Smog w Polsce to "kompletna bzdura"? Popularna mapa niczego nie dowodzi

Skażona Polska to "kompletna bzdura"? Popularna mapa nie jest na to dowodemTVN24/Twitter

Kilka tysięcy osób polubiło i udostępniło artykuł o "mapie smogowej", która miała ujawniać, że Polska jako najbardziej skażony kraj w Europie "to kompletna bzdura". Tekst podano dalej m.in. na oficjalnym koncie prezydenta Andrzeja Dudy. Mapa pokazuje jednak stężenie dwutlenku azotu, który jest tylko jednym, nie najgroźniejszym, ze składników smogu. W przypadku tych najgroźniejszych, Polska jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych państw w Europie.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Udostępniany przez tysiące internautów artykuł został opublikowany w piątek na portalu twojapogoda.pl. Zaczyna się od słów: "Tyle się mówi, że Polska jest największym brudasem w Europie. Jednak najnowsza mapa smogowa, przygotowana przez Komisję Europejską, ujawnia, że to wierutna bzdura".

Na załączonej mapie widać, że kolory czerwony i fioletowy, odpowiadające za najwyższe stężenie, rozciągają się nad krajami Beneluksu, częścią zachodnich Niemiec, południem Wielkiej Brytanii i północnymi Włochami. Terytorium Polski pokryte jest głównie kolorem zielonym z niewielkimi czerwonymi "wysepkami", m.in. nad aglomeracją górnośląską.

Mapa załączona do tekstuEuropejska Agencja Kosmiczna

W treści artykułu mapa konsekwentnie opisywana jest jako "smogowa" lub "zanieczyszczeń". Tylko w jednym miejscu zasugerowano, co naprawdę przedstawia: "mapa niejednego zaskoczyła, ponieważ wywraca nasze dotychczasowe pojęcie na temat smogu. Okazuje się, że najbardziej zanieczyszczone są te miasta, które uchodzą za ikony ekologii. Największa emisja dwutlenku azotu, odpowiedzialnego za tzw. smog fotochemiczny, ma miejsce w największych miastach Europy" (podkreślenie autora tekstu).

Czy jednak publikowanie mapy stężenia samego dwutlenku azotu upoważnia do pisania: "nie dajcie sobie wmówić, że Polska jest najbardziej zanieczyszczonym krajem w Europie"?

Posłanka, senator, europoseł, prezydent

Między innymi ze względu na takie właśnie mocne sformułowania użyte w tekście dające złudzenie sensacyjnego odkrycia, artykuł w kilka dni stał się bardzo popularny w mediach społecznościowych.

Według danych z darmowego narzędzia Crowdtangle, na samym Facebooku tekst został udostępniony prawie 10 tysięcy razy. W mniejszym stopniu był popularny i podawany dalej także na Twitterze. Na podstawie informacji z Crowdtangle można ustalić także, że w obu serwisach udostępniali go także m.in. różni politycy.

Najwięcej reakcji na Twitterze wygenerował wpis europosła PiS Jacka Saryusza-Wolskiego, członka Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii. Poza linkiem zawarł on w nim tylko tytuł tekstu: "Polska najbardziej skażona w Europie? Nowa mapa smogowa ujawnia, że to kompletna bzdura".

Udostępniane artykułu nie miało jednak swoich barw partyjnych, ponieważ tekst pojawił się także na profilu posłanki Koalicji Obywatelskiej - Pauliny Hennig-Kloski.

Wśród polityków udostępniających tekst na Facebooku najwięcej reakcji uzyskał wpis senatora PiS-u Marka Pęka, przewodniczącego Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności. "Najnowsza mapa smogowa, przygotowana przez Komisję Europejską, ujawnia, że to wierutna bzdura" - skomentował.

Mapa dotarła także na same szczyty polskiej władzy. Jednym z podających dalej bardzo popularny twitterowy wpis był prezydent Andrzej Duda. To nie pierwszy raz, gdy weryfikujemy wpis prezydenta na temat środowiska - o nieścisłościach w polecanym przez niego artykule dotyczącym emisji dwutlenku węgla pisaliśmy już nieco ponad rok temu na Konkret24.

Popularny wpis podany dalej przez konto prezydenta DudyTwitter

Jeden ze składników

Jedną z dróg ustalenia, co tak naprawdę przedstawia mapa, jest dotarcie do jej źródła. Pochodzi ona z marca tego roku i została opublikowana w artykule "Mapowane zanieczyszczenie dwutlenkiem azotu (NO2)" na stronie Europejskiej Agencji Kosmicznej.

O to, czy mapę przedstawiającą wyłącznie stężenia dwutlenku azotu można nazywać "mapą smogową", zapytaliśmy Jakuba Jędraka, fizyka z Polskiego Alarmu Smogowego i autora artykułu na portalu smoglab.pl, w którym wyjaśnił on nieścisłości dotyczące rozpowszechnianej mapy. - Pisanie o tej mapie jako o "smogowej" moim zdaniem jest nadużyciem, ponieważ mamy tutaj stężenie tylko jednej substancji, a powinniśmy patrzeć na wszystkie - mówi w rozmowie z Konkret24 Jędrak. - W dodatku nie mówimy wcale o najważniejszym zanieczyszczeniu, jakim jest pył zawieszony. Powiedzmy, że dałoby się w uproszczeniu uznać taką mapę za "smogową", jeśli pokazywałaby tylko stężenia pyłów - dodaje.

Jeśli jednak dotyczy to innego "składniku smogu", to możemy o sformułowaniu "mapa smogowa" w tym kontekście mówić jako o nadużyciu, a nawet manipulacji. Jakub Jędrak

Składowe smogu można znaleźć m.in. na stronach Komisji Europejskiej, poświęconych środowisku. Jako "podstawowe składniki bezpośrednio emitowane do atmosfery np. z wydechów samochodowych lub kominów" wymieniono tam pyły zawieszone, dwutlenek siarki, tlenki azotu (w tym właśnie dwutlenek azotu), amoniak, lotne związki organiczne (głównie benzen) i metan. Jako powstający w wyniku reakcji między niektórymi z nich, do składników dodano także ozon.

Smog dusi Polskę. Normy przekraczane nawet o tysiąc procent
Smog dusi Polskę. Normy przekraczane nawet o tysiąc procenttvn24

Ekspert z Polskiego Alarmu Smogowego zaznacza, że trudno jest bezpośrednio porównywać stężenia poszczególnych składników w zanieczyszczonym powietrzu.

- Jeśli chcemy porównać ze sobą ilość różnych "składników smogu" w powietrzu, można po prostu patrzeć na ich stężenia wyrażone w mikrogramach na metr sześcienny (μg/m3). Wszystkie podstawowe zanieczyszczenia powietrza, takie jak NO2, pyły, ozon, dwutlenek siarki, występują zwykle w takich stężeniach, które najwygodniej wyrazić właśnie w tej jednostce. Wynik dla każdego z tych zanieczyszczeń to najczęściej dziesiątki μg/m3, rzadziej, przy wysokich stężeniach, setki, a czasami, przy czystym powietrzu, kilkanaście μg/m3. Należy pamiętać jednak, że jeśli chodzi o wpływ na zdrowie to 1 μg/m3 jednej substancji nie jest oczywiście równoważny 1 μg/m3 innej - komentuje Jędrak.

Dwutlenek azotu zabija znacznie rzadziej

Autor tekstu na portalu smoglab.pl zaproponował w nim jednak inną miarę porównawczą dla poszczególnych składników, która jest nawet adekwatniejsza niż ich obecność w powietrzu, mianowicie wskaźnik śmiertelności. - Nieporównywalność jednostek dobrze widać na przykładzie liczby przedwczesnych zgonów spowodowanych różnymi zanieczyszczeniami powietrza. Nie mamy danych nowszych niż za 2016 rok, ponieważ odpowiednie dane dopiero spływają do Europejskiej Agencji Środowiska, a ta potrzebuje też trochę czasu by przygotować i opublikować swoje raporty - wyjaśnia ekspert.

Jednak z tego co wiemy, w ostatnich latach wyniki są z roku na rok dość podobne i liczba przedwczesnych zgonów przypisywanych narażeniu na zbyt duże stężenia dwutlenku azotu nie przekracza w Polsce dwóch tysięcy rocznie. Dla porównania, zgonów spowodowanych narażeniem na pyły zawieszone jest w naszym kraju każdego roku ponad 40 tysięcy. Jakub Jędrak

- To nie znaczy, że proporcje są takie same w przypadku różnych schorzeń, ale liczba zgonów jest najbardziej uderzająca, a jednocześnie najłatwiejsza do wyliczenia i przedstawienia. Dane pokazują więc, że dwutlenek azotu powoduje około pięciu procent liczby zgonów powodowanej przez pyły. Poza tym pyły są kancerogenne, mogą wpływać na tworzenie się nowotworów - dodaje członek Polskiego Alarmu Smogowego.

Dane Europejskiej Agencji Środowiska potwierdzają słowa fizyka. Zgodnie z najnowszym raportem organizacji, w 2016 roku zgonów związanych z działaniem pyłu PM2.5 było w Polsce 43,1 tys. Z powodu oddziaływania dwutlenku azotu zmarło 1,5 tys. osób.

Zanieczyszczone powietrze zabija. W smogu są związki, których działania nie znamy
Zanieczyszczone powietrze zabija. W smogu są związki, których działania nie znamyFakty TVN

Dwutlenku azotu nie ma również na liście substancji kancerogennych Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem. Znajdują się tam natomiast benzo[a]piren czy benzen, a od 2013 roku także pyły zawieszone.

Gęsty pył w polskim powietrzu

Mimo że dwutlenek azotu nie jest aż tak szkodliwy jak szereg innych substancji tworzących smog, jego stężenie w okresie pokazanym na mapie od kwietnia do września 2018 roku rzeczywiście było wyższe w niektórych krajach Europy Zachodniej niż w Polsce.

Jakub Jędrak tłumaczy powody takiej sytuacji. - Wysokie stężenia dwutlenku azotu występują w miejscach, gdzie jest duże natężenie ruchu samochodowego, dużo spalin - mówi. - Wytłumaczeniem, dlaczego na mapie z artykułu stężenia tego gazu są wyższe w krajach Beneluksu czy Wielkiej Brytanii, może być większy udział aut osobowych z wysokoprężnymi silnikami diesla, z których emisje dwutlenku azotu są wyższe niż z aut z silnikami benzynowymi. Występuje tam również wyższa gęstość zaludnienia, więc dochodzą pozostałe źródła dwutlenku azotu, związane z ogrzewaniem mieszkań czy produkcją energii elektrycznej. Jednak udział motoryzacji w emisji dwutlenku azotu jest dominujący - dodaje.

Zakaz dla diesli w Rzymie
Zakaz dla diesli w RzymieTVN24 BiS, AP

Czy jeśli chodzi o wskaźniki pyłów zawieszonych Polska rzeczywiście wypada gorzej niż kraje zachodnie? W raportach i bazach danych Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) można znaleźć mapy odnoszące się właśnie do tych szkodliwych dla zdrowia składników smogu. Jedna z nich umożliwia śledzenie zanieczyszczenia w czasie rzeczywistym. Dla porównań lepsze są jednak mapy z uśrednionymi wynikami zebranymi w dłuższym okresie.

Najnowsze pochodzą z 2017 roku i zostały opublikowane w raporcie rocznym. Pokazują one, czy i w których stacjach badawczych przekroczono roczne limity wskaźnika zanieczyszczeń pyłami PM10 i PM2.5. Im bardziej czerwony jest punkt, tym wyższe było wyjście poza dopuszczalne roczne normy.

Roczne średnie stężenia pyłów PM2.5 i PM10 w stosunku do norm za rok 2017Europejska Agencja Środowiska

W raporcie EEA poza mapami przedstawiono także wykresy odnoszące się do stężeń pyłów PM2.5 i PM10 porównujące te wskaźniki w poszczególnych krajach. Pod względem średniego odchylenia od rocznej dopuszczalnej normy dla pyłów PM10 Polska uplasowała się na przedostatnim miejscu w Unii Europejskiej, "wyprzedzając" jedynie Bułgarię. W przypadku jeszcze mniejszych cząsteczek - PM2.5 - nasz kraj znalazł się na ostatnim miejscu spośród wszystkich 28 państw członkowskich UE.

Stan powietrza w polskich miastach na bieżąco można śledzić w serwisie TVN Meteo.

Autor: Michał Istel / Źródło: Konkret24, smoglab.pl; Zdjęcie tytułowe: TVN24/Twitter

Źródło zdjęcia głównego: TVN24/Twitter

Pozostałe wiadomości

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje informacja, jakoby Biały Dom miał zażądać od prezydenta Zełenskiego założenia garnituru na spotkanie z prezydentem USA - i że to był warunek odbycia tego spotkania. Przekaz ten w polskiej sieci szeroko rozpowszechniały anonimowe konta. To narracja zgodna z prorosyjską dezinformacją, której celem jest dyskredytowanie prezydenta Ukrainy. Jednak nie ma potwierdzenia, że Biały Dom postawił taki warunek.

Zełenski "musi założyć garnitur"? Propaganda reaguje na wizytę w Białym Domu

Zełenski "musi założyć garnitur"? Propaganda reaguje na wizytę w Białym Domu

Źródło:
Konkret24

"Czego amerykańskie media nie pokazały" - brzmi komentarz do rozpowszechnianego w mediach społecznościowych filmu. Ma przedstawiać scenę, gdy amerykańscy piloci "narysowali" na niebie gwiazdę dla Putina podczas szczytu na Alasce. Film robi wrażenie, ale nie wierzcie w te opisy - choć rosyjska propaganda bardzo próbuje nas do tego przekonać.

"Gwiazda" od Trumpa dla Putina? Tak głosi przekaz Kremla

"Gwiazda" od Trumpa dla Putina? Tak głosi przekaz Kremla

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki złożył projekt ustawy o ochronie polskiej wsi - w tym przed wyprzedażą ziemi obcokrajowcom. Teraz politycy przeciwnych opcji kłócą się, za których rządów sprzedano więcej polskiej ziemi. Obie strony jednak wprowadzają w błąd, prezentując dane albo wybiórczo, albo bez kontekstu. A ten jest istotny.

Nawrocki o "wyprzedaży polskiej ziemi", rząd podaje dane. Czego nie pokazują?

Nawrocki o "wyprzedaży polskiej ziemi", rząd podaje dane. Czego nie pokazują?

Źródło:
Konkret24

W sieci od lipca rozchodzi się przekaz, jakoby rolnicy byli karani "za korzystanie z własnej studni" - co wielu internautów rozumie jako sytuację nową, wymuszoną kolejnymi restrykcjami Unii Europejskiej. To manipulacja, choć kary rzeczywiście są - lecz za coś innego i nie od dzisiaj. Natomiast resort infrastruktury analizuje inny problem.

"Kary za korzystanie z własnej studni"? Ministerstwo: "trwa analiza problemu"

"Kary za korzystanie z własnej studni"? Ministerstwo: "trwa analiza problemu"

Źródło:
Konkret24