Trzaskowski i burmistrzowie czterech stolic ofiarami deep fake'a. O czym prezydent Warszawy rozmawiał z pranksterami?


Prezydent Warszawy i burmistrzowie czterech europejskich stolic stali się ofiarami deep fake'a. Sądzili, że rozmawiali z merem Kijowa Witalijem Kliczką, podczas gdy było to wyrafinowane oszustwo. Do podszycia się pod Kliczkę w rozmowie z Trzaskowskim przyznała się para rosyjskich pranksterów Wowan i Leksus

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

W czerwcu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski oraz burmistrzowie Berlina, Budapesztu, Madrytu i Wiednia odbyli wideorozmowy z merem Kijowa Witalijem Kliczką. W ostatnich dniach ujawniono jednak, że w rzeczywistości nie dzwonił do nich Kliczko, tylko ktoś podszywający się pod byłego boksera. Wszyscy burmistrzowie przyznali się już do rozmowy z nieprawdziwym merem ukraińskiej stolicy, ale nie wszyscy ujawnili tyle samo szczegółów.

Burmistrz Budapesztu i kancelaria burmistrz Berlina sugerują, że przy oszustwie "użyto profesjonalnej technologii deep fake". Sugerowały to też media informujące o ich rozmowach z fałszywym Kliczką. Deep fake to technologia pozwalająca animować dowolną twarz w czasie rzeczywistym w oparciu o jej wcześniejsze nagrania. W ten sposób można podszywać się pod dowolną osobę, wykorzystując jej prawdziwy wizerunek.

Pojawiają się jednak wątpliwości co do tego, czy obraz Witalija Kliczki, który widzieli na swoich ekranach prezydent i burmistrzowie europejskich stolic, był na pewno wygenerowany w tej technologii, no i kto za tym stoi. Odpowiedź na to drugie pytanie poznaliśmy dwa dni później.

Co ujawniają rozmówcy rzekomego Kliczki?

Warszawski ratusz jest oszczędny w dzieleniu się informacjami na temat rozmowy z rzekomym merem Kijowa. Nie wydał żadnego oświadczenia ani nie opublikował żadnego zdjęcia z telekonferencji. Wszystkie dostępne publicznie informacje pochodzą z wypowiedzi Rafała Trzaskowskiego dla Radia Zet. Prezydent Warszawy potwierdził, że rozmawiał z nieprawdziwym merem, ale jednocześnie zapewnił, że "rozmowa nie dotyczyła żadnych wrażliwych kwestii". Dodał, że po rozmowie powiadomił o incydencie polskie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo oraz ambasadę Ukrainy.

Znacznie więcej wiadomo o szczegółach rozmowy burmistrz Berlina Franziski Giffey. 24 czerwca na oficjalnym koncie kancelarii przekazano, że przebieg rozmowy z rzekomym merem Kliczką oraz dobór tematów "wzbudziły w Berlinie nieufność", dlatego "rozmowa zakończyła się przedwcześnie". Tego samego dnia opublikowano także zdjęcie z rozmowy z dopiskiem: "Nie było dowodów na to, że wideokonferencji nie prowadzono z prawdziwą osobą. Najwyraźniej jest to deep fake".

Jeszcze więcej szczegółów w rozmowie z telewizją ZDF ujawniła Lisa Frerichs, rzeczniczka burmistrz. Według jej relacji rzekomy Kliczko mówił tylko po rosyjsku, co zaskoczyło Franziskę Giffey, ponieważ miała ona nadzieję na krótką pogawędkę po niemiecku, a mer Kijowa mówi płynnie w tym języku. Same wypowiedzi Kliczki były od razu tłumaczone na niemiecki przez kogoś po stronie dzwoniącego.

Poruszane przez rzekomego mera tematy wzbudziły jednak podejrzenia większości rozmówców. Frerichs wspomniała, że po około 35 minutach rzekomy Kliczko niespodziewanie zaproponował organizację "parady gejów" w Kijowie. W tamtym momencie burmistrz powiedziała do swojego zespołu: "coś jest nie tak", a rozmowa została przerwana przez dzwoniącego bez pożegnania. Zdaniem amerykańskiego magazynu "Fortune" wcześniej rzekomy mer miał także mówić, że ukraińscy uchodźcy oszukują niemiecki system zasiłków społecznych, co także wzbudziło podejrzenia burmistrz Berlina.

Z powodu nietypowych i podejrzanych pytań swoją rozmowę wcześniej skończył też burmistrz Budapesztu. Gergely Karácsony tak opisał to w swoim facebookowym wpisie: "Chociaż przez większość rozmowy toczyliśmy istotną dyskusję na temat wojny i kryzysu uchodźczego, pod koniec pojawiło się kilka dziwnych, podejrzanie prowokujących pytań, dlatego zakończyłem rozmowę dużo wcześniej, niż planowałem". Jak pisze niemiecki dziennik "Bild", również burmistrz Madrytu José Luis Martinez-Almeida zakończył rozmowę po kilku minutach z powodu podejrzeń.

Swojej rozmowy wciąż oficjalnie nie skomentował burmistrz Wiednia Michael Ludwig. Informował on natomiast o samym fakcie odbycia rozmowy już 22 czerwca, myśląc jednak, że rozmawiał z prawdziwym Witalijem Kliczką. "Dziś miałem okazję omówić aktualną sytuację w Ukrainie z merem Kijowa Witalijem Kliczką. Mer zapytał o ukraińskich uchodźców w Wiedniu i Austrii" - napisał w usuniętym już poście na Twitterze, który jednak zachował się na zrzutach ekranu.

O przebieg i szczegóły rozmowy Rafała Trzaskowskiego zapytaliśmy 28 czerwca rzeczniczkę prasową Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy. W odpowiedzi Monika Beuth-Lutyk przekazała, że "rozmowa odbyła się 7 czerwca z inicjatywy Kijowa". W sprawie poruszanych tematów przekazała jedynie, że "rozmowa była w dużej mierze kurtuazyjna, prezydent pytał o aktualną sytuację w Kijowie". Powtórzyła zapewnienia Rafała Trzaskowskiego, że rozmowa nie dotyczyła żadnych wrażliwych kwestii ani szczegółów współpracy między Warszawą a Kijowem.

Rzeczniczka dodała również, że "zaproszenie przyszło z oficjalnej domeny kijowskiego urzędu miasta". Nie podała, jaki dokładnie był to adres. Do tej pory upubliczniono jedynie adres, z którego zaproszenie do rozmowy otrzymał burmistrz Madrytu - "mayor.kyiv@ukr.net". Prawdziwy Witalij Kliczko przekazał jednak 25 czerwca na swoim oficjalnym koncie na Telegramie, że to nieprawdziwy adres. Nie wiadomo więc, jaką domenę warszawski urząd uznał za oficjalną.

Wątpliwości w sprawie deep fake'a

Burmistrz Berlina i burmistrz Budapesztu sugerowali, że dzwoniący do nich Kliczko był wygenerowany w technologii deep fake. Niemieccy dziennikarze, na czele z Danielem Lauferem z ARD, mają jednak co do tego wątpliwości.

Laufer wykorzystał zdjęcie udostępnione przez kancelarię burmistrz Berlina i znalazł oryginalne nagranie, które mogło posłużyć do stworzenia fałszywki. Ustalił, że źródłem było nagranie wywiadu, którego Kliczko udzielił 2 kwietnia ukraińskiemu dziennikarzowi Dmitro Gordonowi.

Daniel Laufer następnie porównał kadry z filmiku ze zdjęciami rozmowy rzekomego Kliczki z burmistrz Berlina i doszedł do wniosku, że są one do siebie zbyt podobne, żeby mógł to być deep fake. Technologia ta, mimo że stale udoskonalana, wciąż nie jest perfekcyjna: wygenerowany w niej filmik, zwłaszcza w czasie rzeczywistym, często zawiera charakterystyczne błędy.

Laufer uważa na przykład, że w przypadku deep fake'a widoczne za głową mera Kijowa kawałki ukraińskiego godła oraz flagi momentami byłyby zniekształcone. Co więcej, wszystkie kadry z wideokonferencji udostępnione przez berlińską kancelarię pasują do kadrów z filmiku źródłowego.

Technologia deep fake najprawdopodobniej tak zmieniłaby mimikę Kliczki, że nie dałoby się znaleźć idealnych kadrów w oryginalnym nagraniu. Dziennikarz sugeruje więc, że twarz Kliczki nie została wygenerowana komputerowo, a jedynie wywiad został odpowiednio pocięty, zmontowany i dograno do niego wypowiedzi po rosyjsku i niemiecku.

"To nadal byłby fejk, ale tak zwany shallow fake/cheap fake – a nie wyrafinowany technologicznie deep fake generowany za pomocą sztucznej inteligencji. Nie ma więc magii, tylko magiczna sztuczka, której nie spodziewały się osoby zaangażowane w rozmowę" - napisał Laufer. Zastrzegł jednocześnie, że w tym momencie "niestety nic nie można powiedzieć na pewno, to tylko wskazówki".

Rzekomy mer "reagował", ale "zadawał jedno pytanie za drugim"

Tezy Laufena skomentowali eksperci z serwisu Vgency.com specjalizujący się w tworzeniu filmów z użyciem sztucznej inteligencji. Stwierdzili, że rzeczywiście podobieństwo kadrów z rozmowy i nagrania na YouTube podważa tezę o deep fake'u, ale jej nie wyklucza. Podali kilka powodów: w sieci dostępnych jest wiele materiałów z wizerunkiem Kliczki, które można "załadować" sztucznej inteligencji i "nauczyć" ją bardzo dobrze odwzorowywać jego twarz; Kliczko ma krótkie włosy i nie nosi okularów (co pomaga przy tworzeniu deep fake'ów); kamera i obraz są bardzo statyczne; w obrazie można zmienić wyłącznie usta i pozostawić resztę nienaruszoną; błędy deep fake'a są mniej zauważalne przy niskiej jakości wideokonferencji.

"Technicznie rzecz biorąc, nie jest trudno stworzyć deep fake'a na podstawie konkretnego wywiadu Kliczki na YouTube, po prostu zastępując usta i zachowując pozostałą część filmu bez zmian, w tym wszystkie ruchy głowy i ciała" - stwierdzili eksperci. Nie wykluczyli jednak, że tezy Laufena o cheap fake'u, czyli zmontowaniu filmiku z gotowych fragmentów, są trafne.

Za wykorzystaniem technologii deep fake przemawia część wspomnianej wcześniej relacji rzeczniczki burmistrz Berlina, Lisy Frerichs. W rozmowie z ZDF mówiła, że rzekomy mer raz zareagował na słowa burmistrz. Kiedy ta stanowczo odrzuciła propozycję wysłania ukraińskich policjantów do Niemiec, by wesprzeć berlińską policję w repatriacji zdolnych do walki Ukraińców, Kliczko miał odpowiedzieć: "źle mnie zrozumiałaś". Jak stwierdzają dziennikarze ZDF, taka interakcja przemawiałaby za tym, że film nie został nagrany wcześniej, a był tworzony na bieżąco w technologii deep fake.

Z drugiej strony, rzeczniczka stwierdziła, że poza tym momentem rozmowa była bardzo jednostronna, a to mogłoby sugerować, że oszuści umiejętne zmontowali wcześniejszy wywiad. "Kliczko ustalał tematy rozmowy i zadawał jedno pytanie po drugim" - mówiła Lisa Frerichs. Wideo miało działać płynnie, a Frerichs nie zauważyła zniekształceń obrazu typowych dla technologii deep fake.

Zapytaliśmy Urząd m.st. Warszawy, czy Kliczko w tym nagraniu (przesłaliśmy go) jest podobny do tego, jak zachowywał się i co mówił rzekomy Kliczko w rozmowie z prezydentem Trzaskowskim. W odpowiedzi rzeczniczka ratusza przekazała: "Nie posiadamy nagrania rozmowy i nie analizujemy podobieństw do innych tego typu nagrań, to zadanie dla specjalistów".

Aktualizacja, 30 czerwca

W środę 29 czerwca do podszycia się pod Witalija Kliczkę przyznała się para znanych rosyjskich pranksterów: Władimir Kuzniecow i Aleksiej Stoliarow, znani jako Wowan i Leksus. To oni w lipcu 2020 roku, podszywając się pod sekretarza generalnego ONZ Antonio Gutteresa, wkręcili prezydenta Andrzeja Dudę. Jak pisaliśmy w Konkret24, podczas wojny też są aktywni. Podszywając się pod polityków ukraińskich, w rozmowach z zachodnimi ministrami mówili o ukraińskich nacjonalistach czy broni atomowej dla Ukrainy - na czym korzysta kremlowska dezinformacja. Teraz w rozmowie z niemieckim magazynem "Kontakte" nie zdradzili, jak zrealizowali akcję z burmistrzami miast: jakich używali maili i czy wykorzystali technologię deep fake.

Natomiast 30 czerwca Wowan i Leksus na swoim kanale w serwisie rutube.ru opublikowali pełny zapis rozmowy z Rafałem Trzaskowskim. Nagranie trwa nieco ponad 15 minut. Prezydent Warszawy najpierw rozmawiał z rzekomym Kliczką po rosyjsku, ale potem poprosił, żeby przejść na angielski.

O uchodźcach, bezpłatnych biletach, wyborach

Prankster zaczął od pytania "jak tam u was sytuacja z uchodźcami?", na co Trzaskowski powiedział, że jest ich w mieście ok. 240 tys., dodając, że "nasza władza nie ma na to żadnej strategii". Wtedy prowadzący rozmowę zapytał, czy to prawda, że w Warszawie zlikwidowano bezpłatne przejazdy dla Ukraińców. "Tak, bo u nas nie ma pieniędzy. Nie ma pieniędzy europejskich" - odpowiedział Trzaskowski. I tłumaczył trudności we współpracy miast z rządem, że "nie ma państwowej strategii, w różnych miastach są różne podejścia". Skarżył się, że państwo zrzuca swoją odpowiedzialność na samorządy. "Kiedy populacja mojego miasta wzrosła o 12-15 procent, to rosną opłaty za wodociągi, transport itp., ale [rząd] oni za to nie płacą" - mówił Trzaskowski. Potem tłumaczył, jak polityka rządzących jest nastawiona przeciwko miejskim samorządom. "Im bliżej wyborów, tym bardziej próbują tworzyć problemy dla mnie i mojej partii, bo to jest priorytetem".Podszywający się pod Kliczkę prankster zapytał: "Jak zachowują się nasi uchodźcy?", sugerując, że słyszał na nich dużo skarg. W odpowiedzi prezydent Trzaskowski mówił o problemach z lekarzami, psychologami i z brakiem nauczycieli mówiących po ukraińsku czy rosyjsku. Przyznał, że rozmawia z Unią o relokacji.Prankster pytał też o rosnące ceny, sugerując, że rezygnacja z rosyjskiego gazu nie była dobrą decyzją; o oblanie farbą rosyjskiego ambasadora; o nadchodzące wybory. Przekazał "wieści od naszego (rzekomo ukraińskiego - red.) wywiadu", który miał się rzekomo dowiedzieć, że Rosja może wrócić na kierunek kijowski, więc będzie więcej uchodźców. Trzaskowski odparł, że informuje rząd i Unię, że miasto jest na skraju wydolności. "Jeśli będzie druga fala, u nas na pewno wynikną problemy" - stwierdził.

Autor: Michał Istel / Źródło: Konkret24 zdjęcie: Leszek Szymański/PAP

Pozostałe wiadomości

Upublicznione pismo Sztabu Generalnego dotyczące planów budżetowych wywołało dyskusję o rzekomo zakładanych cięciach wydatków na obronność. Szef MON zaprzecza i zapowiada najwyższy budżet od lat. Konkret24 uzyskał potwierdzenie, że takich cięć na razie nie będzie. O co więc chodzi w upublicznionym dokumencie i na jakim etapie tworzenia budżetu MON powstał?

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Źródło:
Konkret24

"Dowód na antypolonizm warszawskich władz", "ocenzurowali portret patrona lotniska", "Polska ich uwiera" - piszą internauci w reakcji na doniesienia, że z hali Okęcia zniknął plakat z hasłem "Jesteśmy dumni z Polski". Ich zdaniem to skutek obecnych rządów. Nieprawda - decyzja zapadła za czasów Zjednoczonej Prawicy.

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Nieopublikowanie przez Orlen wyników finansowych za drugi kwartał wywołało w sieci dyskusję o kondycji spółki. Zbigniew Kuźmiuk z PiS zasugerował, że "wyniki szorują po dnie". Naftowy koncern rzeczywiście poinformował, że nie przedstawi osobnego raportu za drugi kwartał 2024 roku - tylko że nie po raz pierwszy. Za czasów Daniela Obajtka też nie publikował. Wyjaśniamy, dlaczego.

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Źródło:
Konkret24

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak w dyskusji o niemieckich reparacjach dla Polski stwierdził, że już "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Niemieckie dane tego nie potwierdzają.

Bosak: "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Jednak nie

Bosak: "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Jednak nie

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński zarzucił obecnemu rządowi łamanie konstytucji i tłumaczył, że to realizacja "zasady Tuska", która ma brzmieć: "prawo tak jak my je rozumiemy". Tylko że to fraza wyrwana z kontekstu wypowiedzi premiera - a był on wręcz odwrotny do tego, co sugeruje teraz prezes PiS.

"Prawo tak jak my je rozumiemy". Manipulacja Kaczyńskiego o "zasadzie" Tuska

"Prawo tak jak my je rozumiemy". Manipulacja Kaczyńskiego o "zasadzie" Tuska

Źródło:
Konkret24

Według autora popularnego posta przekaz medialny na temat ocieplenia klimatu to zabieg socjotechniczny. Dowodem ma być zestawienie dwóch map pogodowych pokazanych w telewizji - rzekomo z 1998 i 2023 roku - na których widać podobne wysokości temperatur, ale kolorystyka map jest różna. Tylko że takie zestawienie wprowadza w błąd i jest jednym z najczęściej rozpowszechnianych fake newsów dotyczących globalnego ocieplenia.

Temperatury podobne, a kolory inne. Co różni te mapy?

Temperatury podobne, a kolory inne. Co różni te mapy?

Źródło:
Konkret24

Z początkiem 2025 roku rzekomo miałby zacząć obowiązywać unijny podatek od domowych wypieków - taki przekaz krąży w polskiej sieci, a powielają go politycy opozycji. Tyle że Unia Europejska nic takiego nie planuje, a przekaz jest wynikiem niezrozumienia zmian w niemieckim systemie podatkowym.

UE wprowadza podatek od domowych ciast? Skąd ten fake news

UE wprowadza podatek od domowych ciast? Skąd ten fake news

Źródło:
Konkret24

W Polsce lekarzy nie jest "jakoś bardzo za mało", przekonywała w wywiadzie ministra zdrowia Izabela Leszczyna. Według niej źle nie jest, bo na jednego mieszkańca przypada więcej lekarzy niż w Belgii, Francji czy Luksemburgu. Skąd więc kolejki do poradni i braki na oddziałach szpitalnych? Oto czego nie pokazują dane przywołane przez ministrę.

Leszczyna: "nie mamy bardzo za mało" lekarzy. Czego dane nie pokazują?

Leszczyna: "nie mamy bardzo za mało" lekarzy. Czego dane nie pokazują?

Źródło:
Konkret24

Na wiecu przez Sejmem Jarosław Kaczyński opowiadał, jak to - jego zdaniem - obecny rząd "na głowie staje", by przestępców "z rąk wymiaru sprawiedliwości wyciągnąć". A jako przykład podał sprawę Włodzimierza Karpińskiego. Tyle że powiedział nieprawdę.

Prezes PiS opowiada o "wyciąganiu Karpińskiego z więzienia". Mija się z prawdą

Prezes PiS opowiada o "wyciąganiu Karpińskiego z więzienia". Mija się z prawdą

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje przekaz z fragmentem wystąpienia Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie. Rozpowszechniające go prorosyjskie profile informują, że Zełenski poinformował, iż "Polska przystępuje do wojny w Ukrainie". Nic takiego nie powiedział. To kremlowska dezinformacja.

"Polska bezpośrednio przystępuje do wojny w Ukrainie"? Nie, Zełenski tego nie powiedział

"Polska bezpośrednio przystępuje do wojny w Ukrainie"? Nie, Zełenski tego nie powiedział

Źródło:
Konkret24

Po ostatnim ataku na Ukrainę, w tym na szpital dziecięcy w Kijowie, prorosyjska dezinformacja od razu zaczęła przekonywać, że za akcją stoją sami Ukraińcy. Posty z takim przekazem mają miliony wyświetleń i są cytowane w polskich mediach społecznościowych. Do potwierdzenia fałszywej tezy wykorzystano u nas między innymi stare zdjęcia.

Atak na szpital dziecięcy w Kijowie. Kremlowska dezinformacja ruszyła od razu

Atak na szpital dziecięcy w Kijowie. Kremlowska dezinformacja ruszyła od razu

Źródło:
Konkret24

Michał Woś opublikował nagranie z fragmentem wypowiedzi Adama Bodnara, w którym - przekonuje Woś - minister sprawiedliwości przyznał, że zarzuty w sprawie Funduszu Sprawiedliwości mają "charakter polityczny". Tylko że wideo pokazane przez polityka Suwerennej Polski tak, jak to zrobił, jest manipulacją.

Woś o Bodnarze: minister przyznał, że "zarzuty mają charakter polityczny". Nieprawda, cytat ucięto

Woś o Bodnarze: minister przyznał, że "zarzuty mają charakter polityczny". Nieprawda, cytat ucięto

Źródło:
Konkret24

Zdjęcie ogrodzenia Urzędu Miasta Warszawy z tablicą "Strefa wolna od chrześcijan" jest rozpowszechniane w internecie, wzniecając po raz kolejny spór wokół zakazu symboli religijnych w stołecznym ratuszu. Tyle że tablica nie pojawiła się z inicjatywy urzędu, a krzyże w ratuszu pozostają na swoich miejscach. Wyjaśniamy, skąd ta kontrowersyjna plansza.

Tablica "strefa wolna od chrześcijan" na bramie warszawskiego ratusza? To polityczny happening

Tablica "strefa wolna od chrześcijan" na bramie warszawskiego ratusza? To polityczny happening

Źródło:
Konkret24

Politycy Prawa i Sprawiedliwości krytykują wszelkie działania prokuratury i organów państwa związane z wyjaśnianiem nieprawidłowości za poprzednich rządów. A poseł Piotr Gliński twierdzi stanowczo, że w czasach Zjednoczonej Prawicy "prawo nie było łamane". Przypominamy więc 10 najgłośniejszych przykładów naruszania prawa za poprzednich rządów.

Gliński: za rządów PiS "prawo nie było łamane". Było. Przypominamy

Gliński: za rządów PiS "prawo nie było łamane". Było. Przypominamy

Źródło:
Konkret24

Przekaz o tym, jakoby w Czechach, chcąc podjąć gotówkę w banku, trzeba zadeklarować, na co się ją przeznaczy, krąży w od kilku tygodni w polskich mediach społecznościowych. To jednak manipulacja - tego typu deklaracje dotyczą wyłącznie określonych sytuacji.

Czeskie banki pytają, "na co chcesz wydać gotówkę"? Wyjaśniamy

Czeskie banki pytają, "na co chcesz wydać gotówkę"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

W mediach społecznościowych znowu masowo rozpowszechniany jest fałszywy cytat przypisywany Robertowi Makłowiczowi. To przykład trollingu internetowego.

Antypolska "wypowiedź" Makłowicza. Drugie życie fake newsa

Antypolska "wypowiedź" Makłowicza. Drugie życie fake newsa

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS nagłaśniają w ostatnich dniach tezę, że od początku lipca w Polsce są najwyższe ceny prądu w Europie. Zdaniem Pawła Kukiza "nawet Niemców przegoniliśmy". Na dowód politycy zamieszczają w mediach społecznościowych różne zestawienia i mapy z cenami energii. Tylko że to porównania cen nieporównywalnych. Wyjaśniamy tę manipulację.

PiS: od lipca w Polsce najdroższy prąd w Europie. To nieprawda

PiS: od lipca w Polsce najdroższy prąd w Europie. To nieprawda

Źródło:
Konkret24

W czasie tenisowego turnieju na Wimbledonie w mediach społecznościowych pojawiło się budzące wątpliwości nagranie z Igą Świątek. NASK ostrzega - spreparowany film z wizerunkiem polskiej tenisistki służy oszustom do promowania na Facebooku stron z fałszywą inwestycją w projekt Baltic Pipe.

Iga Świątek zachęca do inwestycji w Baltic Pipe? Uwaga na deepfake

Iga Świątek zachęca do inwestycji w Baltic Pipe? Uwaga na deepfake

Źródło:
Konkret24

Na publikowanym w mediach społecznościowych nagraniu widać, jak ciemnoskóry mężczyzna najpierw jedzie rowerem środkiem torowiska, a po ostrzeżeniu przez motorniczego zaczyna niszczyć wycieraczki tramwaju. Według internautów film ten rzekomo powstał w Warszawie - ale to nieprawda.

"Inżynier z Afryki" niszczy tramwaj w Warszawie? Skąd jest ten film

"Inżynier z Afryki" niszczy tramwaj w Warszawie? Skąd jest ten film

Źródło:
Konkret24

Były wiceminister sprawiedliwości i członek Suwerennej Polski stracił immunitet poselski. Prokuratura zarzuca mu niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień. Polityk broni się - przytaczamy najważniejsze argumenty, którymi Michał Woś odpowiada na zarzuty związane z Funduszem Sprawiedliwości i wyjaśniamy, o co tak naprawdę go oskarżono.

Michał Woś broni się przed zarzutami po uchyleniu immunitetu. I manipuluje

Michał Woś broni się przed zarzutami po uchyleniu immunitetu. I manipuluje

Źródło:
Konkret24

"I bardzo dobrze, podatki się płaci" - komentują jedni. "Nic co było dane, nie będzie zabrane" - kpią inni. To reakcje internautów na rozpowszechniany przekaz, jakoby rząd postanowił zlikwidować zerowy PIT dla osób do 26. roku życia. Ministerstwo Finansów dementuje.

"Zabierają" zerowy PIT dla młodych? Nie ma takich prac

"Zabierają" zerowy PIT dla młodych? Nie ma takich prac

Źródło:
Konkret24

Prorosyjskie konta w mediach społecznościowych donoszą o tym, że żona ukraińskiego prezydenta kupiła najnowszy model luksusowego bugatti za 4,5 miliona euro. Ich wpisy mają ogromne zasięgi. Szczegółowo opisujemy schemat dezinformacji.

"Olena Zełenska pierwszą osobą, która zakupiła nowe Bugatti Tourbillon"? Co się w tej historii nie zgadza

"Olena Zełenska pierwszą osobą, która zakupiła nowe Bugatti Tourbillon"? Co się w tej historii nie zgadza

Źródło:
Konkret24

Mateusz Morawiecki uważa, że za jego rządów do Polski wróciło "pół miliona Polaków, którzy wyjechali za Tuska". Jak dodał, za rządów Platformy Obywatelskiej z kraju miało wyjechać od miliona do dwóch milionów Polaków. Sprawdziliśmy dane GUS o migracji. Po raz kolejny nie potwierdzają słów byłego premiera.

Pół miliona Polaków wróciło za Morawieckiego, "do dwóch milionów" wyjechało za PO? Sprawdzamy

Pół miliona Polaków wróciło za Morawieckiego, "do dwóch milionów" wyjechało za PO? Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Wicepremier i szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz przekonywał, że związki partnerskie powinny być zawierane przed notariuszami, nie w urzędach stanu cywilnego. Argumentował, że "wielu krajach europejskich też taki model wprowadzania był związków partnerskich". Zweryfikowaliśmy słowa ministra obrony.

Kosiniak-Kamysz o związkach partnerskich: w wielu krajach wprowadzano je u notariusza. Sprawdzamy

Kosiniak-Kamysz o związkach partnerskich: w wielu krajach wprowadzano je u notariusza. Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

W ostatnich tygodniach w sieci krążą różne liczby, rzekomo pokazujące, ilu obcokrajowców niemieckie służby odesłały do Polski. Padają wartości między setkami a kilkoma tysiącami. Część komentujących pisze, że zostali przez Niemców "przerzuceni", "dostarczeni", "wepchnięci" do Polski. Wyjaśniamy, co to za liczby i procedury, które stosują służby graniczne.

300? 3500? 7500 migrantów odesłano z Niemiec do Polski? Tłumaczymy krążące liczby i procedury

300? 3500? 7500 migrantów odesłano z Niemiec do Polski? Tłumaczymy krążące liczby i procedury

Źródło:
Konkret24

Ministra rodziny powiedziała, że świadczenie 800 plus "właśnie po rozpoczęciu rządów przez koalicję 15 października zostało zwaloryzowane". Tyle że licytacja o jego podniesienie miała miejsce jeszcze w prekampanii. Przypominamy, jak je podnoszono.

Dziemianowicz-Bąk: 800 plus podniesiono po rozpoczęciu naszych rządów. Ale decyzja zapadła wcześniej

Dziemianowicz-Bąk: 800 plus podniesiono po rozpoczęciu naszych rządów. Ale decyzja zapadła wcześniej

Źródło:
Konkret24