Plastik, kreda, klej w jedzeniu? "Testy" żywności wprowadzające w błąd

Film z tezami bez poparcia i eksperymentami z błędnymi wnioskamiShutterstock

Podpalanie topionego sera, podgrzewanie tabletek z witaminami, skrapianie lodów cytryną i inne tego typu "testy" pokazane w popularnym wideo mają udowadniać, które produkty są naturalne, a które przetworzone. Lecz jedyne, co ten film udowadnia, to fakt, że mieszając trochę prawdy z nieprawdą, łatwo wprowadzić w błąd.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Uważajcie na to co jecie..." - ostrzegł 5 kwietnia jeden z użytkowników polskiego Twittera. Do wpisu dołączył ponad dwuminutowe wideo. Filmik ten został odtworzony już ponad 22 tys. razy. Oglądamy na nim, jak produkty spożywcze poddawane są testom - przypalaniu, podgrzewaniu, mieszaniu z różnymi substancjami - mającym sprawdzić ich jakość. Wśród produktów są m.in. topiony ser, ryż, jedzenie dla niemowląt (prawdopodobnie jakaś kaszka), mięso, lody, mleko.

Testy te rzekomo pokazują, jak można rozróżnić, które produkty są naturalne, a które zawierają szkodliwe dodatki takie jak plastik, kredę czy proszek do prania. Wideo jest z angielskimi napisami. Post na Twitterze podano dalej ponad 300 razy, zebrał ponad 500 polubień.

"Szok"; "Spadaj, zepsułeś mi dzień"; "Widziałem parę miesięcy temu i do tej pory robi wrażenie. Masakra do potęgi n-tej!"; "Mniam", "O k***a" - komentują internauci filmik.

Film znanej marki zrobiony przez dom produkcyjny

Jak sprawdziliśmy, wideo to pojawiło się w sieci niemal dwa lata temu i od razu stało się viralem. Portal First Draft informował 7 czerwca 2019 roku, że po siedmiu dniach od publikacji miało 87 mln wyświetleń, a zareagowało na nie pół miliona użytkowników. Zostawili wówczas 216 tys. komentarzy.

Filmik, który w kwietniu pojawił się w polskich mediach społecznościowych, jest skróconą wersją tamtego wideo. Opublikowano je pod tytułem: "Is your food fake or real. Find out with these 16 easy tests at home!" - co można przetłumaczyć: "Czy twoje jedzenie jest przetworzone czy naturalne? Dowiesz się, robiąc w domu te 16 eksperymentów!". Trwał 3,5 minuty, kończył się stwierdzeniem (po angielsku): "Wiesz, co jesz". Potem ukazywało się logo marki Blossom. To lajfstylowa marka, pod którą w sieci sprzedawane są kosmetyki, ubrania, buty, biżuteria. Targetem są młode kobiety i matki. Na kanałach tej marki w mediach społecznościowych publikowane są viralowe treści, np. materiały poradnikowe o makijażu czy filmiki typu "Zrób/sprawdź to sam".

Marka Blossom należy do domu produkcyjnego First Media, który ma siedzibę w Los Angeles. Współpracuje on z wielkimi korporacjami, m.in. z Pepsi, Fox, Sony, Disney, Sony. Na stronie internetowej marki Blossom firma chwali się ponad 92 mln obserwujących i ponad 1 mld odsłon miesięcznie.

Czysta chemia. Zdrowie żywienie, zdrowy rozsądek
Czysta chemia. Zdrowie żywienie, zdrowy rozsądektvn24

Po tym jak omawiane wideo pojawiło się 1 czerwca 2019 roku na oficjalnych profilach marki Blossom w mediach społecznościowych, już kilka dni później zajęły się nim amerykańskie portale fact-checkingowe i kulinarni youtuberzy. Mieli wiele zarzutów. "Niektóre z twierdzeń są zdecydowanie fałszywe, inne wprowadzają w błąd, inne mają tak ogólny charakter, że nie można ich zweryfikować; zaś niektóre z nich wydają się być oparte na prawdziwych wydarzeniach" - ocenił portal fact-checkingowy Lead Stories. Napisał, że film oparty jest na przykładach z Chin lub Indii. Oraz że kilka "testów" nie zostało odpowiednio wyjaśnionych, co czyni podane wyniki bezużytecznymi.

Kilka przedstawionych tam eksperymentów sprawdziła też Ann Reardon, autorka znanego w Stanach Zjednoczonych kulinarnego kanału na YouTube "Jak to upiec?". W kanale omawia również tego rodzaju nagrania.

Po wielu krytycznych publikacjach o tym wideo Facebook po 40 dniach usunął je ze strony marki Blossom. Jednak krążyło dalej w sieci - jak też jego krótsze wersje. Właśnie taka w kwietniu trafiła do polskich użytkowników mediów społecznościowych. Prezentujemy nieprawdziwe twierdzenia podane w nim jako wyniki "testów".

Teza: ser topiony z chemikaliami trudno roztopić

Nagranie zaczyna się testem topionego sera. Jest przypalany zapalniczką. Zdaniem autorów eksperymentu naturalny ser ma się łatwo topić w przeciwieństwie do tego z chemicznymi dodatkami, który tylko czernieje. Jako przykład oglądamy, jak podpalany jest ser naturalny i "przetworzony".

Eksperyment z topionym seremTwiiter

Gdy amerykański serwis fack-checkingowy Snopes poprosił rzecznika First News o dowód na poparcie tych wniosków, ten powołał się na tekst z portalu Vice News ze stycznia 2015 roku - był tam fragment o tym, że w żółtym serze znajduje się sól emulgująca. Tylko że - zauważył Snopes - ten artykuł właśnie tłumaczył czytelnikom, żeby nie robili eksperymentów z podpalaniem topionych serów, bo nic w ten sposób nie udowodnią.

W tekście czytamy, że do topionych serów dodaje się albo sól emulgującą, albo jedną z grupy soli fosforanowych, albo cytrynian sodu. To konieczne, by powiązać ze sobą tłuszcze, białka i wodę, a ser mógł się swobodnie w produkcji roztopić na gładką substancję. Lecz to nie znaczy, że pojedyncze plastry topionego sera powinny się zmienić w lepką papkę przy zbliżeniu do ognia.

Ann Reardon w wideo, które opublikowała 12 lipca 2019 roku, pokazała, że wyjaśnienie eksperymentu znajduje się w składzie sera. Porównała składy dwóch z nich. Ten z rzekomymi dodatkami, przetworzony, miał 18,9 gram tłuszczu na 100 gram. A ser "naturalny" miał aż 33,3 gram tłuszczu na 100 gram, czyli niemal dwa razy więcej. "Zatem tak naprawdę wideo powinno wyglądać tak: ser topiony z niską zawartością tłuszczu spala nad otwartym ogniem, a ser z dużą zawartością tłuszczu topi się i kapie" - stwierdziła Reardon. "Pokazali eksperyment, ale wyciągnęli z niego niewłaściwy wniosek" - dodała.

Ann Reardon tłumaczy, na czym polega błąd w eksperymencie z seremYouTube/How To Cook That Ann Reardon

Jednocześnie na przykładzie tego "testu" Reardon tłumaczyła, na czym polegał zabieg manipulacji zastosowany przez autorów. "Wyobraźcie sobie, że mówię: im więcej strażaków uczestniczy w gaszeniu pożaru, tym większe szkody. A zatem wniosek: strażacy powodują szkody. Co zrobiłam? Powiedziałam prawdę, że im więcej strażaków gasi pożar, tym większy będzie rachunek za szkody - ale to doprowadziło do błędnego wniosku. Wiedzieliście, że on jest błędny, że przyczyną szkód nie są działania strażaków. Lecz to właśnie autorzy wideo zrobili w przypadku topionego sera. Wzięli prawdziwe stwierdzenie: 'jeden ser się topi, drugi - pali' i poprowadzili was do błędnego wniosku".

Teza: do ryżu dodaje się plastik

Następnie autorzy filmu rozsypują na patelni ziarna białego ryżu i je podgrzewają. Część staje się szklista. Według twórców mają to być kawałki plastiku, który producenci dodają do zwykłego ryżu, by zwiększyć zyski.

Nie ma jednak żadnego oficjalnego potwierdzenia, że producenci ryżu tak robią. Jak informuje Snopes, nieoficjalne doniesienia o takich praktykach pojawiały się od 2011 roku w Chinach i w innych krajach azjatyckich, a także w Afryce. Natomiast Ann Reardon w swoim filmie kwituje ten "test": "Plastik byłby droższy od zwykłego ryżu".

Teza: kamienie w kaszce dla dzieci jako wapń

Na filmie pojawia się miseczka z kaszką dla dzieci. Zawartość zostaje przerzucona do torebki strunowej, a następnie jest rozgniatana. Kobieta przejeżdża po papce magnesem. Widać, jak przyciąga on jakieś małe czarne punkty. Mają to być zmielone skały udające wapń.

Ann Reardon powtórzyła ten eksperyment. Ale na jedzeniu rozsypała jeszcze prawdziwy wapń, po czym przyłożyła do niego magnez. Wokół magnesu nie pojawiły się żadne czarne punkty, a wapń nie zareagował. "Wapń jest minerałem, ale się nie magnetyzuje i jest zazwyczaj biały, a nie czarny" - wyjaśniła. Następnie zaprezentowała, że efekt widoczny na wideo zostanie osiągnięty, gdy do jedzenia dla dzieci doda się kawałeczki rozbitego magnesu.

First Media poinformował redakcję Snopes, że test z filmu oparto jednak się na podobnym teście, nagranym w 2015 roku. Tyle, że tamten pokazuje, jak przy pomocy magnesu zlokalizować w jedzeniu dla dzieci opiłki żelaza.

Teza: naturalne tabletki się nie topią

Autorzy nagrania układają na tacce tabletki z witaminami. Kiedy kładą je piekarnika i podają działaniu wysokiej temperatury, część się rozpuszcza, część spala się. Według autorów "testu" tak zachowują się tabletki syntetyczne, zaś tabletki naturalne mają zachować swój kształt.

Tabletki podgrzano w piekarnikuTwitter

Ann Reardon powtórzyła również ten eksperyment, kładąc na tacy witaminy, probiotyki itp. Osiągnęła taki sam efekt. Jednak nie wyciągnęła tego samego wniosku, co autorzy nagrania. Część tabletek syntetycznych, które zdaniem autorów wideo miały się spalić, pozostały nietknięte. Natomiast tabletki nie zawierające sztucznych dodatków, które miały zachować swoją formę, zmieniły ją.

Nie rozpuściła się czerwona tabletka żelaza, która - jak wskazała Reardon - musi zawierać barwniki. Również tabletka z witaminą B pozostała nietknięta oraz probiotyk, choć w środku zmienił kolor na brązowy. Tabletka z dużą zawartością magnezu "wybuchła", a antybiotyk się roztopił. Następnie Reardon pokazała tabletkę esomeprazarolu, który jest całkowicie syntetyczny - a który nie zmienił postaci. Z kolei nurofen niemal całkowicie się rozpuścił. Tak jak tran. Na tabletce zawierającej wapno, magnez i witaminę D3 pojawiły się czarne kropki. Tabletka z witaminą C spaliła się na wiór. Stało się tak, ponieważ dodaje się do niej cukru dla poprawy smaku. Tabletka musująca z witaminą B rozpuściła się, przybierając formę okrągłego ciastka. "Zatem pieczenie tabletek w piekarniku, by sprawdzić, które z nich są syntetyczne, a które nie, jest całkowicie bez sensu" - skwitowała youtuberka.

Teza: do mięsa dodaje się klej

Na wideo pokazano też, co się dzieje, gdy kawałki upieczonego lub usmażonego mięsa rozciąga się i odrywa. Widoczna jest między nimi biała maź. Według autorów filmu nie jest to jednak tłuszcz zwierzęcy, tylko klej, którym producenci łączą kawałki mięsa. Ten test "jest jakby oparty na odrobinie prawdy, ale przedstawionej w mylący sposób" - stwierdziła Reardon i wyjaśniła, co widać na nagraniu.

Transglutaminaza, czasem zwana klejem mięsnym, jest naturalnym enzymem otrzymywanym ze sfermentowanych bakterii. Może być dodawana m.in. do mięsa, by połączyć jego kawałki. Głównym problemem nie jest jednak jej stosowanie, tylko zwiększone ryzyko skażenia bakteryjnego żywności, w której została użyta. Gdy wiele kawałków mięsa jest sklejonych w jeden, rośnie prawdopodobieństwo wprowadzenia bakterii do żywności.

Ann Reardon zwróciła też uwagę, że w mięsie, czyli w mięśniach zwierzęcia, znajduje się naturalny tłuszcz, tkanka łącząca, co może być mylone z klejem mięsnym.

Teza: w lodach jest proszek do prania

Na filmie oglądamy białe lody w gałkach. Po skropieniu ich cytryną zaczynają się pienić. Ma to świadczyć o tym, że dodano do nich proszek do prania, by lepiej się prezentowały. Na poparcie swoich tez dom produkcyjny First Media wysłał portalowi Snopes link do wpisu, jaki pojawił się w 2018 roku na mało popularnym indyjskim blogu. Stwierdzono w nim, że czasem do lodów dodaje się detergentów lub proszku do prania, by poprawić ich wygląd. Redakcja Snopes pisze, że podobne informacje pojawiły się w Indiach także wcześniej - w 2012 i 2013 roku.

Lody z proszkiem do prania miały się spienićTwiiter

Rzeczywiście skroplone cytryną lody z dodatkiem proszku do prania będą się pienić, lecz do tej pory brak jakiejkolwiek oficjalnej informacji potwierdzającej, że producenci ten proszek dodają. A Ann Reardon zwraca uwagę na "okropny smak" proszku do prania. "Takich lodów nie dałoby się jeść" - stwierdza.

Teza: do mleka dodawany jest woda ryżowa

Autorzy nagrania nalewają do szklanki mleko, do którego dodają wodorosty. Ma to być sposób na rozpoznanie, czy w mleku jest woda ryżowa. Jeśli jest, płyn ma zmienić kolor na niebieski. "Czyste mleko nie zmieni koloru" - głosi napis na filmie. Redakcja Snopes wyjaśnia, że zaprezentowana w teście metoda jest dobra, ale nie na rozpoznanie, czy do mleka dodano wodę ryżową, tylko na wykrycie w mleku skrobi.

Teza: stare produkty są często barwione

Na filmie widzimy bawełniany wacik nasączany wodą z olejem, a następnie jest nim pocierany batat. Kolor warzywa zabarwia wacik. Ma to świadczyć, że warzywo nie było świeże. "Stare produkty są często barwione, żeby wyglądały na świeże" - stwierdzają autorzy nagrania. Redakcja Snopes informuje, że taki efekt można osiągnąć także wtedy, gdy na warzywa po ich zebraniu barwi się rodaminą B.

Teza: kawa z dodatkami utrzymuje się na powierzchni wody

Do szklanki z wodą wsypywana jest kawa mielona. Utrzymuje się na powierzchni - co ma być dowodem na to, że dosypano do niej jakieś sztuczne dodatki. Bo gdyby kawa była czysta, powinna opadać.

W tym wypadku zarówno Snopes, jak i Reardon przestrzegają, że wszystkie znane im eksperymenty tego typu udowadniają zupełnie przeciwną tezę: to właśnie kawa z dodatkami tonie, podczas gdy ta bez nich utrzymuje się na powierzchni wody.

Podana w filmie teza, że naturalna kawa nie utrzymuje się na powierzchni wody, nie jest prawdziwaTwitter

Reardon tłumaczy, że na utrzymywanie się kawy na powierzchni wody może mieć wpływ również to, jak drobno zostały zmielone ziarna. Te bardziej zmielone pójdą na dno szybciej. Ponadto wpływ na szybkość tonięcia ziaren może mieć temperatura wody czy jakość samych ziaren i ile czasu upłynęło od ich uprażenia. Wiele faktorów decyduje o tym, jak taki eksperyment przebiegnie - dlatego nie jest wiarygodny. "Jeżeli chcecie sprawdzić jakość kawy, zwróćcie uwagę na składniki i czy pasuje wam smak" - radzi Reardon.

Teza: sól zawiera kredę

Autorzy nagrania wsypują sól do szklanki prawdopodobnie wypełnionej wodą. Staje się mętna. Ma to świadczyć, że do soli dodano kredę. Bo prawdziwa sól rozpuszcza się w wodzie, nie czyniąc jej mętną.

"To twierdzenie w jakiś sposób opiera się na prawdzie, ale autorzy wideo wyciągnęli niewłaściwe wnioski i je wyolbrzymili, twierdząc, że sól jest sztuczna" - wyjaśnia Ann Reardon. By pokazać, na czym polega manipulacja autorów filmu, powtórzyła eksperyment. Osiągnęła taki sam rezultat - woda stała się nieco mętna na chwilę. A mianowicie dlatego, że - jak tłumaczy Reardon - do soli dodaje się zazwyczaj środek przeciwzbrylający. Inaczej byłaby zbitą bryłą (taką jak np. używa się w pojemnikach mielących sól). Jednak to nie znaczy, że sól jest nienaturalna, sztuczna. To 97 proc. soli oraz 3 proc. środka przeciwzbrylającego, który sprawia, że drobno zmielona sól pozostaje sypka - tłumaczy youtuberka.

Teza: stary zielony groszek jest barwiony

Na filmie widzimy, jak gotuje się zielony groszek - i traci kolor. Ma to świadczyć o tym, że jest stary, ponieważ stary groszek ma być sztucznie barwiony. Redakcja Snopes informuje, że informacje o dodawaniu zielonego barwnika do starego grochu pojawiały się w Indiach i Chinach. Jednak dotychczas nigdzie tego oficjalnie nie potwierdzono.

Teza: czyste przyprawy się spalają

Autorzy nagrania umieszczają szczyptę przyprawy na łyżeczce, a następnie podgrzewają nad świecą. Stawiają tezę, że czyste przyprawy nad ogniem się palą, a te nienaturalne - nie.

Ann Reardon próbowała powtórzyć eksperyment. Trzymała łyżeczkę z przyprawą ponad cztery minuty nad palącą się świeczką. Nie się nie stało. "Jedyny sposób, w jaki mogę sprawić, że przyprawa zajmie się ogniem, to skierowanie na nie płomienia z palnika, a nawet wtedy gaśnie dość szybko" - zauważyła.

Reardon przy tym eksperymencie zwróciła uwagę na brak konsekwencji twórców wideo. Wcześniej, gdy ser topiony się palił, był złej jakości, podobnie z witaminami upieczonymi w piekarniku. Tymczasem tu, jeśli przyprawy mają się palić, ma to oznaczać coś przeciwnego - ich dobrą jakość. "Ta sprzeczność jest wystarczająca, by stwierdzić, że całe to wideo jest złe i nie podaje prawdziwych informacji" - podsumowała youtuberka.

Film jest pełen sprzeczności. Gdy inne produkty się paliły - były sztuczne. A gdy przyprawy się palą - ma to oznaczać ich dobrą jakośćTwitter

Teza: miód, do którego dodano wodę, zgasi płomień

Oglądamy, jak do świeczki typu tealight dodawana jest kropla miodu, a następnie podpalany jest knot. Szybko gaśnie. Ma to dowodzić, że miód sfałszowano wodą - bo miód bez niej nie zgasiłby płomienia.

Według Snopes test wydaje się być prawidłowy przeprowadzony. Ale redakcja zauważa, że w Stanach Zjednoczonych miodu zazwyczaj nie fałszuje się wodą, tylko syropem kukurydzianym czy cukrem trzcinowym.

Teza: tylko zanieczyszczona herbata plami

Autorzy nagrania rozsypują herbatę z torebki, którą następnie polewają zimną wodą. Gdy będzie zostawiać plamy, ma to świadczyć o tym, że jest zanieczyszczona. W tym przypadku Snopes wyjaśnia, że czarne herbaty zawdzięczają swój kolor zawartym w nich garbnikom. W związku z tym nawet niezanieczyszczona herbata może zostawić plamę na przykład na ubraniu - co każdy może łatwo sprawdzić na sobie.

Teza: masło z olejem zmieni kolor cukru

Na wideo oglądamy dodawanie cukru do słoika z rozpuszczonym masłem, który następnie zostaje wstrząśnięty. Cukier w pewnym momencie zmienia kolor na różowy. Ma to być dowód na to, że jeśli do masła dodano oleju, zmieni barwę cukru.

Snopes informuje, że źródłem tego eksperymentu było to samo indyjskie źródło, które przestrzegało przed proszkiem do prania w lodach - na co nie było dowodów. Tylko ono stwierdziło, że cukier zmieni kolor na szkarłatny, a nie czerwony, i to jedynie po dodaniu stężonego kwasu chlorowodorowego.

Teza: gorąca woda zmywa wosk z warzyw

Twórcy nagrania umieszczają w gorącej wodzie pomarańczową paprykę. Widać, jak pojawią się powierzchni wody plamy tłuszczu. To dlatego, że papryka miała być nim powleczona.

Zdaniem redakcji Snopes nie ma wątpliwości, że niektórzy producenci powlekają owoce czy warzywa woskiem. Głównie po to, by lepiej się prezentowały, ale też by nie traciły wilgoci. "Woski, które są dodawane do żywności, są jadalne" - pisze jednak Snopes.

"Nie mają nic wspólnego z rzeczywistością"

Rzecznik prasowy First Media, cytowany przez portal First Draft, tak tłumaczył, co miał pokazać film: "W nagraniu nie twierdzi się, że wszystkie produkty zawierają tę substancję lub konkretni producenci ich używają. Nie zawiera też żadnych sugestii czy zaleceń dotyczących zdrowia lub odżywiania. Są to jedynie prezentacje, które uważamy za ważne dla naszej globalnej publiczności. Jednak przedstawiane treści są przeznaczone wyłącznie do celów informacyjnych i rozrywkowych".

- Tego typu filmiki mają przykuć uwagę widzów i tak ich przerazić, by ci z okrzykiem na ustach "Patrz pan, jak nas trują!" rzucili się w stronę lodówek, by wyczyścić je z przetworzonego jedzenia - ocenia dla Konkret24 Katarzyna Bosacka, autorka programów w TVN Style i TTV, między innymi o zdrowym odżywianiu ("Wiem, co jem i wiem, co kupuję"). Jednak jej zdaniem ani jedno, ani drugie się nie wydarza. - Użytkownicy mediów społecznościowych są przyzwyczajeni do filmików typu "wow!", więc przesuwając znudzeni palcem po ekranie telefonu, spokojnie pogryzają chipsy naszprycowane tablicą Mendelejewa - ocenia.

Podkreśla, że porównania prezentowane na takich filmach nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i obiektywizmem. - Weźmy ser topiony i klasyczny ser żółty: można je porównać rzetelnie na kilka sposobów. Po pierwsze, ich składy; po drugie, wartości odżywcze; po trzecie, można je oddać do laboratorium chemicznego i sprawdzić ewentualną zawartość metali ciężkich albo dodatek tłuszczów roślinnych. Jeśli więc ser pokazany w filmiku jako naturalny topi się w płomieniu zapalniczki, a topiony czernieje, to pewnie dlatego, że ten pierwszy ma więcej tłuszczu niż ten drugi - uważa. (Przypomnijmy: Ann Reardon mówi to samo).

Zdaniem Bosackiej takie materiały, które wprowadzają odbiorców w błąd - czy to dotyczące żywienia, czy wlewania sobie dożylnie witaminy C, czy szkodliwości szczepionek - powinny być zgłaszane jako fake newsy i banowane przez administratorów.

First Media poinformowało nas, że ten test był oparty na jednym z podobnego filmu z 2015 roku, który można obejrzeć tutaj. Jednak to wideo rzekomo pokazywało magnes używany do lokalizowania i usuwania opiłków żelaza, a nie wapnia, w żywności dla niemowląt. Położyliśmy tę rozbieżność w First Media, ale odmówili wyjaśnienia, co faktycznie pokazuje ich film, a także odmówili powiedzenia, w jaki sposób i gdzie uzyskali jedzenie dla niemowląt rzekomo pokazane na filmie lub czy dodali coś do niego przed filmowaniem.Tak czy inaczej, wideo jest oprawione w bardzo mylący sposób, opisując wzmocniony wapń jako „zmielone skały”. Wapń, metal ziemny, występuje naturalnie w skałach i innych składnikach powierzchni ziemi, zwłaszcza w wapieniu. Jeśli chodzi o ten temat, Decker powiedział nam, że ostatecznie większość uzupełniającego wapnia pochodzi ze skały. „To jest wapno [kamień]. Możesz uzyskać wapń pochodzący z muszli ostryg, możesz też uzyskać wapń z różnych źródeł ”. Powiedział, że opis wzmocnionego wapnia jako „zmielonych skał” był „bardzo mylący”. „Wapń, który dodają do żywności dla niemowląt, nie różni się od tego, który dodają do jakiejkolwiek żywności”

Autor: Jan Kunert, współpraca Gabriela Sieczkowska / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Shutterstock

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

Niemal 60 polityków Prawa i Sprawiedliwości, Suwerennej Polski oraz Konfederacji w ciągu dwóch dni rozsyłało w mediach społecznościowych zdjęcia czarnoskórych osób przebywających w Polsce. To wywołało efekt "zalania internetu", który teraz ci sami politycy wskazują jako… skutek działań rządu. Towarzyszący tej akcji manipulacyjny przekaz miał generować negatywne emocje. 

"Zalewają internet". Jak politycy skoordynowali akcję ze zdjęciami czarnoskórych osób

"Zalewają internet". Jak politycy skoordynowali akcję ze zdjęciami czarnoskórych osób

Źródło:
Konkret24

Oszczędności Karola Karskiego podczas pracy w Parlamencie Europejskim wzrosły 20-krotnie. Ma też więcej mieszkań. Ryszard Czarnecki stał się milionerem. Również majątek Róży Thun znacząco urósł. Byli europosłami co najmniej dekadę - teraz już nie zostali wybrani. Sprawdzamy, z jakimi majątkami kończą przygodę w Brukseli.

Miliony na kontach, mieszkania, domy. Wieloletni europosłowie wracają z Brukseli

Miliony na kontach, mieszkania, domy. Wieloletni europosłowie wracają z Brukseli

Źródło:
Konkret24

Posłanka Lewicy Wanda Nowicka zapytana, czy w ochronę naszej wschodniej granicy powinien się włączyć Frontex, stwierdziła, że ta unijna agencja zaangażuje się tylko wtedy, "gdybyśmy sobie rzeczywiście nie radzili z tymi problemami". Tak jednak nie jest. Frontex regularnie współpracuje z Polską - również w tym roku.

Frontex działa wtedy, gdy państwo nie radzi sobie z problemami na granicy? Nie tylko

Frontex działa wtedy, gdy państwo nie radzi sobie z problemami na granicy? Nie tylko

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci cytatu prezydent Andrzej Duda miał na szczycie w Szwajcarii wzywać do "dekolonizacji" Rosji, a konkretnie: do jej podziału "na 200 państw etnicznych". To dezinformacja, szerzona także na prorosyjskich stronach. Słowa polskiego prezydenta zostały przeinaczone.

Duda zaproponował "podział Rosji na 200 państw etnicznych"? Co dokładnie powiedział

Duda zaproponował "podział Rosji na 200 państw etnicznych"? Co dokładnie powiedział

Źródło:
Konkret24

"Przyszłym pokoleniom zabrano lekarzy", "rząd nie chce, żeby w Polsce było więcej lekarzy" - piszą w sieci internauci, krytykując likwidację kierunków lekarskich na niektórych uczelniach. Takie decyzje jeszcze jednak nie zapadły. Trwa audyt. Naczelna Rada Lekarska tłumaczy, że bardziej niż ilość liczy się jakość kształcenia.

"Likwidują kierunki lekarskie"? Jaki problem ma dziewięć uczelni

"Likwidują kierunki lekarskie"? Jaki problem ma dziewięć uczelni

Źródło:
Konkret24

Informacja, jakoby w Wałbrzychu miał się pojawić jakiś autokar z uchodźcami z Afryki, od kilku dni jest rozpowszechniana w mediach społecznościowych - w różnej formie. Nie jest prawdziwa. Wygląda to na skoordynowaną akcję, której celem jest wywołanie negatywnych emocji wobec migrantów i uchodźców w Polsce.

"Zaczęło się", "autokar z uchodźcami w Wałbrzychu". Uwaga na fałszywkę

"Zaczęło się", "autokar z uchodźcami w Wałbrzychu". Uwaga na fałszywkę

Źródło:
Konkret24

"A czy państwo otrzymali już powołanie na ćwiczenia wojskowe..." - tego typu komentarze krążą w mediach społecznościowych w reakcji na publikowane w sieci karty powołań do wojska. Według nagłaśnianego przekazu wojsko ma teraz wysyłać więcej takich kart i to do osób "z łapanki". Uspokajamy i wyjaśniamy.

"Zapukało do mnie wojsko". Co wiemy o kartach powołań

"Zapukało do mnie wojsko". Co wiemy o kartach powołań

Źródło:
Konkret24

Krążąca w mediach społecznościowych zbitka zdjęć ma dowodzić, że podczas trwającej teraz wojny Palestyńczycy namalowali na ośle flagę Izraela, a potem go zabili. Jednak te fotografie nie są ze sobą powiązane i nie mają nic wspólnego z tym, co obecnie się dzieje w Gazie. To fake news.

Osioł z namalowaną flagą Izraela zamęczony przez "dzieci z Gazy"? To nieprawda

Osioł z namalowaną flagą Izraela zamęczony przez "dzieci z Gazy"? To nieprawda

Źródło:
Konkret24

W sieci rozchodzi się opowieść o tym, jak to prezydent Wołodymyr Zełenski rzekomo kupił kasyno i hotel na Cyprze - posty o tym wrzucane są przy okazji różnych wypowiedzi dotyczących Ukrainy. To kolejny przykład historii stworzonej przez rosyjską propagandę po to, by zdyskredytować ukraińskiego prezydenta - ale też tych, którzy pomagają Ukrainie. W tym między innymi polski rząd.

Zełenski, hotel i kasyno na Cyprze. Jak rosyjska propaganda tworzy napięcia dyplomatyczne

Zełenski, hotel i kasyno na Cyprze. Jak rosyjska propaganda tworzy napięcia dyplomatyczne

Źródło:
Konkret24

Uczestnicy rolniczego protestu w Brukseli utrzymują, że jedną z przyczyn interwencji policji był fakt, że nieśli polskie flagi. Tak samo sugerował w swoim tekście rolniczy portal. Brukselska policja wyjaśnia, dlaczego polscy rolnicy "zostali poproszeni o przeniesienie się" w inne miejsce. Nie o flagę chodziło.

Rolnicy w Brukseli "osaczeni", bo "chodzili z polską flagą"? Policja wyjaśnia powód

Rolnicy w Brukseli "osaczeni", bo "chodzili z polską flagą"? Policja wyjaśnia powód

Źródło:
Konkret24

Jedni twierdzą, że zastrzeganie numeru PESEL to wstęp do likwidacji gotówki, inni - że chodzi o większą inwigilację obywateli. Wokół nowej usługi narosło już wiele fałszywych przekazów. Weryfikujemy je.

"Jest drugie dno" przy zastrzeżeniu numeru PESEL? Rozwiewamy mity

"Jest drugie dno" przy zastrzeżeniu numeru PESEL? Rozwiewamy mity

Źródło:
Konkret24

Samolot podnosi się z pasa startowego, gdy tuż za nim, na tym samym pasie, ląduje już inny - taką scenę widać na filmie opublikowanym w mediach społecznościowych. Komentujący uznał to "przykład synchronizacji lądowania", ale wielu internautów nie wierzy w prawdziwość filmu. Jaka jest prawda?

"Ciekawy przykład synchronizacji" lądowania i startu samolotów? Wręcz przeciwnie

"Ciekawy przykład synchronizacji" lądowania i startu samolotów? Wręcz przeciwnie

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS i Suwerennej Polski wykorzystują pismo wysłane przez Podlaski Urząd Wojewódzki do samorządowców jako dowód, jakoby rząd wydał "polecenie szukania miejsc na ośrodki dla nielegalnych migrantów". To przekaz nieprawdziwy, wzbudzający niepokój w lokalnej społeczności. Dokument dotyczy czego innego, a procedurę tę opisał dwa lata temu rząd Zjednoczonej Prawicy.

Rząd "szuka miejsc dla nielegalnych migrantów" na Podlasiu? O co chodzi z pismem wojewody

Rząd "szuka miejsc dla nielegalnych migrantów" na Podlasiu? O co chodzi z pismem wojewody

Źródło:
Konkret24

Według wielu internautów polsko-rosyjskę granicę na Mierzei Wiślanej wyznacza niski płot z siatki. Nagrania i zdjęcia publikowane w mediach społecznościowych pokazują dość liche ogrodzenie, które biegnie w poprzek plaży. Tyle że granica państwowa przebiega w innym miejscu i w inny sposób jest ochraniana. Wyjaśniamy.

"Tak wygląda nasza granica z Rosją"? Nie. Wygląda inaczej

"Tak wygląda nasza granica z Rosją"? Nie. Wygląda inaczej

Źródło:
Konkret24

W rozpoczynającym się jutro posiedzeniu Sejmu już nie będą brać udziału, a na mandaty posłów Parlamentu Europejskiego jeszcze czekają. Wyjaśniamy, jaka jest teraz sytuacja posłów, którzy w wyniku niedzielnych wyborów pojadą do Brukseli. I kiedy ich miejsca w Sejmie zostaną uzupełnione.

25 wybranych. Jeszcze nie są europosłami, a w Sejmie już nie zagłosują

25 wybranych. Jeszcze nie są europosłami, a w Sejmie już nie zagłosują

Źródło:
Konkret24, PAP

"W zamian za to wejdą prażone chrząszcze", "chyba trzeba wyjść z Unii, bo za chwile nic nie zjemy" - piszą oburzeni internauci, komentując rozpowszechnianą w sieci informację, jakoby Unia Europejska zakazała produkcji chipsów o smaku bekonowym. Tylko że to fake news. Chodzi o inny zakaz.

Unia zakazała chipsów o smaku bekonu? To nie tak, wyjaśniamy

Unia zakazała chipsów o smaku bekonu? To nie tak, wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Czy Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik i Daniel Obajtek mogą się już czuć bezpieczni, bo immunitet europosła "nie dotyczy czynów popełnionych przed wyborem"? Dyskusja na ten temat rozpoczęła się w sieci zaraz po ogłoszeniu wstępnych wyników głosowania. Tłumaczymy, czym różnią się sytuacje trójki przyszłych europosłów.

Immunitet europosła "nie dotyczy czynów popełnionych przed otrzymaniem mandatu"? To zależy

Immunitet europosła "nie dotyczy czynów popełnionych przed otrzymaniem mandatu"? To zależy

Źródło:
Konkret24

Podczas wizyty w Brukseli Jarosław Kaczyński przestrzegał przed "szaleństwem klimatycznym". Mówił, że człowiek nie wpływa na zmiany klimatu. Sugerował, że aby zredukować emisję CO2 do zera, trzeba by "zlikwidować ludzi w Europie". Przywoływał wątpliwe tezy naukowe. Nic z tego nie jest prawdą.

Kaczyński mówi o "szaleństwie klimatycznym" Brukseli. Cztery fałsze naraz

Kaczyński mówi o "szaleństwie klimatycznym" Brukseli. Cztery fałsze naraz

Źródło:
Konkret24

Telewizja Polska udostępniła redakcji Konkret24 informacje o zarobkach Jacka Kurskiego w latach 2016-2023. Startujący teraz do Parlamentu Europejskiego z list PiS były prezes TVP zarobił w sumie ponad 4,6 miliona złotych brutto. Wynagrodzenie rosło z roku na rok, w samym 2020 roku było to ponad milion.

Ile Jacek Kurski zarobił w TVP? Mamy pełne dane

Ile Jacek Kurski zarobił w TVP? Mamy pełne dane

Źródło:
Konkret24

W popularnym przekazie Niemcy i niemiecka firma rzekomo mają kontrolować poszukiwania "złóż surowców krytycznych" w okolicy Suwałk. Bogate złoża m.in. tytanu i wanadu jakoby "mają trafić do UE, a głównie do Niemiec". Poszukiwania rzeczywiście miały miejsce, ale ich celem wcale nie było wydobycie.

Na Suwalszczyźnie poszukują złóż krytycznych, "które mają trafić do Niemiec"? Wyjaśniamy

Na Suwalszczyźnie poszukują złóż krytycznych, "które mają trafić do Niemiec"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Po polskich ulicach "chodzą nielegalni, niezidentyfikowani migranci" - alarmują politycy PiS i Suwerennej Polski. Opowiadają, że relokacja w ramach paktu migracyjnego się już zaczęła, bo Niemcy przysłali nam tysiące migrantów "w ostatnich kilku miesiącach". Przestrzegamy: to przekaz fałszywy. Pakt migracyjny nie wszedł w życie, nie ma relokacji w jego ramach. Wyjaśniamy, jakie dane wykorzystano w tej narracji.

Prawica: "pakt migracyjny już działa", "Polska przyjmuje migrantów z Niemiec". Nie, to fałsz

Prawica: "pakt migracyjny już działa", "Polska przyjmuje migrantów z Niemiec". Nie, to fałsz

Źródło:
Konkret24

Pomagaliśmy straży pożarnej i szpitalom, nie braliśmy pieniędzy dla siebie, prawo na to pozwalało - tłumaczą politycy Suwerennej Polski i PiS, odpierając zarzuty w aferze Funduszu Sprawiedliwości. Rafał Bochenek mówi o "odwracaniu pojęć" i "nadawaniu nowego znaczenia" temu, co robił rząd Zjednoczonej Prawicy. Jednak to Suwerenna Polska stosuje strategię "odwracania pojęć" i manipuluje opinią publiczną. Wyjaśniamy.

Afera Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje Suwerennej Polski po ujawnieniu taśm

Afera Funduszu Sprawiedliwości. Manipulacje Suwerennej Polski po ujawnieniu taśm

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na wiecach uspokaja Polaków, że żyją w bezpiecznym kraju. Tłumaczy, że "rozpoczął to jego świętej pamięci brat, kiedy został ministrem sprawiedliwości". Wtedy to bowiem według prezesa PiS przestępczość w Polsce zaczęła spadać. Dane pokazują raczej trend przeciwny.

Jarosław o Lechu: "mocno dokręcił śrubę" i przestępczość "zaczęła spadać". Dane nie potwierdzają

Jarosław o Lechu: "mocno dokręcił śrubę" i przestępczość "zaczęła spadać". Dane nie potwierdzają

Źródło:
Konkret24

Kandydatka PiS do europarlamentu Małgorzata Gosiewska broni prezesa partii - jej zdaniem Jarosław Kaczyński nigdy nie mówił, że migranci przenoszą pasożyty. Przypominamy, kiedy takie słowa padły.

Kaczyński, migranci i pasożyty. Gosiewska: nie ma takiego cytatu. Jest

Kaczyński, migranci i pasożyty. Gosiewska: nie ma takiego cytatu. Jest

Źródło:
Konkret24

Były prezes Rządowego Centrum Legislacji Krzysztof Szczucki twierdzi, że nie wykorzystywał tego stanowiska i publicznych pieniędzy do walki o fotel posła. Prześledziliśmy jego aktywności w okręgu, z którego startował. Już w prekampanii prezes RCL jeździł tam, by przekazać wozy strażakom, wspierać lokalnych polityków PiS, odsłaniać pomnik, wmurowywać kamień węgielny, rozdawać na ulicy kwiaty czy nawet papieskie encykliki.

"Co w tym złego?". Jak Szczucki za publiczne pieniądze promował samego siebie

"Co w tym złego?". Jak Szczucki za publiczne pieniądze promował samego siebie

Źródło:
Konkret24