Słowa posłanki PiS Mirosławy Stachowiak-Różeckiej, że wzrost cen benzyny odczuwają także posłowie, "bo przecież do tej Warszawy muszą się z różnych stron Polski dostać", wywołały dyskusję w internecie. Komentujący pisali, że posłowie podróżują po Polsce za darmo. Przypominamy, co w tym zakresie przysługuje parlamentarzystom.

W rozmowie w Radiu Wrocław 26 października posłanka PiS Mirosława Stachowiak-Różecka była pytana o wzrost cen w Polsce. Jedno z pytań w tym wątku dotyczyło cen paliw. "A czy politycy tak między sobą, w rozmowach, dostrzegają ten wzrost cen? Czy politycy też to dostrzegają tak jak my?" – zapytał prowadzący audycję. "Oczywiście, że politycy też to dostrzegają. Myślę, że w pierwszej kolejności polityka, posła dotyka akurat cena benzyny, bo przecież my do tej Warszawy musimy się z różnych stron Polski dostać. Ten kilometr jest coraz droższy" – odpowiedziała posłanka.

"Ale to my tankujemy te samochody" – stwierdził dziennikarz. "Ja też tankuję samochód, proszę mi wierzyć" – odparła posłanka PiS. Mimo to jej słowa wywołały w sieci wiele komentarzy - powodem są przywileje dla posłów.

Ceny na stacjach paliw w górę. Benzyna po 6 złotych za litr

"Posłowie jeżdżą i latają po Polsce za darmo"

Słowa posłanki PiS zacytował 27 października dziennik "Rzeczpospolita", a link do tego tekstu zamieszczono na twitterowym profilu gazety. "Posłanka @RozeckaPL z #PiS: Politycy dostrzegają wzrost cen. Myślę, że w pierwszej kolejności polityka, posła dotyka akurat cena benzyny, bo przecież my do tej Warszawy musimy się z różnych stron Polski dostać" - brzmiał tweet. Szybko pod nim pojawiły się komentarze - internauci ripostowali, że posłowie mają różne możliwości darmowego dojazdu na posiedzenia Sejmu.

"Szanowna Pani @RozeckaP proszę z nas obywateli nie robić debili, ten termin został zastrzeżony dla co poniektórych wybrańców narodu. Zdaje się, iż Pani nie wie lub celowo wprowadza w błąd Polaków. Za paliwo Posłów płacimy MY - podatnicy" – napisał jeden z internautów. "Co Pani powie? Policzmy. Darmowe przejazdy PKP i innym zbiorkomem, zwrot za paliwo, za taxi i inne kilometrówki. Jak was zatem dotykają te wzrosty cen?" – brzmiał inny wpis (pisownia wszystkich postów oryginalna).

W kolejnym komentarzu ta sama autorka napisała: "Pani poseł @RozeckaPL, błagam, żeby Pani albo zaprzeczyła, że to powiedziała, albo przeprosiła. Posłowie jeżdżą i latają po Polsce za darmo. Tę wypowiedź będą Pani i PiSowi wyciągać jako bezczelność i oderwanie elit".

Na możliwość darmowych przejazdów posłów, także własnym samochodem, zwrócił uwagę w swoim komentarzu na Twitterze ekonomista Rafał Mundry. "Posłowie mają: darmowe loty, darmowe przejazdy koleją, darmowe przejazd autobusami, darmową komunikację miejską na terenie całego kraju. Mogą też rozliczać kilometrówki art. 43 ust.1 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Ależ to jest tupet" – wyliczał.

Przywołany przez art. 43 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora stanowi:

Poseł i senator ma prawo, na terenie kraju, do bezpłatnego przejazdu środkami publicznego transportu zbiorowego oraz przelotów w krajowym przewozie lotniczym, a także do bezpłatnych przejazdów środkami publicznej komunikacji miejskiej.

art. 43 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora

Ten przywilej parlamentarzyści mieli zarówno w czasach PRL, jak też od początku III Rzeczpospolitej, najpierw na mocy ustawy z 1985 roku o obowiązkach i prawach posłów na Sejm PRL (zmienionej w grudniu 1989 roku), potem na mocy ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora uchwalonej 9 maja 1996 roku.

Co więcej, parlamentarzystom przysługują nie tylko darmowe bilety, ale też rezerwowane miejsca w pociągach czy samolotach. Przewoźnicy są zobowiązani do rezerwacji dodatkowych miejsc w ciągu dwóch dni poprzedzających posiedzenie Sejmu lub Senatu i w dniu posiedzenia oraz na dzień zakończenia posiedzenia i na następny dzień. Niewykorzystane przez parlamentarzystów miejsca są do dyspozycji przewoźników.

Wydatki posłanki Stachowiak-Różeckiej na przejazdy

Mirosława Stachowiak-Różecka zapewniła, że "też tankuje samochód". To prawda - można to stwierdzić na podstawie jej sprawozdania z wydatkowania kwoty ryczałtu przeznaczonego na prowadzenie biura poselskiego.

Miesięcznie ten ryczałt wynosi 15 200 zł  (od początku kadencji, czyli od 12 listopada 2019 roku, do 31 grudnia 2020 roku jest to łączna kwota 205 593,33 zł.) Taki ryczałt każdy parlamentarzysta otrzymuje na podstawie art. 23 ust. 3 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora:

Posłowi i senatorowi przysługuje ryczałt na pokrycie kosztów związanych z funkcjonowaniem biur, na zasadach i w wysokości określonych wspólnie przez Marszałka Sejmu i Marszałka Senatu. Środki te nie mogą być wykorzystywane na inne cele niż określone w zdaniu pierwszym.

art. 23 ust. 3 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora

Zgodnie z zarządzeniem marszałka Sejmu "w sprawie warunków organizacyjno-technicznych tworzenia, funkcjonowania i znoszenia biur poselskich" z tego ryczałtu posłowie mogą pokryć koszty przejazdów "w związku z wykonywaniem mandatu poselskiego: samochodem własnym lub innym, z którego poseł korzysta na podstawie posiadanego tytułu prawnego, w ramach limitu 3500 km miesięcznie" – obecnie jest to ok. 40,9 tys. zł od początku kadencji; dotyczy to też przejazdów taksówkami.

Wydatki na przejazdy posłanki Mirosławy Stachowiak-Różeckiej
Wydatki na przejazdy posłanki Mirosławy Stachowiak-Różeckiej Foto: sejm.gov.pl

Od początku tej kadencji Sejmu do 31 grudnia 2020 roku (bo taki okres obejmuje dostępne sprawozdanie z wydatków na biuro poselskie) koszty przejazdów posłanki PiS samochodem wyniosły 25 800 zł; taksówkami - 1665,05 zł; koszty parkingów - 965 zł. Pod względem wydatków na przejazdy własnym autem Mirosława Stachowiak-Różecka jest wśród 460 posłów na 301. miejscu.

Ponad 40 tys. zł na przejazdy samochodami wydało 35 połów. 43 posłów w sprawozdaniach z wydatków na biuro poselskie w tej rubryce wpisało kwotę 0. W sumie koszty poselskich przejazdów samochodami od 12 listopada 2019 roku do 31 grudnia 2020 roku wyniosły 12 537 380 zł. To daje średnią (liczoną tylko wobec tych, którzy w sprawozdaniach wykazali takie wydatki) 30 066 zł na jednego posła.

Autor:  Piotr Jaźwiński
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: rozecka2018.pl

Pozostałe

Pawłowicz: "zielony to kolor dżihadu". Ekspert: "wypowiedź szkodliwa intelektualnie"

Oceniając akcję "Matki na granicę", Krystyna Pawłowicz napisała na Twitterze, że część samorządów "przyłącza się do islamskiego ataku na Polskę", bo podświetliły budynki na zielono. A według niej zielony jest kolorem dżihadu. Eksperci oceniają tę wypowiedź jako "szkodliwą intelektualnie" oraz "polityczną manipulację świadczącą o ignorancji".