"Kary za korzystanie z własnej studni"? Ministerstwo: "trwa analiza problemu"

Źródło:
Konkret24
Polska ma problem z suszą. Słynne rozlewiska zaczynają przypominać step
Polska ma problem z suszą. Słynne rozlewiska zaczynają przypominać step Paweł Szot/Fakty TVN
wideo 2/4
Polska ma problem z suszą. Słynne rozlewiska zaczynają przypominać step Paweł Szot/Fakty TVN

W sieci od lipca rozchodzi się przekaz, jakoby rolnicy byli karani "za korzystanie z własnej studni" - co wielu internautów rozumie jako sytuację nową, wymuszoną kolejnymi restrykcjami Unii Europejskiej. To manipulacja, choć kary rzeczywiście są - lecz za coś innego i nie od dzisiaj. Natomiast resort infrastruktury analizuje inny problem.

Temat kar za pobór wody z własnej studni nabrał rozgłosu po tym, gdy 21 lipca zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych - na wniosek Podlaskiej Izby Rolniczej - napisał do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka "w sprawie narastającego problemu związanego z interpretacją i egzekwowaniem limitu poboru wody w gospodarstwach rolnych, szczególnie tych prowadzących produkcję zwierzęcą". Informowały o tym fachowe serwisy, np. na stronie topagrar.pl tekst o tym z 24 lipca ukazał się pod tytułem: "Limit poboru wody dla gospodarstw hodowlanych. Rolnicy chcą zmian, a nie surowych kar!".

Polityk Konfederacji: "urzędnik decyduje, ile może wypić krowa"

Niedługo potem Paweł Usiądek z Konfederacji alarmował na platformie X: "Kary za korzystanie z własnej studni!? Rolnicy mają dość!" - pisał 2 sierpnia (pisownia wszystkich postów oryginalna). W obszernym komentarzu opisał sprawę tak: "Wystarczy, że gospodarstwo przekroczy 5 m³ dziennego poboru wody (średniorocznie), by rolnik narażał się na kary. W praktyce oznacza to, że państwo penalizuje pojenie bydła i codzienne prace w gospodarstwie w oparciu o własną studnię". Dodał, że "na ten absurd zwróciła uwagę Krajowa Rada Izb Rolniczych, domagając się zmian od ministra infrastruktury". 

Post polityka Konfederacji rozpowszechniał m.in. Ruch Narodowyx.com

"5 m³ wody wydawać się może dużą ilością, ale co najwyżej do codziennego życia przeciętnej rodziny. Zwierzęta mają o wiele większe zapotrzebowanie" - zauważał Usiądek. Podał przykłady: zapotrzebowanie krowy mlecznej to od 70 do 140 litrów dziennie, jałówki - od 30 do 50 litrów, a karmiącej lochy około 30 litrów. Polityk Konfederacjij cytował branżowy portal AgroNews: "Rolnicy podkreślają, że brak jasnych norm zużycia wody na dużą jednostkę przeliczeniową (DJP) prowadzi do chaosu interpretacyjnego. Kontrolerzy mogą różnie oceniać te same przypadki. Rolnik nie wie, czy korzysta z wody legalnie, czy już łamie przepisy". I kpił: "Urzędnik decyduje, ile może wypić jego krowa".

Post Usiądka wyświetlono niemal 100 tys. razy. Opublikowano go także na profilu Ruchu Narodowego. Podobny wpis polityk Konfederacji opublikował też na Facebooku - miał ponad 110 udostępnień, zebrał prawie 340 reakcji.

Internauci: "rolnictwo polskie eurokomuchy chcą zlikwidować" vs. "przejaw manipulacji"

Wielu internautów komentowało z oburzeniem posty Usiądka, bo zrozumieli, że to jakiś nowy przepis, nowy problem i że stoi za tym Unia Europejska. "Bo rolnictwo polskie eurokomuchy chcą zlikwidować"; "Przykre co napiszę, ale wielu rolników, dało się przekupić UE, nie wiedząc, że oni to wykorzystają i będą niszczyć polskie rolnictwo"; "A wystarczy wyjść z Unii, tworzyć własne przepisy na potrzeby kraju"; "I o to chodzi eurokratom. Niszczyć"; "Polexit" - nawoływali.

Inni pisali: "Woda jest za darmo i nie jest niczyją własnością"; "To jest nienormalne zawsze korzystało się, że studni"; "Totalitaryzm i tyle"; "Kto i kiedy wprowadził takie przepisy?".

Odezwali się też zwolennicy obowiązujących limitów: "Chyba dobrze, że rolnik nie zabiera wody całej wsi, nie?"; "Wody gruntowe są własnością wszystkich. To tak jakbyś wziął jakiś mega koncentrator tlenu i ściągał go z 'darmowego' powietrza w okolicy, a wszyscy wokoło się podusili z braku tlenu. Ten rolnik poi tysiące krów i drenuje zasoby należące do wszystkich. Po to są limity".

Jeszcze inni zauważali: "Panie Pawle, a dlaczego ja w Mieście muszę płacić za wodę, za dobro Narodowe. Skoro ja to i Rolnik też... W końcu mamy równość..."; "Skoro ktoś używa wody do zarobkowania, to powinien płacić"; "Człowieku, to jest 5000 litrów dziennie! Jeśli ktoś prowadzi działalność zarobkową, bo przecież gdyby na własne potrzeby hodował, to by tyle wody nie potrzebował, to niech płaci. Rolnicze święte krowy, 5000 litrów dziennie to mało. Absurd. W dodatku to obowiązuje od 2018…".

Niektórzy wprost zarzucali politykowi manipulację: "Dlaczego ty chłopie po raz któryś z kolei manipulujesz i podajesz półprawdę?"; "Nie, nie za korzystanie z własnej studni tylko za ponadprzeciętne korzystanie ze wspólnych wód gruntowych. A teraz powiedz mi, Mój Drogi, Twój post to przejaw ignorancji czy manipulacji?"; "Kolejna onuca wprowadza w błąd ludzi".

Jak więc widać, zarówno pismo Krajowej Rady Izb Rolniczych, jak i wypowiedź polityka Konfederacji wywołał ogromne zainteresowanie - wszak problem braku wody dotyczy nas coraz bardziej. Wyjaśniamy, o co chodzi z limitami jej zużycia i jaki problem naprawdę mają rolnicy.

Studnia własna, ale woda Skarbu Państwa

Czy właściciel ziemi, na której jest studnia, jest również właścicielem znajdującej się w niej wody? Nie. Otóż zgodnie z Prawem wodnym wody podziemne stanowią własność Skarbu Państwa. Mówi o tym art. 211. ust. 2:

Wody morza terytorialnego, morskie wody wewnętrzne, śródlądowe wody płynące oraz wody podziemne stanowią własność Skarbu Państwa.

W imieniu Skarbu Państwa dobrami tymi zarządza Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Nalicza i pobiera opłaty za usługi wodne, wydaje decyzje administracyjne (zgody wodnoprawne). Wody Polskie są pod nadzorem ministra właściwego do spraw gospodarki wodnej - obecnie jest to minister infrastruktury.

Masz prawo korzystać, ale w granicach limitu

Skoro woda w studni właściciela gruntu nie należy do niego, co właściwie może z nią zrobić? Przysługuje prawo do zwykłego korzystania z wód podziemnych w jego gruncie. Zgodnie z art. 33. ust 1. Prawa wodnego zwykłe korzystanie z wód obejmuje "pobór wód podziemnych lub wód powierzchniowych w ilości średniorocznie nieprzekraczającej 5 metrów sześciennych na dobę" - czyli nie więcej niż pięć tysięcy litrów na dobę.

"Powszechne korzystanie z wód służy do zaspokajania potrzeb osobistych, gospodarstwa domowego lub rolnego, bez stosowania specjalnych urządzeń technicznych, a także do wypoczynku, uprawiania turystyki, sportów wodnych oraz, na zasadach określonych w przepisach odrębnych, amatorskiego połowu ryb" - czytamy w art. 33. ust 2. ustawy. Pięć tysięcy litrów dziennie to całkiem duży limit dla zwykłego gospodarstwa domowego. To jakby każdego dnia brać około 38 kąpieli (jeśli pojemność wanny to 130 litrów) albo 417 razy spłukać toaletę (jeśli pojemność spłuczki to 12 litrów).

Każde inne wykorzystanie wód gruntowych wymaga tak zwanego pozwolenia wodnoprawnego. O tym w dalszej części artykułu.

Ustawa z czasów Zjednoczonej Prawicy. Wykonanie prawa UE

Samowolne przekroczenie limitu zwykłego korzystania grozi karą administracyjną. Zgodnie z ustawą (art. 472aa ust 3. pkt. 1) podstawę ustalenia wysokości kary stanowi 500 procent opłaty zmiennej za pobór wód podziemnych lub wód powierzchniowych. W lipcu tego roku rzeczniczka Wód Polskich Karolina Gaweł przekazała redakcji topagrar.pl, że kara jest "naliczana w pierwszej kolejności jako koszt rzeczywistego zużycia wody, powiększony o karę w wysokości 500 proc. opłaty zmiennej za pobór".

Od kiedy obowiązuje taki limit i kara za jego przekroczenie? Od początku 2018 roku - wtedy w życie weszła ustawa Prawo wodne z 20 lipca 2017 roku. Był to rządowy projekt ustawy, mający na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej. Rząd Zjednoczonej Prawicy złożył go w Sejmie 26 kwietnia 2017 roku. Projekt przyjęto w trzecim czytaniu głosami 229 posłów Prawa i Sprawiedliwości, trzech posłów z koła Wolni i Solidarni (WiS) oraz niezrzeszonego Jana Klawitera.

Ustawy nie poparł żaden z posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego - 13 z nich głosowało przeciw, a posłanka Andżelika Możdżanowska wstrzymała się od głosu. 2 sierpnia 2017 roku ustawę podpisał prezydent Andrzej Duda.

Dokumenty, oczekiwanie na pozwolenie i apel o zmiany

Jednak limity i kary za ich przekroczenie nie oznaczają, że polscy rolnicy nie mogą w ogóle korzystać z większej ilości wody potrzebnej w gospodarstwie. Tylko jeśli ktoś pobiera wodę ponad limit 5 metrów sześciennych do nawadniania gruntów lub upraw, a także na potrzeby działalności rolniczej, musi uzyskać pozwolenie wodnoprawne - informują Wody Polskie.

Uzyskanie takiego pozwolenia wymaga nie tylko złożenia odpowiedniego wniosku, ale też przedstawienia szeregu załączników, m.in. decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, oceny wodnoprawnej, dokumentacji hydrologicznej czy zgody właściciela urządzeń kanalizacyjnych. Po złożeniu dokumentów lokalna jednostka Wód Polskich zawiadamia o wszczęciu postępowania. Pozwolenie jest wydawane "na podstawie operatu wodnoprawnego oraz zgromadzonych w toku postępowania dowodów, dokumentów i informacji".

Wody Polskie informują, że standardowy czas rozpatrywania wniosku o wydanie pozwolenia wodnoprawnego to jeden miesiąc, w szczególnych przypadkach dwa miesiące. Jednocześnie zaznaczają, że "w praktyce, termin ten może być dłuższy". Dlaczego? Nie wlicza się do niego terminów przewidzianych na uzyskanie uzgodnień i opinii ani też okresów zawieszenia postępowania. "Ponadto, wydanie pozwolenia może się opóźnić z innych przyczyn, np. zaniedbań wnioskodawcy, czy też przyczyn niezależnych od Wód Polskich, np. konieczności uzupełnienia przez ciebie dokumentacji" - zastrzegają Wody Polskie.

Jak długi może trwać taki proces, pokazuje historia rolnika, którą na początku lipca opisał dziennik "Super Express". Pan Zdzisław z Choszczewa (województwo podlaskie) od lat hoduje świnie. W 2022 roku Inspektorat Środowiska stwierdził, że pan Zdzisław używa 45 metrów sześciennych wody na dobę. Mężczyzna twierdzi, że jego zużycie jest mniejsze - od 15 do 18 metrów sześciennych. Nawet przy takiej wersji to trzykrotnie więcej niż limit zwykłego użycia. Na pana Zdzisława nałożono karę ponad 100 tys. zł. Jak opowiadał, od razu wystąpił o pozwolenie wodnoprawne, lecz dotychczas go nie otrzymał - procedura trwa już ponad dwa lata.

Na sprawę zwraca uwagę Krajowa Rada Izb Rolniczych (KRIR). To krajowa reprezentacja wszystkich wojewódzkich izb rolniczych w Polsce, która razem z izbami tworzy samorząd rolniczy. We wspomnianym na początku tekstu piśmie z 21 lipca 2025 roku do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka KRIR stwierdza, że obowiązujący limit 5 metrów sześciennych na dobę "jest w obecnych realiach produkcji rolniczej niewystarczający i nieadekwatny do rzeczywistych potrzeb gospodarstw". Rada przedstawia trzy postulaty zmian w legislacji i administracji, które mają poprawić sytuację:

  • wprowadzenie jednolitej, przejrzystej interpretacji w sprawie norm zużycia wody w przeliczeniu na dużą jednostkę przeliczeniową DJP, zgodnych z rzeczywistymi potrzebami produkcji rolniczej,
  • zwiększenie dopuszczalnego limitu poboru wody powyżej 5 metrów sześciennych na dobę (średniorocznie) w ramach zwykłego korzystania z wód dla gospodarstw rolnych, w szczególności hodowlanych,
  • uproszczenie procedur administracyjnych i ograniczenie nadmiernych wymogów dokumentacyjnych, tak aby rolnicy mogli legalnie korzystać z zasobów wodnych niezbędnych do prowadzenia działalności, bez ryzyka dotkliwych kar i zbędnej biurokracji.
Krajowa Rada Izb Rolniczych w piśmie do ministra przedstawiła trzy postulaty zmian w legislacji

Resort infrastruktury: "trwa analiza problemu"

Konkret 24 zapytał Ministerstwo Infrastruktury, czy prowadzi pracę nad zmianami prawa w tym zakresie. 14 sierpnia Paulina Pierzchała, zastępca dyrektora Biura Komunikacji Ministerstwa Infrastruktury, odpisała nam, że "trwa analiza problemu zgłoszonego w piśmie" KRiR. "Po jej zakończeniu udzielimy wyjaśnień Krajowej Radzie Izb Rolniczych" - informuje.

Przypomina, że pismo KRiR dotyczy zwykłego korzystania z wód, a nie dotyczy to sytuacji, gdy woda jest wykorzystywana do działalności rolniczej lub gospodarczej. "W takich przypadkach, ponieważ chodzi o działalność przynoszącą przychód, każdy podmiot obowiązany jest do ponoszenia opłat za usługi wodne" - zauważa. "Opłaty za pobór wody na cele rolnicze są obecnie ustanowione na niskim poziomie i wynoszą około 5 groszy za m3 wody" - dodaje.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

"To jest chore, co w tej UE wymyślają"; "Unia robi z naszych domów sortownię śmieci" - internauci z oburzeniem reagują na doniesienia o kolejnym unijnym nakazie. Bo według przekazu Konfederacji i jej działaczy Unia Europejska miałaby wprowadzić obowiązek posiadania aż 11 koszy na śmieci. W tej narracji jednak tylko liczba jest prawdziwa.

UE wprowadza aż 11 pojemników na odpady? Wyjaśniamy "śmieciowy absurd"

UE wprowadza aż 11 pojemników na odpady? Wyjaśniamy "śmieciowy absurd"

Źródło:
Konkret24

"Jak nastrój w beczce?" - zakpił z ministra rolnictwa europoseł Waldemar Buda, publikując wpis o transporcie wołowiny z Argentyny do Europy. Tym postem ściągnął tylko na siebie krytykę internautów, bo opublikował fotografię AI jako rzekomo prawdziwą.

Europoseł Buda pokazuje "pierwsze transporty wołowiny z Argentyny". A to fejk

Europoseł Buda pokazuje "pierwsze transporty wołowiny z Argentyny". A to fejk

Źródło:
Konkret24

"Skandal", "tragedia", "to zdrada" - tak internauci komentują doniesienia o rzekomym uprzywilejowaniu cudzoziemców w zatrudnianiu ich do personelu medycznego. Nad takim rozwiązaniem ma niby pracować rząd. Prawda jest inna.

Cudzoziemcy z "pierwszeństwem zatrudnienia w ochronie zdrowia"? Nad czym pracuje resort

Cudzoziemcy z "pierwszeństwem zatrudnienia w ochronie zdrowia"? Nad czym pracuje resort

Źródło:
Konkret24

Za możliwość spaceru wydmami i lasami i kontaktu z naturą w Holandii rzekomo trzeba zapłacić. To przekaz, który towarzyszy krążącemu w mediach społecznościowych zdjęciu. A jak jest naprawdę? Wyjaśniamy.

"Chcesz spaceru po wydmach lub lasach, masz obowiązek kupić bilet". Co tu jest nie tak

"Chcesz spaceru po wydmach lub lasach, masz obowiązek kupić bilet". Co tu jest nie tak

Źródło:
Konkret24

Doniesienia o rasistowskim filmie uderzającym w Baracka Obamę i jego żonę Michelle, który Donald Trump opublikował na platformie Truth Social, wywołały falę oburzenia, jak również niedowierzania. Jednak ten wpis prezydenta USA jest prawdziwy.

Trump naprawdę pokazał film z rasistowskim wizerunkiem Obamów

Trump naprawdę pokazał film z rasistowskim wizerunkiem Obamów

Źródło:
Konkret24

Mrozy w Polsce stały się dla przeciwników odnawialnych źródeł energii pożywką do szerzenia dezinformacji. Przekonują oni, że jeżeli Polska zrezygnuje z zasilania węglem i gazem, zaczniemy "zamarzać we własnych domach". Jako dowód rozpowszechniane są wykresy przedstawiające znikomy udział odnawialnych źródeł w obecnym miksie energetycznym. Przestrzegamy przed tą manipulacją.

Polacy "zamarzaliby teraz" gdyby nie węgiel i gaz? Uwaga na te wykresy

Polacy "zamarzaliby teraz" gdyby nie węgiel i gaz? Uwaga na te wykresy

Źródło:
Konkret24

W kampanii prezydenckiej Karol Nawrocki złożył kilkadziesiąt obietnic wyborczych, lecz głównym programem był Plan 21. Po pół roku prezydentury widać, że jego realizacja nie przebiega tak, jak Nawrocki zapowiadał. Ani jeden punkt nie został spełniony. Przedstawiamy, co w ramach tych 21 punktów prezydent zrobił i dlaczego ich spełnienie od początku było mało realne, biorąc pod uwagę kompetencje Prezydenta RP.

Półrocze prezydentury. Ile z Planu 21 Karol Nawrocki zrealizował

Półrocze prezydentury. Ile z Planu 21 Karol Nawrocki zrealizował

Źródło:
TVN24+

Do płaczu i załamania starszego nauczyciela mieli doprowadzić francuscy nastolatkowie. Sugeruje to nagranie, które krąży w sieci. Ten i podobne materiały mają grać na emocjach.

"Pan Morel zaczyna płakać", czyli "zapłata" dla francuskiego nauczyciela?

"Pan Morel zaczyna płakać", czyli "zapłata" dla francuskiego nauczyciela?

Źródło:
Konkret24

Politycy prawicy właśnie ogłosili, że teoria spiskowa "wielkiej podmiany" mówiąca o zastępowaniu Europejczyków imigrantami przestała być spiskowa - stała się faktem. Ten "plan europejskich elit" miała potwierdzić hiszpańska polityczka Irene Montero. Europosłanka, drwiąc z prawicy, pewnie nie sądziła, że zostanie przez polskich polityków odebrana dosłownie.

Konfederacja straszy "wielką podmianą populacji". Drwinę wzięli na serio

Konfederacja straszy "wielką podmianą populacji". Drwinę wzięli na serio

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje nagranie, którego autor pokazuje, jak rzekomo po wprowadzeniu systemu KSeF "można zniszczyć firmy". Akcja z zakupem prezerwatyw i wystawieniem faktury za nie na Kancelarię Prezesa Rady Ministrów jest gorąco komentowana - ale nie radzimy naśladować. Bo autor filmu manipuluje.

Chciał wyśmiać KSeF. "Prezerwatywy poproszę, fakturę na pana premiera". Czy tak można?

Chciał wyśmiać KSeF. "Prezerwatywy poproszę, fakturę na pana premiera". Czy tak można?

Źródło:
Konkret24

Negacjoniści Holokaustu często przywołują wizytę Międzynarodowego Czerwonego Krzyża jako dowód, że obóz Auschwitz nie miał charakteru ludobójczego. Twierdzą, że brak zastrzeżeń ze strony tej organizacji wobec obozu miał świadczyć o braku komór gazowych oraz innych zbrodniczych działań.

FAŁSZ: Międzynarodowy Czerwony Krzyż nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń po wizycie w obozie

FAŁSZ: Międzynarodowy Czerwony Krzyż nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń po wizycie w obozie

Źródło:
www.auschwitz.org

To między innymi dzięki Jeffreyowi Epsteinowi obecny burmistrz Nowego Jorku zrobił karierę polityczną. Tak twierdzą internauci, którzy publikują fotografię, na której obok nieżyjącego przestępcy seksualnego są jeszcze między innymi Bill Gates i Bill Clinton. To zdjęcie niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.

"Tak działa system". Co łączy Jeffreya Epsteina i burmistrza Nowego Jorku

"Tak działa system". Co łączy Jeffreya Epsteina i burmistrza Nowego Jorku

Źródło:
Konkret24

Niedługo mija pół roku, odkąd Karol Nawrocki sprawuje urząd prezydenta RP. W tym krótkim okresie zawetował już 23 ustawy. Porównując go do poprzedników, niektórzy politycy podkreślali i podkreślają, że Nawrocki pobił rekord, jeśli chodzi o liczbę wet. Czy słusznie? Jak sprawdziliśmy, pewien rekord obecny prezydent rzeczywiście ma na swoim koncie.

Nawrocki zawetował "rekordową liczbę ustaw"? Policzyliśmy

Nawrocki zawetował "rekordową liczbę ustaw"? Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

Teraz Iran, wcześniej Nepal, Afganistan, Uganda... Gdy w jakimś kraju "wyłączono internet", co tak naprawdę zrobiono? Czy władze mają jakiś tajemniczy przycisk, odłączający całe państwo od sieci? Jak się okazuje, nie jest to takie proste i nie w każdym kraju możliwe do przeprowadzenia.

"Wyłączyli internet w kraju". Jak się to robi? 

"Wyłączyli internet w kraju". Jak się to robi? 

Źródło:
TVN24+

Prezydent Francji stwierdził, że nie boi się ani Donalda Trumpa, ani Władimira Putina, a jego kraj jest gotowy na wojnę. Liczy przy tym na pomoc państw afrykańskich, "które stanęłyby po stronie Francji w razie wojny". Nagranie, w którym rzekomo to wszystko powiedział, krąży w sieci. A co naprawdę powiedział Emmanuel Macron?

"Kraje afrykańskie staną po stronie Francji w razie wojny". Czy to powiedział Macron?

"Kraje afrykańskie staną po stronie Francji w razie wojny". Czy to powiedział Macron?

Źródło:
Konkret24

Facebooka zalała fala "ogłoszeń matrymonialnych" rzekomych Ukrainek. Są pokazywane jako kobiety atrakcyjne, ale roszczeniowe. I choć te osoby nie istnieją, ich "wpisy" generują krytykę polskich internautów, a także hejt. Bo o to właśnie chodzi w tej wyjątkowo oburzającej antyukraińskiej akcji.

Są piękne, nieprawdziwe i wyrządzają zło. Siatka fałszywych kont uderza w Ukrainki

Są piękne, nieprawdziwe i wyrządzają zło. Siatka fałszywych kont uderza w Ukrainki

Źródło:
Konkret24

W Wielkiej Brytanii atakami z użyciem noży zagrożeni są szczególnie ludzie młodzi. Z drugiej strony, właśnie oni stanowią sporą grupę sprawców. To zjawisko określa się już jako model strachu i mody. Między innymi by temu przeciwdziałać, na ulicach brytyjskich miast ustawiane są pojemniki na noże. Czy spełniają swoją funkcję?

Mówisz "kończę z tym" i wrzucasz tu nóż. Pojemniki, które "ratują życie"

Mówisz "kończę z tym" i wrzucasz tu nóż. Pojemniki, które "ratują życie"

Źródło:
TVN24+

Podczas gdy Stany Zjednoczone nękają śnieżyce i mrozy, w mediach społecznościowych krążą nagrania mające pokazywać, jak niebezpieczne są tam teraz "wybuchające drzewa". Meteorolodzy i lokalne władze rzeczywiście ostrzegały mieszkańców niektórych stanów przed takim zjawiskiem - a twórcy fake newsów wykorzystali sytuację.

Silny mróz i "wybuchające drzewa". Ale aż tak?

Silny mróz i "wybuchające drzewa". Ale aż tak?

Źródło:
Konkret24

Czy to będzie zgodne z konstytucją? Czy takie zmiany można wprowadzić rozporządzeniem? - to dwa z wielu pytań, które pojawiają się w związku z planowaną zmianą treści aktów małżeństwa. Minister cyfryzacji wyjaśnia powód, przedstawiciel prezydenta krytykuje, a my sprawdzamy, czy i jak takie zmiany można zgodnie z prawem wprowadzić.

"Małżonek pierwszy, małżonek drugi". Czy im tak wolno zmienić?

"Małżonek pierwszy, małżonek drugi". Czy im tak wolno zmienić?

Źródło:
Konkret24

Głównym polem aktywności współczesnych negacjonistów Holokaustu są media społecznościowe - przestrzega na swojej stronie Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau. Zainicjowało walkę z tą formą kłamstwa, uruchamiając akcję "Powstrzymaj negacjonizm". Lecz negowanie historii obozu trwa nie tylko w internecie - robią to na przykład politycy. Konkret24 przyłącza się do akcji: na tej stronie udostępniamy weryfikacje, które opublikowało muzeum. Będziemy odkłamywać kolejne fałszywe tezy negacjonistów.

Walczymy z kłamstwami o Auschwitz. Konkret24 wspiera akcję muzeum

Walczymy z kłamstwami o Auschwitz. Konkret24 wspiera akcję muzeum

Źródło:
tvn24.pl

Internet zalewają filmy pokazujące gniew i wściekłość Amerykanów na funkcjonariuszy ICE. Na nagraniach widać, jak "zwykli" obywatele konfrontują się z agentami: biją ich, zrywają im maski. Poprzednio próbowano agentów ICE ośmieszać, teraz emocje są inne. Nagrania nie pokazują rzeczywistości, ale oczekiwania obywateli - owszem.

Krzyczą, biją, zrywają maski. Amerykanie "konfrontują się z ICE" w sieci

Krzyczą, biją, zrywają maski. Amerykanie "konfrontują się z ICE" w sieci

Źródło:
Konkret24

Przygotowywany przez Ambasadę Ukrainy w Polsce dokument niektórzy politycy prawicy nazywają "instrukcją donoszenia na Polaków". Taka narracja szybko zaczęła krążyć w mediach społecznościowych i niektórych serwisach internetowych. Ambasador Ukrainy i współautor poradnika odpierają zarzuty. Wyjaśniamy.

"Instrukcja donoszenia na Polaków"? Co powstaje w Ambasadzie Ukrainy

"Instrukcja donoszenia na Polaków"? Co powstaje w Ambasadzie Ukrainy

Źródło:
Konkret24

Nie ma na niej oscypka, sera korycińskiego, obwarzanka krakowskiego czy kiełbasy lisieckiej. Lista nazw polskich produktów, które mają być chronione przed podróbkami na rynkach krajów Mecosur, jest wyjątkowo krótka, za to wysokoprocentowa. Lecz co ciekawe, nie powstała teraz, a zdumienie niektórych polityków prawicy wydaje się spóźnione.

Tylko dwie polskie wódki wśród produktów chronionych w Mercosur. Dlaczego?

Tylko dwie polskie wódki wśród produktów chronionych w Mercosur. Dlaczego?

Źródło:
TVN24+

Wypowiedź szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego wywołała falę krytyki ze strony ekspertów od obronności i uzbrojenia. Sławomir Cenckiewicz jest zaniepokojony, że ze środków SAFE "nie możemy kupować sprzętu amerykańskiego czy koreańskiego". Lecz założenia unijnego programu są powszechnie znane. Również ich cel, który jest inny, niż chciałby szef BBN.

Szef BBN "nie wie, o czym mówi"? Gdzie możemy kupić sprzęt wojskowy w ramach SAFE

Szef BBN "nie wie, o czym mówi"? Gdzie możemy kupić sprzęt wojskowy w ramach SAFE

Źródło:
Konkret24

"Ekonomia wojenna" - tak prorosyjskie konta nazywają rzekomy proceder sprzedawania agregatów prądotwórczych, które Polacy przekazują Ukraińcom w ramach akcji pomocowej. Tyle że takiego procederu nie ma.

Ukraińcy sprzedają na aukcjach "polskie agregaty"? Nie te, o których myślicie

Ukraińcy sprzedają na aukcjach "polskie agregaty"? Nie te, o których myślicie

Źródło:
Konkret24

Blisko dwa tysiące złotych od 1 marca może otrzymać alkoholik za sam fakt, że jest uzależniony? Tak przekonują internauci, a niektórzy nazywają świadczenie "rentą alkoholową". Nagrania z takim przekazem generują setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych. Na nasilające się w sieci przekłamania reaguje już Zakład Ubezpieczeń Społecznych - a my wyjaśniamy tę manipulację.

"Od marca alkoholik dostanie dwa tysiące złotych od państwa". ZUS reaguje, my wyjaśniamy

"Od marca alkoholik dostanie dwa tysiące złotych od państwa". ZUS reaguje, my wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Oburzenie internautów wywołała informacja, jakoby pracownik krakowskiego lotniska słownie zaatakował i agresywnie się zachowywał wobec grupy podróżujących Żydów. Jednego z nich miał nawet popchnąć. A wszystko za sprawą popularnego nagrania. Lotnisko wyjaśnia, a policja prowadzi czynności sprawdzające.

"Polski pracownik" lotniska atakuje Żydów? Film prawdziwy, historia zmyślona

"Polski pracownik" lotniska atakuje Żydów? Film prawdziwy, historia zmyślona

Źródło:
Konkret24

Garstka ludzi na scenie, a na widowni prawie nikogo - tak według krążącego w sieci nagrania miał wyglądać 34. Finał WOŚP w Szczecinie. A co w rzeczywistości przedstawia ten popularny film?

"Szczecin olał WOŚP"? Dzień ten sam, ale co to za impreza

"Szczecin olał WOŚP"? Dzień ten sam, ale co to za impreza

Źródło:
Konkret24

Wolontariusze jakoby "jak wściekli" naklejali serduszka na szpitalny sprzęt we wrocławskim szpitalu, by "wyglądało ładnie na zdjęciach do materiałów o WOŚP". Salowa, która te naklejki zrywała, rzekomo została zwolniona. W krążącej w sieci relacji tylko dwie kwestie się zgadzają.

"Salowa zwolniona za zrywanie serduszek WOŚP"? Szpital odpowiada

"Salowa zwolniona za zrywanie serduszek WOŚP"? Szpital odpowiada

Źródło:
Konkret24

Jednych denerwuje dominacja flagi Ukrainy, innych zastanawia flaga Włoch, jeszcze inni dziwią się, skąd tylu Niemców w Zachodniopomorskiem. W sieci rozpowszechniane są "mapy mniejszości" dominujących w poszczególnych województwach. Każdy naród oznaczono flagą. Lecz choć dane są dobre, niekiedy flagi przykrywają rzeczywistość.

Włosi na Podkarpaciu, Hindusi w Kielcach, Bułgarzy w Lublinie? Mapa "mniejszości" i nas zaskoczyła

Włosi na Podkarpaciu, Hindusi w Kielcach, Bułgarzy w Lublinie? Mapa "mniejszości" i nas zaskoczyła

Źródło:
TVN24+

"To dziecko potrzebuje egzorcysty", "w więzieniu nauczą kultury i ogłady ten szatański pomiot" - tak reagowali internauci na nagranie, które rzekomo pokazywało moment wydana wyroku i skazania amerykańskiego nastolatka na 100 lat więzienia. Tylko że nagranie, które tak ich oburzyło, nie ma wiele wspólnego ze sprawą.

100 lat więzienia dla nastolatka? Co tu się nie zgadza

100 lat więzienia dla nastolatka? Co tu się nie zgadza

Źródło:
Konkret24

Jedni wierzą, inni kpią, jeszcze inni wykorzystują okazję do krytyki służb ICE - nagrania pokazujące człowieka przebranego za wikinga czy za pieroga uciekającego ulicą przed agentami ICE rozchodzą się szeroko w sieci. Także w polskiej. Filmy wyglądają jak materiały stacji telewizyjnych. No właśnie: wyglądają...

"15 funkcjonariuszy ICE jest tuż za nim". Tego w telewizji nie zobaczysz

"15 funkcjonariuszy ICE jest tuż za nim". Tego w telewizji nie zobaczysz

Źródło:
Konkret24

Falę antyukraińskich komentarzy wywołuje rozpowszechniany w sieci przekaz, jakoby Polska miała płacić reparacje wojenne Ukrainie. To manipulacja, w której do szerzenia fałszywej narracji wykorzystuje się określenie "reparacje". Wyjaśniamy.

Polska "zapłaci Ukrainie reparacje"? Nie o tym zdecydował Parlament Europejski

Polska "zapłaci Ukrainie reparacje"? Nie o tym zdecydował Parlament Europejski

Źródło:
Konkret24

Wylanie gnojowicy pod domem ministra rolnictwa było rzekomo powodem aresztowania protestującego rolnika - przekonują niektórzy politycy i internauci. Doniesienia o "areszcie za gnojówkę" to uproszczenie. Postawione zarzuty dotyczą czegoś innego.

"Areszt za gnojówkę"? Dobrze brzmi, ale było inaczej

"Areszt za gnojówkę"? Dobrze brzmi, ale było inaczej

Źródło:
Konkret24

Rosyjską Kamczatkę sparaliżowały zamiecie śnieżne. W sieci mamy wysyp nagrań i obrazów rzekomo pokazujących sytuację na półwyspie. Oto trzy niebezpieczne trendy w rozpowszechnianiu fake newsów, które właśnie się ujawniają.

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Źródło:
Konkret24