Niemcy "ujawniają tajną umowę" z Polską o migrantach? Wielostopniowa manipulacja

Źródło:
Konkret24
Krzysztof Bosak opowiada o "wpychaniu migrantów" z Niemiec do Polski
Krzysztof Bosak opowiada o "wpychaniu migrantów" z Niemiec do PolskiTVN24
wideo 2/6
Krzysztof Bosak opowiada o "wpychaniu migrantów" z Niemiec do PolskiTVN24

"Niemcy się wygadali", "zagadka aut Bundeswehry rozwiązana" - komentują internauci informację, jakoby niemiecki rząd "ujawnił tajną umowę" z 2014 roku. Rzekomo pozwala ona przerzucać z Niemiec migrantów bez zgody Polski. To nieprawda, a rozpowszechnia ją znany działacz młodzieżówki PiS.

Temat migrantów, zwłaszcza tych rzekomo "przerzucanych" lub "zawracanych" z Niemiec, był wykorzystywany w prezydenckiej kampanii wyborczej od początku. Na trzy dni przed głosowaniem - 15 maja 2025 roku - działacz młodzieżówki PiS Oskar Szafarowicz opublikował w serwisie X przetłumaczony tytuł artykułu z portalu dziennika "Bild". "Władze są pewne: Polska musi przyjąć z powrotem migrantów!" - czytamy. Sam skomentował: "Bum! Niemiecki BILD na trzy dni przed wyborami prezydenckimi w Polsce ujawnia tajną umowę z 2014r. (poprzedni rząd Donalda Tuska)! Na mocy tego porozumienia niemieckie służby mogą przerzucać do Polski każdego niechcianego migranta bez każdorazowej zgody strony polskiej. Absolutny skandal!" (pisownia wszystkich wpisów oryginalna).

FAŁSZ
Wprowadzający w błąd wpis Oskara Szafarowicza z przetłumaczonym tytułem artykułu dziennika "Bild"x.com

Wpis do 20 maja wyświetlono ponad 41 tys. razy. Niektórzy komentujący nie kryli oburzenia umową rzekomo ujawnioną przez niemiecki dziennik. "Za szybko Niemcy się wygadali! To nie miało być przed wyborami tylko po wyborach, ale akcja"; "Zagadka rozwiązana, a tak się wszyscy zastanawialiśmy nad autami Bundeswehry w Polsce i przywożeniu inżynierów"; "Piękna umowa, typowa dla rządu Tuska, taka antypolska"; "No to Tusk zgotuje nam piekło na wzór zachodu!" - pisali.

Inni pytali jednak, gdzie można znaleźć jakiekolwiek informacje o tej "tajnej umowie"; zauważali, że wcale nie jest tajna i w dodatku nie dotyczy migrantów. "Panie Oskarze, ja z zasady nie ufam Niemcom, chcę tą umowę przeczytać. Jest gdzieś oficjalnie dostęp do tej umowy?"; "Ta umowa została opublikowana w Dzienniku Ustaw i ratyfikowana przez Sejm"; "Nawet gdyby to była prawda (w co wątpię) to dlaczego PiS przez 8 lat nie rozwiązał tej umowy?"; "1. Umowa nie jest tajna. Od 10 lat jest w bazie aktów prawnych. 2. Nie dotyczy migrantów, tylko transgranicznej współpracy służb PL i DE" - komentowali.

O jaką umowę chodzi? Jak sprawdziliśmy, przekaz działacza młodzieżówki PiS to manipulacja - na kilku poziomach.

"Tajna umowa" sprzed 10 lat? Nie, dokument niemieckiej służby granicznej

Tekst na portalu "Bilda" rzeczywiście opublikowano 15 maja, trzy dni przed wyborami prezydenckimi w Polsce. Na tym jednak prawdziwe informacje w poście Oskara Szafarowicza się kończą. Członek młodzieżówki PiS twierdzi mianowicie, że w artykule Niemcy ujawnili "tajną umowę" z 2014 roku. Jednak już na zamieszczonym przez niego zrzucie ekranu - z automatycznie przetłumaczonym nagłówkiem - można przeczytać, że "Bild" dotarł do "tajnego dokumentu policji federalnej", a nie umowy polsko-niemieckiej.

Wyjaśnijmy: dziennikarze "Bilda" dotarli do wewnętrznego dokumentu niemieckiej straży granicznej, która w Niemczech działa w ramach policji federalnej. Strażnicy wymienili w nim argumenty, które według nich zobowiązują stronę polską do przyjmowania migrantów przekazywanych z Niemiec na podstawie umów międzynarodowych. Ich zdaniem ma to wynikać z zapisów umowy polsko-niemieckiej o współpracy policyjnej, granicznej i celnej z 2014 roku, która "zobowiązuje Polskę do umożliwienia wjazdu do kraju zainteresowanym osobom", zwłaszcza w czasie obowiązywania tymczasowych kontroli granicznych. Te strona niemiecka wprowadziła we wrześniu 2024 roku.

Umowa polsko-niemiecka pochodzi z 2014 roku. Nie jest tajnaisap.sejm.gov.pl

Poza tym, wbrew tezie Oskara Szafarowicza, polsko-niemiecka umowa wcale nie jest tajna i to nie ją ujawnił "Bild". Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Republiki Federalnej Niemiec o współpracy służb policyjnych, granicznych i celnych z 15 maja 2014 roku, bo tak brzmi jej pełna nazwa, została ratyfikowana przez Sejm 5 grudnia 2014 roku i opublikowana w Dzienniku Ustaw 13 stycznia 2015 roku. Nie jest to więc żaden nowy dokument.

Umowa o migrantach? Nic na ten temat nie ma

Ta umowa w żadnym miejscu nie wspomina, że "niemieckie służby mogą przerzucać do Polski każdego niechcianego migranta bez każdorazowej zgody strony polskiej" - jak twierdzi Szafarowicz. W umowie nie pada nawet słowo "migrant", "imigrant" lub "uchodźca". Strony ustaliły jedynie, że będą przekazywać sobie nawzajem "informacje o szlakach i skali nielegalnej migracji oraz o zjawiskach migracyjnych i związanych z tym przepisach prawnych".

Niemiecka straż graniczna w ujawnionym przez "Bild" dokumencie twierdzi co prawda, że umowa zobowiązuje Polaków do "umożliwiania wjazdu do kraju uprawnionym osobom" - lecz nie znaleźliśmy w niej takich zapisów. Nie powinno to dziwić o tyle, że warunki wjazdu do Polski znajdują się w prawie krajowym - konkretnie w ustawie o cudzoziemcach - i dotyczą wszystkich sąsiednich krajów. Polsko-niemiecka umowa odnosi się do wąskiego zakresu spraw istotnych dla obu krajów, takich jak wymiana informacji, wspólne patrole na pograniczu polsko-niemieckim czy działania w sytuacji, w której ścigany przez policję ucieka za granicę. Jeden z artykułów rzeczywiście dotyczy tymczasowego przywrócenia kontroli granicznych - ale nie ma tam nic o obowiązku "umożliwiania wjazdu do kraju".

Niemieckie służby "mogą przerzucić każdego migranta"? Przeciwnie: Niemcy się skarżą na polski "granitowy mur"

Członek młodzieżówki PiS, publikując nagłówek niemieckiego artykułu i pisząc o "przerzucaniu do Polski każdego migranta bez zgody", przemilczał jednak istotne z polskiego punktu widzenia fakty, które przedstawiono m.in. w samym tekście. "Bild" pisze mianowicie, że cała dyskusja między polską a niemiecką strażą graniczną zaczęła się po tym, jak "polskie władze odmówiły przyjęcia z powrotem dwóch afgańskich migrantów, którzy przekroczyli niemiecką granicę". To "wywołało ogromne niezadowolenie policji federalnej".

Chodzi o informacje podane przez niemiecki "Der Spiegel". Według nich w poniedziałek 12 maja dwóch Afgańczyków chciało wnioskować o azyl w Niemczech. Niemieccy pogranicznicy uznali jednak, że migranci wcześniej przebywali w Polsce i zgodnie z nowymi wytycznymi niemieckiej policji - które miały wejść w życie po zmianie rządu, czyli od 6 maja 2025 roku - Niemcy od razu chcieli więc odesłać Afgańczyków do Polski. Tutaj jednak pojawił się problem, ponieważ polska Straż Graniczna nie zgodziła się na przyjęcie migrantów i przewiezienie ich do polskiego ośrodka dla migrantów, tłumacząc, że nie ma dowodów, iż ci wjechali do Niemiec akurat z Polski. W rezultacie niemieccy pogranicznicy byli zmuszeni przewieźć migrantów do ośrodka recepcyjnego w Eisenhuettenstadt: tego samego, który jeszcze niedawno był przedstawiany przez polityków prawicy jako miejsce, z którego Niemcy będą "przerzucać migrantów" do Polski.

Ujawnione przez media twarde stanowisko polskiej Straży Granicznej w tej sprawie to przykład realizacji nowej polityki w sprawie migrantów przekazywanych i zawracanych z Niemiec. Szef polskiej ambasady w Berlinie Jan Tombiński w niemieckim radiu RBB potwierdził: "Niemcy muszą udowodnić, że zawracane osoby ubiegające się o azyl rzeczywiście przybyły z Polski".

PiS twierdzi, że Niemcy odsyłają imigrantów do Polski. To prawda, ale mniej niż za ich rządów
PiS twierdzi, że Niemcy odsyłają imigrantów do Polski. To prawda, ale mniej niż za ich rządówMichał Tracz/Fakty TVN

Niemiecki portal Derwesten.de 16 maja br. nazwał działania polskiej straży granicznej "granitowym murem", na który natrafiła polityka migracyjna nowego niemieckiego rządu. Ministrem spraw wewnętrznych w nowym gabinecie Friedricha Merza został mianowicie Alexander Dobrindt, który obiecał zaostrzenie kontroli granicznych i konsekwentne odrzucanie wniosków o azyl w Niemczech. Dziennikarze portalu zauważają jednak, że Polska od dłuższego czasu zapowiadała już opór w kwestii przyjmowania z powrotem migrantów, a teraz wciela swoje zapowiedzi w życie. Także Austria zapowiedziała oficjalnie, że nie będzie odbierać migrantów z austriacko-niemieckiej granicy.

I właśnie z tego powodu niemiecka policja stworzyła wewnętrzny dokument, w którym próbuje znaleźć podstawę prawną do przekazywania migrantów z powrotem do Polski. Powoływanie się na umowę polsko-niemiecką może być jednak bezskuteczne, bo - wbrew sugestiom Oskara Szafarowicza - Niemcy po prostu nie mogą "przerzucać do Polski każdego niechcianego migranta bez każdorazowej zgody strony polskiej". A historia z dwoma Afgańczykami to udowodniła.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Marcin Bielecki/PAP

Pozostałe wiadomości

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24

Politycy piszą o "sięganiu do kieszeni Polaków", internauci o planowanym wzroście VAT z 5 do 23 procent. Krążące w sieci komentarze o decyzji co do "gigantycznej podwyżki" podatku w handlu i gastronomii generują kolejne spekulacje. Sprawdziliśmy, o co chodzi.

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

Źródło:
Konkret24

Młode, atrakcyjne Polki zachwalają w sieci korzyści z wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od początku wygląda to podejrzanie, ale generuje setki tysięcy wyświetleń. To "wejście na nowy poziom" z antyunijnym przekazem.

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

Źródło:
Konkret24

Poruszająca historia 91-letniej Amerykanki, którą postawiono przed sądem w szpitalnej koszuli i skutą kajdankami, obiegła media społecznościowe jako dowód okrucieństwa systemu. Gdy jednak się jej przyjrzeć bliżej, narracja przestaje się kleić.

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

Źródło:
Konkret24

Minister energii od miesięcy obiecuje, że koniec mrożenia cen prądu nie oznacza gwałtownej podwyżki rachunków. Ale opozycja straszy, że drożej będzie nawet o 10 procent. Politycy się sprzeczają - my z ekspertami liczymy, jak odmrożenie cen energii może wpłynąć na wysokość naszych rachunków. Kluczowe są ich składowe.

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

170 milionów złotych miał według internautów wydać polski Narodowy Fundusz Zdrowia na leczenie HIV w Ukrainie. Przekaz niesie się w sieci szeroko, lecz chodzi o zupełnie inne pieniądze. Mamy wyjaśnienie NFZ.

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

Źródło:
Konkret24

Unijni sędziowie stawiają się ponad polskim systemem konstytucyjnym, Trybunał Sprawiedliwości "zakazał Polsce powoływania się na swoją konstytucję" - tak politycy PiS przedstawiają wyrok TSUE dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Grzmią, że to próba odebrania Polsce suwerenności. Konstytucjonaliści tłumaczą: to nieprawda.

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Do budynku urzędu wchodzi mężczyzna, a wraz z nim krowa, lama i kozy. Film pokazujący taką scenę krąży w sieci z wyjaśnieniem, że to rolnik, który z powodu umowy Unii Europejskiej z Mercosur nie daje już rady płacić podatków. Po pierwsze, ta umowa jeszcze nie obowiązuje. Po drugie..., rzeczywiście, coś takiego się wydarzyło, ale nie teraz.

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

Źródło:
Konkret24