Jeszcze zanim posłanki PO skontrolowały stadninę w Janowie Podlaskim, w sieci zaczęto rozpowszechniać grafikę zestawiającą zdjęcia dwóch koni i sugerującą, że jedno zrobiono w stadninie przed objęciem w Polsce rządów przez PiS, a drugie po. Fotografie pochodzą jednak z innych miejsc.

Na jednym zdjęciu zadbany koń czystej krwi arabskiej, na drugim - brudny, wychudzony koń z wystającymi żebrami. W centralnym punkcie grafiki zamieszczono hasło "Janów Podlaski", a przy zdjęciach podpisy. Lepiej prezentujący się koń to Janów "przed okresem sprawowania rządów Pis od 2015", a drugi to koń "w okresie sprawowania rządów Pis od 2015".

Dużą popularność ilustracja ta zdobyła m.in. na facebookowej stronie "Obserwator rzeczywistości", która - według opisu - "odkłamuje rzeczywistość PiS i jego rządu". Opublikowana tam 13 maja grafika została udostępniona ponad 7,7 tys. razy.

W komentarzach można było przeczytać negatywne opinie dotyczące zarządzania stadniną po zmianie rządu w 2015 roku – wynika z nich, że część internautów zdjęcia z ilustracji wzięła za wykonane w Janowie Podlaskim.

"Przykro na to patrzeć"; "Tylko się rozpłakać. Tak żal tych koni, że serce pęka"; "Pamiętam Stadninę jeszcze sprzed 20 lat; była to duma narodowa, perełka Polski; piękne, zadbane konie; na aukcje zjeżdżali się najbogatsi ludzie z zakątków świata... teraz obraz nędzy rozpaczy" – pisali internauci.

Niektórzy jednak wątpili, czy zdjęcia pochodzą z tej stadniny. "Czy to jest autentyczne zdjęcie konia ze stadniny w Janowie ? Jeśli tak to woła o prokuratora! To jawne znęcanie się!" – oburzała się internautka Kinga. Również do naszej redakcji zgłosił się czytelnik, który przesłał tę samą grafikę, ale z innego źródła na Facebooku, pytając: "Czy to prawda? Konie są aż tak zaniedbane?".

Zmiany prezesów, spadek wpływów z aukcji

Zarówno data opublikowania grafiki na stronie "Obserwator rzeczywistości", jak i zamieszczony w opisie zdjęcia link wskazują, że powstała w związku z informacjami "Rzeczpospolitej", która 12 maja opublikowała tekst o kolejnym przedłużeniu śledztwa w sprawie rzekomych nieprawidłowości, jakich miał się dopuszczać odwołany przez rząd PiS długoletni prezes stadniny Marek Trela. Rozmówcy dziennika wskazywali jednak, że to obecne warunki przebywania koni są alarmujące.

O stadninie w Janowie Podlaskim stało się głośno krótko po objęciu rządów przez PiS, cztery lata temu. Zaczęło się od zwolnienia prezesa Marka Treli, pod którego kierownictwem stadnina przeżywała swoje najlepsze lata - na organizowaną w Janowie Podlaskim aukcję koni arabskich Pride of Poland przyjeżdżali miłośnicy tych zwierząt z całego świata, zostawiając w Polsce ogromne sumy.

Odkąd zarządzanie stadniną przejął Marek Skoromowski, działacz Solidarnej Polski, a potem kolejni prezesi się zmieniali, wpływy z aukcji zaczęły dramatycznie spadać. W 2015 roku, jeszcze za prezesury Treli, wyniosły 4 mln euro. Łączna suma z aukcji w czterech następnych latach ledwo przekracza 3,2 mln euro.

Wpływy z aukcji w Janowie Podlaskim od 2015 roku
Wpływy z aukcji w Janowie Podlaskim od 2015 roku Foto: „Fakty” TVN

Wraz ze spadającymi przychodami stadniny coraz głośniej było o tym, że pogarsza się jej stan, a koniom nie zapewnia się odpowiednich warunków. Napisała o tym też "Rzeczpospolita". "Brakuje opieki weterynaryjnej i kowala, więc konie mają nieprzycinane kopyta. Trudna jest sytuacja ekonomiczna" – alarmowali rozmówcy dziennika.

Nie Janów, lecz Cholewy

Osoby śledzące losy stadniny w Janowie Podlaskim mogły więc pomyśleć, że zamieszczone na internetowej grafice zdjęcia są stamtąd. Jednak oba były już publikowane w sieci wcześniej, nie w związku z Janowem Podlaskim.

Fotografia konia "przed okresem sprawowania rządów Pis w 2015" rzeczywiście pochodzi sprzed 2015 roku. Wyszukiwarka Google znajduje to zdjęcie m.in. w dwóch różnych wpisach na hiszpańskojęzycznych blogach z marca 2012 i września 2013 roku. Posłużono się tą fotografią, by opisać najważniejsze cechy rasy arabskiej, jednak autorzy nie wskazali, skąd zdjęcie pochodzi.

Wpis opublikowany 21 marca 2012
Wpis opublikowany 21 marca 2012 Foto: fotolog.miarroba.com

W innych miejscach w sieci, np. w wielu wpisach w mediach społecznościowych z 2015 roku, to samo zdjęcie występowało także z arabskim napisem w prawym dolnym rogu.

Żadna strona, blog czy portal, na którym zamieszczano zdjęcie, nie wskazywały, że zrobiono je w Janowie Podlaskim. Do powstania opisywanej grafiki nie pojawiło się w polskim internecie. Ten fakt, wraz z widocznym na zdjęciu tłem nieprzypominającym widoków w polskich stadninach, pozwala przypuszczać, że fotografia nie pochodzi z Janowa.

Więcej emocji wywołało drugie zdjęcie przedstawiające zaniedbane zwierzę. Po wprowadzeniu go do wyszukiwarek, można sprawdzić, gdzie i kiedy zostało wykonane.

Fotografia została zrobiona w polskiej stadninie, ale nie w Janowie Podlaskim, lecz w Cholewach w województwie mazowieckim, w 2011 roku podczas interwencji aktywistów i miłośników zwierząt. Weszli na teren stadniny po doniesieniach o fatalnych warunkach, w jakich są tam przetrzymywane konie i po śmierci jednego, znalezionego potem na polu koło drogi.

"Same odchody w boksach. W stajni konie nie mają wody. Nie ma nawet pojemników na wodę. Są zagłodzone" – opowiadała Krystyna Kukawska z Pogotowia dla Zwierząt w rozmowie w programie "Uwaga!" w TVN, który przygotował materiał na temat stadniny.

Fotografia zachowała się m.in. na forum "Dogomania". Jeden z użytkowników 11 maja 2011 założył tam wątek "Cholewy… gehenna arabskich koni…", na którym skopiował oficjalną informację o interwencji zamieszczoną przez aktywistów z Pogotowia dla Zwierząt" i Fundacji Viva!. W następnym wpisie dał link do zdjęć przedstawiających konie z Cholew – jedno z nich zostało właśnie użyte na grafice o Janowie Podlaskim.

Posłanki interweniują i publikują zdjęcia

Informacje o złych warunkach przetrzymywania koni w Janowie Podlaskim postanowiły zweryfikować dwie posłanki Platformy Obywatelskiej. We wtorek 19 maja Dorota Niedziela (z wykształcenia weterynarz) i Joanna Kluzik-Rostkowska w ramach interwencji poselskiej weszły do stadniny, a następnie w mediach społecznościowych i na konferencji prasowej opisały wyniki tej kontroli.

"Wszyscy już wiedzą ze marka stadniny została zniszczona i stadnina jest bankrutem, ale że konie nie miały czyszczonych boksów 5 m-cy a kopyta nie były pielęgnowane od sierpnia 2019 to jakiś niepojęta sytuacja W najgorszej jednak sytuacji było stado 600 krów" (pisownia oryginalna) – relacjonowała na Facebooku Dorota Niedziela.

"Boxy nie były sprzątane przez kilka miesięcy. Nie strugano kopyt od sierpnia (robi się to co 6-8 tygodni). Niektóre młode konie mają nieodwracalne zmiany ortopedyczne" – relacjonowała z kolei Joanna Kluzik-Rostkowska.

Parlamentarzystki swoje wpisy uzupełniły zdjęciami, na których widać, w jakich warunkach przetrzymywane są zwierzęta.

Ministerstwo zaprzecza, ruszyła kontrola

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi odpiera zarzuty posłanek. W oświadczeniu przesłanym "Faktom" TVN twierdzi, że "doniesienia o skandalicznych warunkach trzymania koni w Stadninie Koni Arabskich w Janowie Podlaskim nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości".

"Zwierzęta są utrzymywane w odpowiednich dla nich warunkach i są w dobrej kondycji. Zapewniona jest pasza wysokiej jakości, jak również na bieżąco przeprowadzane są odpowiednie zabiegi pielęgnacyjne i weterynaryjne" - podkreśla resort.

Z informacji uzyskanych przez reporterkę TVN24 wynika, że 19 maja w stadninie pojawił się zespół ekspertów, który przeprowadził kontrolę dotyczącą warunków utrzymania zwierząt, warunków zoohigienicznych oraz ogólnego dobrostanu. Dzień później w stadninie ruszyła kontrola zlecona przez Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii w Lublinie. Na jej wyniki trzeba jeszcze poczekać.

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: tvn24

Pozostałe

Czy za rządów PiS policja kupiła system LRAD do rozpędzania tłumów? Sprawdzamy

Po zdecydowanej reakcji policji podczas protestu przedsiębiorców w Warszawie w internecie krąży informacja, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości policja kupiła system LRAD - czyli broń akustyczną do tłumienia demonstracji. Rzeczywiście, dysponuje sześcioma pojazdami z tym systemem, ale kupionymi wcześniej i mogą służyć jedynie jako głośniki do podawania komunikatów.

Drogie truskawki? Tak, ale to nie najlepszy wskaźnik zmian cen żywności

Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy na targu w Garwolinie wywołała w mediach społecznościowych dyskusję o nadzwyczajnie wysokich cenach truskawek. Rzeczywiście: teraz są droższe niż przed rokiem. Lecz zdaniem ekspertów za wcześnie wyrokować co do całego sezonu. Czy ceny spadną, będzie zależeć nie tylko od pogody, ale też od tego, ilu pracowników z zagranicy przyjedzie do zbierania truskawek.

Tłum w Wadowicach? Był, ale nie taki jak na starym zdjęciu

Porównując zdjęcia z demonstracji przedsiębiorców w Warszawie i z obchodów 100-lecia urodzin Karola Wojtyły w Wadowicach, internauci zarzucili policji stosowanie podwójnych standardów. Zwracali uwagę, że nieprzestrzeganie przepisów o dystansowaniu społecznym spotkało się z jej stanowczą reakcją tylko w pierwszym przypadku. I choć internauci posłużyli się archiwalnym zdjęciem, w Wadowicach rzeczywiście był tłum.

"Ci panowie z długą bronią to do ochrony przed wirusem"? Nie, chcieli się zaprezentować

Szerokim echem w mediach społecznościowych odbiła się konferencja wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika, na której przekazał górnikom i ich rodzinom maseczki wyprodukowane przez więźniów. Internautów zdziwiła obecność na konferencji uzbrojonych i zamaskowanych mężczyzn. Lecz wbrew sugestiom komentujących nie byli oni tam po to, by ochraniać maseczki czy ministra.

"4,6 miliarda złotych dla Kościoła za utraconą tacę"? Ministerstwo zaprzecza

Udostępniana przez internautów grafika informuje, jakoby Kościół miał dostać 4,6 mld zł rekompensaty "za utraconą tacę" w czasach epidemii. Żadne źródła nie potwierdzają tej informacji. MSWiA zaprzecza, by którykolwiek związek wyznaniowy dostał rekompensatę za straty poniesione podczas pandemii COVID-19.