W trakcie inauguracyjnej konwencji partii Wiosna Robert Biedroń obiecywał, że za sprawą jego doradcy "śląski stanie się językiem narodowym". W opublikowanym później wpisie zmienił "narodowy" na "regionalny", ale śląski wprost nazwał "językiem". Formalnie status, jaki ma ślōnskŏ gŏdka, jest inny.

W niedzielę na warszawskim Torwarze były prezydent Słupska Robert Biedroń oficjalnie ogłosił powstanie nowej partii - Wiosna. W otoczeniu flag Polski i Unii Europejskiej wyłożył także najważniejsze założenia swojego programu politycznego, a na koniec przedstawił 14 ekspertów i ekspertek, którzy mają mu pomóc w realizacji konkretnych celów zapowiedzianych na konwencji.

Jednym z ekspertów był Łukasz Kohut. Jak przedstawił go Biedroń - "Ślązak, działacz społeczny". Kohut to  fotograf z zawodu, niedoszły kandydat Koalicji Obywatelskiej do sejmiku województwa śląskiego w ostatnich wyborach. Lider Wiosny zapowiedział, że jako doradca zadba o to, że "śląski, nareszcie, stanie się językiem narodowym". "Bo śląsko godka je fest piykno" - zakończył Biedroń.

Ten temat pojawił się także we wpisie na twitterowym koncie Biedronia. Wypowiedź lidera Wiosny została jednak poprawiona - śląski nie miał stać się językiem "narodowym", a "regionalnym". Wprost napisano jednak, że jest to "język". O opinię na ten temat poprosiliśmy językoznawczynię.

(Etno)lekt

- Zgodnie z ustawą o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, językiem regionalnym w Polsce jest tylko jeden język - kaszubski, podczas gdy śląski nie jest tam wymieniony jako język - mówi w rozmowie z Konkret24 prof. dr hab. Jolanta Tambor, językoznawczyni z Uniwersytetu Śląskiego i autorka wielu prac dotyczących śląszczyzny.

- Dla mnie najlepszym określeniem na to, czym jest śląski, jest lekt - dodaje i tłumaczy, że można go określać także terminem "etnolekt", jednak - jak dodaje - "został on spolityzowany, gdyż zbyt często posługiwano się nim w dyskursie nienaukowym, wykorzystując do różnych celów. Samo lekt jest moim zdaniem najtrafniejszym określeniem".

Zgodnie z art 19. pkt. 1 Ustawy z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, za ten ostatni uważa się język, który jest m.in. tradycyjnie używany na terenie danego państwa przez mniejszą liczebnie od reszty grupę obywateli, różniący się od oficjalnego języka urzędowego oraz niebędący ani dialektem oficjalnego języka tego państwa.

Zapisy ustawy dotyczące języka regionalnego
Zapisy ustawy dotyczące języka regionalnego Foto: http://prawo.sejm.gov.pl

Zapytaliśmy prof. Tambor, czy jeśli śląszczyzny nie określa się mianem osobnego języka, to czy można go traktować jako dialekt polszczyzny. - Etnolekt śląski rozwijał się równolegle z etnolektami, które dały w rezultacie literacki język polski, obok polszczyzny, i oczywiście ma z nią niemało elementów wspólnych, ale można też wskazać pewną liczbę wyróżniających i oryginalnych cech. Myślę więc, że powinien być traktowany jako coś więcej niż dialekt jakiegoś innego języka - tłumaczy prof. Tambor. - W pracach profesora Alfreda Majewicza, który jako pierwszy wyraziście użył terminu "etnolekt" wobec różnych fenomenów (rzadkich zjawisk - red.) mownych, można przeczytać, że nie da się, posługując się kryteriami językoznawczymi, jasno oddzielić języków i dialektów. Ja w pełni się z tym zgadzam - dodaje.

Alfred Majewicz w swojej publikacji pt. "Języki świata i ich klasyfikowanie" z 1989 r. doprecyzował, że "w językoznawstwie polskim termin 'etnolekt' znajduje szczególne zastosowanie w przypadkach, gdy użycie określenia język, dialekt lub gwara byłoby sporne, w częstych sytuacjach braku precyzyjnych kryteriów, pozwalających uznać daną formę mowy za odrębny język bądź też za stanowiącą jeden z dialektów (odmian) jakiegoś języka". Ta definicja wydaje się dobrze oddawać obecny status śląszczyzny.

Bliższy uznawania jej za dialekt języka polskiego jest prof. Jerzy Bralczyk, wiceprzewodniczący Prezydium Rady Języka Polskiego PAN, który w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" mówił, że "tak jak środowisko polskich językoznawców, twierdzę, że raczej jest to grupa dialektów. Uznawanie ich za coś osobnego od polszczyzny jest w świetle dotychczasowych ustaleń nieuzasadnione, bo rozwój dialektu śląskiego jest równoległy do rozwoju innych polskich dialektów. [...] Jest to zbiór dialektów języka polskiego".

Regionalny, nie narodowy

Mówiąc na konwencji o nadaniu śląskiemu statusu "języka narodowego", Robert Biedroń zaskoczył niektórych internautów, którzy zastanawiali się, czy były prezydent Słupska celowo użył tego określenia, czy po prostu się pomylił.

Prof. Jolanta Tambor mówi, dlaczego mówienie o "języku narodowym" w kontekście śląszczyzny może wywoływać konsekwencje. - W moim przekonaniu nie można mówić o śląszczyźnie jako o języku narodowym, gdyż to wskazywałyby, że Ślązacy to osobny naród, a ja tak nie myślę, nie uważam, nie widzę żadnych argumentów dla poparcia takiej tezy. Ślązacy są na pewno grupą etniczną o wyraźnej odrębności, ale mówienie o narodzie czy narodowości to na pewno tezy zbyt daleko idące - tłumaczy ekspertka od śląszczyzny.

- Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z językiem regionalnym. Osobiście jestem zwolenniczką tego, aby po spełnieniu konkretnych warunków śląszczyzna stała się drugim obok kaszubskiego językiem regionalnym - dodaje prof. Tambor. - Coraz więcej tych warunków jest już zresztą spełnianych. Ukazują się teksty literackie po śląsku, publikacje dotyczące gramatyki czy słowniki polsko-śląskie, a nawet śląsko-polsko-angielsko-niemieckie. Z tego względu śląski ma predyspozycje, żeby stać się językiem regionalnym, choć do tej pory nikt odpowiedniej ustawy czy uchwały nie przegłosował. Podkreślam jednak, że mówimy o języku regionalnym, a nie narodowym. To duża różnica - tłumaczy.

Próby były

Pomysł ustanowienia śląskiego językiem regionalnym, co najprawdopodobniej miał na myśli Robert Biedroń, nie jest niczym nowym.

We wrześniu 2007 roku grupa 23 posłów m.in. z PiS, Samoobrony i PSL złożyło u marszałka Sejmu projekt nowelizacji ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, w której postulowano nadanie śląszczyźnie statusu języka regionalnego. Z taką samą inicjatywą w marcu 2010 roku wyszedł poseł Platformy Obywatelskiej Marek Plura. "Nie można się zgodzić z wysuwanymi przez autorów projektu tezami o analogicznej sytuacji dialektu śląskiego i języka kaszubskiego" - napisano wtedy w piśmie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji kończącym pracę nad projektem.

Ostatnią próbę poseł Plura podjął w 2012 roku. Wtedy już jego projekt trafił do Sejmu i był analizowany na posiedzeniu Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, ale na tym zakończył się jego przebieg legislacyjny. W jednej z opinii wykonanych dla Biura Analiz Sejmowych dotyczących tego projektu prof. Jan Miodek z Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego zacytował opolskiego językoznawcę prof. Henryka Borka, który pisał, że "w mowie Ślązaków nie znajdziemy żadnych poważniejszych cech gramatycznych, które by nie występowały równolegle czy to w Małopolsce, czy w Wielkopolsce – odrębność gramatyczna tego narzecza polega tylko na innym wewnętrznym powiązaniu i układzie tych cech".

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; Zdjęcie tytułowe: PAP/Jakub Kamiński

Pozostałe

Kilkanaście partii w Sejmie, tylko część może liczyć na subwencje

W tegorocznych wyborach pięć komitetów wyborczych wprowadziło do Sejmu przedstawicieli 17 partii politycznych – wynika z analizy podziału mandatów. Choć zarejestrowany był tylko jeden koalicyjny komitet wyborczy czterech ugrupowań, to na listach czterech pozostałych komitetów partyjnych, których kandydaci weszli do Sejmu, znaleźli się reprezentanci 13 partii politycznych. Tylko kilka z nich może liczyć na subwencje.

Konfederacja piątą siłą w parlamencie. Kim jest jej wyborca?

W wyborach do Sejmu Konfederacja zdobyła 6,81 procent głosów. Przekonała do siebie 1 256 953 osób. Według badania late poll Ipsos, statystyczny wyborca Konfederacji to osoba młoda, wykształcona, pracująca w biurze lub usługach. Zazwyczaj mężczyzna. Z oficjalnych wyników PKW wynika, że największą liczbę głosów partia zdobyła w Warszawie. W jednej z wielkopolskich gmin poparcie dla Konfederacji przekroczyło 16 proc.

Do kogo należą okręgi wyborcze? Zmiany w politycznej geografii

W trakcie ostatnich czterech wyborów do Sejmu – od 2007 r. - żaden inny komitet poza Prawem i Sprawiedliwością oraz Platformą Obywatelską (Koalicja Obywatelska w 2019 r.) nie zdobył większości głosów w poszczególnych okręgach wyborczych, których jest 41. Z analizy wyników tegorocznego głosowania wynika, że PiS powiększył do 36 liczbę okręgów, w których zdobył największą liczbę głosów. Z kolei trzy ugrupowania opozycji - KO, SLD i PSL - mają łącznie więcej głosów niż PiS w 24 okręgach.

Co zapowiedziane, jednak niezrealizowane? Plan Morawieckiego po trzech latach

Statystyki GUS, Eurostatu czy analizy ekonomistów Fundacji Obywatelskiego Rozwoju nie dają podstaw do stwierdzenia, że ogłoszone przed trzema laty podstawowe wskaźniki tzw. planu Morawieckiego zostaną zrealizowane. Dotyczy to m.in. zapowiedzi wzrostu inwestycji, nakładów na badania i rozwój, liczby przedsiębiorstw czy osiągnięcia unijnej średniej Produktu Krajowego Brutto na głowę mieszkańca.

Miało być 300 tysięcy, jest 80 tys. wniosków w programie "Czyste powietrze"

Podczas debaty przedwyborczej "Czas decyzji" w TVN24 poseł PiS Marcin Horała mówił o 27 tys. podpisanych umów w ramach rządowego programu walki ze smogiem "Czyste powietrze". Według danych z połowy września, faktyczna liczba wynosi blisko 35 tys. W pierwszym roku działania programu spodziewano się 300-400 tys. wniosków. Spłynęło 80 tysięcy. Zdaniem ekspertów, jest to dowód na brak skuteczności rządowego programu.

"Czas decyzji: debata" w TVN24. Weryfikujemy wypowiedzi polityków

Pięć dni przed wyborami parlamentarnymi przedstawiciele pięciu ogólnopolskich komitetów wyborczych odpowiadali w debacie TVN24 na pytania dotyczące najważniejszych dla Polek i Polaków kwestii oraz podsumowywali proponowane przez ich ugrupowania programy. Zespół Konkret24 zweryfikował podawane przez nich informacje.

Polityka prorodzinna na wyborczych listach – nie zakazana

Żona, brat, syn, partner – na listach wyborczych kilku komitetów wyborczych znalazły się osoby z rodzinnymi powiązaniami. Jak sprawdził Konkret24, są przypadki, gdy z tego samego komitetu wyborczego do Sejmu kandyduje mąż, a do Senatu żona. Kodeks wyborczy tego nie zakazuje.