FAŁSZ

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Źródło:
Konkret24
TSUE: polski Trybunał Konstytucyjny naruszył podstawowe zasadu prawa Unii, nie respektując orzecznictwa TSUE
TSUE: polski Trybunał Konstytucyjny naruszył podstawowe zasadu prawa Unii, nie respektując orzecznictwa TSUE
wideo 2/4
TSUE: polski Trybunał Konstytucyjny naruszył podstawowe zasadu prawa Unii, nie respektując orzecznictwa TSUE

Unijni sędziowie stawiają się ponad polskim systemem konstytucyjnym, Trybunał Sprawiedliwości "zakazał Polsce powoływania się na swoją konstytucję" - tak politycy PiS przedstawiają wyrok TSUE dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Grzmią, że to próba odebrania Polsce suwerenności. Konstytucjonaliści tłumaczą: to nieprawda.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł 18 grudnia 2025 roku, że polski Trybunał Konstytucyjny nie jest niezawisłym i bezstronnym sądem oraz że poprzez nierespektowanie jego orzecznictwa polski TK naruszył podstawowe zasady unijnego prawa. Na ten wyrok od razu zareagował Trybunał Konstytucyjny, oświadczając w komunikacie, że "do TSUE nie należy ocena polskiej Konstytucji ani polskiego Trybunału Konstytucyjnego".

Wyrok krytykują politycy opozycji. Tylko że część z nich inaczej przedstawia sens orzeczenia TSUE. Europosłanka Prawa i Sprawiedliwości, była premier Beata Szydło napisała 18 grudnia na platformie X: "TSUE uznał, że polski Trybunał Konstytucyjny 'naruszył zasady prawa Unii', bo uznał wyższość zapisów polskiej Konstytucji nad prawem unijnym. To oczywista uzurpacja i bezprawie TSUE. Kilku unijnych sędziów nie może się stawiać ponad polskim systemem konstytucyjnym. Ci, którzy domagają się, żeby TSUE stał ponad polską Konstytucją, dążą do pozbawienia Polski suwerenności".

Poseł PiS Sebastian Kaleta poszedł jeszcze dalej: "TSUE właśnie zakazał Polsce powoływania się na swoją Konstytucję. Wyrok ten znaczy tyle, że według TSUE w każdej sprawie to on ma ostateczny głos wobec Polski. W każdej. To jest jawne i bezpośrednie podważenie polskiej suwerenności".

FAŁSZ
Fałszywa interpretacja wyroku TSUE przez polityków PiSx.com

Nieprawidłowości w powołaniu członków Trybunału Konstytucyjnego

TSUE w wyroku z 18 grudnia 2025 roku uznał, że polski Trybunał Konstytucyjny nie jest niezawisły i bezstronny - a jako powód wskazał "nieprawidłowości w procedurach powołania trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego w grudniu 2015 r. oraz w procedurze powołania jego Prezesa w grudniu 2016 r.". Było to po wygranych wyborach i objęciu władzy przez Zjednoczoną Prawicę. Otóż po błyskawicznej zmianie ustawy o TK i unieważnieniu wcześniejszego wyboru sędziów TK dokonanego przez Sejm poprzedniej kadencji, w miejsce tych prawidłowo wybranych sędziów nominowano innych, których potem zaprzysiągł prezydent Andrzej Duda. Byli to: Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński. Cioch i Morawski zmarli w 2017 roku, na ich miejsca Sejm wtedy wybrał Jarosława Wyrembaka i Justyna Piskorskiego. O tych trzech sędziach (Muszyński, Wyrembak, Piskorski) mówi się "sędziowie dublerzy", ponieważ zastąpili prawidłowo wybranych sędziów Hausera, Ślebzaka i Jakubeckiego.

CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: Przyłębska: w TK nie ma sędziów wybranych niezgodnie z prawem. A kto zmienił prawo i co zrobił Andrzej Duda?

TSUE stwierdził, że powołując tę trójkę na sędziów TK oraz Julię Przyłębską na prezesa, "Rzeczpospolita Polska uchybiła swoim zobowiązaniom ciążącym na niej na mocy art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE (Traktat o Unii Europejskiej - red.)", który głosi, że:

Państwa członkowskie ustanawiają środki zaskarżenia niezbędne do zapewnienia skutecznej ochrony prawnej w dziedzinach objętych prawem Unii.

Powołanie Ciocha, Morawskiego, Muszyńskiego i Przyłębskiej TSUE uznał właśnie jako uniemożliwienie zapewnienia tej skutecznej ochrony prawnej.

Wyroki Trybunału Konstytucyjnego naruszyły podstawowe unijne zasady

Trybunał Sprawiedliwości orzekł także, że Polska naruszyła inne podstawowe zasady wspólnoty. Powodem również jest orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego.

Wyrok TUSE z 18 grudnia jest bowiem wynikiem skargi przeciwko Polsce złożonej w 2023 roku przez Komisję Europejską. Unijny organ zaskarżył wówczas dwa wyroki TK - oba z 2021 roku - w których TK uznawał prawo unijne jako niezgodne z Konstytucją RP. Czego one dotyczyły? W wyroku z 14 lipca 2021 roku TK uznał, że stosowanie nałożonego przez TSUE zabezpieczenia dotyczącego polskiego sądownictwa jest niekonstytucyjne. Chodziło o zapis z unijnego traktatu, na podstawie którego TSUE nakazał w ramach zabezpieczenia zawieszenie działania Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym do czasu wydania ostatecznego wyroku przez trybunał w Luksemburgu. Później TSUE nałożył na Polskę kary dzienne za niezastosowanie się do tego nakazu. Natomiast wyrokiem z 7 października 2021 roku TK odrzucił kompetencje sądów krajowych do kontroli zgodności z prawem procedur powoływania sędziów, w tym poprzez kontrolę uchwał KRS, rekomendujących kandydatów do tego powołania oraz do orzekania o wadliwości tych procedur.

KE złożyła na te wyroki skargę, a po dwóch latach TSUE uwzględnił ją w całości i działalność TK uznał jako niezgodną z prawem unijnym. Orzekł, że wyrokami TK z 2021 roku Polska naruszyła wcześniej przywołany już art. 19 TUE oraz "uchybiła zobowiązaniom ciążącym na niej na mocy zasad autonomii, pierwszeństwa, skuteczności i jednolitego stosowania prawa Unii, a także na mocy zasady wiążącego skutku orzecznictwa Trybunału".

W wyroku przypomniano art. 4 ust. 2, zgodnie z którym "Unia szanuje równość Państw Członkowskich wobec Traktatów, jak również ich tożsamość narodową, nierozerwalnie związaną z ich podstawowymi strukturami politycznymi i konstytucyjnymi". Zaznaczono jednak, że nie można jej interpretować "w sposób przyznający im uprawnienie do jednostronnego wprowadzania odstępstw od przepisów prawa Unii poprzez powołanie się na tę tożsamość narodową".

Czy to oznacza jednak - jak przekonują politycy PiS - że TSUE swoim wyrokiem zakazał powoływania się przez Polskę na Konstytucję RP, a unijni sędziowie "stawiają się ponad polskim systemem konstytucyjnym"? Na prośbę Konkret24 przeanalizowali te kwestie konstytucjonaliści.

Nie chodzi o "powoływanie się na Konstytucję RP", tylko o jej błędną interpretację przez Trybunał Konstytucyjny

Doktor Mateusz Radajewski, konstytucjonalista z Uniwersytetu SWPS, w przesłanej nam analizie najpierw wyjaśnia kontekst sprawy: "Najprościej rzecz ujmując, problemem jest to, że z perspektywy prawa krajowego to konstytucja jest najwyższym źródłem prawa (a zatem jest ważniejsza również od aktów międzynarodowych); z kolei z punktu widzenia prawa międzynarodowego oraz unijnego zasadą jest, że państwo nie może powoływać się na swoje prawo wewnętrzne (w tym konstytucję) w celu usprawiedliwienia łamania prawa międzynarodowego" .

I dodaje: "Problem ten występuje więc w praktyce tylko wtedy, gdy w jakiejś materii wystąpi niezgodność między prawem unijnym a konstytucją". Tylko że najnowszy wyrok TSUE nie tego dotyczy. Konstytucjonalista wyjaśnia:

Ta rzekoma niezgodność, o której orzekał TSUE, wynika nie z samego tekstu [polskiej] konstytucji, lecz z jej kontrowersyjnej interpretacji zaproponowanej przez polski Trybunał Konstytucyjny. Polska nie musi więc zmieniać swojej ustawy zasadniczej, lecz jedynie interpretować ją w sposób zgodny z prawem unijnym.

Ekspert zauważa, że wyrok TSUE wcale nie jest zaskakujący: "Wpisuje się w filozofię działania organów międzynarodowych, które powołane są do dbania o przestrzegania prawa międzynarodowego, a nie krajowych konstytucji". Więc gdyby chcieć na to patrzeć jak poseł Kaleta, czyli "zakaz powoływania się na polską konstytucję", to trzeba przypomnieć art. 27 Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów z 1969 roku:

Strona nie może powoływać się na postanowienia swojego prawa wewnętrznego dla usprawiedliwienia niewykonywania przez nią traktatu.

Doktor Radajewski zaznacza jednak, że nie ma to nic wspólnego z "odbieraniem Polsce suwerenności" - skutkuje tylko tym, że "Polska, chcąc nadal pozostawać członkiem UE i jednocześnie nie podporządkowując się orzecznictwu TSUE, musi się liczyć z konsekwencjami (przede wszystkim finansowymi), jakie prawo UE wiąże z jego nieprzestrzeganiem".

Katarzyna Gozdawa-Litwińska o wyroku TSUE w sprawie Trybunału Konstytucyjnego
Katarzyna Gozdawa-Litwińska o wyroku TSUE w sprawie Trybunału KonstytucyjnegoTVN24

Tak samo o wyroku TSUE - czyli że w jego kontekście jakakolwiek sprzeczność prawa europejskiego z Konstytucją RP jest pozorna, bo chodzi o niewłaściwą interpretację prawa przez polski TK - napisał w komentarzu na X prawnik, prof. Marcin Matczak. "TSUE potwierdził, że zgodnie z NASZYM wewnętrznym prawem TK jest wadliwie obsadzony - bo są tam dublerzy, którzy weszli do niego mimo że nasz TK uznał wybór wcześniejszych 3 sędziów za legalny" - przypomniał. "Ci, którzy będą zaraz krzyczeć o uzurpacji, niech wezmą to pod uwagę - ta trójka oraz prezydent Duda, który do ich wejścia do TK się walnie przyczynił, złamali NASZĄ konstytucję". Dalej tłumaczy: "Wyrok TSUE ma takie znaczenie, że wyroki wydane przez składy dublerskie nie będą respektowane w sprawach, które dotyczą prawa UE. Ci, którzy lubią PiS będą mówić, że wewnętrznie, na polskiej ziemi, te wyroki obowiązują. Ale to tak jakby - używając metafory - TSUE wypowiedział się co do tego, że nasze paszporty są wadliwe, bo wydano je z naruszeniem NASZEJ procedury. My możemy sobie je respektować wewnętrznie, ale zewnętrznie respektowane nie będą".

"Głębokie niezrozumienie tematu"

Doktor nauk prawnych, konstytucjonalista Kamil Stępniak zapytany, czy wyrok TSUE rzeczywiście zakazuje Polsce powoływania się na Konstytucję RP, stwierdził, że takie "komentarze niektórych polityków prawicy wynikają albo z głębokiego niezrozumienia tematu, albo z wyjątkowo perfidnego wykorzystania go do partykularnych celów politycznych". Ekspert stwierdza:

TSUE nie zakazał powoływania się Polsce na swoją konstytucję. TSUE orzekł, że Polska nie może czynić z przesłanki "swojej tożsamości konstytucyjnej" wytrycha, który pozwoli naszemu krajowi na brak poszanowania wspólnych wartości zapisanych w art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej.

I przywołuje art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej:

Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn

"Gdy zajrzymy do tego przepisu, to widzimy wprost, że nie jest on nie tylko niezgodny z polską konstytucją, ale wręcz te wartości w nim wskazane są tymi wartościami, które znajdziemy również w naszej konstytucji. Są to chociażby poszanowanie godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, państwa prawnego czy praw człowieka. Tutaj nie ma sprzeczności" - tłumaczy dr Stępniak. "Problem jest w tym, że politycy prawicy uważają, że nawet nie trzymając się sprecyzowanych zasad dotyczących praworządności, to oni mogą mówić wszystkim, co praworządne jest, a co nie".

Odnosząc się do kwestii relacji prawa krajowego z unijnym, przypomniał, że "w wyroku K18/04 z dnia 11 maja 2005 r. polski Trybunał Konstytucyjny słusznie wskazał, że: 'Po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej mamy do czynienia z równoległym obowiązywaniem dwóch autonomicznych porządków prawnych - polskiego i unijnego'. I to na takiej zasadzie prawo europejskie funkcjonuje w Polsce". "TSUE orzekł, że upolityczniony Trybunał Konstytucyjny nie miał prawa w swoich wyrokach kwestionować prawa UE, jednocześnie podważając zasadnicze cechy porządku prawnego Unii" - ocenia ekspert. I w końcu:

TSUE wskazał również, że Polska nie dochowała reguł, które sama ustanowiła względem powoływania sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Nie narzucono nam, jak mają wyglądać te reguły, ale wskazano, że musimy szanować zasady, które sami ustanowiliśmy. A tak się nie stało.

Podobnego zdania jest dr hab. Joanna Juchniewicz z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. W przesłanym Konkret24 komentarzu ocenia:

TSUE w swoim orzeczeniu nie zakazał w żaden sposób powoływania się na polską konstytucję. Przystępując do Unii Europejskiej, zgodziliśmy się na przestrzeganie zasad wyrażonych w traktacie, a tym samym - tworząc przepisy prawa czy stosując prawo - powinniśmy czynić to w taki sposób, by te zasady były respektowane. 

Według niej "przeciwnicy orzeczenia wykorzystują pojęcie 'tożsamości konstytucyjnej', by uzasadnić odstąpienie od wykonywania orzeczeń TSUE, pomijając zupełnie fakt, że zobowiązaliśmy się jako państwo do stosowania się do obwiązujących w UE zasad, ale nie jest to w żaden sposób równoznaczne z rezygnowania z polskiej ustawy zasadniczej".

"TSUE orzekł, że TK jest niewłaściwie obsadzony, zasiadają w nim osoby wybrane na zajęte miejsca - a co za tym idzie, nie spełnia on wymogów bezstronnego i niezawisłego sądu, a przez to naruszona jest gwarancja dostępu do sądu, skutecznej ochrony sądowej, rzetelnego procesu sądowego. Ale my to już wiedzieliśmy z orzeczenia TK z 2015 roku, więc niejako TSUE potwierdził to, co wynikało z naszego orzecznictwa" - stwierdza prof. Juchniewicz.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: P. Polak/PAP, A. Zawada/PAP

Pozostałe wiadomości

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24