Nawrocki i PiS: rząd Tuska chce "cenzury w internecie". O co chodzi z DSA

Źródło:
Konkret24
Siemoniak o zwalczaniu nielegalnych treści w internecie
Siemoniak o zwalczaniu nielegalnych treści w internecieTVN24
wideo 2/5
Siemoniak o zwalczaniu nielegalnych treści w internecieTVN24

Prezydent Karol Nawrocki oraz politycy Prawa i Sprawiedliwości straszą, że rząd Donalda Tuska chce wprowadzić cenzurę w internecie - a sposobem na to ma być ustawa wdrażająca unijne regulacje. Lecz choć opozycja grzmi o "cenzorskich gilotynach", to zdaniem ekspertów ustawa właściwie nie zakaże niczego więcej, niż to, co już dziś jest zakazane.

To nowy front konfliktu prezydenta z rządem. Jest to o tyle zaskakujące, że punktem spornym stał się projekt ustawy, która według jej autorów ma "wzmacniać ochronę użytkowników" internetu, zwłaszcza korzystających z mediów społecznościowych. Tak projekt nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną przedstawia Ministerstwo Cyfryzacji - zapewnia, że po przyjęciu tych przepisów "internet stanie się bezpieczniejszy, bardziej sprawiedliwy i lepiej uregulowany".

Prezydent Karol Nawrocki, którego podpis będzie konieczny do przyjęcia regulacji, jest jednak innego zdania. "Pod pozorem walki z nielegalnymi treściami i dezinformacją rząd chce ograniczyć wolność słowa" - ostrzegł 27 października w mediach społecznościowych i zachęcił do wzięcia udziału w publicznej dyskusji nad ustawą zaplanowaną w Sejmie na 4 listopada. Na koncie prezydenta czytamy, że Nawrocki "jest strażnikiem naszej wolności, także w sieci", dlatego "nigdy nie pozwoli na wprowadzenie politycznej cenzury w Internecie".

Karola Nawrockiego w walce z "ograniczaniem wolności słowa" szybko wsparły Prawo i Sprawiedliwość z Konfederacją. "Rząd Donalda Tuska wyraźnie przymierza się do tego, żeby wprowadzić cenzurę w internecie" - mówił na konferencji prasowej szef klubu PiS Mariusz Błaszczak. A stojący obok niego poseł Dariusz Stefaniak dodawał: "To nie skalpel, tylko gilotyna cenzorska, przez którą będzie można wyłączać całe portale. Nie zgadzamy się na to". Także 3 listopada w Radiu Zet Błaszczak powtarzał, że jeśli ustawa wejdzie w życie, "urzędnik, czyli nominowany teraz przez Donalda Tuska prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, będzie cenzurował internet".

Natomiast Krzysztof Bosak z Konfederacji już we wrześniu 2025 roku na nagraniu dla Kanału Zero twierdził, że procedowana ustawa "to jest odtworzenie - na wniosek Unii Europejskiej co ciekawe, ale przez nasze państwo - de facto urzędu cenzorskiego".

W tej dyskusji jest więc wiele barwnych metafor i haseł "obrony wolności słowa", ale - pomijając polityczną nadbudowę - zajmijmy się samymi proponowanymi przepisami. Wyjaśniamy, co z tych strachów jest, a czego nie ma w projekcie ustawy mającej wdrażać tzw. konstytucję internetu.

Unijny akt uchwalony w 2022 roku

Najpierw zaznaczmy, że polski rząd nie wpadł nagle na pomysł, żeby uczynić internet "bezpieczniejszym, bardziej sprawiedliwym i lepiej uregulowanym". To konsekwencja przyjęcia w Unii Europejskiej już w 2022 roku Aktu o usługach cyfrowych (ang. Digital Services Act; DSA). Główna idea tej regulacji jest taka, że platformy internetowe używane przez miliony użytkowników w całej UE muszą brać odpowiedzialność za zamieszczane tam treści.

Autorzy regulacji stworzyli więc tzw. procedurę zgłaszania i działania (ang. notice and action). Ma wymóc na platformach i największych portalach społecznościowych niezwłoczne działanie wobec zamieszczanych nielegalnych treści. To tylko jeden z wielu środków, które DSA ma wprowadzać w krajach członkowskich, lecz wobec dyskusji o "cenzurze" i "ograniczaniu wolności słowa" skupimy się właśnie na nim.

Polska już pozwana do TSUE za brak wdrożenia DSA

Co istotne: z przyjęciem mechanizmów unijnego rozporządzenia nie mieli problemu przedstawiciele żadnego kraju członkowskiego UE.

Na posiedzeniu Rady UE w październiku 2022 roku reprezentanci wszystkich 27 rządów zagłosowali za Aktem o usługach cyfrowych, wśród nich także minister finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego Magdalena Rzeczkowska. Polski premier postanowił jednak rozegrać ten temat po swojemu i mimo że formalnie poparł DSA, to do końca sprawowania władzy przez PiS jego rząd nie przyjął ustawy pozwalającej egzekwować unijne przepisy.

Akt o usługach cyfrowych jako rozporządzenie automatycznie zaczął obowiązywać we wszystkich państwach członkowskich w listopadzie 2022 roku, ale kraje miały wyznaczyć krajowego koordynatora ds. usług cyfrowych i przede wszystkim ustanowić przepisy pozwalające skutecznie egzekwować przepisy DSA, w tym ustalić kary za ich nieprzestrzeganie.

Państwa dostały czas do lutego 2024 roku, więc rząd Morawieckiego postanowił nie zajmować się tym tematem przed wyborami w 2023 roku. Po utracie władzy przez Zjednoczoną Prawicę sprawę przejął nowy rząd, konkretnie: Ministerstwo Cyfryzacji nadzorowane przez Krzysztofa Gawkowskiego. Dla niego również nie był to priorytet, dlatego pierwszy projekt ustawy mającej wdrożyć DSA pojawił się dopiero rok po zaprzysiężeniu - w grudniu 2024 roku. Nie uszło to uwadze Komisji Europejskiej, która najpierw przypomniała o przekroczeniu uzgodnionego terminu, a ostatecznie w maju 2025 roku za opóźnienia pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W tamtym momencie ówczesny projekt nie miał dobrych perspektyw - negatywnie ocenili go Rzecznik Praw Obywatelskich oraz organizacje pozarządowe na czele z Fundacją Panoptykon i Helsińską Fundacją Praw Człowieka. RPO pisał wprost o "wątpliwościach w kontekście poszanowania podstawowych praw i wolności jednostki, w tym wolności słowa".

Nie znaczy to jednak, że RPO i organizacje pozarządowe mówią teraz jednym głosem z opozycją o "cenzurowaniu internetu". Pod koniec września 2025 roku do Sejmu wpłynął bowiem zmodyfikowany projekt ustawy, który ma odpowiadać na wątpliwości krytyków.

Co ostatecznie znalazło się w tym projekcie, a co jest tylko polityczną narracją?

Co jest w projekcie: procedura wnioskowania o wydanie nakazu

Największe kontrowersje budzą nakazy usuwania treści. Rzeczywiście w projekcie ustawy przewidziano procedurę, która ma szybko i skutecznie walczyć z nielegalnymi materiałami w sieci.

Polega na tym, że policja, prokuratura, Krajowa Administracja Skarbowa, Straż Graniczna i zaakceptowane wcześniej przez Urząd Komunikacji Elektronicznej "zaufane podmioty sygnalizujące" będą mogły składać wnioski o wydanie nakazu podjęcia działań przeciwko nielegalnym treściom w sieci. Taką możliwość dostaną też wszyscy użytkownicy platform internetowych, ale tylko w sytuacji, gdy wcześniej zgłoszą nielegalne treści do platformy, a ta odrzuci wniosek lub go nie rozpatrzy.

Te wnioski mają być kierowane do Urzędu Komunikacji Elektronicznej lub Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (w przypadku platform z materiałami wideo). Obie instytucje będą oceniać, czy są podstawy do wydania nakazu usunięcia danej treści. Aby procedura była odpowiednio szybka, UKE i KRRiT będą miały dwa dni na ocenę w przypadku zgłoszeń policji i prokuratury, siedem w przypadku zgłoszeń użytkowników i "zaufanych podmiotów sygnalizujących" oraz 21 dni w przypadku szczególnie skomplikowanych spraw.

W swojej decyzji UKE i KRRiT mogą nakazać podmiotowi internetowemu - np. platformie - publikację oświadczenia lub ostrzeżenia dla odbiorców o konkretnej treści, lub zablokowanie dostępu do danej nielegalnej treści.

Czego nie ma w projekcie: walki z dezinformacją czy teoriami spiskowymi

Prezydent Karol Nawrocki stwierdził, że "pod pozorem walki z nielegalnymi treściami i dezinformacją rząd chce ograniczyć wolność słowa". Tylko że żadnych zapisów o walce z dezinformacją, fałszywymi informacjami czy teoriami spiskowymi w projekcie ustawy nie ma.

Jak podkreśliło Ministerstwo Cyfryzacji, "usuwane będą tylko treści nielegalne, które dotyczą konkretnych poważnych przestępstw". Jest to zamknięty katalog 27 przestępstw wymienionych w ustawie. To przede wszystkim handel ludźmi, groźby karalne, namawianie do samobójstwa, pornografia dziecięca czy pedofilia. Poza tym lista obejmuje też typowo "internetowe" przestępstwa takie jak rozpowszechnianie pirackich materiałów, sprzedaż wyrobów tytoniowych w sieci czy handel podrobionymi produktami.

Dlatego dr Dorota Głowacka z Fundacji Panoptykon w opinii przesłanej Konkret24 zauważa, że "ogólnie ustawa nie zakaże niczego więcej, niż to, co już dziś jest zakazane". "Być może przyczyni się jedynie do tego, że część obowiązujących zakazów, dotyczących tych najbardziej szkodliwych nadużyć w sieci, będzie skuteczniej egzekwowana" - dodaje prawniczka. Ale zauważa drugą istotną cechą regulacji: "Nieporozumieniem jest też to, że ustawa pozwoli prezesowi UKE na blokowanie treści pod pretekstem walki z dezinformacją. Ta kwestia leży poza jej [ustawy] zakresem".

W katalogu przestępstw wymienionych w projekcie nie ma bowiem żadnego bezpośredniego nawiązania do dezinformacji czy rozpowszechniania nieprawdziwych informacji. Bliskie temu mogą być treści zawierające mowę nienawiści, propagujące totalitaryzm, zachęcające do przemocy czy fałszywe alarmy bombowe zamieszczane w mediach społecznościowych. Tym bardziej, że minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podczas prezentacji projektu ustawy przedstawił ją jako "ważne narzędzie do przeciwdziałania dezinformacji, która szczególnie w ostatnim czasie jest rosnącym zagrożeniem". Mimo tych słów walki z dezinformacją jako celu blokowania treści nie ma w projekcie ustawy.

Co jest w projekcie: prawo do obrony i procedura odwoławcza

Opozycja straszy, że rząd będzie blokował niewygodne dla siebie wypowiedzi "decyzją urzędników". Doktor Dorota Głowacka podkreśla jednak, że "aktualny projekt zawiera 'bezpieczniki', które sprawią, że prezes UKE nie będzie mógł nadużywać swoich nowych uprawnień do blokowania treści".

Z jednej strony, chodzi o udział autora treści w postępowaniu. Odpowiedzialny za daną treść będzie mógł więc przedstawić swoje stanowisko, np. broniąc swojej wypowiedzi, jeszcze zanim UKE lub KRRiT wyda decyzję. Ponadto od wydanej decyzji przysługuje odwołanie do sądu.

Ponadto dzięki DSA wszyscy użytkownicy platform internetowych dostaną możliwość wnioskowania do UKE lub KRRiT o wydanie odwrotnego nakazu, czyli przywrócenia ich zdaniem błędnie usuniętych z takich platform treści. Urząd będzie musiał rozpatrywać takie wnioski w ciągu 14 dni, a platformy będą musiały stosować się do takich nakazów i przywracać usunięte wcześniej treści. Zdaniem Ministerstwa Cyfryzacji "dzięki temu mechanizmowi wolność słowa zostanie odpowiednio zabezpieczona".

Czego nie ma w projekcie: natychmiastowego wykonania decyzji

Projekt ustawy nie przewiduje, że wszystkie decyzje o blokowaniu nielegalnych treści będą musiały być wykonywanie natychmiastowo. To UKE lub KRRiT w treści decyzji będą określały termin, w którym należy je wykonać. Projekt daje im możliwość nadawania decyzjom "rygor natychmiastowej wykonalności", ale tylko, "jeżeli jest to niezbędne ze względu na rozmiary wyrządzonej lub grożącej szkody albo ze względu na interes społeczny lub wyjątkowo ważny interes strony".

Dlatego dr Dorota Głowacka z Fundacji Panoptykon podkreśla: "Nawet jeśli prezes UKE wydałby decyzję o usunięciu twojej treści, można złożyć sprzeciw do sądu i – co do zasady, poza wyjątkowymi sytuacjami – do momentu wydania prawomocnego wyroku jego decyzja nie zostanie wykonana, czyli twój post będzie nadal wisiał w sieci". I dodaje:

Te gwarancje sprawiają, że prezes UKE nie będzie mógł raczej łatwo wykorzystywać tej ustawy jako narzędzia do "sprzątania" internetu na polityczne zamówienia.

RPO widzi "pozytywny kierunek zmian", ale...

Wprowadzenie takich "bezpieczników" do projektu ustawy postulowała nie tylko Fundacja Panoptykon, ale i Rzecznik Praw Obywatelskich. Zapytaliśmy więc biuro RPO, jak ocenia wersję, która pod koniec września 2025 roku trafiła do Sejmu. W odpowiedzi z 3 listopada prawnicy z Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego przekazali:

W ocenie RPO nowy projekt ustawy w znacznym stopniu realizuje postulaty RPO z lutego 2025 r. poprzez wprowadzenie mechanizmów ograniczających nadmierną ingerencję w wolność słowa i zagwarantowanie istotnych praw proceduralnych dla stron postępowań administracyjnych dotyczących blokowania treści.

Przedstawiciele RPO zaznaczyli jednak, że "mimo pozytywnego kierunku zmian, nie wszystkie wątpliwości Rzecznika zostały w pełni rozwiane". Tłumaczą między innymi, że w myśl ustawy użytkownik może złożyć wniosek do UKE tylko z powodu potencjalnie nielegalnych treści, a nie z powodu niezgodności z regulaminem platformy, mimo że to właśnie te drugie treści stanowiły dotychczas znaczną większość materiałów usuwanych przez największe platformy.

Z tego powodu biuro RPO podsumowuje: "Nowe rozwiązania wychodzą naprzeciw oczekiwaniom Rzecznika, szczególnie w obszarze wydawania nakazów blokowania nielegalnych treści, jednak ich ostateczna skuteczność i bezpieczeństwo prawne będą zależały od dalszego doskonalenia i praktycznego wdrożenia projektowanych regulacji".

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: PAP/Tomasz Gzell

Pozostałe wiadomości

Australia, Francja, Hiszpania i Japonia - doświadczenia z tych państw ze szczepionkami przeciw HPV jakoby dowodzą, że szczepienie jest niebezpieczne, a przy tym bardzo kosztowne. W Sejmie przekonuje o tym członkini stowarzyszenia wielokrotnie wprowadzającego w błąd w sprawach szczepień. Wyjaśniamy, kiedy mówi nieprawdę i jak manipuluje.

Mówiła to w Sejmie. Sześć kłamstw i manipulacji na temat szczepionek przeciw HPV

Mówiła to w Sejmie. Sześć kłamstw i manipulacji na temat szczepionek przeciw HPV

Źródło:
Konkret24

Przewodniczący Izby Reprezentantów USA i izraelskiego Knesetu zabiegają o wsparcie kandydatury prezydenta USA Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. Marszałek polskiego Sejmu odmówił - a jakie decyzje podjęto w innych europejskich krajach?

Które kraje Europy poparły kandydaturę Trumpa do Nobla? Zależy, jak to rozumieć

Które kraje Europy poparły kandydaturę Trumpa do Nobla? Zależy, jak to rozumieć

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych - w tym także w polskich - generują posty informujące, jakoby księżniczka Szwecji miała nazwać Donalda Trumpa "zboczeńcem" i nawoływać do bojkotu amerykańskich produktów w Europie. Wpisy ilustrowane są zdjęciem rzekomej księżniczki. To potrójny fake news.

"Szwedzka księżniczka Frida", Donald Trump i zdjęcie olimpijki. Nic nie pasuje

"Szwedzka księżniczka Frida", Donald Trump i zdjęcie olimpijki. Nic nie pasuje

Źródło:
Konkret24

Dziewczynka ze zdjęcia z Barackiem Obamą została zamordowana, Leo Messi był na wyspie Jeffreya Epsteina, były prezydent Ukrainy utrzymywał relacje z tym nieżyjącym przestępcą. Internet zalała fala fejków. Skandal wykorzystywany jest przez internautów szukających zasięgów, ale także przez rosyjską dezinformację. W gąszczu fejków ginie kontekst, ofiary pedofilii i ich prawdziwe historie.

Afera Epsteina. Jak fejki zalały sieć

Afera Epsteina. Jak fejki zalały sieć

Źródło:
Konkret24

Krzysztof Bosak twierdzi, że to nie afera Jeffreya Epsteina ujawniła "pedofilskie praktyki na szczytach elit w USA" - według niego pokazała to już tak zwana Pizzagate. Wicemarszałek polskiego Sejmu przywołał też inną zmyśloną teorię, pisząc o "ujawnianiu pedofilskich siatek wewnątrz amerykańskich elit". Dlatego internauci mu wytykają, że publikuje fake newsy.

Bosak o "pedofilskich praktykach" elit w USA. "Panie marszałku, to znany fejk"

Bosak o "pedofilskich praktykach" elit w USA. "Panie marszałku, to znany fejk"

Źródło:
Konkret24

"To jest chore, co w tej UE wymyślają"; "Unia robi z naszych domów sortownię śmieci" - internauci z oburzeniem reagują na doniesienia o kolejnym unijnym nakazie. Bo według przekazu Konfederacji i jej działaczy Unia Europejska miałaby wprowadzić obowiązek posiadania aż 11 koszy na śmieci. W tej narracji jednak tylko liczba jest prawdziwa.

UE wprowadza aż 11 pojemników na odpady? Wyjaśniamy "śmieciowy absurd"

UE wprowadza aż 11 pojemników na odpady? Wyjaśniamy "śmieciowy absurd"

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy Ministerstwo Zdrowia zapowiada objęcie dzieci obowiązkiem szczepienia przeciwko HPV, w mediach społecznościowych przeciwnicy tej decyzji przekonują o braku potwierdzenia bezpieczeństwa tej szczepionki. Jako "dowód" wskazują pewne pismo wysłane z resortu zdrowia. Przestrzegamy: to medyczna dezinformacja.

Szczepionka na HPV a pismo z ministerstwa. Uwaga na tę manipulację

Szczepionka na HPV a pismo z ministerstwa. Uwaga na tę manipulację

Źródło:
Konkret24

"Jak nastrój w beczce?" - zakpił z ministra rolnictwa europoseł Waldemar Buda, publikując wpis o transporcie wołowiny z Argentyny do Europy. Tym postem ściągnął tylko na siebie krytykę internautów, bo opublikował fotografię AI jako rzekomo prawdziwą.

Europoseł Buda pokazuje "pierwsze transporty wołowiny z Argentyny". A to fejk

Europoseł Buda pokazuje "pierwsze transporty wołowiny z Argentyny". A to fejk

Źródło:
Konkret24

"Skandal", "tragedia", "to zdrada" - tak internauci komentują doniesienia o rzekomym uprzywilejowaniu cudzoziemców w zatrudnianiu ich do personelu medycznego. Nad takim rozwiązaniem ma niby pracować rząd. Prawda jest inna.

Cudzoziemcy z "pierwszeństwem zatrudnienia w ochronie zdrowia"? Nad czym pracuje resort

Cudzoziemcy z "pierwszeństwem zatrudnienia w ochronie zdrowia"? Nad czym pracuje resort

Źródło:
Konkret24

Za możliwość spaceru wydmami i lasami i kontaktu z naturą w Holandii rzekomo trzeba zapłacić. To przekaz, który towarzyszy krążącemu w mediach społecznościowych zdjęciu. A jak jest naprawdę? Wyjaśniamy.

"Chcesz spaceru po wydmach lub lasach, masz obowiązek kupić bilet". Co tu jest nie tak

"Chcesz spaceru po wydmach lub lasach, masz obowiązek kupić bilet". Co tu jest nie tak

Źródło:
Konkret24

Doniesienia o rasistowskim filmie uderzającym w Baracka Obamę i jego żonę Michelle, który Donald Trump opublikował na platformie Truth Social, wywołały falę oburzenia, jak również niedowierzania. Jednak ten wpis prezydenta USA jest prawdziwy.

Trump naprawdę pokazał film z rasistowskim wizerunkiem Obamów

Trump naprawdę pokazał film z rasistowskim wizerunkiem Obamów

Źródło:
Konkret24

Mrozy w Polsce stały się dla przeciwników odnawialnych źródeł energii pożywką do szerzenia dezinformacji. Przekonują oni, że jeżeli Polska zrezygnuje z zasilania węglem i gazem, zaczniemy "zamarzać we własnych domach". Jako dowód rozpowszechniane są wykresy przedstawiające znikomy udział odnawialnych źródeł w obecnym miksie energetycznym. Przestrzegamy przed tą manipulacją.

Polacy "zamarzaliby teraz" gdyby nie węgiel i gaz? Uwaga na te wykresy

Polacy "zamarzaliby teraz" gdyby nie węgiel i gaz? Uwaga na te wykresy

Źródło:
Konkret24

W kampanii prezydenckiej Karol Nawrocki złożył kilkadziesiąt obietnic wyborczych, lecz głównym programem był Plan 21. Po pół roku prezydentury widać, że jego realizacja nie przebiega tak, jak Nawrocki zapowiadał. Ani jeden punkt nie został spełniony. Przedstawiamy, co w ramach tych 21 punktów prezydent zrobił i dlaczego ich spełnienie od początku było mało realne, biorąc pod uwagę kompetencje Prezydenta RP.

Półrocze prezydentury. Ile z Planu 21 Karol Nawrocki zrealizował

Półrocze prezydentury. Ile z Planu 21 Karol Nawrocki zrealizował

Źródło:
TVN24+

Do płaczu i załamania starszego nauczyciela mieli doprowadzić francuscy nastolatkowie. Sugeruje to nagranie, które krąży w sieci. Ten i podobne materiały mają grać na emocjach.

"Pan Morel zaczyna płakać", czyli "zapłata" dla francuskiego nauczyciela?

"Pan Morel zaczyna płakać", czyli "zapłata" dla francuskiego nauczyciela?

Źródło:
Konkret24

Politycy prawicy właśnie ogłosili, że teoria spiskowa "wielkiej podmiany" mówiąca o zastępowaniu Europejczyków imigrantami przestała być spiskowa - stała się faktem. Ten "plan europejskich elit" miała potwierdzić hiszpańska polityczka Irene Montero. Europosłanka, drwiąc z prawicy, pewnie nie sądziła, że zostanie przez polskich polityków odebrana dosłownie.

Konfederacja straszy "wielką podmianą populacji". Drwinę wzięli na serio

Konfederacja straszy "wielką podmianą populacji". Drwinę wzięli na serio

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje nagranie, którego autor pokazuje, jak rzekomo po wprowadzeniu systemu KSeF "można zniszczyć firmy". Akcja z zakupem prezerwatyw i wystawieniem faktury za nie na Kancelarię Prezesa Rady Ministrów jest gorąco komentowana - ale nie radzimy naśladować. Bo autor filmu manipuluje.

Chciał wyśmiać KSeF. "Prezerwatywy poproszę, fakturę na pana premiera". Czy tak można?

Chciał wyśmiać KSeF. "Prezerwatywy poproszę, fakturę na pana premiera". Czy tak można?

Źródło:
Konkret24

Jednym z głównych argumentów podnoszonych przez negacjonistów Holokaustu jest kwestia wykorzystania preparatu cyjanowodorowego cyklon B do masowego uśmiercania ludzi w komorach gazowych. Większość z nich twierdzi bowiem, że substancja ta była używana w obozach koncentracyjnych, w tym także w KL Auschwitz, ale wyłącznie do dezynfekcji odzieży i pomieszczeń mieszkalnych, a nie do uśmiercania ludzi.

FAŁSZ: Cyklon B służył wyłącznie dezynfekcji

FAŁSZ: Cyklon B służył wyłącznie dezynfekcji

Źródło:
www.auschwitz.org

To między innymi dzięki Jeffreyowi Epsteinowi obecny burmistrz Nowego Jorku zrobił karierę polityczną. Tak twierdzą internauci, którzy publikują fotografię, na której obok nieżyjącego przestępcy seksualnego są jeszcze między innymi Bill Gates i Bill Clinton. To zdjęcie niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.

"Tak działa system". Co łączy Jeffreya Epsteina i burmistrza Nowego Jorku

"Tak działa system". Co łączy Jeffreya Epsteina i burmistrza Nowego Jorku

Źródło:
Konkret24

Niedługo mija pół roku, odkąd Karol Nawrocki sprawuje urząd prezydenta RP. W tym krótkim okresie zawetował już 23 ustawy. Porównując go do poprzedników, niektórzy politycy podkreślali i podkreślają, że Nawrocki pobił rekord, jeśli chodzi o liczbę wet. Czy słusznie? Jak sprawdziliśmy, pewien rekord obecny prezydent rzeczywiście ma na swoim koncie.

Nawrocki zawetował "rekordową liczbę ustaw"? Policzyliśmy

Nawrocki zawetował "rekordową liczbę ustaw"? Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

Teraz Iran, wcześniej Nepal, Afganistan, Uganda... Gdy w jakimś kraju "wyłączono internet", co tak naprawdę zrobiono? Czy władze mają jakiś tajemniczy przycisk, odłączający całe państwo od sieci? Jak się okazuje, nie jest to takie proste i nie w każdym kraju możliwe do przeprowadzenia.

"Wyłączyli internet w kraju". Jak się to robi? 

"Wyłączyli internet w kraju". Jak się to robi? 

Źródło:
TVN24+

Prezydent Francji stwierdził, że nie boi się ani Donalda Trumpa, ani Władimira Putina, a jego kraj jest gotowy na wojnę. Liczy przy tym na pomoc państw afrykańskich, "które stanęłyby po stronie Francji w razie wojny". Nagranie, w którym rzekomo to wszystko powiedział, krąży w sieci. A co naprawdę powiedział Emmanuel Macron?

"Kraje afrykańskie staną po stronie Francji w razie wojny". Czy to powiedział Macron?

"Kraje afrykańskie staną po stronie Francji w razie wojny". Czy to powiedział Macron?

Źródło:
Konkret24

Facebooka zalała fala "ogłoszeń matrymonialnych" rzekomych Ukrainek. Są pokazywane jako kobiety atrakcyjne, ale roszczeniowe. I choć te osoby nie istnieją, ich "wpisy" generują krytykę polskich internautów, a także hejt. Bo o to właśnie chodzi w tej wyjątkowo oburzającej antyukraińskiej akcji.

Są piękne, nieprawdziwe i wyrządzają zło. Siatka fałszywych kont uderza w Ukrainki

Są piękne, nieprawdziwe i wyrządzają zło. Siatka fałszywych kont uderza w Ukrainki

Źródło:
Konkret24

W Wielkiej Brytanii atakami z użyciem noży zagrożeni są szczególnie ludzie młodzi. Z drugiej strony, właśnie oni stanowią sporą grupę sprawców. To zjawisko określa się już jako model strachu i mody. Między innymi by temu przeciwdziałać, na ulicach brytyjskich miast ustawiane są pojemniki na noże. Czy spełniają swoją funkcję?

Mówisz "kończę z tym" i wrzucasz tu nóż. Pojemniki, które "ratują życie"

Mówisz "kończę z tym" i wrzucasz tu nóż. Pojemniki, które "ratują życie"

Źródło:
TVN24+

Podczas gdy Stany Zjednoczone nękają śnieżyce i mrozy, w mediach społecznościowych krążą nagrania mające pokazywać, jak niebezpieczne są tam teraz "wybuchające drzewa". Meteorolodzy i lokalne władze rzeczywiście ostrzegały mieszkańców niektórych stanów przed takim zjawiskiem - a twórcy fake newsów wykorzystali sytuację.

Silny mróz i "wybuchające drzewa". Ale aż tak?

Silny mróz i "wybuchające drzewa". Ale aż tak?

Źródło:
Konkret24

Czy to będzie zgodne z konstytucją? Czy takie zmiany można wprowadzić rozporządzeniem? - to dwa z wielu pytań, które pojawiają się w związku z planowaną zmianą treści aktów małżeństwa. Minister cyfryzacji wyjaśnia powód, przedstawiciel prezydenta krytykuje, a my sprawdzamy, czy i jak takie zmiany można zgodnie z prawem wprowadzić.

"Małżonek pierwszy, małżonek drugi". Czy im tak wolno zmienić?

"Małżonek pierwszy, małżonek drugi". Czy im tak wolno zmienić?

Źródło:
Konkret24

Głównym polem aktywności współczesnych negacjonistów Holokaustu są media społecznościowe - przestrzega na swojej stronie Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau. Zainicjowało walkę z tą formą kłamstwa, uruchamiając akcję "Powstrzymaj negacjonizm". Lecz negowanie historii obozu trwa nie tylko w internecie - robią to na przykład politycy. Konkret24 przyłącza się do akcji: na tej stronie udostępniamy weryfikacje, które opublikowało muzeum. Będziemy odkłamywać kolejne fałszywe tezy negacjonistów.

Walczymy z kłamstwami o Auschwitz. Konkret24 wspiera akcję muzeum

Walczymy z kłamstwami o Auschwitz. Konkret24 wspiera akcję muzeum

Źródło:
tvn24.pl

Internet zalewają filmy pokazujące gniew i wściekłość Amerykanów na funkcjonariuszy ICE. Na nagraniach widać, jak "zwykli" obywatele konfrontują się z agentami: biją ich, zrywają im maski. Poprzednio próbowano agentów ICE ośmieszać, teraz emocje są inne. Nagrania nie pokazują rzeczywistości, ale oczekiwania obywateli - owszem.

Krzyczą, biją, zrywają maski. Amerykanie "konfrontują się z ICE" w sieci

Krzyczą, biją, zrywają maski. Amerykanie "konfrontują się z ICE" w sieci

Źródło:
Konkret24

Przygotowywany przez Ambasadę Ukrainy w Polsce dokument niektórzy politycy prawicy nazywają "instrukcją donoszenia na Polaków". Taka narracja szybko zaczęła krążyć w mediach społecznościowych i niektórych serwisach internetowych. Ambasador Ukrainy i współautor poradnika odpierają zarzuty. Wyjaśniamy.

"Instrukcja donoszenia na Polaków"? Co powstaje w Ambasadzie Ukrainy

"Instrukcja donoszenia na Polaków"? Co powstaje w Ambasadzie Ukrainy

Źródło:
Konkret24

Nie ma na niej oscypka, sera korycińskiego, obwarzanka krakowskiego czy kiełbasy lisieckiej. Lista nazw polskich produktów, które mają być chronione przed podróbkami na rynkach krajów Mecosur, jest wyjątkowo krótka, za to wysokoprocentowa. Lecz co ciekawe, nie powstała teraz, a zdumienie niektórych polityków prawicy wydaje się spóźnione.

Tylko dwie polskie wódki wśród produktów chronionych w Mercosur. Dlaczego?

Tylko dwie polskie wódki wśród produktów chronionych w Mercosur. Dlaczego?

Źródło:
TVN24+

Wypowiedź szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego wywołała falę krytyki ze strony ekspertów od obronności i uzbrojenia. Sławomir Cenckiewicz jest zaniepokojony, że ze środków SAFE "nie możemy kupować sprzętu amerykańskiego czy koreańskiego". Lecz założenia unijnego programu są powszechnie znane. Również ich cel, który jest inny, niż chciałby szef BBN.

Szef BBN "nie wie, o czym mówi"? Gdzie możemy kupić sprzęt wojskowy w ramach SAFE

Szef BBN "nie wie, o czym mówi"? Gdzie możemy kupić sprzęt wojskowy w ramach SAFE

Źródło:
Konkret24