Mateusz Morawiecki o dochodach państwa. Jak wprowadza w błąd

Źródło:
Konkret24
Premier o dodatkowym posiedzeniu rządu w związku z budżetem na 2026 rok
Premier o dodatkowym posiedzeniu rządu w związku z budżetem na 2026 rokTVN24
wideo 2/4
Premier o dodatkowym posiedzeniu rządu w związku z budżetem na 2026 rokTVN24

Mateusz Morawiecki zamieścił wykres, który miał pokazywać, jak bardzo za rządów PiS rosły dochody budżetu państwa, gdy podczas rządów PO-PSL i obecnej koalicji wzrosty nie są tak znaczące. Ekonomiści tłumaczą, co były premier pomija.

Były premier Mateusz Morawiecki, obecnie poseł Prawa i Sprawiedliwości i wiceprezes partii, opublikował 20 czerwca w serwisie X wykres z danymi o dochodach budżetu państwa w latach 2007-2025.

Na wykresie kolorem zielonym zaznaczono lata rządów Prawa i Sprawiedliwości (2007 oraz lata 2016-2023; pominięto rok 2006, wtedy także PiS był u władzy). Na czerwono zaznaczono okres rządów koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w latach 2008-2015 (pominięto jednak logotyp PSL, wklejono tylko znak graficzny PO; przez większość czasu premierem był wtedy Donald Tusk, a w 2014 roku zastąpiła go Ewa Kopacz) oraz lata 2024-2025, czyli rządy koalicji KO-PSL-Polska 20250-Lewica (Koalicji 15 października). Dana dla 2025 roku to nie realny dochód budżetu, ale dochód założony w ustawie budżetowej. Wykres pokazuje dochody nominalne, bez inflacji, bez odniesienia do PKB, długu ani struktury wpływów. Na wykresie zaznaczono procentowe zmiany (rok do roku).

Z danych wynika, że dochód budżetu państwa w 2007 roku wyniósł prawie 236 mld złotych. Przez kolejne osiem lat, które przypadały na rządy koalicji PO-PSL, przychody wahały się od 249 mld zł (2010 rok) do 303 mld zł (2009 rok). W kolejnych ośmiu latach rządów Zjednoczonej Prawicy dochód budżetu państwa rósł z roku na rok. W 2016 roku było to 314,7 mld zł, w 2019 roku już 400,5 mld, a w 2020 - 505 mld zł. Na koniec rządów w 2023 roku dochód budżetu Polski wyniósł 574 mld.

Ostatnie dwa lata to okres trzeciego rządu Donalda Tuska. Z danych wynika, że utrzymuje się trend rosnących dochodów budżetu państwa. W 2024 roku budżet miał 623,4 mld zł dochodów, a na 2025 rok zaplanowano 632,6 mld zł.

Mimo to Morawiecki wykorzystuje dane do krytykowania rządów oponentów. "Różnica jest prosta: my budowaliśmy silne, sprawiedliwe państwo. Oni… stali z założonymi rękami i czekali, aż coś samo się zrobi. Spoiler: nie zrobiło się" - stwierdził w poście, do którego dołączył grafikę. Wpis byłego premiera wyświetlono 380 tys. razy. Morawiecki wpis zamieścił również na Facebooku.

Wpis Mateusza Morawieckiego opublikowany 20 czerwca 2025 roku w serwisie X x.com

Na przekaz krytycznie zareagowało wielu internautów. "Coś się Panu pomyliło. Pan to głównie niszczył czego skutki są do dzisiaj. Jak w ogóle ma Pan czelność takie farmazony wypisywać?"; "Korzystaliście z dobrej koniunktury, nie przyłożyliście ręki do żadnych reform , kończyliście projekty zaczęte za poprzedników"; "Duży budżet oznacza, że państwo zbiera dużo podatków. A kto płaci te podatki? My, drodzy rodacy";"Czyli więcej pieniędzy zabraliście ludziom w podatkach. Rzeczywiście, powód do dumy" - komentowali (pisownia wszystkich wpisów oryginalna).

Inni zwracali uwagę na inflację: "Panie Premierze, ale wzrosty dochodu państwa były też w dużej mierze spowodowane wysoką w tamtym okresie inflacją, która sięgała nawet 17%"; "Przy galopującej dwucyfrowej inflacji wynik zrobił się sam. Więc trochę w tym wpisie racji. Inflacja to zasługa twojego rządzenia"; "Dochody rosły, bo podatki rosły"; "Proszę nałożyć na ten wykres inflację".

Sprawdziliśmy więc dane o dochodach państwa, które podał Mateusz Morawiecki. Z kolei eksperci, z którymi rozmawialiśmy, zwracają uwagę na ważny kontekst i przyczyny stagnacji dochodów państwa.

Nieco inne dane Ministerstwa Finansów

Porównaliśmy dane na wykresie ze sprawozdaniami o wykonaniu budżetu państwa, które co roku publikuje Ministerstwo Finansów. W zdecydowanej większości dane z wykresu nie pokrywają się z tymi publikowanymi w sprawozdaniach. Różnice wynoszą od 0,2 mld zł m.in. dla 2021 i 2022 roku do aż 28,8 mld zł w 2008 roku (na wykresie podano, że dochód wynosił 303 mld zł, a resort finansów - 274,2 mld zł).

Tylko dla czterech lat - 2016, 2018, 2019 i 2023 - dane z wykresu pokrywają się z informacjami resortu finansów. Różnice w pozostałych latach nie zaburzają jednak ogólnego trendu zmian dochodów budżetowych. Poniżej przedstawiamy, jak kształtowały się dochody budżetu państwa na podstawie sprawozdań z wykonania budżetu. Dla roku 2025 podano wartość planowaną, zgodnie z ustawą budżetową.

Wzrost dochodów budżetowych nie tylko efektem działań PiS

Dane dla Konkret24 skomentował Marek Zuber, ekonomista i analityk rynków finansowych. - Trudno polemizować z wyraźnym wzrostem dochodów budżetu państwa za rządów PiS, ale trzeba pamiętać, z czego on przede wszystkim wynikał - stwierdza ekspert.

Zuber podkreśla, że kluczowym czynnikiem stojącym za wzrostem dochodów budżetu państwa w czasie rządów PiS był przede wszystkim wzrost gospodarczy w naszym regionie, a nie wyłącznie polityka fiskalna rządu. - Dużą rolę odegrała koniunktura, która nie była zależna od działań PiS. Wówczas rozwijała się cała Europa Środkowo-Wschodnia, w tym Polska. Czechy, Słowacja, Rumunia, Bułgaria - wszystkie te kraje notowały porównywalne, a nawet w niektórych okresach lepsze wyniki niż Polska.

- PiS miał po prostu szczęście, że rządził w okresie korzystnej koniunktury w regionie. Oczywiście - ten rząd wprowadził rozwiązania takie jak jednolity plik kontrolny czy inne sposoby na uszczelnienie VAT - które poprawiały ściągalność podatków, a przez to zwiększały dochody państwa. To zadziałało, ale bez dobrej koniunktury te narzędzia nie byłyby tak skuteczne. Dlaczego? Bo im lepsza sytuacja gospodarcza, tym ludzie chętniej płacą podatki - wyjaśnia ekonomista.

- Dowodem na to jest 2023 rok, kiedy wciąż rządził PiS. To był najgorszy, pomijając okres pandemii, rok pod względem wzrostu gospodarczego. PKB wzrósł zaledwie o 0,1 proc., a mimo obowiązywania tych samych mechanizmów kontroli, wpływy z podatków zaczęły relatywnie wyraźnie maleć - co przyznał sam Mateusz Morawiecki - mówi ekspert.

- Obecnie mamy gorszą koniunkturę, która też nie jest bezpośrednim skutkiem działań obecnego rządu. Jest wynikiem sytuacji w Europie. Wzrost gospodarczy wyhamował, Niemcy - nasz najważniejszy partner handlowy - od dwóch lat tkwią w recesji. Opóźnienia w wypłacie środków z KPO, za które w dużej mierze odpowiada poprzedni rząd, też nie pomagają.

- Warto też spojrzeć szerzej na dane o budżecie państwa. W 2019 roku aż 18 krajów Unii miało nadwyżki budżetowe. Czechy miały nadwyżkę cztery lata z rzędu, Niemcy – osiem. A Polska? Ani razu. Mimo wysokich dochodów budżetowych i poprawy ściągalności, PiS prowadził politykę wydatków 'na lewo i prawo', przez co cały czas mieliśmy deficyt. To jeden z powodów, dla których dziś zmagamy się z ogromną dziurą w finansach publicznych.

Patrzenie na nominalne dochody budżetu jest niemiarodajne

Po kilku dniach Morawieckiemu odpowiedział dr Sławomir Dudek, prezes i główny ekonomista Instytutu Finansów Publicznych, a w przeszłości kierował Departamentem Polityki Makroekonomicznej Ministerstwa Finansów. Najpierw zamieścił wykres dotyczący Argentyny, który pokazywał, że mimo znaczącego wzrostu nominalnych dochodów budżetu tego państwa między 2007 a 2022 o ponad 1100 procent, to udział tych dochodów w stosunku do PKB wrócił do początkowej wartości. "Panie premierze co tak słabo? W Argentynie w latach 2015-2022 dochody budżetowe wzrosły 1137% (niebieskie słupki). Jak Pan myśli dlaczego? Inflacja? Spoiler: pokazywanie nominalnych dochodów w okresie dwóch dekad i to w okresie kryzysu inflacyjnego to naciągana historia. Dochody argentyńskie w relacji do PKB już wyglądają inaczej (czerwona linia)" - napisał.

Analogiczny wykres dr Dudek zamieścił dla Polski. Ten także pokazywał, że mimo wzrostu nominalnych dochodów budżetu państwa, to w latach 2007- 2024 zmniejszył się udział tychże w stosunku do krajowego PKB.

Wpis doktora Sławomira Dudka o wpływach do polskiego budżetu i relacji do PKBx.com

"Analizę porównawczą dochodów budżetu państwa należałoby uzupełnić o analizę relacji tych dochodów do PKB. I ty rysuje się już inny obraz" - w komentarzu dla Konkret24 ekonomista rozwija myśl zawartą we wpisie. "W tym przypadku zmiany nie są już tak spektakularne. Rzeczywiście relacja dochodów budżetu państwa w latach 2008-2015 uległa zmniejszeniu z 19,6 proc. do 16 proc. Potem stopniowo rosła, ale w 2022 roku znowu spadła do 16,3 proc., na koniec kadencji poprzedniego rządu ta relacja wynosiła tylko 16,8 proc., a w 2024 wzrosła do 17,1 proc. PKB" - pisze.

"Politycy PiS zapewne słusznie będą tłumaczyć, że ta relacja w 2022 roku spadła, ponieważ obniżono stawki VAT na niektóre wyroby i stawki akcyzowe w związku z wysoką inflacją. Ale jeżeli już stosujemy takie wyjaśnienie, to trzeba je zastosować do całego analizowanego okresu i przedstawić zmiany stawek podatkowych w tym okresie i wylistować wszystkie nowe podatki" - zauważa. I przypomina, że "w latach 2015 2022 wprowadzono 22 nowe podatki".

I rozwija: "Jednak nawet jeżeli będziemy poprawnie analizować tendencje w dochodach budżetu państwa w ujęciu relacji do PKB, to nie jest to wystarczająca analiza. Trzeba uzupełnić tę analizę o dochody całego sektora finansów publicznych i jednocześnie pokazać momenty kiedy zwiększano lub obniżano stawki podatkowe bądź wprowadzano nowe podatki - tylko wtedy ta analiza będzie uczciwa. Dochody budżetowe nie rosną na drzewie, jednak przeciętny obywatel może nie zrozumieć tych miliardów, ale już wylistowane nowe podatki, np. wzrost akcyzy, podatek cukrowy, podatek od małpek już są namacalną informacją odnośnie obciążeń podatkowych".

Dochody budżetu to nie wszystko

"Trzeba pamiętać, że budżet państwa to jedynie część sektora finansów publicznych. Po stronie dochodowej budżet państwa nie obejmuje składek na ubezpieczenia społeczne oraz składek na ubezpieczenie zdrowotne (...). Ponadto składki i dochody z pitu są ze sobą powiązane. Składki na ubezpieczenia są odliczane od podstawy opodatkowania, a przed wprowadzeniem Polskiego Ładu składki zdrowotne można było odliczać od samego podatku. Dlatego analizę dochodów państwa nie można ograniczać wyłącznie do budżetu państwa, czyli de facto budżetu centralnego bez funduszy ubezpieczeń społecznych i funduszu zdrowotnego. To daje niepełny obraz" - pisze dr Dudek.

Według niego: "Patrzenie na dochody w ujęciu nominalnym i to w okresie dwóch dekad jest nieporozumieniem i prowadzi do niemiarodajnych konkluzji. W długim okresie analizę należy uzupełnić o relację do PKB". Podkreśla, że "Komisja Europejska wyznaczając cele fiskalne na przykład dla deficytu całego sektora finansów publicznych czy dla długu publicznego, również posługuje się relacją do PKB. Tylko w ten sposób można zaobserwować trendy jeżeli chodzi o finanse publiczne. Także ta analiza oparta jedynie na nominalnych dochodach może prowadzić do mylnych konkluzji". "Jak spojrzymy na łączne dochody całego sektora finansów publicznych, to ujawniają się rzeczywiście silne wahania tych dochodów w relacji do PKB, ale widoczny też jest jednak fakt, że obecnie są one na najwyższym poziomie od momentu wejścia do UE (ok. 43 proc. PKB)" - dodaje.

Dochody budżetu a inflacja

Doktor Dudek pisze, że "Oczywiste jest, że w ujęciu nominalnym w okresie bardzo wysokiej inflacji dochody budżetowe rosną, gdyż są naliczane od rosnących wydatków społeczeństwa. Można powiedzieć, że inflacja to taki ukryty cichy podatek płacony przez społeczeństwo". Podaje, że skumulowana inflacja w latach 2008-2015 to było 19,7 proc., a w latach 2016-2023 45,9 proc. "Przy wysokiej inflacji jest oczywiste, że dochody wyrażone w złotówkach szybciej rosną" - punktuje.

Niższe dochody budżetu, bo zreformowano finansowanie samorządów

Obaj ekonomiści zauważają, że obraz zaburza reforma finansowania samorządów, która przeniosła część dochodów budżetowych od razu do samorządów. Zmiana ta weszła w życie w 2025 roku. Tak więc porównywanie dochodów sprzed zmiany z zakładanymi dochodami w 2025 roku jest obarczone błędem. Ile wyniosłyby dochód budżetu państwa w 2025 roku gdyby nie reforma? - Ciężko o konkretne dane, ale to może być około 7 mld więcej w całym roku - szacuje Marek Zuber. Z kolei Ministerstwo Finansów informowało w połowie maja, że gdyby nie reforma finansowania jednostek samorządu terytorialnego, to dochody budżetu państwa byłyby w okresie styczeń-kwiecień 2025 wyższe o 18,7 mld zł (8,7 proc.) niż w analogicznym okresie 2024 roku.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: x.com; Marcin Obara/PAP

Pozostałe wiadomości

Teoria spiskowa, jakoby zbliżał się "wielki reset majątku" Polaków, rozlewa się w sieci. Właściciele działek mogą się czuć zaniepokojeni, czytając, że warte dziś setki tysięcy złotych grunty stracą na wartości po 1 lipca 2026 roku. Ta celowo nakręcana spirala strachu nie ma uzasadnienia. Jednak kto posiada działkę, o nadchodzącej zmianie prawa powinien wiedzieć.

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

Źródło:
TVN24+

Rosyjską Kamczatkę sparaliżowały zamiecie śnieżne. W sieci mamy wysyp nagrań i obrazów rzekomo pokazujących sytuację na półwyspie. Oto trzy niebezpieczne trendy w rozpowszechnianiu fake newsów, które właśnie się ujawniają.

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Źródło:
Konkret24

Michał Wawer z Konfederacji przekonuje, że mimo nieobecności Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy uciekli na Węgry, ich procesy mogą się rozpocząć. Z prawnikiem tłumaczymy, że sytuacja obu polityków nie jest taka sama.

Dlaczego sądy nic nie robią w sprawie Ziobry i Romanowskiego? Poseł pyta, my odpowiadamy

Źródło:
Konkret24

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić. Fejki i motywacje Trumpa opisuje Konkret24.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

"Przez waszą chorą, lewacką, politykę klimatyczną ludzie zamarzają w domach", "nikt nie pomaga Polskim seniorom, bo lepiej pomóc Ukraińcom" - takie przekazy szerzą się w sieci po śmierci małżeństwa w warszawskim Ursusie. To wyłącznie wykorzystywanie tragedii do siania dezinformacji.

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

Źródło:
Konkret24

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+