Resort sprawiedliwości ocenił, że utajnienie oświadczeń o stanie majątkowym siedmiu sędziów z apelacji krakowskiej, w tym sędziego Waldemara Żurka, byłego rzecznika KRS, jest "bezzasadne" - dowiedział się Konkret24. "Zastrzeżone" jest nadal oświadczenie sędziego Przemysława W. Radzika z apelacji rzeszowskiej, zastępcy rzecznika dyscyplinarnego. Jak informuje resort, decyzje w sprawie sędziów z jego apelacji "nie zostały jeszcze podjęte".

Jako pierwszy o sprawie napisał portal wpolityce.pl. Informację potwierdziło nam biuro prasowe resortu sprawiedliwości.

W przesłanym mailu podało, że "Ministerstwo Sprawiedliwości sukcesywnie analizuje wnioski sędziów o objęcie poszczególnych oświadczeń klauzulą tajności. Dokładna analiza wykazała bezzasadność zastosowania takiej klauzuli w odniesieniu do siedmiu (z ośmiu - red.) oświadczeń sędziów z obszaru apelacji krakowskiej, w tym Pana Sędziego Waldemara Żurka".

Sędzia Żurek odwołał się od uchwały KRS. Jest decyzja Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN

Przedstawiciele biura prasowego podkreślili, że "Tylko w szczególnie uzasadnionych przypadkach treść oświadczeń majątkowych sędziów może być utajniona", ponieważ "oświadczenia majątkowe sędziów są jawne, podobnie jak na przykład posłów".

Jawność regułą...

To prawda. Reguluje to ustawa Prawo o ustroju sądów powszechnych. Na jej podstawie sędziowie rokrocznie są zobowiązani do złożenia "właściwemu terytorialnie prezesowi sadu apelacyjnego" oświadczeń o stanie majątkowym. Niemal wszystkie znajdujące się tam informacje są jawne i dostępne na stronach internetowych sądów apelacyjnych. Są to między innymi: informacje o zgromadzonych oszczędnościach, o posiadanych nieruchomościach, wartościowych ruchomościach czy instrumentach finansowych. Ponadto są wskazywane dochody poza stosunkiem służbowym (wykłady itp.).

Wyjątkiem są tylko dane adresowe oraz informacje o miejscu położenia nieruchomości należących do sędziego, a także informacje umożliwiające ich identyfikację. Resort sprawiedliwości w przesłanej odpowiedzi podaje przykład rzadko spotykanych marek lub modeli samochodów.

... ale są wyjątki

W wyjątkowych przypadkach, na wniosek sędziego, dyrektora sądu lub zastępcy dyrektora sądu, który złożył oświadczenie, podmiot uprawniony do odebrania oświadczenia może zdecydować o objęciu informacji zawartych w oświadczeniu ochroną przewidzianą dla informacji niejawnych o klauzuli tajności "zastrzeżone", jeżeli ujawnienie tych informacji mogłoby powodować zagrożenie dla składającego oświadczenie lub osób dla niego najbliższych. Wtedy oświadczenie nie jest publicznie dostępne. Minister Sprawiedliwości jest jednak uprawniony do zniesienia tej klauzuli.

I właśnie z tej możliwości resort sprawiedliwości skorzystał w tym roku w odniesieniu do siedmiu sędziów z obszaru krakowskiej apelacji, w tym Waldemara Żurka. Na razie jednak ich oświadczeń za 2018 rok nie można zobaczyć. Przy ich nazwiskach nadal widnieje informacja o klauzuli "zastrzeżone".

Sędzia Żurek to były rzecznik poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa. W styczniu 2018 roku został przez prezes Sądu Okręgowego w Krakowie odwołany z funkcji rzecznika prasowego ds. cywilnych tego sądu. Pół roku później został przeniesiony do innego wydziału. Od 2018 roku jest członkiem zarządu głównego Stowarzyszenia Sędziów „Themis”. Wielokrotnie krytykował zmiany w wymiarze sprawiedliwości, przeprowadzane przez Prawo i Sprawiedliwość.

Informacja o oświadczeniu o stanie majątkowym sędziego Żurka za 2018 rok
Informacja o oświadczeniu o stanie majątkowym sędziego Żurka za 2018 rok

"Pokażemy Żurkowi"

- Odtajnienie oświadczenia odbieram jako kolejne "pokażemy Żurkowi”. Dokument został już przecież oceniony przez wybranego przez Zbigniewa Ziobrę prezesa sądu - mówi sędzia Żurek w rozmowie z Konkret24.

Żurek podaje, że był nękany i spotyka się na ulicy z agresją. Mówi, że tylko część spraw zgłasza, bo inaczej nie wychodziłby z prokuratur w całej Polsce.

- Jak się okazało, że prokuratura prowadzi śledztwa, telefony, maile i SMS-y przestały przychodzić, ale agresja na ulicy niestety pozostała - przyznaje.

- Nie boję się o siebie, bo zdaję sobie sprawę, że pełnię funkcję publiczną, ale martwię się o rodzinę i jej bezpieczeństwo. Boję się, że zrobi im krzywdę ktoś niezrównoważany, karmiony propagandą - wyznaje.

Podkreśla, że nadal z uwagi na bezpieczeństwo swojej rodziny występował i nadal będzie występować o utajnianie oświadczeń majątkowych. - Uważam, że dostęp do nich powinny mieć tylko wyspecjalizowane służby.

"Czas nadzwyczajnej kasty się skończył"

- Od kilkunastu miesięcy miałem różnego rodzaju groźby. Telefoniczne, SMS-owe, mailowe. Miałem też dziwne zdarzenia ze swoim samochodem - wyliczał Żurek w czerwcu 2018 roku reporterowi TVN24.

Wówczas resort sprawiedliwości zdecydował o odtajnieniu 22 z 31 oświadczeń majątkowych sędziów z apelacji krakowskiej, w tym sędziego Żurka za 2016 i 2017 rok.

- Pan sędzia Żurek jest jak każdy inny sędzia. Czas nadzwyczajnej kasty i jakiegoś uprzywilejowania jednych sędziów względem drugich się skończył - komentował wówczas Jan Kanthak, rzecznik prasowy ministerstwa.

Jan Kanthak o odtajnionych oświadczeniach

Żurek mówił wówczas, że o sprawie dowiedział się z mediów.

- Z jednej strony, prokuratura wszczyna z urzędu postępowanie, które toczy się już wiele miesięcy, dotyczące zagrożenia mojego życia i zdrowia - wskazywał Żurek. - Z drugiej strony, ta sama osoba, w tym przypadku wiceminister sprawiedliwości [Łukasz Piebiak - przyp. red.] podległy prokuratorowi generalnemu [Zbigniewowi Ziobrze - red.], ujawnia moje oświadczenie majątkowe, zdejmując klauzulę, którą nadał prezes sądu apelacyjnego - dodał.

Krystian Markiewicz, prezes stowarzyszenia sędziów "Iustitia" ocenił wówczas, że odtajnienie oświadczeń majątkowych krakowskich sędziów "ma doprowadzić do tego, żeby złamać kręgosłup tym i wszystkim innym sędziom w całej Polsce, którzy mówią 'nie' temu, co robią politycy".

Kontrola CBA

Kontrola oświadczeń o stanie majątkowym Waldemara Żurka z lat 2012-2017 przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego trwała niemal rok - od kwietnia 2017 do stycznia 2018 roku.

Jak informował portal wp.pl, zakończyła się odmową podpisania protokołu kontroli przez sędziego.

- Brak tego podpisu nie zmienia jednak ustaleń kontroli - informował wówczas Wirtualną Polskę Piotr Kaczorek z wydziału prasowego CBA. Dodał, że natrafiano na "wątpliwości natury skarbowej", a dokument z wnioskami z kontroli trafił w kwietniu 2018 roku do Prokuratora Okręgowego w Krakowie (nie było to zawiadomienie o przestępstwie) w celu przekazania do właściwego urzędu skarbowego.

Wysłaliśmy w tej sprawie pytania do krakowskiej prokuratury. Czekamy na odpowiedź.

Każdą złotówkę zarobiłem uczciwie, ale nadal uważam, że ujawnienie oświadczenia stanowi zagrożenie dla mnie i mojej rodziny - mówił wtedy Żurek.

Majątek sędziego

Z odtajnionego oświadczenia o stanie majątkowym za 2017 rok wynika, że sędzia Waldemar Żurek posiadał dom o powierzchni 110 m. kw., grunt rolny (35 tys. m.kw.), lokal użytkowy o powierzchni 85 m. kw., nieużytki rolne o powierzchni 33 tys. m.kw., drewniany domek na wsi oraz liczne place i inne nieruchomości. Na koncie zgromadził 77,8 tys. złotych oraz 1620 franków szwajcarskich. Miał dwa samochody – Jeep z 1997 roku oraz suzuki z 2007 roku. Jednocześnie, Waldemar Żurek miał dwa kredyty. Na wynajmie lokali zarobił w 2017 roku ok. 15 tys. złotych.

- Przyjąłem taką filozofię, że inwestuję w nieruchomości. W mojej ocenie, to zapewnia transparentność. Księgi wieczyste są jawne, w akcie notarialnym jest wszystko, od kogo, za ile, co i kiedy. Absolutna przejrzystość - stwierdza w rozmowie z Konkret24.

W sprawie sędziego Radzika nie ma jeszcze decyzji

Gdy dwa tygodnie temu sprawdzaliśmy oświadczenia o stanie majątkowym sędziów Krajowej Rady Sądownictwa  a także rzecznika dyscyplinarnego sędziów oraz jego dwóch zastępców (powołuje ich minister sprawiedliwości na 4-letnie kadencje) okazało się, że wszystkie są jawne i można je obejrzeć na stronach sądów apelacyjnych z wyjątkiem jednego - Przemysława W. Radzika, prezesa Sądu Rejonowego w Krośnie Odrzańskim.

Prezes Radzik jest z kolei jednym z czterech sędziów apelacji rzeszowskiej, których oświadczenia nie zostały podane do publicznej wiadomości.

"Na podstawie art. 87 par. 6 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych Pan Prezes SR W Krośnie Odrzańskim Przemysław W. Radzik złożył wniosek o objęcie informacji zawartych w jego oświadczeniu majątkowym ochroną przewidzianą dla informacji niejawnych o klauzuli tajności ,'zastrzeżone'. Przepis ten umożliwia uwzględnienie wniosku, jeżeli ujawnienie tych informacji mogłoby powodować zagrożenie dla składającego oświadczenie lub osób dla niego najbliższych. Pan Prezes Sądu Apelacyjnego w Poznaniu wniosek uwzględnił i dlatego oświadczenie majątkowe nie zostało zamieszczone w Biuletynie Informacji Publicznej" - odpowiedziała nam wówczas Elżbieta Fijałkowska, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Dodała, że tak było również w poprzednich latach.

Zapytaliśmy zatem resort sprawiedliwości, czy również sprawa oświadczenia prezesa Radzika była badana i czy również będzie jawne. Otrzymaliśmy odpowiedź, że "sędzia Przemysław Radzik jest spoza apelacji krakowskiej, a decyzje w odniesieniu do pozostałych apelacji nie zostały jeszcze podjęte".

Na pytania jakie apelacje zostały przebadane, a jakie jeszcze nie - nie dostaliśmy odpowiedzi.

Zwróciliśmy się również do sędziego Radzika z pytaniem, dlaczego rokrocznie wnioskuje o utajnienie swoich oświadczeń. Jak dotąd, nie odpowiedział.

Politycy o karierze Przemysława Radzika
Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24, wpolityce.pl, wp.pl; zdjęcie: Rafał Guz/PAP

Pozostałe

Polski generał na spreparowanych plakatach - akcja wymierzona w polskie wojsko

Według informacji przekazywanej w mediach społecznościowych - polskich, rosyjskich, czeskich - na warszawskich ulicach zawisły plakaty z wizerunkiem generała Jarosława Miki i hasłem "Czas przypomnieć sobie historię". To kolejna odsłona szerokiej akcji dezinformacyjnej wymierzonej w polskie wojsko.

Według BBC "Polska przygotowuje armię do inwazji na Ukrainę"? To sfałszowane wideo

Nagranie z logo i obrandowaniem BBC News rozpowszechniane w internecie informuje, że Polska przygotowuje się do wysłania wojsk na Zachodnią Ukrainę, by skonfrontować się z Rosją. Wideo rozsyłane jest z komentarzami po polsku, rosyjsku, włosku, turecku czy po czesku. BBC dementuje, że jest jego autorem i przestrzega, że to fake news.