Rozrywka

Rozrywka

Wielkimi krokami zbliża się pierwszy wyścig Roberta Kubicy po powrocie do Formuły 1. Polski kierowca na bieżąco relacjonuje przygotowania do rozpoczynającego się w weekend sezonu na swoim koncie na Instagramie. Jak ustalił Konkret24, z istniejącym profilem na Twitterze Kubica nie ma nic wspólnego.

Od poniedziałkowego wieczora w mediach społecznościowych intensywnie krąży plotka, jakoby Ordo Iuris "chciało zasłonięcia piersi Warszawskiej Syrence". Pomnik w obecnym kształcie miałby bowiem "szerzyć pornografię". I o ile organizacja ta faktycznie zajmuje się problematyką regulacji prawnych związanych z dostępem do pornografii, tak problemów z nagością postaci z pomnika nie zgłaszała.

W licznych grupach na Facebooku pojawiły się ostrzeżenia przed tym, że nieaktywni użytkownicy są z nich usuwani w związku z nową polityką serwisu. Wiele osób podejrzliwie patrzyło na takie informacje, które zachęcały przy okazji do udzielania się na forum. Facebook potwierdził Konkret24 te ostrzeżenia.

W ostatnich dniach na facebookowych tablicach wielu osób pojawiły się oświadczenia, które potencjalnie miały chronić zdjęcia, wiadomości i wpisy przed przejściem w posiadanie amerykańskiego serwisu. Ochrona upublicznianych danych z użyciem takiego wpisu nie działa, Facebook nie zapowiedział takich zmian w regulaminie, a część oświadczenia odnosi się do przepisów dotyczących... zbrodni ludobójstwa.

Próba skompromitowania amerykańskiej kongresmenki za pomocą fałszywego zdjęcia została powstrzymana przez użytkowników strony dla amatorów pewnego typu zachowań na tle seksualnym. Ta z pozoru błaha historia pokazuje jednak, że we współczesnym internecie wszyscy mogą weryfikować wszystko.

20 grudnia użytkowniczka Queen Carter wrzuciła do serwisów muzycznych dwie płyty. Gdy dosłuchano się na nich głosu Beyoncé, fani ucieszyli się, że ich idolka w sekrecie nagrała dwa albumy. Mieli się jednak szybko zawieść.

Witkacy miał przewidzieć polskie problemy z definiowaniem "demokracji" i nazywać jedną ze stron sporu politycznego "cymbałami". Orwell z kolei miał przestrzegać wyborców, że będą, jego zdaniem, współodpowiedzialni za winy tych, których wybiorą. Tylko czy było tak naprawdę?