List europosła Krzysztofa Jurgiela do Komisji Europejskiej w sprawie mleka roślinnego, które może powodować "wystąpienie przedwczesnych objawów dojrzewania płciowego u dziewcząt", wywołał pytania, czy poseł ma rację. Konkret24 zapytał ekspertów i dotarł do opracowań na ten temat. Nie potwierdzają obaw europosła.

Europoseł PiS Krzysztof Jurgiel krytykuje inicjatywę międzynarodowej organizacji ProVeg na rzecz włączenia napojów roślinnych do unijnego programu "Owoce, warzywa i mleko w szkole". "Kampania oparta jest o przekaz, jakoby napoje roślinne skutecznie mogły zastąpić w diecie dziecka wartościowe mleko od krowy" - napisał Jurgiel w pytaniu poselskim do Komisji Europejskiej 7 lipca. Przekonuje, że w czasie wytwarzania napojów roślinnych wytraca się związki odżywcze obecne w nieprzetworzonych, naturalnych substratach. Informuje, że zawarte w napojach sojowych fitohormony o budowie estrogenowej "mogą powodować wystąpienie przedwczesnych objawów dojrzewania płciowego, szczególnie u dziewcząt".

O pytaniu Jurgiela skierowanym do Komisji Europejskiej informowały media, a internauci komentowali
O pytaniu Jurgiela skierowanym do Komisji Europejskiej informowały media, a internauci komentowali Foto: Twitter, Facebook

Gdy o treści pytania Krzysztofa Jurgiela skierowanego do KE napisały media, internauci zaczęli komentować. Wielu wyśmiewało europosła, twierdząc, że jego opinie nie mają potwierdzenia w wiedzy naukowej. "Skąd oni biorą te pomysły..."; "znawca się odezwał XD"; "Aż musiałam sprawdzić czy to nie fejk. Dla tego kraju nie ma już ratunku" - pisali w popularnym wątku na Twitterze (pisownia oryginalna).

"Obecne dowody naukowe nie wykazują związku między wysokim spożyciem produktów sojowych a przyśpieszonym dojrzewaniem" - odpowiedziała posłowi Jurgielowi 19 lipca organizacja ProVeg na stronie internetowej. Podkreśliła, że celem inicjatywy jest wprowadzenie napojów roślinnych wzbogaconych wapniem do szkolnych jadłospisów, a nie wyłączenie mleka z diety dzieci.

Minister rolnictwa: weganizm to "szkodliwa ideologia". Lekarzy to nie przekonuje

Czy napoje roślinne mogą zastąpić mleko w diecie dzieci? Czy napoje sojowe mogą powodować przedwczesne dojrzewanie płciowe dziewczynek? Poszukaliśmy odpowiedzi na te pytania, prosząc o pomoc ekspertów.

Krzysztofa Jurgiela zapytaliśmy, jaką ma podstawę do twierdzeń zawartych w pytaniu do KE. Mimo dwukrotnej prośby nie przesłał nam żadnego opracowania naukowego, na którym oparł swoje racje. W odpowiedzi dla Konkret24 zapewnia jednak, że jest w posiadaniu takich opracowań. "Naukowcy, m.in. dwaj nobliści, instytuty naukowe na  całym świecie, mówią wyraźnie o tym, że dzieciom do 3 roku życia nie można podawać żadnych napojów sojowych. To są fakty wielokrotnie potwierdzone naukowo" - pisze. Przekonuje, że w soi nie ma takiego składu aminokwasów egzogennych, który potrzebny jest do rozwoju mózgu dziecka. "Te aminokwasy są wyłącznie w białku zwierzęcym" - pisze. Tu wspomina o "normach ilościowych fitoestrogenów, dopuszczalnych w zależności od wieku podania napoju sojowego, kontynentu i płci".

Eksperci: nie ma dowodów na negatywny wpływ fitoestrogenów na rozwój płciowy dzieci w wieku szkolnym

Przyjrzyjmy się najpierw twierdzeniom europosła o fitoestrogenach. "Nie ma danych, które sugerują negatywny wpływ spożywania produktów sojowych na rozwój płciowy dzieci w wieku szkolnym, zarówno dziewczynek i chłopców" - pisze w analizie dla Konkret24 dr Małgorzata Desmond, dietetyk i specjalista medycyny żywienia. Natomiast dr hab. Małgorzata Ziarno, profesor Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego z Instytutu Nauk o Żywności, podkreśla, że ze względu na podobieństwa w budowie chemicznej fitoestrogeny wiążą się z receptorami estrogenowymi ludzkiego organizmu, ale nie wykazują tak silnej aktywności jak hormony człowieka: estrogeny. W odpowiedzi na pytanie o normy ilościowe fitoestrogenów prof. Ziarno podkreśla, że nie ma takich wytycznych w odniesieniu do diety człowieka, a jedyne limity ilościowe określone unijnym prawem dotyczą zawartości fitoestrogenów w paszach dla zwierząt doświadczalnych.

W 2021 roku na łamach internetowego czasopisma naukowego "Plos One" opublikowano przegląd badań naukowych dotyczących wpływu diety niemowląt opartej o soję na proces dojrzewania - wraz z analizą statystyczną. Autorzy konkludują, że nie ma statystycznej różnicy, jeśli chodzi o przedwczesne dojrzewanie między grupą dzieci, które spożywały soję a grupą kontrolną. Nie stwierdzono również różnicy między czasem wystąpienia u dziewcząt pierwszej miesiączki. W jednym badaniu stwierdzono marginalnie wcześniejsze wystąpienie menstruacji, ale mieszczące się w normie. "Nie znaleźliśmy żadnego związku między dietą dla niemowląt na bazie soi a początkiem dojrzewania u chłopców lub dziewcząt" - podsumowują autorzy analizy.

Do podobnych wniosków doszli autorzy artykułu przeglądowego o wpływie spożycia soi na zdrowie dzieci i nastolatków opublikowanego w 2017 roku na łamach miesięcznika medycznego "Nutrition Reviews". "Całokształt dostępnych dowodów wskazuje, że żywność sojowa może być zdrowym dodatkiem do diety dzieci" - podsumowali.

Takich jednoznacznych wniosków nie sformułowali autorzy starszego przeglądu badań, z 2012 roku, opublikowanego na łamach czasopisma medycznego "Reproduction". "Fitoestrogeny mają zdolność do trwałego przeprogramowania odpowiedzi tkanek dorosłych po ekspozycji rozwojowej i że te zmienione odpowiedzi tkanek są ważne dla zdrowia reprodukcyjnego" - napisali. Wymienili m.in. pracę z 2011 roku, w której stwierdzono, że grupa dziewczynek, którym podawano produkty sojowe we wczesnym okresie życia (poniżej czterech miesięcy) miała o 25 proc. wyższe ryzyko wystąpienia pierwszej miesiączki - to ta sama praca, o której wspomnieli autorzy omawianego wyżej tekstu z 2021 roku. Autorzy tekstu w "Reproduction" pisali również o badaniach dotyczących poziomu izoflawonów we krwi i w moczu i ryzyka przedwczesnego pokwitania. Badania te miały jednak wykluczające się ustalenia.

15.01.2022. Rzeczniczka WWF o ograniczeniu spożycia mięsa i jego wpływie na środowisko

Mleko krowie czy napoje roślinne

Obie ekspertki, z którymi rozmawialiśmy, mówią o korzystnym wpływie mleka krowiego na zdrowie i rozwój dzieci. Według prof. Małgorzaty Ziarno obecnie uważa się, że zdrowe dzieci w wieku od 12 do 24 miesięcy powinny spożywać pełnotłuste mleko krowie, a należy unikać napojów roślinnych. Wyjątkiem są jednak napoje sojowe. "W ciągu pierwszych 12 miesięcy życia optymalnym pożywieniem powinno być mleko matki (z mieszankami mlekozastępczymi w razie potrzeby). Jednak po odstawieniu od piersi mleko nie powinno być traktowane jako główne lub jedyne źródło energii dla dziecka. Wystarczy zdrowa, zbilansowana dieta" - podkreśla prof. Ziarno w analizie dla Konkret24. Wyjaśnia, że napoje roślinne można włączyć do codziennego stosowania dopiero po odstawieniu dziecka od piersi.

Doktor Małgorzata Desmond zwraca uwagę na stanowisko brytyjskich organizacji pediatrycznych i dietetycznych, w którym podkreślono, że najlepszą alternatywą do karmienia piersią jest mleko zastępcze oparte o mleko krowie i kozie. Nie ma potrzeby stosowania jego sojowych substytutów. Mleka zastępcze oparte o białko sojowe powinny być stosowane tylko w wyjątkowych sytuacjach. Ekspertka, pisząc o pierwszych publikacjach oceniających niektóre parametry rozwoju dzieci spożywających napoje roślinne, powołuje się na kanadyjską pracę z 2017 roku opublikowaną w "The American Journal of Clinical Nutrition". Oceniono w niej wysokość dzieci spożywających mleko krowie oraz napoje roślinne lub mleko kozie. Różnica wzrostu trzylatków, które spożywały trzy filiżanki substytutów mleka krowiego dziennie w porównaniu z dziećmi, które piły trzy filiżanki mleka krowiego, wynosiła 1,54 cm.

Doktor Desmond odsyła również do ustaleń własnego zespołu międzynarodowego. Rezultaty tej pracy opublikowano w 2021 roku w "The American Journal of Clinical Nutrition". W badaniu 187 zdrowych 5- i 10-letnich polskich dzieci wykazano, że dzieci na diecie tradycyjnej były dopasowane do dzieci na diecie wegetariańskiej i wegańskiej pod względem płci, wieku i podobieństwa warunków środowiskowych, w jakich się wychowywały. "W porównaniu do dzieci na diecie tradycyjnej weganie byli niżsi (średnio o 3,15 cm), mieli niższą gęstość kości (o 4 proc.-6 proc.)" - pisze dr Desmond. Jej zdaniem nie można jednoznacznie stwierdzić, że brak nabiału (w tym mleka krowiego) w diecie dzieci będących na diecie wegańskiej był powodem stwierdzonych różnic, ale jest to prawdopodobne. "Tym bardziej, że wegetarianie (spożywający nabiał, w tym mleko krowie) nie różnili się istotnie pod tym kątem od dzieci jedzących tradycyjnie" - podkreśla ekspertka.

"W odróżnieniu od zawartości wapnia w mleku, który to składnik można w procesie fortyfikacji uzupełnić w roślinnych substytutach mleka stosunkowo łatwo, jakości białka mleka pod kątem jego wpływu na proces wzrastania i rozwoju kości nie da się już tak łatwo zastąpić" - podsumowuje Desmond. Nie wyklucza, że stosowanie napoju sojowego o podobnym profilu aminokwasów nie wpłynęłoby negatywnie na procesy wzrastania dzieci, ale na podtrzymanie tej tezy nie ma jednoznacznych danych.

Mleko mleku nierówne

Profesor Małgorzata Ziarno zauważa, że w środowisku naukowym są różne opinie co do uwzględniania mleka i napojów roślinnych w diecie. Wspomina o alergiach pokarmowych - zarówno na białka mleka, jak i soi. "Obecna powszechność alergii pokarmowych i wynikających z tego różnych diet eliminacyjnych wymusza, aby konsumenci mieli łatwy dostęp do licznych zamienników produktów żywnościowych" - stwierdza prof. Ziarno. Wspomina o porównaniu żywieniowych i fizykochemicznych właściwości 17 komercyjnych roślinnych substytutów mleka opublikowanym w 2017 roku w czasopiśmie "Plant Foods for Human Nutrition". "Badanie ujawniło, że większości tego rodzaju produktów niestety brakuje właściwej wartości odżywczej" - pisze prof. Ziarno. Zaznacza, że ogólnie dobre wyniki, porównywalne do wyników uzyskanych dla mleka krowiego, odnotowano dla napojów na bazie soi. Do podobnych wniosków doszli autorzy dwóch innych analiz (1, 2). "Napoje sojowe są produktami dorównującymi mleku pod względem zawartości białka" - podkreśla prof. Ziarno.

Również doktor Małgorzata Desmond zwraca uwagę na różnice wartości odżywczych różnych napojów roślinnych - najwyższej jakości białka występują w napojach sojowych. Zwraca uwagę, że kompozycja aminokwasowa białka sojowego, jak również jego biodostępność, "jest bliska ideałowi". "Za ideał uważa się wskaźnik = 1, który oznacza, że po strawieniu białka dostarcza ono na jednostkę białka 100 proc. lub więcej niezbędnych aminokwasów" - pisze dr Desmond. Ponadto przypomina, że występuje duża różnica w składzie napojów fortyfikowanych wapniem a napojów niefortyfikowanych wapniem. Właśnie wapń jest jednym z najważniejszych składników odżywczych w mleku krowim. "Fortyfikowane napoje roślinne zawierają zazwyczaj tyle samo wapnia, co mleko krowie. Natomiast różnią się w zakresie jakości białka. A ta różnica dla rosnących dzieci jest bardzo istotna" - podkreśla dr Desmond.

Europoseł Krzysztof Jurgiel ma zatem wiele racji, zwracając uwagę na rolę mleka w żywieniu dzieci - pomija jednak obszerną literaturę dowodzącą wartości napojów sojowych w żywieniu. Co więcej, dostępne dane nie potwierdzają jego tezy o negatywnym wpływie fitoestrogenów na rozwój płciowy dzieci w wieku szkolnym.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski, Gabriela Sieczkowska
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Leszek Szymański/PAP

Pozostałe

"Kolejny przykład szkodliwości 5G"? To nie jest grafen ze szczepionek

Tysiące odtworzeń w mediach społecznościowych ma wideo, na którym rzekomo widać, co się dzieje w organizmie człowieka po przyjęciu szczepionki na COVID-19: że na znajdujący się w niej grafen działają fale 5G. Tylko że nagranie nie pokazuje ani cząsteczek grafenu, ani działania 5G, a samej obecności grafenu w szczepionkach do dziś nie udowodniono.

"Cud poczęcia"? To zdjęcie nie przedstawia prawdy

"Cudne zdjęcie", "najpiękniejsze co może być w życiu" - komentują internauci fotografię brzucha ciężarnej kobiety, na którym zarysowuje się stopa płodu. Gdyby to była prawda, oznaczałoby to zagrożenie zdrowia płodu i matki - ale zdjęcie nie jest autentyczne.