"I tak się zaczynają we Francji antropogeniczne pożary"? Nie tak
Od drugiej połowy lipca Europa Zachodnia zmaga się z falą niszczycielskich pożarów. Francja i Hiszpania należą do krajów najbardziej dotkniętych żywiołem - ogień strawił już setki tysięcy hektarów terenów, niszcząc domy i infrastrukturę. W obu państwach władze zarządzały ewakuacje mieszkańców terenów najbardziej zagrożonych przez żywioł. Sytuacja stopniowo się stabilizuje, a największe ogniska pożarów są obecnie pod kontrolą.
Za skalę tegorocznych pożarów odpowiadają przede wszystkim susza i kolejna seria intensywnych upałów. Służby badają także przyczyny poszczególnych zdarzeń. We Francji zatrzymano osoby podejrzewane o celowe wzniecanie ognia. Te doniesienia wykorzystano do rozpowszechniania fejkowego przekazu.
Pod koniec lipca w polskiej sieci zaczęło krążyć nagranie, które miało rzekomo pokazywać jednego z podpalaczy, zatrzymanego na gorącym uczynku we Francji. To zaledwie kilkanaście sekund słabej jakości nagrania. Widać na nim zaparkowany na drodze biały niewielki samochód. Po lewej, nad suchą roślinnością, tuż przy skraju jezdni pochyla się mężczyzna w czarnej koszulce. Chwilę później w tym samym miejscu pojawia się najpierw niewielki ogień. Gdy ten zaczyna się rozprzestrzeniać, mężczyzna odchodzi od pobocza i kieruje się do auta.
"O! I tak się zaczynają we Francji antropogeniczne pożary" - stwierdził użytkownik serwisu X, który opublikował nagranie (pisownia wszystkich postów oryginalna). Jego wpis ma już ponad 100 tys. wyświetleń. Filmik skomentowała między innymi europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik. "Jest wpływ człowieka? Jest! To na co drążyć temat?" - skwitowała.
To samo nagranie pojawiło się pod koniec lipca na Facebooku. "Tymczasem we Francji - zmiany klimatu. Podpalenie" - czytamy w tekście napisanym częściowo po polsku i po francusku. Na koniec autor wpisu dodał: "Sfilmowano podpalacza. Czy to zwolennik 'zmian klimatycznych'?". Nikt nie podał, w jakim dokładnie regionie Francji zarejestrowano to nagranie.
W reakcji niektórzy komentujący przekonywali, że "wszystkie wielkie pożary" to "celowa robota". Część twierdziła, że stoją za tym "globalistyczne siły", których celem jest "stworzyć przekonanie w społeczeństwie, że planeta się pali". Część dopytywała, czy podpalacza z nagrania złapano i jak go ukarano.
Inni przekonywali, że przekaz jest kłamliwy, a podpalenie z nagrania nie ma związku z Francją. Ci ostatni mieli rację.
Nie to państwo, nie ten czas
Przyjrzeliśmy się bliżej nagraniu. Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że materiał ma więcej wspólnego z Hiszpanią, a nie z Francją. Dlaczego? W trakcie nagrania w kadrze pojawia się też biały prostokąt, w którym widnieje następująca informacja w języku hiszpańskim: "Kilka godzin później 58-letni mężczyzna został odnaleziony i aresztowany w swoim domu".
Co więcej, przez całe nagranie w prawym górnym rogu nagrania widać logo hiszpańskiej grupy medialnej Prensa Ibérica, właściciela m.in. lokalnych gazet. W lewym górnym rogu umieszczono napis w języku hiszpańskim "prensa de los Carabinieri", czyli "służba prasowa karabinierów". Problem w tym, że formacja karabinierów nie funkcjonuje ani w Hiszpanii, ani we Francji. Za to dobrze znana jest we Włoszech.
I to właśnie we Włoszech zarejestrowano nagranie podpalacza. Do incydentu doszło 9 sierpnia 2025 roku, czyli niemal rok przed trwającymi właśnie pożarami we Francji. Zdarzenie uchwyciła kamera monitoringu. 58-letni mężczyzna został później aresztowany w miejscowości Montemiletto, w prowincji Avellino (region Kampania). Wzniecony ogień był jednym z trzech źródeł pożaru, który zniszczył kilka hektarów lasu i około 130 drzew oliwnych w prywatnym gaju, wynika z komunikatu prasowego Komendy Karabinierów Prowincji Avellino z 11 sierpnia 2025 roku.
Włoska żandarmeria źródłem nagrania
Tego samego dnia w serwisie X karabinierzy opublikowali dłuższy fragment zapisu monitoringu. Widać na nim, jak w pobliże miejsca późniejszego pożaru podjeżdża białe auto. Z samochodu wysiada mężczyzna, który podpala suchą trawę. Następnie wraca do pojazdu i po chwili odjeżdża.
Włoska żandarmeria pokazała również skalę zniszczeń spowodowanych przez pożar. Na nagraniu wykonanym z lotu ptaka widać, że spalony las i gaj oliwny znajdowały się tuż przy zabudowaniach mieszkalnych. We Włoszech za podpalenie lasu grozi kara do piętnastu lat pozbawienia wolności.
W sierpniu 2025 roku nagranie podpalacza z Montemiletto publikowały nie tylko włoskie media, ale też hiszpańskie, w tym portal gazety "Levante-El Mercantil Valenciano" (Levante-EMV)", należącej do wspomnianej grupy medialnej Prensa Ibérica. Wszystko wskazuje na to, że nagranie, które obecnie krąży w sieci w fałszywym kontekście, pochodzi z publikacji hiszpańskiego portalu.