Radni 15 tys. minus

pln pieniadze shutterstock_1193978317.jpgShutterstock

Zarabiali tysiące złotych w spółkach skarbu państwa, mieli nie startować w wyborach. Sprawdzamy, czy radni PiS rzeczywiście zastosowali się do decyzji władz partii, które zapowiedziały, że takie osoby nie będą mogły ubiegać się o mandat.

W lipcu prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapowiedział, że osoby pracujące w spółkach skarbu państwa nie będą mogły kandydować na żadnym szczeblu samorządu. - Zapadła decyzja, zgodnie z naszymi deklaracjami, które składaliśmy już niejednokrotnie i które ja składałem. Do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Ci, którzy funkcjonują w spółkach, są przez nas szanowani, jeżeli dobrze wykonują swoje obowiązki, ale nie będziemy łączyć tych dwóch funkcji. To znaczy, że te osoby nie będą kandydowały na żadnym szczeblu samorządu - mówił prezes PiS.

Kaczyński: do polityki nie idzie się dla pieniędzy
Kaczyński: do polityki nie idzie się dla pieniędzytvn24

Politycy PiS precyzują

- Jeśli ktoś zarabia więcej niż 15 tys. brutto, nie może kandydować w wyborach samorządowych – doprecyzował we wrześniu Jacek Sasin, minister w Kancelarii Premiera. - Dziś średnia płaca w gospodarce narodowej to około 5 tys. zł, a to jest mniej więcej trzykrotność tej płacy. Jakąś granicę trzeba było postawić – powiedział minister w Radiu Zet.

Miesiąc później okazało się, że uchwała PiS obejmuje wyłącznie kandydatów na radnych, a nie osoby walczące o stanowiska prezydentów, burmistrzów czy wójtów. – Mogą mieć wyższe zarobki. A w momencie wygranej muszą wybrać: czy objąć urząd, czy też pozostać w swoim miejscu pracy – mówił wtedy portalowi wp.pl szef komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski.

Dziewięć nazwisk

Zajrzeliśmy do listy "Sami Swoi" stworzonej przez młodych działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego. To lista 150 radnych PiS, którzy łączyli pracę w samorządzie z pracą w innych miejscach, gdzie zarabiali publiczne pieniądze. Sprawdziliśmy, że ponad połowa, a dokładnie 88 osób, nie wystartowała w ostatnich wyborach samorządowych.

24.05.2018 | Radni z PiS w państwowych spółkach. "Najwięksi beneficjenci 'dobrej zmiany'"
24.05.2018 | Radni z PiS w państwowych spółkach. "Najwięksi beneficjenci 'dobrej zmiany'"Krzysztof Skórzyński | Fakty TVN

Z uwagi na to, że prezes Kaczyński mówił tylko o spółkach skarbu państwa, sprawdziliśmy, którzy samorządowcy z tej listy w nich pracują. Nie zajmowaliśmy się tymi, którzy pracują w instytucjach rolniczych, wojskowych, miejskich czy samorządowych, a także tymi, którzy kandydują na stanowiska prezydenta, burmistrza czy wójta.

Z tego grona wybraliśmy osoby, które ujawniły w złożonych na kilka tygodni przez wyborami oświadczeniach majątkowych zarobki sugerujące przekroczenie progu ustawionego przez władze partii - 15 tys. zł. brutto (w oświadczenia majątkowe wpisuje się dochody, czyli zarobki "na rękę"). To w sumie dziewięć osób.

Jednej nie powiodło się w wyborach. Osiem jest znów w samorządzie.

Trzy osoby zrezygnowały z pracy w spółkach, jedna zwróciła się o obniżenie wynagrodzenia. Pozostałe deklarują, że zarabiają mniej niż 15 tys. zł. brutto.

"Tak naprawdę radni PiS-u są beneficjentami dobrej zmiany"
"Tak naprawdę radni PiS-u są beneficjentami dobrej zmiany"tvn24

"Każdy musi gdzieś pracować"

13 sierpnia weszło w życie rozporządzenie premiera Mateusza Morawieckiego wyznaczające termin wyborów samorządowych na 21 października. W tym dniu rozpoczęła się oficjalnie kampania wyborcza. Już dwa tygodnie później trzech radnych z listy "Sami Swoi", pracujących w spółkach skarbu państwa, złożyło w nich rezygnacje.

Mariusz Kękuś, członek partii Porozumienie Jarosława Gowina i radny Krakowa, przestał być wiceszefem spółki Nowe Jaworzno Grupa Tauron, wydzielonej z Tauron Wytwarzanie S.A. Funkcję objął 1 stycznia tego roku, zrezygnował z niej z dniem 31 sierpnia.

- Słowa prezesa Kaczyńskiego były jednym z czynników mojej decyzji o rezygnacji, ale były też inne powody - mówi Konkretowi24 Kękuś.

Radny przed wygranymi przez PiS w 2015 roku wyborami parlamentarnymi zasiadał w krakowskiej radzie miasta i jednocześnie pracował w Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego na stanowisku głównego specjalisty ds. finansowych. Zarabiał tam wówczas 66 tys. rocznie. W latach 2016-2017 był członkiem zarządu ds. ekonomicznych Kopalni Soli Wieliczka, gdzie w 2017 r. osiągnął dochód w wysokości 285 tys. zł. W 2018 r. w spółce Jaworzno Grupa Tauron zarobił 213 tys. zł. brutto, a z tytułu pełnienia mandatu radnego osiągnął przychód na poziomie ok. 23 tys. zł.

W tym roku ponownie wystartował w wyborach samorządowych i ponownie został radnym w radzie miasta. Zdobył ponad 6,5 tys. głosów.

- Osoba funkcjonująca w samorządzie musi gdzieś pracować, ale czy musi to być spółka skarbu państwa, to już kwestia dyskusyjna. Dieta ma służyć wykonywaniu mandatu. To nie jest wynagrodzenie, a przecież każdy ma rodzinę, każdy ma comiesięczne wydatki - twierdzi radny.

Lasocki: Podjąłem decyzję, że będę radnym

Pod koniec sierpnia z zasiadania w spółce skarbu państwa zrezygnował również warszawski radny Dariusz Lasocki. Wzbudził w mediach społecznościowych największe kontrowersje, ponieważ nie do końca były jasne jego zarobki i miejsce pracy. On sam tego w sieci nie wyjaśniał, pomimo wielokrotnie zadawanych pytań przez internautów i dziennikarzy.

Radny Lasocki przyznał nam, że w zeszłym roku pracował w Polskiej Spółce Gazownictwa i zasiadał w Radzie Nadzorczej spółki PSG Inwestycje. W tych dwóch miejscach zarobił w poprzednim roku 427 tys. zł. brutto. W 2018 roku radny Lasocki przez trzy miesiące był szefem PSG Inwestycje.

Informacje przekazane nam przez radnego o rezygnacji z zasiadania w spółce skarbu państwa potwierdził Artur Michniewicz, rzecznik prasowy spółki - Dariusz Lasocki złożył z dniem 31.08.2018 r. rezygnację z pełnienia funkcji Prezesa Zarządu PSG Inwestycje.

Radny wystartował w wyborach samorządowych. Był radnym w dzielnicy Praga-Południe. Teraz obejmie mandat w Radzie Warszawy. Zdobył ponad cztery tysiące głosów.

- Chciałem wystartować do Rady Warszawy z sukcesem i to się udało. Zgodnie ze słowami pana premiera Kaczyńskiego podjąłem decyzję, że będę radnym i że będę pracował społecznie na rzecz mieszkańców - tłumaczy w rozmowie z Konkret24.

Ze swojej funkcji w radzie nadzorczej Tauron Dystrybucja Pomiary w Tarnowie pod koniec sierpnia zrezygnował też wieloletni krakowski radny, szef klubu PiS w Radzie Miasta Krakowa Włodzimierz Pietrus.- Właśnie, żeby spełnić warunki postawione przez prezesa - tłumaczy w rozmowie z Konkretem24.

Radny nadal pozostaje prezesem zarządu Nowego Centrum Administracyjnego w Krakowie. - Teraz mam w umowie, że zarabiam 14 tysięcy z groszami brutto - zastrzega.

W 2014 roku Pietrus był asystentem ówczesnego europosła Andrzeja Dudy. Jego roczne dochody wynosiły wtedy ok. 35 tys. zł. Od 26 lutego 2016 r. jest prezesem Nowego Centrum Administracyjnego w Krakowie. Celem tej spółki jest restrukturyzacja majątku państwowego - sprzedaż nieruchomości w celu pozyskania pieniędzy na rewitalizację innych nieruchomości. W tym roku radny Piętrus zarobił tam 125 tys. zł (wg. oświadczenia majątkowego z 14 września). W poprzednim - ponad 200 tys. zł. W ostatnich wyborach ponownie zdobył mandat otrzymując 5,4 tys. głosów.

Radny zaznacza, że w tym roku kończy się jego kadencja w spółce Nowe Centrum Administracyjne. - Chcę dokończyć rozpoczęte przeze mnie projekty. Decyzję, czy zostaję w firmie, podejmę do końca roku - mówi.

14,9 tys. zł - radny z mniejszą pensją

W 2014 roku stołeczny radny Filip Frąckowiak zarabiał na etacie 3,7 tys. zł. Po wyborach w 2015 roku został zastępcą dyrektora TVP Polonia, gdzie przez pierwsze miesiące 2018 roku zarobił na etacie 142 tys. zł. W ostatnich wyborach walczył o reelekcję. Na czas kampanii wyborczej wziął w Telewizji Polskiej bezpłatny urlop. Zdobył ponad 4 tys. głosów i zasiądzie w Radzie Warszawy.

- 16 sierpnia złożyłem wniosek do władz TVP o zmniejszenie mi wynagrodzenia i tak się stało. Zarabiam teraz 14,9 tys. zł. brutto. Konsultowałem tę decyzję. Przekazałem wszystkie informacje i dokumenty władzom partii. Zostało to zaakceptowane - mówi Frąckowiak w rozmowie z Konkretem24.

Przez ostanie dwie kadencje radnym w Tychach był Jakub Chełstowski. Teraz wystartował z powodzeniem do śląskiego sejmiku. Był jedynką w okręgu drugim, gdzie zdobył 33 tys. głosów, co dało mu mandat. Chełstowski jest również dyrektorem ds. aktywów strategicznych w Towarzystwie Finansowym "Silesia". Przez pierwsze miesiące tego roku zarobił tam 142 tys. zł. Nie udało nam się z nim skontaktować.

Kamil Jeziorski, łódzki radny PiS, pracuje w Poczcie Polskiej. Został powołany na stanowisko kierownika węzła ekspedycyjno-rozdzielczego w łódzkim okręgu dystrybucyjnym. Wcześniej był prezesem Miejskich Sieci Cieplnych w Zduńskiej Woli. W ostatnich wyborach samorządowych radny Jeziorski ubiegał się o reelekcję. Udało się. Zdobył 3,5 tys. głosów. W Poczcie Polskiej w tym roku (wg. oświadczenia majątkowego z 16.09) zarobił 121 tys. zł. brutto. W 2014 roku na etacie zarobił 49 tys. zł. brutto.

- Nie dopuściłem się żadnego naruszenia słów pana prezesa. Zarabiam 13 tys. zł. brutto. Mogę nawet pokazać swoją umowę - mówi radny PiS. Nie widzi nic niewłaściwego w jednoczesnej pracy w samorządzie i w państwowej spółce. - Myślę, że to bardzo dobra synergia. Jestem w komisji transportu. Nasz oddział poczty ma bardzo dobre wyniki. Ja uczciwie pracuję, biorę wolne na sesje.

"Dziękuję. Do widzenia"

Białostockim radnym jest były piłkarz reprezentacji Polski w piłce nożnej Jacek Chańko. W ostatnich wyborach został ponownie wybrany. Dostał 3 tys. głosów. Jest jednocześnie koordynatorem w Grupie Lotos. Według oświadczenia majątkowego w 2018 roku zarobił 95 tys. zł.

Na pytanie o swoje zarobki najpierw reaguje bardzo nerwowo, ale potem przyznaje, że w Lotosie zarabia mniej niż 15 tys. zł. miesięcznie. - Nie ma kolizji między pracą radnego a pracą w spółce - mówi Konkretowi24 były polski obrońca. - Ja w spółce zajmuję się tym, na czym się znam i co lubię, czyli sportem. Spółka ma 15 ośrodków, gdzie uczy się młodzież. Ja odpowiadam za te ośrodki - mówi radny.

Krzysztof Ciebiada był w poprzedniej kadencji wiceprzewodniczącym sejmiku województwa łódzkiego, członkiem rady programowej PiS i koordynatorem sprzedaży w Polskiej Grupie Energetycznej. Zarobił tam w pierwszych miesiącach 2018 roku 95 tys. zł.

W ostatnich wyborach ubiegał się o reelekcję z pierwszego miejsca w okręgu sieradzkim. Z powodzeniem. Dostał 24 tys. głosów. Chcieliśmy go zapytać, czy spełnił warunki stawiane przez władze partii, a dotyczące zarobków. - Nie będę tego komentował. Bardzo dziękuję. Do widzenia - powiedział radny i się rozłączył.

Bez sukcesu

Jedynym samorządowcem na liście "Sami Swoi" PSL, którego oświadczenie majątkowe sugeruje zarobki w spółce skarbu państwa powyżej 15 tys. zł. i który wystartował bez powodzenia w ostatnich wyborach samorządowych, jest Andrzej Bodziony. Startował ponownie na radnego Nowego Sącza, pracując jednocześnie w Poczcie Polskiej, gdzie był dyrektorem regionu sieci. Mandatu nie dostał. Zdobył niecałe pół tysiąca głosów. Zadzwoniliśmy do niego, ale nie odebrał. Na zadane pytania odpisał, że jego pensja w spółce od samego początku była mniejsza niż 15 tys. zł.

Aktualizacja 02.11.2018 Po publikacji tekstu radny Dariusz Lasocki poinformował nas, że kwota którą wpisał w rubryce "dochód" w oświadczeniu majątkowym, to kwota "brutto".

*jeśli nie wskazano inaczej, wszystkie podane kwoty to dochody, które zgodnie z formularzem, radni wpisują do oświadczeń majątkowych. Z tych dokumentów pochodzą wymienione w tekście kwoty.

Autor: Jan Kunert; bd, mi / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Shutterstock

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24