł 4483 osoby. W 2021 roku zameldowało się 15 409 osób, a wymeldowało 12 005, zatem bilans migracyjny wyniósł 3404 - to nieco mniej niż rok wcześniej. Jednak należy podkreślić, że nawet te statystyki GUS nie pokazują pełnego obrazu migracji. Powodem wymeldowania się nie musiała być wcale migracja na stałe za granicę, a poza tym wielu rodaków, którzy wyjechali, nadal jest zameldowanych w naszym kraju. Jak ocenił pytany przez Konkret24 dr hab. Maciej Duszczyk, profesor Uniwersytetu Warszawskiego i ekspert w zakresie polityki migracyjnej, dane o bilansie migracyjnym "nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, ponieważ pokazują tylko kwestie meldunkowe".

O co chodzi z liczbą 300 tysięcy

Skąd się wzięło 300 tys., które "wróciło z emigracji" - jak mówił premier Morawiecki? We wspomnianej wyżej publikacji GUS są dane o "Szacunku emigracji z Polski na pobyt czasowy w latach 2004-2020 (liczba osób przebywających za granicą w końcu roku)". Podano szacunek ogólny oraz w podziale na kraje przebywania emigrantów. Liczba 301 tys. to różnica między ogólną liczbą imigrantów na koniec 2017 roku (2 mln 540 tys.) i na koniec 2020 roku (2 mln 239 tys.).

Liczba 300 tys. nie może natomiast pochodzić z zestawienia o emigracji z Polski na pobyt stały GUS za lata 1966-2021 (bez względu na obywatelstwo). Mimo że są to bardziej aktualne dane, różnice rok do roku nie dotyczą setek tysięcy osób. I tak np. w 2019 roku w Polsce na stałe zameldowało się 16 909 osób, a wymeldowało 10 726. Jak pisaliśmy wyżej, w 2020 roku na stałe zameldowało się 13 263 osoby, a wymeldowało 8780. W 2021 zameldowało się 15 409, a wymeldowało 12 005.

Rok temu w Konkret24 pokazywaliśmy dane o liczbie obywateli Polski, którzy od 2010 do 2020 roku emigrowali bądź meldowali się na pobyt stały w Polsce. Były to jeszcze niższe liczby. W roku 2018 i w 2019 rosła liczba Polaków, którzy na stałe wrócili do Polski - odpowiednio 10 636 i 11 858. W 2020 roku, czyli w pierwszym roku pandemii, liczba powracających na pobyt stały Polaków zmalała do 8969. Zapytaliśmy GUS o dane za lata 2021 i 2022, czekamy na odpowiedź.

Gdyby więc za podstawę wypowiedzi Morawieckiego uznać szacunki GUS o czasowej emigracji z Polski kończące się na roku 2020, to czy można powiedzieć, że od roku 2017 do 2020 do Polski z emigracji wróciło 300 tys. osób? Otóż nie. GUS w swojej publikacji o tłumaczy: "Prezentowany szacunek przedstawia liczbę emigrantów z Polski przebywających czasowo za granicą – według stanu w końcu każdego roku (w okresie 2004-2005 i 2010-2020). Dane te nie są zatem strumieniami migracji, czyli liczbą wyjazdów w poszczególnych latach, i nie można ich sumować".

GUS pytany przez nas o wypowiedź premiera ("dziś jest pierwszy raz w historii Polski, ostatnie trzy lata, dane GUS-u, kiedy ponad 300 tysięcy ludzi wróciło z emigracji") przesłał nam jej korektę. Prawidłowe sformułowanie brzmi: "Od czasu wejścia do UE lata 2018-2020 były pierwszymi, w których zaobserwowano zmniejszanie się liczby Polaków przebywających za granicą. Liczba ta zmniejszyła się o około 300 tysięcy". Bo "przebywanie za granicą" a "powrót z emigracji" to różne wskaźniki.

- "Informacja o rozmiarach i kierunkach czasowej emigracji" jest od wielu lat wykorzystywana przez badaczy migracji, ale za każdym razem z kilkoma istotnymi zastrzeżeniami, które nakazują interpretować te dane z ostrożnością - komentuje dr hab. Paweł Kaczmarczyk, profesor na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego i dyrektor Ośrodka Badań nad Migracjami UW. Przypuszcza, że prawdopodobnie premier odniósł się do tego właśnie opracowania. Według niego ma ono istotne ograniczenia: - Dotyczy bowiem osób, które czasowo przebywają za granicą, będąc w tym czasie zameldowanymi w Polsce, czyli występują w polskich rejestrach. Oznacza to, że dane te nie dotyczą wszystkich emigrantów z naszego kraju. Paradoksalnie, liczba ta mogłaby się zmniejszyć, gdyby część z polskich migrantów zdecydowała się na stałe osiedlić się za granicą, co do pewnego stopnia dotyczy Polaków przebywających w Wielkiej Brytanii.

Dużo poważniejszym problemem dla Kaczmarczyka jest to, że GUS "nie podaje szczegółowej metodologii tych szacunków". - Wiemy jedynie, że wykorzystuje dane krajowe na przykład Badanie Ekonomicznej Aktywności Ludności, ale przede wszystkim dane pochodzące z krajów docelowych. Oznacza to, że musimy liczyć się z tym, że uzyskany obraz odnosi się tyleż do rzeczywistości, co jest pochodną na przykład zmian w raportowaniu różnych zdarzeń w systemach statystycznych czy generalnie zmian o charakterze systemowym - mówi.

Dlaczego wracają?

Teza o wracaniu Polaków z emigracji pojawiła się np. w 2021 roku w artykule "Rzeczpospolitej" z 25 października zatytułowanym "Polacy wracają do kraju. Największa fala powrotów od czasu wejścia do UE". Czytamy tam: "Wypychani przez pandemię i brexit Polacy wracają z migracji zarobkowej. Według szacunków GUS w 2020 r. liczba osób przebywających za granicą ponad trzy miesiące zmniejszyła się nawet o 176 tys. W ciągu trzech lat do Polski mogło wrócić nawet 300 tys. rodaków, głównie z Wielkiej Brytanii". Liczba 176 tys. pochodzi z informacji GUS zatytułowanej: "Informacja o rozmiarach i kierunkach czasowej emigracji z Polski w latach 2004-2020".

Premier Morawiecki, mówiąc o powrotach Polaków z emigracji, sugerował, że dzieje się tak dzięki temu, co jego rząd robi w Polsce. Na to jednak dowodu nie ma. Zapewne wpływ na powroty Polaków z emigracji miało wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Ten proces zakończył się 1 stycznia 2021 roku; wówczas w życie weszły istotne zmiany, w tym m.in. w systemie imigracyjnym Wielkiej Brytanii.

- Z jednej strony udostępniane od jakiegoś czasu dane brytyjskie wskazywały, że mógł nastąpić spadek liczby obywateli Polski w Wielkiej Brytanii w ostatnich latach o nawet 200-300 tysięcy. Opublikowane kilka miesięcy temu dane z brytyjskiego spisu powszechnego z 2021 roku prowadzą jednak do ciekawej obserwacji. Wynika z nich, że 593 tysiące osób identyfikowało się jako osoby narodowości polskiej, a liczba ta jest niemal identyczna z tą zarejestrowaną w spisie z 2011 roku - komentuje Kaczmarczyk.

Od razu zaznacza, skąd to mogło się wziąć: - Być może system pozyskiwania danych spisowych nie był tak samo efektywny w obu przypadkach. Ale może być też tak, że te prawie 600 tysięcy to liczba względnie stałych migrantów z Polski w Wielkiej Brytanii, a pozostała część to są osoby, które wyjeżdżały tam czasowo, cyrkulowały między domem a Wielką Brytanią - mówi Dyrektor Ośrodka Badań nad Migracjami UW.

- Z danych tych wynikałoby więc raczej nie to, że owa zmiana [wyjazdy Polaków z Wielkiej Brytanii] wynika z rosnącej atrakcyjności Polski, ale przede wszystkim z sytuacji w Wielkiej Brytanii – referendum "Vote to Leave" ("Zagłosuj za wyjściem" - to hasło zwolenników wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE w 2016 roku - red.) i samego procesu opuszczania przez ten kraj struktur unijnych. Ponieważ według naukowca część Polaków krążących między Polską a Wielką Brytanią zdecydowała się tam osiedlić na stałe, a część opuściła ten kraj, udając się do innego państwa unijnego, w tym Polski "ale wcale nie jest jasne, czy są obecnie w Polsce albo jak długo tutaj pozostaną".

Potwierdza to GUS. Z jego danych wynika, że na koniec 2017 roku w Wielkiej Brytanii przebywało 793 tys. polskich emigrantów, a w 2020 już tylko 514 tys. Jak przekazał nam GUS: "Należy mieć na uwadze, że zmniejszenie się liczby wolumenu emigracji z Wlk. Brytanii nie oznacza, że nastąpiły powroty do Polski, Polacy mogli bowiem przenieść się z Wlk. Brytanii do innych krajów UE".

Jak pisaliśmy w Konkret24, z danych GUS wynika, że liczba Polaków przebywających za granicą od wejścia Polski do UE rosła do 2007 roku (podobnie jak liczba osób, które wymeldowały się z Polski na stałe). W 2007 roku (w drugim roku rządów PiS) wyniosła 2,27 mln osób, po czym spadła do 1,87 mln w 2009. Od 2010 przez cały okres rządów PO-PSL liczba Polaków za granicą stopniowo rosła – do 2,397 mln w 2015. Najwyższą wartość osiągnęła w okresie rządów PiS – w 2017 roku za granicą było 2,54 mln Polaków.

Liczba Polaków czasowo przebywających za granicą (stan na koniec każdego roku) Główny Urząd Statystyczny

W kolejnych latach liczba Polaków za granicą stopniowo malała – w 2019 roku było ich 2,415 mln, w 2020 roku - 2,239 mln, czyli o 176 tys. osób mniej niż w 2019 roku, z czego 164 tys. przypada na Wielką Brytanię. Jak zauważał GUS, rok 2020 był trzecim z kolei rokiem, w którym odnotowano zmniejszenie się liczby stałych mieszkańców Polski przebywających w Wielkiej Brytanii.

"Główną przyczyną obecnych zmian jest naturalnie brexit, jednak pewną rolę odgrywają również stopniowo poprawiające się warunki życia w Polsce" - komentował w 2021 roku dla "Rzeczpospolitej" Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. Wyliczył, że w 2004 roku, gdy Polska wchodziła do UE, wskaźnik rzeczywistego poziomu indywidualnej konsumpcji na osobę wynosił 57 proc. średniej unijnej, a w 2021 roku oscylował wokół 80 proc. "Wydaje się, że dzięki temu możliwa jest kontynuacja trendu powrotu emigrantów do kraju – choć studziłbym entuzjazm tych, którzy oczekują, że zjawisko to przybierze równie masową skalę jak emigracja poakcesyjna" - dodał.

Wobec braku danych za lata 2021-2022 trudno dziś ocenić, czy trend powrotu emigrantów do kraju trwał nadal i z jakim nasileniem.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości

Patryk Jaki w radiowym wywiadzie bronił wydawania środków z Funduszu Sprawiedliwości, i partyjnych kolegów, którzy nim kierowali. Europoseł na różne sposoby próbował usprawiedliwić nieprawidłowości z tym związane: przedstawiał zagadnienia wycinkowo, bagatelizował rzeczywiste zarzuty, nazywał postępowania ministrów "sprawowaniem władzy publicznej". Wyjaśniamy manipulacyjne tezy, którymi się posłużył.

Patryk Jaki o Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje byłego wiceministra Ziobry

Patryk Jaki o Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje byłego wiceministra Ziobry

Źródło:
Konkret24

"Kolejna teoria spiskowa stała się faktem" - przestrzegają internauci, komentując popularny post, jakoby w Australii przyjęto ustawę powodującą wycofanie w tym kraju gotówki z obiegu. Obawy są jednak nieuzasadnione, bo informacja o Australii jest fake newsem, choć akurat w tym kraju gotówka staje się coraz mniej popularna.

Australia już podpisała ustawę i "wycofa gotówkę"? Nie o to chodzi

Australia już podpisała ustawę i "wycofa gotówkę"? Nie o to chodzi

Źródło:
Konkret24

Zeznając przed komisją w sprawie wyborów kopertowych, Jarosław Kaczyński spierał się z jej członkami, że kiedy on odwiedzał cmentarze na początku pandemii, to nie było zakazu wstępu na nie. "Ja byłem tego dnia na siedmiu cmentarzach" - mówił prezes PiS. Wyjaśniamy, jakie były wtedy przepisy.

Kaczyński w lockdownie "na siedmiu cmentarzach". Jakie przepisy wtedy obowiązywały

Kaczyński w lockdownie "na siedmiu cmentarzach". Jakie przepisy wtedy obowiązywały

Źródło:
Konkret24

Według prezydenta Andrzeja Dudy zapowiadana teraz przez premiera Donalda Tuska komisja do badania wpływów rosyjskich jest "taką", jaką stworzono specustawą za rządów Zjednoczonej Prawicy. Wyjaśniamy, dlaczego to porównanie jest nieuprawnione i wprowadza opinię publiczną w błąd.

Prezydent porównuje komisję do badania rosyjskich wpływów z tworem "lex Tusk". Manipuluje

Prezydent porównuje komisję do badania rosyjskich wpływów z tworem "lex Tusk". Manipuluje

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń w polskiej sieci ma wideo będące rzekomo fragmentem ukraińskiego programu - widzimy na nim dziwnie zachowującego się dziennikarza. Filmik krąży też w zagranicznej sieci, komentowany jest w kilku językach. To przeróbka, a przekaz wskazuje na rosyjską propagandę.

Dziennikarz "zaczął wciągać krechę nosem"? Jak przerobiono ten kadr

Dziennikarz "zaczął wciągać krechę nosem"? Jak przerobiono ten kadr

Źródło:
Konkret24

Czy były minister obrony, teraz poseł PiS Antoni Macierewicz przeprosił premiera Donalda Tuska za swój wpis sprzed czterech lat? Według rozpowszechnianej w mediach społecznościowych informacji - tak. Ale to fake news.

Nie, Antoni Macierewicz wciąż nie przeprosił Donalda Tuska

Nie, Antoni Macierewicz wciąż nie przeprosił Donalda Tuska

Źródło:
Konkret24

Pseudoekologiczne, palą się całą dobę - twierdzą przeciwnicy samochodów elektrycznych. Auta te stały się tematem politycznych kampanii oraz antyunijnych i antyklimatycznych narracji. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ironizował ostatnio, że elektryk "się bardzo ładnie pali, intensywnie". Ile jest prawdy, a ile fałszu w takich tezach? Wyjaśniamy.

"Palą się 24 godziny", "częściej niż spalinowe". Prawda i fałsz o samochodach elektrycznych

"Palą się 24 godziny", "częściej niż spalinowe". Prawda i fałsz o samochodach elektrycznych

Źródło:
Konkret24

Krytyka Zielonego Ładu należy do głównych tematów kampanii Prawa i Sprawiedliwości. Na spotkaniu z wyborcami Jarosław Kaczyński oświadczył, że Donald Tusk "w parę dni po chwili, kiedy został premierem", mógł na Radzie Europejskiej odrzucić Zielony Ład. Tylko że wówczas - w grudniu 2023 roku - Rada nie zajmowała się tym tematem. Poza tym Zielonego Ładu nie można po prostu "odrzucić" jedną decyzją. Wyjaśniamy.

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Źródło:
Konkret24

"Nielegalny uzurpator", "dyktator" - tak od kilku tygodni nazywany jest Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych. Ukraiński przywódca rzekomo "zakazał wyborów" i "nie jest już prezydentem". Ta narracja ma zrodzić pytanie, kto teraz będzie prezydentem Ukrainy. Jednak cały ten dezinformacyjny przekaz jest spójny ze stanowiskiem Kremla. Wyjaśniamy, co w nim pominięto.

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS wykorzystują zarządzenie prezydenta Warszawy, dotyczące między innymi symboli religijnych w urzędzie miasta, do szerzenia partyjnego przekazu o "piłowaniu katolików". Tylko że bazą do tej frazy jest zmanipulowana przez nich wypowiedź polityka PO Sławomira Nitrasa. Dotyczyła bowiem czego innego. Przypominamy.

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

Źródło:
Konkret24

Według polityków Prawa i Sprawiedliwości zarządzone przez prezydenta Warszawy w urzędzie miasta standardy równego traktowania - dotyczące między innymi symboli religijnych - są sprzeczne z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2011 roku. Nie jest to prawdą. Wyjaśniamy, czego dotyczył ten wyrok.

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Według Jarosława Kaczyńskiego już w 2018 roku Mateusz Morawiecki odniósł "pełne zwycięstwo" w sprawie paktu migracyjnego na jednym z unijnych szczytów. Teraz zaś "to zostało odrzucone", a obecny sprzeciw Polski i Donalda Tuska nic nie znaczy. Wyjaśniamy, co ustalono przed sześcioma lat i jaka była ranga tych ustaleń.

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

"Jestem przeciwko robalom" - oświadczyła podczas wywiadu w radiu Beata Kempa. I utrzymywała, że w europarlamencie głosowała przeciwko unijnej strategii białkowej, czyli przeciwko "dodawaniu robaków do produktów spożywczych". Sprawdziliśmy. To nieprawda.

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w mediach społecznościowych generują posty z informacją, jakoby niemiecka polityk AfD została skazana za udostępnienie statystyk dotyczących napaści na tle seksualnym popełnianych przez afgańskich imigrantów. Przekaz ten rozpowszechnia między innymi poseł Konfederacji. Ale to nieprawda. Wyrok niemieckiego sądu dotyczył czego innego.

Berkowicz: niemiecka polityk "skazana za opublikowanie statystyk" o imigrantach. Nie, za co innego

Berkowicz: niemiecka polityk "skazana za opublikowanie statystyk" o imigrantach. Nie, za co innego

Źródło:
Konkret24

Decyzja władz Warszawy o zakazie symboli religijnych w urzędzie miasta wzbudza kontrowersje, dyskusje w sieci, zarzuty ze strony polityków oraz reakcję Archidiecezji Warszawskiej. Ratusz oskarżono o dyskryminację i łamanie prawa - przede wszystkim konstytucji. Czy rozporządzenie prezydenta Rafała Trzaskowskiego jest dyskryminujące i niezgodne z prawem? Prawnicy wyjaśniają.

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

Źródło:
Konkert24

Były minister sprawiedliwości Marcin Warchoł wypomniał obecnie rządzącym, że chcą oskładkować umowy o dzieło. Tymczasem oskładkowanie umów śmieciowych pojawiło się w Krajowym Planie Odbudowy przyjętym przez rząd Zjednoczonej Prawicy.

Oskładkowanie umów o dzieło. Warchoł krytykuje rząd, a to pomysł... PiS

Oskładkowanie umów o dzieło. Warchoł krytykuje rząd, a to pomysł... PiS

Źródło:
Konkret24

Były prezes TVP Jacek Kurski wykorzystał wywiad w Radiu Zet, by przedstawić swoją wizję telewizji publicznej za jego czasów. Mówił więc, że "była obiektywna", "pokazywała prawdę" i "spełniała najwyższe standardy dziennikarskiej rzetelności". Wyjaśniamy, dlaczego te frazy należy włożyć w cudzysłów. I jakie jeszcze nieprawdy wygłosił Kurski.

Kurski o "obiektywnej telewizji", "pokazywaniu prawdy" i "dziennikarskiej rzetelności". Przypomnijmy, jak było

Kurski o "obiektywnej telewizji", "pokazywaniu prawdy" i "dziennikarskiej rzetelności". Przypomnijmy, jak było

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS i były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński, przy okazji krytyki premiera Donalda Tuska, określił Leszka Moczulskiego jako agenta SB. Trwający niemal 20 lat proces lidera Konfederacji Polski Niepodległej nie rozstrzygnął się na jego niekorzyść, zatem polityk opozycji szerzy nieprawdę.

Cieszyński o Leszku Moczulskim: "agent SB". To nieprawda

Cieszyński o Leszku Moczulskim: "agent SB". To nieprawda

Źródło:
Konkret24

Była premier Beata Szydło oświadczyła w nagranym wystąpieniu, że premier Donald Tusk "nie wie, co nadzoruje" i "opowiada głupoty o likwidacji oddziałów zamiejscowych ABW". Tylko że Tusk nie mówił o oddziałach zamiejscowych, a struktury ABW uszczupliła rzeczywiście Szydło, gdy kierowała rządem.

Szydło do Tuska: "opowiadasz pan głupoty". Wcale nie

Źródło:
Konkret24

Na Białorusi zachowywane są swobody obywatelskie. Łukaszenka działa na rzecz pokoju w Europie. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania pchają teraz Polskę do wojny - takie tezy wygłasza publicznie były polski sędzia Tomasz Szmydt, który poprosił o azyl na Białorusi. Tłumaczymy, jak te jego wystąpienia są zbieżne z prokremlowską propagandą i jaki jest ich cel.

Tomasz Szmydt w machinie propagandy Kremla. "Wielowektorowa operacja"

Tomasz Szmydt w machinie propagandy Kremla. "Wielowektorowa operacja"

Źródło:
Konkret24

"Dziękujemy panie premierze Donaldzie Tusku za najdroższy prąd w Europie!" - piszą internauci w mediach społecznościowych. Reagują w ten sposób na opublikowaną mapę z hurtowymi cenami prądu. Widać na niej, że Polska ma najwyższą cenę energii elektrycznej. Wyjaśniamy, dlaczego nie należy wykorzystywać tej mapy w przekazach o cenach prądu i na czym polega manipulacja z nią związana.

Polska ma "najdroższy prąd w Europie". Co pokazuje ta mapa?

Polska ma "najdroższy prąd w Europie". Co pokazuje ta mapa?

Źródło:
Konkret24

"Co miał na myśli?", "co to za wojska?", "to chyba kamikadze" - zastanawiają się internauci, komentując w mediach społecznościowych wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego w Siedlcach. Porównał tam kandydujących do Parlamentu Europejskiego polityków Adama Bielana i Jacka Kurskiego do "żołnierzy wojsk jednorazowego przeznaczenia". Sprawdziliśmy, co to znaczy. Wyjaśnienia są różne, jedno dotyczy "źle zaplanowanej przez dowodzącego operacji".

Kaczyński o Bielanie i Kurskim: "wojska jednorazowego przeznaczenia". A co to jest?

Kaczyński o Bielanie i Kurskim: "wojska jednorazowego przeznaczenia". A co to jest?

Źródło:
Konkret24

"Zrezygnowali z członkostwa?" - pytają zdumieni internauci, komentując popularne w sieci nagranie, na którym widać, jak ambasador Izraela przy ONZ niszczy jakieś dokumenty. Zdaniem komentujących ambasador włożył do niszczarki swój identyfikator i kartę do głosowania na forum ONZ. Ale to nieprawda.

"Wstydźcie się!" Co ambasador Izraela włożył do niszczarki?

"Wstydźcie się!" Co ambasador Izraela włożył do niszczarki?

Źródło:
Konkret24

Pokryci tatuażami, prawie nadzy, z włosami w nieładzie i mocnym makijażem pozują na ściance z logo Eurowizji - takie zdjęcie rzekomych uczestników tegorocznego konkursu rozpowszechniają internauci. Piszą o "zatraceniu człowieczeństwa w UE" i "antykulturze". Fotografię jako prawdziwą pokazali też kandydaci PiS do Parlamentu Europejskiego. Tylko że to fake news.

"Antykultura" na Eurowizji? Takiego zespołu nie było

"Antykultura" na Eurowizji? Takiego zespołu nie było

Źródło:
Konkret24

Najwyższe łączne dochody w ubiegłym roku wśród nowych wojewodów wykazał wojewoda lubelski, a największe oszczędności - wojewoda opolska. Co jeszcze zapisali w oświadczeniach majątkowych? Sprawdzamy.

Majątki wojewodów. Który zarobił najwięcej, kto najwięcej zaoszczędził

Majątki wojewodów. Który zarobił najwięcej, kto najwięcej zaoszczędził

Źródło:
Konkret24

Powietrze w paczkach chipsów zostało zakazane przez Unię Europejską - ogłosili internauci w mediach społecznościowych. Rzekomym źródłem ma być unijne rozporządzenie, w którym nie znajdziemy takiego zakazu. Wyjaśniamy.

"Unia Europejska zakazała powietrza w opakowaniach chipsów". Co nie zgadza się w tym przekazie

"Unia Europejska zakazała powietrza w opakowaniach chipsów". Co nie zgadza się w tym przekazie

Źródło:
Konkret24

Pytania internautów, w tym posłanki PiS, wzbudził widok radiowozu polsko-niemieckiego patrolu policji. Niektórzy łączyli jego obecność z piątkowym protestem rolników. To nie był patrol - wyjaśnia policja i tłumaczy, dlaczego pojazd znalazł się w Warszawie.

Polsko-niemiecki patrol w Warszawie. "Czy to początek niemieckiej jurysdykcji w stolicy?" Nie

Polsko-niemiecki patrol w Warszawie. "Czy to początek niemieckiej jurysdykcji w stolicy?" Nie

Źródło:
Konkret24