Protesty wyborcze. Mniej czy więcej niż dawniej? Jeden rok się wybija

Źródło:
Konkret24
Rzecznik SN: poczta ma przywieźć 15 worków protestów
Rzecznik SN: poczta ma przywieźć 15 worków protestówTVN24
wideo 2/5
Rzecznik SN: poczta ma przywieźć 15 worków protestówTVN24

Z informacji Sądu Najwyższego wynika, że liczba zarejestrowanych protestów wyborczych rośnie z dnia na dzień. Politycy PO przekonują, że liczba protestów wskazuje na konieczność dokładnego sprawdzenia przebiegu głosowania. A europoseł PiS na to, że teraz "jest mniej protestów niż w poprzednich wyborach". Sprawdziliśmy.

Tekst aktualizowany

16 czerwca upłynął termin na składanie protestów wyborczych dotyczących wyborów prezydenckich. Tego dnia po południu rzecznik Sądu Najwyższego sędzia Aleksander Stępkowski poinformował, że wówczas zarejestrowanych było ponad 3000 takich protestów. Ale dodał: "Wiemy też, że na biurze podawczym jest jakiś worek i kilka kupek protestów jeszcze niezarejestrowanych zupełnie. W związku, z czym tych protestów na pewno wpłynęło więcej, ale nie wiemy jeszcze dokładnie, ile. To jeśli chodzi o ilości, czyli że na pewno będzie protestów znacznie więcej niż trzy tysiące". Przekazał też, że dominują protesty, które są powielane. A wśród tych indywidulanych "z reguły dominują protesty, w których wyborcy, skarżą się, że coś im się nie podoba w sposobie zorganizowania wyborów". "Niekoniecznie ta skarga dotyczy naruszenia prawa. Często dotyczy to sposobu, w jaki ustawowo określono tryb organizacji wyborów" - tłumaczył sędzia Stępkowski, określając, że "są to takie skargi w potocznym znaczeniu czy utyskiwania".

17 czerwca o godzinie 9.30 pracownica biura prasowego SN przekazała nam, że zarejestrowane zostały 4054 protesty wyborcze. Monika Drwal z Zespołu Prasowego Sądu Najwyższego w mailu o 10.23 poinformowała nas, że jest ich już 4170. Cytowana następnie - o godz. 16.47 - w depeszy Polskiej Agencji Prasowej, przekazała, że protestów jest już ponad 5100, ale "nadal jednak są worki z poczty, które pozostają do otwarcia, więc ta liczba wzrośnie". (Aktualizacja liczby protestów - czytaj na końcu tekstu).

Komentarze polityków na temat składanych protestów wyborczych zależą od tego, którą opcję reprezentują. Tak np. Przemysław Wipler z Konfederacji 13 czerwca w Polsat News mówił uspokajająco, że "takich protestów po wyborach prezydenckich zazwyczaj są setki, a nawet tysiące". Dwa dni później, w niedzielnym programie "7. Dzień tygodnia w Radiu Zet" Bartosz Arłukowicz, europoseł Koalicji Obywatelskiej, zwracał uwagę jednak na dużą ilość zgłaszanych niejasności, na "setki protestów", przewidując, że "będzie pewnie ich jeszcze więcej do poniedziałku". Na to europoseł PiS Tobiasz Bocheński odpowiedział: "W tych wyborach jest mniej protestów wyborczych niż w poprzednich wyborach". Arłukowicz odparł: "Za to ciężar jest ich dużo większy".

Z kolei poseł PiS, były premier Mateusz Morawiecki stwierdził w Radiu Zet 17 czerwca: „Rozmawiałem z członkami Państwowej Komisji Wyborczej. Wiem, że we wcześniejszych wyborach nieprawidłowości było więcej".

Wprawdzie podawana teraz liczba zarejestrowanych przez SN protestów wyborczych nie jest jeszcze ostateczna - mogą dojść te przesyłane pocztą - lecz porównaliśmy jej skalę z liczbami protestów składanych po każdych wyborach prezydenckich od 1990 roku.

Kto i jak może złożyć protest wyborczy

Protest przeciwko wyborowi prezydenta RP wnosi się do Sądu Najwyższego nie później niż w ciągu 14 dni od dnia podania wyniku wyborów do publicznej wiadomości przez Państwową Komisję Wyborczą. Może dotyczyć naruszeń, które miały miejsce zarówno w czasie głosowania podstawowego w pierwszej turze, jak i w czasie ponownego głosowania w drugiej turze. Prawo wniesienia protestu przysługuje przewodniczącemu właściwej komisji wyborczej, pełnomocnikowi wyborczemu oraz wyborcy, którego nazwisko w dniu wyborów było umieszczone w spisie wyborców w jednym z obwodów głosowania. Protest wniesiony przez osobę do tego nieuprawnioną (np. wyborca nieumieszczony w spisie wyborców, partia polityczna, zastępca przewodniczącego właściwej komisji wyborczej, stowarzyszenie, organizacja, itd.) zostaje pozostawiony bez dalszego biegu.

Forma protestu musi spełniać wymogi określone w Kodeksie wyborczym oraz ogólne warunki pisma procesowego. Protest można złożyć osobiście lub nadać na poczcie. Musi być na piśmie - formy takie jak faks, e-mail czy ePUAP są niedopuszczalne. A jeśli wyborca przebywa za granicą bądź na polskim statku morskim, protest może powierzyć właściwemu terytorialnie konsulowi lub kapitanowi statku. Musi jednak dołożyć do tego zawiadomienie o ustanowieniu swojego pełnomocnika zamieszkałego w kraju lub pełnomocnika do doręczeń zamieszkałego w kraju.

Uchwałę w sprawie ważności wyboru prezydenta Sąd Najwyższy podejmuje w ciągu 21 dni od dnia podania wyniku wyborów do publicznej wiadomości przez PKW - a ponieważ PKW zrobiła to 2 czerwca, to SN co do zasady ma czas do 2 lipca. SN rozstrzyga o ważności wyboru Prezydenta RP na podstawie opinii wydanych w wyniku rozpoznania protestów oraz sprawozdania z wyborów przedstawionego przez PKW.

Do tej pory nie zdarzyło się, by SN stwierdził nieważność wyboru prezydenta. Zgłaszane protesty, które SN uznawał za zasadne, oceniał jako nie mające wpływu na wynik wyborów.

1990 rok. Wygrywa Lecha Wałęsa. Protestów: 51

W 1990 roku odbyły się pierwsze powszechne wybory prezydenckie w III RP. Wygrał je przywódca NSZZ "Solidarność" Lech Wałęsa. W drugiej turze wyborów zdecydowanie pokonał Stanisława Tymińskiego, przewodniczącego Libertariańskiej Partii Kanady. Różnica głosów wyniosła ponad 6 mln. Wtedy złożono 51 protestów wyborczych. Uchwałę w sprawie ważności wyboru Prezydenta RP podjęło Zgromadzenie Narodowe. Nie znaleźliśmy informacji o ówczesnym sposobie rozstrzygnięcia protestów.

1995 rok. Wygrywa Aleksander Kwaśniewski. Protestów: 593 238

W drugiej turze wyborów w 1995 roku urzędujący prezydent Lech Wałęsa zmierzył się z liderem Sojuszu Lewicy Demokratycznej Aleksandrem Kwaśniewskim. Wygrał ten drugi przewagą 646 263 głosów.

Wówczas złożono rekordową liczbę protestów - aż 593 238. W większości z nich chodziło o nieprawdziwą informację o wyższym wykształceniu lidera SLD, którą podano w zgłoszeniu jego kandydatury i na liście wyborczej. Sam polityk utrzymywał, że ma wyższe wykształcenie. Mówił o tym w wywiadach. Sprawę ujawnił po pierwszej turze wyborów sztab Wałęsy. Dopiero w grudniu 1995 roku Kwaśniewski przyznał w "Polityce", że był błędnie przekonany, iż ma wyższe wykształcenie - bo ma jedynie średnie. Studiował wprawdzie w latach 1973-1977 handel zagraniczny na Wydziale Ekonomiki Transportu Uniwersytetu Gdańskiego, ale nie złożył jednak pracy magisterskiej i nie zaliczył wszystkich egzaminów, w wyniku czego został skreślony z listy studentów. Stąd się wzięło żartobliwe określenie wykształcenia średniego: "prezydenckie". Sąd Najwyższy stwierdził w uchwale, że informacja o wykształceniu Kwaśniewskiego rzeczywiście była nieprawdziwa, ale nie można stwierdzić, czy miało to wpływ na wynik wyborów.

Inne zgłoszone do SN zarzuty dotyczyły m.in.: - pozbawienia czynnego prawa wyborczego w drugiej turze głosowania obywateli mieszkających za granicą; - niepotwierdzania własnoręcznym podpisem faktu wydania karty do głosowania; - nierzetelnego obliczania oddanych głosów lub wręcz zniekształcania wyników głosowania, niewłaściwego zachowania się członków komisji, niewłaściwego zabezpieczania dokumentów wyborczych; - bezpodstawnego skreślania uprawnionych wyborców z listy, stworzenia możliwości dwukrotnego głosowania przez poszczególnych wyborców; - łamania ciszy wyborczej. Nie znaleźliśmy informacji o liczbie uznanych wtedy przez SN protestów za zasadne.

2000 rok. Wygrywa Aleksander Kwaśniewski. Protestów: 96

Aleksander Kwaśniewski po pięciu latach znowu wygrał wybory prezydenckie - i to w pierwszej turze, większością 53,9 proc. głosów. Dotychczas nikomu innemu się to nie udało. Po wyborach w 2000 roku do Sądu Najwyższego wpłynęło 96 protestów.

Trzy sąd uznał za zasadne. Dotyczyły: - bezpodstawnego skreślenie ze spisu wyborców; - uniemożliwienia głosowania niepełnosprawnym uczestnikom pielgrzymki w Rzymie; - braku pieczęci na przesłanych przez dziesięć obwodowych komisji wyborczych protokołów głosowania.

W 11 sprawach Sąd Najwyższy wydał opinie o bezzasadności protestu. Dotyczyły m.in. przekroczenia granic dozwolonej pomocy w głosowaniu osobom niepełnosprawnym, niezapewnienia tajności głosowania, błędnego liczenia głosów, naruszenia przepisów o kampanii wyborczej; głosowania poza lokalem wyborczym. Zdaniem SN zarzuty te nie zostały udowodnione lub wynikały z błędnego rozumienia ustawy przez wnoszącego protest. W 71 sprawach Sąd Najwyższy pozostawił protesty bez dalszego biegu. Zaś w 10 sprawach uznał, że pismo wyborcy nie jest protestem wyborczym w rozumieniu prawa. Jeden protest został wycofany.

2005 rok. Wygrywa Lech Kaczyński. Protestów: 51

W kolejnych wyborach w 2005 roku, w których nie mógł już startować Aleksander Kwaśniewski, ponieważ wyklucza to konstytucja, wygrał prezydent Warszawy Lech Kaczyński. W drugiej turze pokonał wicemarszałka Sejmu i szefa PO Donalda Tuska - przewagą 1 235 149 głosów

Złożono wtedy 51 protestów. Bez dalszego biegu pozostawiono 43. Za niezasadnych uznano pięć, za zasadne - trzy.

2010 rok. Wygrywa Bronisław Komorowski. Protestów: 378

Wybory w 2010 roku odbywały się w cieniu katastrofy smoleńskiej, w której 10 kwietnia 2010 roku zginął m.in. urzędujący prezydent Lech Kaczyński. Dlatego głosowanie zostało zorganizowane w czerwcu, a nie jesienią po zakończeniu kadencji. W drugiej turze wyborów popierany przez Platformę Obywatelską marszałek Sejmu Bronisław Komorowski pokonał popieranego przez PiS Jarosława Kaczyńskiego - o 1 014 753 głosy.

Złożono wówczas 378 protestów, z czego za niezasadne SN uznał 229, a za zasadne - jednak bez wpływu na wynik wyborów, głównie z uwagi na dużą różnicę głosów między kandydatami - 16. Wśród nieuznanych protestów większość zawierała zarzut przeprowadzenia wyborów, mimo że w związku z powodzią powinien być ogłoszony stan klęski żywiołowej, w czasie którego przeprowadzenie wyborów jest niedopuszczalne. Bez dalszego biegu Sąd Najwyższy pozostawił 128 protestów. Pięć przypadków nie uznał za protesty. Uznane protesty dotyczyły m.in.: - wyjęcia z urny w jednej z komisji w Brukseli więcej o 98 kart do głosowania, niż wydanych wyborcom; - odwrotnego przypisania liczby głosów przez jedną z warszawskich komisji.

2015 rok. Wygrywa Andrzej Duda. Protestów: 58

Europoseł PiS, prawnik z Krakowa, były podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta Kaczyńskiego Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie w 2015 roku. W drugiej turze pokonał ubiegającego się o reelekcję Bronisława Komorowskiego - o 518 316 głosów. To zapoczątkowało drogę PiS do przejęcia w Polsce władzy i późniejszych ośmioletnich rządów.

Złożono wówczas 58 protestów. Dwa z nich zostały uznane za niezasadne. Sześć - za zasadne. Dotyczyły: - niedopuszczenia wyborcy do ponownego głosowania; - wykreślenia wyborcy ze spisu wyborców; - wpisania do spisu wyborców w dwóch różnych obwodach głosowania; - przejrzystych kopert na karty do głosowania korespondencyjnego; - pominięcia w protokole, że wnoszący protest głosował na podstawie zaświadczenia o prawie do głosowania; - niedopuszczenia do głosowania wyborcy umieszczonego w spisie wyborców w zakładzie opieki zdrowotnej.

Bez dalszego biegu Sąd Najwyższy pozostawił 50 protestów.

2020 rok. Wygrywa Andrzej Duda. Protestów: 5847

Popierany przez PiS Andrzej Duda po raz drugi zwyciężył w prezydenckim wyścigu w 2020 roku. W drugiej turze pokonał prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, którego popierała Koalicja Obywatelska - o 422 385 głosów. Okres przeprowadzenia wyborów był wyjątkowy, ponieważ trwała pandemia koronawirusa. Korespondencyjnie mogli wówczas głosować przebywający na kwarantannie, w izolacji oraz osoby powyżej 60. roku życia.

Wpłynęło wówczas 5847 protestów, z czego z powodów uchybień formalnych bez dalszego biegu pozostawiono ok. 88 proc. Jak informował wówczas na stronie internetowej SN w 93 przypadkach uznał, że zarzuty protestu są zasadne – w całości lub w części.

Dotyczyły one m.in.: - braku wysyłki pakietu wyborczego; wysyłki na błędy adres; - niedostosowania lokalu wyborczego do potrzeb osób niepełnosprawnych w sytuacji, gdy lokal ten został oznaczony jako dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych; - rozbieżności pomiędzy stwierdzoną liczbą kart do głosowania otrzymanych przez obwodową komisję wyborczą, ustaloną po ich przeliczeniu przed rozpoczęciem głosowania, a sumą niewykorzystanych kart do głosowania i liczbą wyborców, którym wydano karty do głosowania; - nieprawidłowego uznania za ważny głosu, oddanego na karcie do głosowania, w której wyborca nie umieścił znaku "x", a jedynie pojedynczą kreskę przy nazwisku jednego z kandydatów; - braku weryfikacji tożsamości wyborcy przed wydaniem mu karty do głosowania; - braku podania do publicznej wiadomości wyników głosowania przez wywieszenie w lokalu wyborczym, w miejscu łatwo dostępnym dla wyborców, kopii protokołu głosowania w obwodzie; - prowadzenia agitacji w lokalu wyborczym w dniu wyborów; - nieumieszczenia wyborcy w spisie wyborców; - bezzasadnego wykreślenia wyborcy ze spisu wyborców, do którego wcześniej został on dopisany na swój wiosek - wadliwego wystawienia zaświadczenia o prawie do głosowania, co skutkowało niedopuszczeniem wyborcy do głosowania; - nieuzasadnionej odmowy wydania karty do głosowania ze względu na brak hologramu na zaświadczeniu o prawie do głosowania, sporządzonego przez konsula.

Zarzuty pozostałych protestów zostały uznane za bezzasadne – przede wszystkim z uwagi na ich nieudowodnienie, błędną interpretację przepisów Kodeksu wyborczego oraz specjalnej ustawy mówiącej o głosowaniu korespondencyjnym, a także z powodu niestwierdzenia nieprawidłowości.

Uchwała Sądu Najwyższego w sprawie ponownego wyboru Andrzej DudySN

2025 rok. Wygrywa Karol Nawrocki. Protestów: ponad 4000

Andrzej Duda nie mógł kandydować już na następna kadencję. Dlatego PiS poparło Karola Nawrockiego, prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. W drugiej turze wygrał on z Rafałem Trzaskowskiego - o 369 591 głosów (1,78 punktów procentowych). Zaraz po drugiej turze 1 czerwca w mediach społecznościowych sympatycy kandydata KO zaczęli szczegółowo analizować podane przez PKW wyniki głosowania. Alarmowali o dostrzeżonych "anomaliach" i "cudach nad urną".

CZYTAJ WIĘCEJ: "Cuda przy urnach", "anomalie"? Co pokazują wyniki głosowania

Chodziło o odwrotne przypisywanie wyników - w kilku przypadkach to się potwierdziło. Na przykład 6 czerwca władze Mińska Mazowieckiego poinformowały w komunikacie, że "podczas ustalania wyników głosowania w obwodowej komisji wyborczej numer 13 w Mińsku Mazowieckim doszło do poważnej pomyłki". "W protokole wpisano błędne dane – wyniki dwóch kandydatów zostały odwrócone. Zgodnie z rzeczywistym podliczeniem głosów: Rafał Trzaskowski uzyskał 611 głosów (62,73 proc.), Karol Nawrocki 363 głosy (37,27 proc.)" - napisano w komunikacie. Wyjaśniono, że "przewodniczący komisji przyznał, że popełnił błąd przy wypełnianiu protokołu". Zdaniem internautów takich przypadków było jednak więcej.

Wątpliwości budziła aplikacja ze strony internetowej Stowarzyszenia RKW – Ruchu Kontroli Wyborów – Ruchu Kontroli Władzy; aplikację promował poseł Suwerennej Polski Dariusz Matecki. Na stronie można było sprawdzić, czy przedłożone przez wyborcę zaświadczenie o prawie do głosowania nie zostało już wcześniej wykorzystane. W instrukcji napisanej przez organizację podano, że jeśli zostało, to komisja jest zobowiązana nie wydać wyborcy karty do głosowania i powiadomić stosowne organy. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego skierowała w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Interwencje podjął także Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski.

Ponadto po drugiej turze zwracano uwagę na ponad 100 tys. nieważnych głosów z uwagi na to, że na kartach były dwa znaki "x".

Do 17 czerwca SN już zdecydował o dopuszczeniu dowodu z oględzin kart. W przypadku 13 obwodowych komisji wyborczych zostaną ponownie przeliczone głosy.

Aktualizacja, 18 czerwca, godz. 10.30 Monika Drwal z Zespołu Prasowego Sądu Najwyższego przekazała redakcji Konkret24, że do tej pory zarejestrowano 7770 protestów.

Aktualizacja, 20 czerwca, godz. 16.00 Monika Drwal poinformowała nas, że na ten moment zarejestrowano 10 200 protestów wyborczych.

Aktualizacja, 24 czerwca, godz. 10.00 Według doniesień PAP do 23 czerwca zarejestrowano 10,5 tys. protestów wyborczych.

Aktualizacja, 26 czerwca, godz. 12.00 Według I prezes Sądu Najwyższego sędzi Małgorzaty Manowskiej do SN wpłynęło ok. 56 tys. protestów wyborczych. Nie wiadomo, ile protestów zarejestrowano.

Aktualizacja, 27 czerwca, godz. 15.50 Biuro prasowe SN poinformowało, że wpłynęło jednak ok. 54 tys. protestów i że wszystkie zostały zarejestrowane.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Tomasz Gzell/PAP

Pozostałe wiadomości

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24

Politycy piszą o "sięganiu do kieszeni Polaków", internauci o planowanym wzroście VAT z 5 do 23 procent. Krążące w sieci komentarze o decyzji co do "gigantycznej podwyżki" podatku w handlu i gastronomii generują kolejne spekulacje. Sprawdziliśmy, o co chodzi.

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

Źródło:
Konkret24

Młode, atrakcyjne Polki zachwalają w sieci korzyści z wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od początku wygląda to podejrzanie, ale generuje setki tysięcy wyświetleń. To "wejście na nowy poziom" z antyunijnym przekazem.

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

Źródło:
Konkret24

Poruszająca historia 91-letniej Amerykanki, którą postawiono przed sądem w szpitalnej koszuli i skutą kajdankami, obiegła media społecznościowe jako dowód okrucieństwa systemu. Gdy jednak się jej przyjrzeć bliżej, narracja przestaje się kleić.

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

Źródło:
Konkret24

Minister energii od miesięcy obiecuje, że koniec mrożenia cen prądu nie oznacza gwałtownej podwyżki rachunków. Ale opozycja straszy, że drożej będzie nawet o 10 procent. Politycy się sprzeczają - my z ekspertami liczymy, jak odmrożenie cen energii może wpłynąć na wysokość naszych rachunków. Kluczowe są ich składowe.

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

170 milionów złotych miał według internautów wydać polski Narodowy Fundusz Zdrowia na leczenie HIV w Ukrainie. Przekaz niesie się w sieci szeroko, lecz chodzi o zupełnie inne pieniądze. Mamy wyjaśnienie NFZ.

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

Źródło:
Konkret24

Unijni sędziowie stawiają się ponad polskim systemem konstytucyjnym, Trybunał Sprawiedliwości "zakazał Polsce powoływania się na swoją konstytucję" - tak politycy PiS przedstawiają wyrok TSUE dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Grzmią, że to próba odebrania Polsce suwerenności. Konstytucjonaliści tłumaczą: to nieprawda.

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Źródło:
Konkret24