Czy jeden z ogrodów zoologicznych zatrudnił pracownika, którego zadaniem jest podnoszenie leżących na plecach i obserwujących samoloty pingwinów? Tak sugeruje użytkownik Facebooka, a podobna opowieść krąży po świecie od kilkudziesięciu lat. Stała się nawet przyczynkiem do badań naukowych. I choć jest żartem, ciągle wywołuje żywiołowe reakcje internautów. Niektórzy nawet w nią wierzą.

Na Facebooku pojawiła się informacja o nietypowym zajęciu pracownika jednego z ogrodów zoologicznych w Stanach Zjednoczonych. "Pingwiny lubią oglądać samoloty, więc przewracają się na plecy i tak leżą. Leżą i patrzą w niebo, są szczęśliwe. Gorzej, że nie potrafią wstać, więc ZOO stworzyło specjalny etat, by im pomóc" - można przeczytać we wpisie.

Autor opisuje to zajęcie jako niezwykle atrakcyjną pracę: "Gość chodzi i podnosi pingwiny. Budzi się rano i wie, że ma po co żyć, bo są pingwiny, które go potrzebują. Życie bywa piękne. Gdy są w nim pingwiny i samoloty" - stwierdza.

Na historię anonimowego pracownika zoo i jego podopiecznych zareagowało ok. 1,3 tys. osób. Wpis udostępniono z ponad 600 kont na Facebooku.

"Co robisz w życiu? Podnoszę pingwiny XD"

Wielu komentujących potraktowało wpis jako informację o pracy marzeń. Niektórzy, co ma miejsce w przypadku wielu viralowych materiałów (czyli rozchodzących się w internecie niczym wirus, podawanych dalej przez wielu użytkowników), oznaczali we wpisach swoich znajomych.

"Karolina, znalazłam dla nas prace idealną", "Kacper, już wiem co chcę robić w przyszłości", "Co robisz w życiu? Podnoszę pingwiny XD" - pisali internauci.

Większość uczestników dyskusji potraktowało ją jak dobrą zabawę. Niektórzy pisali jednak, że mamy do czynienia z fake newsem.

"To akurat mit, ale uroczy" - napisała jedna z internautek.

"Przestań taka być! Ja chciałam w to wierzyć!" - napisano w odpowiedzi.

W dyskusję włączył się również autor wpisu. "Właśnie, Karo, psujesz zabawę!" - skomentował, tym samym potwierdzając, że on również traktuje wpis w kategoriach żartu.

Ślady prowadzą do Szkocji

Wiele wskazuje, że autor wpisu nie jest autorem zmyślonej historii o pingwinach-amatorach lotnictwa. W sierpniu 2018 r. popularnością na Twitterze cieszyła się historia, którą młoda kobieta relacjonowała jako zasłyszaną w pubie.

Jeden z klientów baru miał przekonywać ją, że pracuje jako "podnoszący pingwiny". "Za każdym razem, gdy samolot przelatuje nad ZOO w Edynburgu, pingwiny nie mogą oderwać od niego oczu, co kończy się upadkiem" - napisała na Twitterze. Pracą jej rozmówcy miało być stawianie na nogi 38 pingwinów, które obserwowały... 2 tys. lotów dziennie.

Wpis polubiło ponad 750 tys. internautów. Blisko 170 tys. podało go dalej.

"To będzie rozczarowujące dla wielu"

Gdy sprawa nabrała rozgłosu, do rewelacji kawalarza ze szkockiego pubu odniosło się na Twitterze zoo w Edynburgu.

"Jesteśmy przekonani, że to będzie rozczarowujące dla wielu, ale takie miejsce pracy nie istnieje" - napisano na profilu ogrodu zoologicznego na Twitterze.

W innym wpisie informację o upadających pingwinach nazwano "popularną plotką". Zapewniono, że pingwiny nie śledzą samolotów, które przelatują nad ich głowami. "Jakiekolwiek niezdarne zachowania pingwinów są niezwiązane z samolotami" - napisano. Autor wpisu na profilu edynburskiego zoo zapewniał również, że pingwiny potrafią same wstawać, jeśli zdarzy im się upaść.

Pokazy lotnicze? Nuda

Cienia nadziei fanom historii o pingwinach nie pozostawia również Mateusz Wac - opiekun ptaków z warszawskiego zoo. U pingwinów przylądkowych, które mieszkają w stołecznym ogrodzie, nigdy nie zaobserwował dziwnych zachowań opisanych w mediach społecznościowych.

- Nigdy nie zdarzyło się, żeby ptak upadł i miał kłopoty ze wstaniem - mówi Mateusz Wac. - Jeśli ptaki się przewracają, to raczej na brzuch, ale nie mają problemów, by się podnieść - dodaje i podkreśla, że pingwiny dysponują dużą siłą skrzydeł.

Opiekun ptaków przywołuje też swoje doświadczenia z pokazów lotniczych. Z ogrodu zoologicznego można było usłyszeć ryk silników i zobaczyć samoloty podczas pokazów organizowanych z okazji Święta Wojska Polskiego. - Ptaki nie reagowały na ryk silników, nie reagowały stresem - mówi Mateusz Wac i podkreśla, że jedyne nerwowe zachowania, które zaobserwował, miały związek z głośnymi okrzykami niektórych odwiedzających.

Echa artykułu z... 1985 r.

Na pierwsze ślady zmyślonej historii o upadających pingwinach można natrafić w źródłach z lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku - informuje fact-checkingowy portal Snopes. Dziennikarze przytaczają fragment artykułu "Audubon Society Magazine" z 1985, który z kolei odwołuje się do relacji jednej z meksykańskich gazet (nie podano jej tytułu).

Według artykułu, niecodzienne zachowania ptaków mieli zaobserwować brytyjscy piloci biorący udział w wojnie o Falklandy-Malwiny w 1982 r. Zauważając zainteresowanie kolonii ptaków samolotami, mieli rzekomo urządzać ptakom specjalne pokazy. Przelatując wzdłuż wybrzeża, obserwowali powolne ruchy głów pingwinów podążających wzrokiem za maszynami. Gdy samolot znajdował się nad głowami ptaków, te - ku uciesze wojskowych - miały przewracać się na plecy.

Snopes przytacza również wariację tej historii, opublikowaną w internecie w 1995 r. Nie powołuje się na konkretne źródło. W wersji z 1995 r. pojawia się postać osoby, której zadaniem jest pomaganie pingwinom, które mają kłopot z powstaniem po oglądaniu pokazów.

Fake obalony przez naukowców

Snopes opisuje również niezwykłą naukową ekspedycję z listopada 2000 r. Grupa naukowców British Antarctic Survey, organizacji zajmującej się badaniem Antarktydy i wysp Antarktyki, postanowiła spędzić miesiąc na pokładzie okrętu HMS Endurance w pobliżu wyspy Południowa Georgia. Sprawa upadających pingwinów była jednym z celów wyprawy.

Naukowcy mieli zebrać materiał wyjaśniający wątpliwości związane ze zwiększonym ruchem lotniczym w rejonie Antarktyki. W artykule czasopisma Polar Record z 1994 r. opisano paniczne reakcje kolonii pingwinów królewskich w rejonie Wysp Księcia Edwarda w reakcji na zbliżający się samolot Lockheed C-130 Hercules. Zdaniem autorów artykułu, panika wśród zwierząt wywołana obserwacją samolotu była prawdopodobną przyczyną śmierci wielu osobników na wyspie Macquarie.

Na początku 2001 r. wyniki badania, za pośrednictwem agencji prasowych, relacjonowały światowe media, m.in. "New York Times", BBC czy "New Scientist". Naukowcy zaobserwowali reakcję grupy ok. tysiąca pingwinów królewskich na przelatujący w ich pobliżu helikopter. Do ptaków zbliżano się na różną odległość i pod różnymi kątami. Według "New Scientist", cytującego agencję Reuters, żaden z obserwowanych pingwinów nie przewrócił się.

"Gdy statek powietrzny się zbliżał, ptaki cichły i przestały się nawoływać, a dorosłe osobniki, które nie znajdowały się w gniazdach, odchodziły od źródła hałasu" - relacjonował Richard Stone, uczestnik ekspedycji.

Naukowcy potwierdzili również m.in. że aktywność statków powietrznych nie wpłynęła na zdolności rozrodcze ptaków.

Autor:  kjab
Źródło:  Konkret24, Snopes; zdj. tytułowe: Shutterstock

Pozostałe

Nie, te zdjęcia nie przedstawiają Pełni Myśliwych

Internauci udostępniający post ze zdjęciami, na których rzekomo widać słońce i księżyc obok siebie, informują, że jest to zjawisko zwane Łowcą Księżyców. Polska nazwa tego zjawiska brzmi Pełnia Myśliwych - ale zdjęcia z facebookowego postu jej nie przedstawiają.

Im więcej ludzi nosi maski, tym szybciej wygasa epidemia? O co chodzi w modelu matematycznym

Model matematyczny stworzony przez chińskich naukowców pokazuje, że częstsze stosowanie skutecznych masek prowadzi do zaniku epidemii COVID-19. Oparty na nim diagram stał się popularny w internecie. Zdaniem eksperta do zawartych w nim liczb należy podchodzić z rezerwą - ale w miarę rozwoju epidemii noszenie masek uzasadnione, bo rośnie ryzyko zakażenia się od osób przechodzących chorobę bezobjawowo. Sprawdziliśmy, dlaczego modele matematyczne są przydatne w prognozowaniu rozwoju epidemii.

Liczba testów na milion mieszkańców – co nam mówi?

Dyskusja o tym, czy w Polsce wykonuje się wystarczająco, czy za mało testów na koronawirusa, nie cichnie. Sporne są także metody przedstawiania danych o testach. Często są niejasne – jak pokazuje przykład z konferencji ministra zdrowia.

Rzetelnie o koronawirusie. Nie daj się nabrać na pseudonaukę

Sensacyjne odkrycia naukowców, przełomowe badania nad koronawirusem? Ostrożnie! Wśród tysięcy publikowanych artykułów o epidemii COVID-19 są teksty nierzetelne i fałszujące rzeczywistość. Podpowiadamy, jak się nie dać nabrać na pseudonaukę.

Drugie życie świątecznego drzewka jest możliwe, ale trzeba wiedzieć, jak o nie dbać

Czy świąteczne drzewko kupione w doniczce może wiosną rosnąć np. w miejskim parku albo w ogrodzie? Tak twierdzą organizatorzy akcji zachęcających do wybierania takich choinek. Jak zauważają internauci, nie każde takie drzewko ma jednak szanse na to, by się przyjąć w gruncie. Żeby choinkę posadzić ponownie, trzeba o nią odpowiednio zadbać. Eksperci podpowiadają jak.

Smog w Polsce to "kompletna bzdura"? Popularna mapa niczego nie dowodzi

Kilka tysięcy osób polubiło i udostępniło artykuł o "mapie smogowej", która miała ujawniać, że Polska jako najbardziej skażony kraj w Europie "to kompletna bzdura". Tekst podano dalej m.in. na oficjalnym koncie prezydenta Andrzeja Dudy. Mapa pokazuje jednak stężenie dwutlenku azotu, który jest tylko jednym, nie najgroźniejszym, ze składników smogu. W przypadku tych najgroźniejszych, Polska jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych państw w Europie.