Krytykę polityków opozycji wzbudziła zapowiedziana przez rząd reforma systemu podatkowego. Jej założenia przedstawili 19 sierpnia 2026 roku Donald Tusk i minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Rząd planuje podniesienie progu podatkowego ze 120 tys. złotych do 130 tys. złotych, a także wprowadzenie nowego, pośredniego progu 24 proc. podatku dla tych, którzy osiągną dochód między 130 tys. złotych a 150 tys. złotych. Poza tym zaproponowano podniesienie stawki daniny solidarnościowej, którą płacą osoby zarabiające powyżej 1 mln złotych, z 4 proc. do 5 proc.
Zmiany mają objąć także podatek od dochodów osób prawnych. Rząd planuje podnieść stawkę CIT dla firm o przychodach przekraczających 50 mln euro z 19 do 22 proc. Wreszcie planowane jest obniżenie limitu, uprawniającego do skorzystania z rozliczenia z wykorzystaniem podatku zryczałtowanego, do 250 tys. euro z obecnych 2 mln euro. Donald Tusk stwierdził, że zwiększenie podatku CIT, daniny i limitu ryczałtu miałyby sfinansować zaproponowane zmiany w podatku PIT.
W reakcji na te propozycje Przemysław Czarnek 24 sierpnia zapowiedział, że PiS złoży projekt ustawy podnoszący drugi próg podatkowy ze 120 do 180 tys. złotych. Wiceszef partii stwierdził, że propozycja będzie prostszą oraz skuteczniejszą alternatywą dla przedstawionego przez Tuska i Domańskiego pakietu zmian.
Rządowa propozycja nie spodobała się także politykom klubu Rozwój Plus, w tym Mateuszowi Morawieckiemu. Przewodniczący klubu i były premier rządu PiS na konferencji prasowej 20 sierpnia nazwał ją "wielkim uderzeniem w polską gospodarkę" i "pluciem w twarz polskim przedsiębiorcom". Morawiecki skrytykował m.in. planowane zmiany w podatku CIT. Były premier stwierdził, że "około trzy tysiące polskich firm zostaną uderzone" przez podniesienie CIT. "Ale to nie wszystko. Ten podatek CIT w mniejszym stopniu będzie obowiązywał zachodnie firmy" - przekonywał Mateusz Morawiecki. Następnie dodał:
Skąd to wiem? Bo w 2024 roku mniej firm zagranicznych płaciło podatek CIT. Wyobraźcie sobie państwo, że w 2024 roku firm zagranicznych, które zapłaciły zero podatku CIT, było znacznie więcej niż w 2023.Mateusz Morawiecki, przewodniczący klubu Rozwój Plus w Sejmiekonferencja prasowa, 20 sierpnia 2026
Były premier, krytykując zapowiedzi zmian podatkowych, przekonuje więc, że między 2023 a 2024 rokiem zmniejszyła się liczba "firm zagranicznych", płacących podatek CIT. Jednak z danymi na poparcie tej tezy jest problem.
Kto płaci podatek CIT
Podatek CIT obejmuje dochody osób prawnych, obejmuje np. spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, spółki akcyjne, stowarzyszenia, spółdzielnie czy fundacje, a także jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej, np. placówki oświatowe i wspólnoty mieszkaniowe. Podstawowe stawki wynoszą 19 proc. lub 9 proc. podstawy opodatkowania dla małych firm lub takich, które rozpoczynają działalność. Jak precyzuje Ministerstwo Finansów, status małego podatnika określa się "na podstawie wielkości przychodów ze sprzedaży wraz z należnym podatkiem VAT, uzyskanych w poprzednim roku podatkowym - suma nie może przekraczać równowartości 2 mln euro". Oprócz tego od 2026 roku odrębne stawki podatkowe dotyczą banków.
Podatek CIT reguluje ustawa z dnia 15 lutego 1992 roku o podatku dochodowym od osób prawnych. Zgodnie z jej art. 3:
1. Podatnicy, jeżeli mają siedzibę lub zarząd na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, podlegają obowiązkowi podatkowemu od całości swoich dochodów, bez względu na miejsce ich osiągania. (...) 2. Podatnicy, jeżeli nie mają na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej siedziby lub zarządu, podlegają obowiązkowi podatkowemu tylko od dochodów, które osiągają na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.art. 3 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych
Dalej doprecyzowano, że przychody osiągane na terytorium RP to np. przychody z "wszelkiego rodzaju działalności prowadzonej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, w tym poprzez położony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej zagraniczny zakład", czy "położonej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej nieruchomości lub praw do takiej nieruchomości". Tak więc zasady dotyczące podatku CIT dotyczą zarówno polskich, jak i zagranicznych podmiotów.
Podatnicy CIT zobowiązani są do składania po każdym roku podatkowym rocznego zeznania o wysokości osiągniętego dochodu lub poniesionej straty - formularza CIT-8. Dochód to całość uzyskanych pieniędzy (przychód) pomniejszona o koszty uzyskania przychodu. Następnie można dokonać przysługujących podatnikowi odliczeń i ulg, po czym w zeznaniu wylicza się podatek dochodowy należny za dany rok podatkowy. Jego wysokość należy porównać z zapłaconymi już w ciągu roku zaliczkami. Jeżeli podatek okaże się większy niż suma tych zaliczek, należy dopłacić różnicę, jeżeli natomiast to wartość zaliczek okaże się większa – podatnik otrzyma zwrot nadpłaconego podatku. Do złożenia rocznego zeznania podatkowego zobowiązani są również płatnicy, którzy w danym roku podatkowym nie osiągali żadnych przychodów ani nie ponosili kosztów. Wówczas składany jest tzw. zerowy CIT-8.
Jednak wbrew temu, co można wywnioskować ze słów Mateusza Morawieckiego, kapitał zagraniczny wcale nie powoduje, że firma automatycznie jest z podatku CIT zwolniona lub przysługują jej konkretne ulgi. To dlatego, że podstawą opodatkowania nie jest pochodzenie kapitału, tylko rezydencja podatkowa.
Dane o CIT nie mówią o pochodzeniu kapitału
Wróćmy do stwierdzenia Mateusza Morawieckiego o spadku liczby zagranicznych firm płacących CIT. Okazuje się, że na podstawie dostępnych informacji to wysnucie takich wniosków jest niemal niemożliwe.
Po pierwsze - Ministerstwo Finansów corocznie publikuje zestawienia dotyczące rozliczenia podatku od osób prawnych. Jednak na podstawie tych danych resortowych nie można wnioskować o malejącej lub rosnącej liczbie zagranicznych firm płacących w Polsce CIT. Powód jest prosty - w zestawieniach nie ma podziału podatników ze względu na pochodzenie kapitału. Oznacza to, że nie sposób na ich podstawie ustalić, ile spośród firm płacących CIT to podmioty z kapitałem zagranicznym ani jak ta liczba zmieniała się z roku na rok.
Po drugie - resort corocznie udostępnia także indywidualne dane podatników CIT. To zestawienie dotyczy jednak tylko podatników o przychodach powyżej 50 mln euro, spółek nieruchomościowych oraz podatkowych grup kapitałowych. Jednak i te dane nie dają prostej odpowiedzi na pytanie, czy liczba zagranicznych firm płacących CIT spadła. To dlatego, że w zestawieniu również nie ma kryterium dotyczącego struktury właścicielskiej. Poza tym ze względu na próg 50 mln euro dane te nie obejmują wszystkich firm działających w Polsce, a tylko te największe.
O to, jakimi danymi posłużył się były premier, zapytaliśmy zarówno biuro prasowe Stowarzyszenia Rozwój Plus, jak i biuro poselskie Mateusza Morawieckiego. Dopytaliśmy także, czy korzystał on z indywidualnych danych podatników CIT. Do publikacji tekstu nie otrzymaliśmy jednak żadnej odpowiedzi.
Nie odpowiedziało nam także Ministerstwo Finansów, zapytane, czy dysponuje informacjami, ile podmiotów składających formularz CIT-8 to podmioty z kapitałem zagranicznym ("firmy zagraniczne"), a także jak ta liczba zmieniała się na przestrzeni lat. O to, czy istnieją rzetelne zestawienia danych, na podstawie których można przeanalizować udział zagranicznych firm w liczbie podatników CIT, zapytaliśmy także ekspertów. Zgodnie wskazują, że wysnucie tezy o ich zmniejszeniu się na podstawie wiarygodnych danych nie jest możliwe.
Takiego zestawienia "nie może być"
"Takiego zestawienia nie ma i - co istotne - nie może być w statystyce podatkowej. Ustawa o CIT nie posługuje się kategorią 'firmy zagranicznej'. Kryterium jest rezydencja podatkowa: spółka z siedzibą w Polsce jest polskim podatnikiem niezależnie od tego, kto jest jej wspólnikiem. Struktura właścicielska nie jest elementem zeznania CIT-8, więc organy podatkowe tej informacji po prostu nie zbierają" - wyjaśnia w analizie dla Konkret24 Tomasz Rolewicz, doradca podatkowy i partner w Grant Thornton.
"Spółka z o.o. z siedzibą w Polsce, w której 100 proc. udziałów ma podmiot niemiecki czy amerykański, jest polskim podatnikiem CIT dokładnie na tych samych zasadach co spółka z kapitałem krajowym" - podaje przykład w przesłanym komentarzu Radosław Żuk, doradca podatkowy z kancelarii KZP. Również podkreśla, że takiego zestawienia nie ma, bo "polski CIT nie zna kategorii 'firma zagraniczna'".
Eksperci wskazują, że najbliższym źródłem są wskazane wyżej zestawienia dotyczące podatników o przychodach powyżej 50 mln euro, spółek nieruchomościowych oraz podatkowych grup kapitałowych. Jak potwierdza nam Piotr Juszczyk, doradca podatkowy serwisu InFakt, jest to jednak "czysto podatkowa ewidencja, bez atrybutu własnościowego".
Tomasz Rolewicz wyjaśnia jednak, że ze względu na brak kryterium pochodzenia, podział na kapitał polski i zagraniczny można uzyskać jedynie porównując dane resortu finansów z danymi Krajowego Rejestru Sądowego lub Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych. Natomiast przestrzega: "To jednak zawsze będzie autorska metodologia, a nie dane urzędowe - i wynik silnie zależny od przyjętych założeń: czy liczy się jakikolwiek udział kapitału zagranicznego [w spółce], czy kontrola powyżej 50 proc., czy patrzymy na właściciela bezpośredniego, czy ostatecznego. Dwie rzetelne analizy mogą przy różnych założeniach dać istotnie różne liczby". Przed tym samym przestrzega Radosław Żuk i przypomina, że nie mówimy tutaj o wszystkich podmiotach, a jedynie o tych z przychodem większym niż 50 mln euro.
Wypowiedź Mateusza Morawieckiego można interpretować także jako stwierdzenie, że między 2023 a 2024 rokiem wzrosła liczba zagranicznych firm, które wykazały zerowy należny podatek CIT. Tomasz Rolewicz zaznacza jednak, że wykazanie zerowego podatku wcale nie oznacza jego unikania. "Typowe przyczyny to: wykazanie bieżącej straty, rozliczanie strat z lat ubiegłych, zwolnienia w Polskiej Strefie Inwestycji lub dawnych specjalnych strefach ekonomicznych, ulga na działalność badawczo-rozwojową, IP Box (to specjalna ulga podatkowa, która pozwala płacić tylko 5 proc. podatku od zysków z twórczej pracy i innowacji - red.), tzw. estoński CIT (gdzie podatek powstaje dopiero przy wypłacie zysku) oraz przynależność do podatkowej grupy kapitałowej - wówczas podatek rozlicza grupa, a poszczególne spółki wykazują zero. Żadna z tych przyczyn nie wiąże się z pochodzeniem kapitału" - tłumaczy.
Zmiana ma dotyczyć zarówno polskich firm, jak i z obcym kapitałem
Przypomnijmy, że zgodnie z rządową zapowiedzią stawka podatku CIT ma wzrosnąć z 19 do 22 proc., ale nie obejmie to wszystkich podmiotów, a jedynie duże przedsiębiorstwa osiągające co najmniej 50 mln euro rocznego przychodu. Mateusz Morawiecki przekonuje, że "ten podatek CIT w mniejszym stopniu będzie obowiązywał zachodnie firmy".
"Sama konstrukcja podwyżki stawki nie różnicuje podatników według pochodzenia kapitału. Ustawa o CIT nie zawiera i nie może zawierać takiego rozróżnienia, bo naruszałoby to zarówno swobodę przedsiębiorczości w UE, jak i klauzule niedyskryminacji w umowach o unikaniu podwójnego opodatkowania" - kontruje jednak Radosław Żuk. Tomasz Rolewicz także zauważa, że różnicowanie stawki ze względu na pochodzenie kapitału byłoby niezgodne z prawem i "zapowiedziana zmiana takiego kryterium nie przewiduje. Jedynym kryterium jest poziom przychodu" - dodaje.