"Prowokacja NATO", "celowy atak", "preludium do przesiedleń" - dezinformacja o Przewodowie

Autor:
Michał
Istel
Źródło:
Konkret24
"To nie był atak na Polskę"
"To nie był atak na Polskę"TVN24
wideo 2/4
TVN24"To nie był atak na Polskę"

To miała być rzekomo próba wywołania trzeciej wojny światowej lub zmuszenia Polaków do wyniesienia się z powiatu hrubieszowskiego - prokremlowskie konta i serwisy w internecie natychmiast po wybuchu rakiety w Przewodowie rozpoczęły akcję dezinformacyjną.

Już w pierwszych godzinach po uderzeniu rakiety w Przewodowie 15 listopada sieć zalała fala nieprawdziwych i niesprawdzonych informacji dotyczących tego wydarzenia. Szybko też prorosyjskie i rosyjskie źródła zaczęły tworzyć własne narracje, zahaczające często o teorie spiskowe - przedstawiały zdarzenie w sposób pożądany przez Kreml. Jeszcze tego samego dnia na profilu prowadzonym przez Państwowy Instytut Badawczy NASK zamieszczono ostrzeżenie przed niesprawdzonymi informacjami. Następnego dnia na stronie kancelarii premiera poinformowano, że "analitycy NASK zidentyfikowali w mediach społecznościowych wiele wątków narracyjnych, które nie mają nic wspólnego z dotychczasowymi ustaleniami w sprawie Przewodowa i noszą cechy manipulacji i dezinformacji".

Prezentujemy główne fałszywe narracje, jakie kolportowały rosyjskie i prorosyjskie źródła w reakcji na eksplozję w Przewodowie.

Narracja 1: prowokacja ukraińska, która ma wciągnąć Polskę do wojny

W środowiskach prorosyjskich w Polsce jedną z najpopularniejszych narracji dezinformacyjnych było przedstawianie wydarzeń z Przewodowa jako prowokacji ukraińskiej, przez którą Ukraińcy chcą wciągnąć Polskę do wojny.

Co ciekawe, pierwsze tego typu wpisy z prorosyjskich kont pojawiły się już w dniu zdarzenia po godzinie 19, a więc jeszcze zanim przedstawiciele władz podali jakiekolwiek oficjalne informacje w tej sprawie. Na przykład o 19:24 Piotr Panasiuk, były kandydat na posła z ramienia Komitetu Wyborczego Konfederacja Wolność i Niepodległość, który już wcześniej zamieszczał na swoim koncie nieprawdziwe prorosyjskie lub antyukraińskie informacje, napisał, że zdjęcia z miejsca zdarzenia publikują ukraińskie portale, więc "śmierdzi prowokacją" i "teraz Mateusz Morawiecki wyśle polskich chłopaków na Ukrainę" (pisownia wszystkich wpisów oryginalna).

Dwadzieścia minut później dodał, że "Banderowskie trolle śmiały się ze mnie, kiedy mówiłem, ze na jesieni Polska wejdzie do wojny i nasi chłopcy pójdą na zatracenie na Ukrainę, za USA, Banderę. Dzisiaj jesteśmy już w wojnie prawie dwoma nogami. Może to będzie dzisiaj. Oby tak się nie stało!". Żeby podnieść emocjonalność wpisu, dodał do niego zdjęcie polskich żołnierzy pod bronią. W następnych godzinach pisał również, że "Komik Zeleński próbuje wciągać Polskę i Nato do swojej przegranej wojny".

Wpisy Piotra Panasiuka o ukraińskiej prowokacji i wciąganiu do wojnyTwitter

Na Twitterze można znaleźć także wiele wpisów wysłanych z szeregu anonimowych kont, których autorzy albo pytali: "Czy nie jest to ukrainska prowokacja, aby wciagnac PL i NATO do wojny?", albo stwierdzali wprost: "Celowa prowokacja ukrów by wciągnąć oficjalnie NATO do wojny po tym jak admistracja usa zapowiedziała zmianę kursu na rozmowy pokojowe z Rosją".

W uwiarygadnianiu przekazu o ukraińskiej prowokacji wykorzystano także przejęte na Facebooku konto przewodniczącego Rady Miasta Lublina Jarosława Pakuły. Na koncie podpisanym jego imieniem i nazwiskiem napisano 16 listopada: "Oczywiście jest to rakieta ukraińska. Oczywiście jest to prowokacja ze strony władz Ukrainy. Rakieta nie mogła być wystrzelona omyłkowo na 100 km w przeciwnym kierunku. Celem prowokacji jest przyspieszenie dostaw broni na Ukrainę, zastraszanie Europy przez 'straszliwą Rosję'".

Wpis na przejętym koncie Jarosława Pakuły, przewodniczącego Rady Miasta LublinaFacebook

Sam Pakuła na prywatnym koncie przekazał jednak, że to nie on jest autorem tych słów. "Dwa dni temu założyłem swój profil na portalu Facebook. Niestety w ten sposób zorientowałem się, że powstało równoległe konto podszywające się pod moją osobę, z moim imieniem i nazwiskiem oraz informacjami i zdjęciami z mojej działalności. Co szczególnie oburzające, ktoś posługując się moją tożsamością opublikował tam wczoraj skandaliczny wpis o wydarzeniach w miejscowości Przewodów, doskonale odzwierciedlający rosyjską propagandę. Przeglądając historię tego fałszywego profilu, odnoszę wrażenie, że został on przygotowany właśnie na taką okazję, by zasugerować, że postać z życia publicznego atakuje naszych sąsiadów z Ukrainy" - napisał.

Narracja 2: prowokacja polsko-natowska, by wywołać III wojnę światową

Środowiska prorosyjskie z jednej strony oskarżały Ukrainę o prowokację, ale jednocześnie sugerowały, że mogą za nią stać Polacy lub NATO. Jak mówi w rozmowie z Konkret24 Michał Marek, doktorant z Uniwersytetu Jagiellońskiego i założyciel Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa, rosyjskie media początkowo forsowały właśnie tę drugą narrację, a dopiero potem dodały do niej wątek ukraińskiej prowokacji. - Wspólny mianownik był taki, że to Zachód i Ukraina chcą wciągnąć Polskę i NATO do wojny lub też Polska i Ukraina chcą wciągnąć NATO do wojny - komentuje Marek.

Takie przekazy odnotował także państwowy instytut NASK. "Ostrzegamy przed fałszywymi informacjami dotyczącymi tezy, jakoby wydarzenia w Przewodowie miałyby być prowokacją państw NATO" - napisano 17 listopada, załączając wpis, którego autor pisał, że to "prowokacja NATO, żeby tylko Polskę wciągnąć w tą wojnę, bo jak na razie nie ma uzasadnienia do użycia wojsk NATO".

Michał Marek dodaje, że Polacy związani z rosyjskim aparatem propagandowym forsują również tezę, że "poprzez swoją prowokację z jednej strony Amerykanie, a z drugiej Polacy chcą wywołać III wojnę światową". - W tym kontekście mówi się też, że Polacy niejako chcą wyrwać się przed szereg, zerwać z byciem marionetką Waszyngtonu i z tego powodu wywołać wojnę - dodaje ekspert.

Rzeczywiście taki przekaz można było znaleźć na polskich portalach łączonych od dłuższego czasu z rozpowszechnianiem rosyjskiej dezinformacji, jak i w rosyjskiej sieci, m.in. we wpisach Siergieja Markowa - politologa i byłego doradcy Władimira Putina. "Trzeba pamiętać, że II wojna światowa rozpoczęła się przez Polskę z powodu arogancji i pewności siebie polskiego kierownictwa. I z powodu szalonej rusofobii Polski. (...) A teraz mogą ponownie rozpalić III wojnę światową" - napisał na Telegramie 5 listopada jeszcze w czasie posiedzenia w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.

W polskiej sieci częściej można było znaleźć sugestie, że to Ukraina poprzez swoją prowokację dąży do wywołania kolejnego światowego konfliktu. "Ukraina chce rozpocząć III wojnę światową i zaatakowała członka NATO, nie będąc członkiem NATO… Na podstawie artykułu 5 NATO musi teraz zaatakować Ukrainę..."; "Podżegacze wojenni na Ukrainie i w Polsce chcieli wywołać III wojnę światową"; "Ukraina próbuje wciągnąć NATO w wojnę z Rosją i chce rozpocząć III wojnę światową, dlatego próbowała zaatakować kolejny kraj NATO…. Tym razem celem jest Polska" - pisali anonimowi internauci.

Wpis z dezinformacyjnym przekazem o Ukrainie i "zaatakowaniu członka NATO"Twitter

Narracja 3: celowy atak Ukrainy na Polskę

Autorzy cytowanych komentarzy twierdzili, że Ukraina "zaatakowała kraj NATO". W tym kontekście Michał Marek zauważa, że w rosyjskiej i prorosyjskiej sieci "pojawiały się też wątki tego, że za ostrzał polskiego terytorium odpowiada Ukraina i że nie była to kwestia przypadku, tylko działania celowe, celowy atak na obywateli Polski". - Miał to być ogromny cios dla relacji polsko-ukraińskich, a Polska zdecyduje się na odwetowe uderzenie rakietowe na obszar Ukrainy. Więc z jednej strony Ukraina chce wciągnąć Polskę do wojny, ale Polska może uznać to za atak i odpowiedzieć - przytacza internetowe narracje ekspert.

Sam Marek przekazywał także na swoim twitterowym koncie, że wątki o "celowym ataku Ukrainy na Polskę" wiązane są nawet z nieprawdziwymi doniesieniami o rzekomej mobilizacji wojskowej, która miała z tego powodu rozpocząć się w Polsce.

Rzeczywiście tezę o celowym ukraińskim ataku zaczęto rozpowszechniać także w polskich wpisach, choć ta narracja stała się popularna dopiero między 16 a 17 listopada, czyli po upływie doby od wybuchu rakiety. "Coraz mniej wierzę że atak ukraiński na Polskę był przypadkowy"; "Czy już teraz przyznacie, że zgodnie z prawdą, był to atak ukraiński?"; "Taki ukraiński akt agresji i morderstwo naszych obywateli powinien zakończyć frajerski układ"; "Wszystko wskazuje na to, że był to celowy ukraiński atak rakietowy na Polskę, by nas zmusić do udziału w tej wojnie! Idzie sroga zima i ukraińcy nie wytrzymają bez prądu, a ruskie zniszczą wszystko do końca. Wczoraj Ukry chwycili za brzytwę kierując swoje rakiety na Polskę" - pisali anonimowi internauci.

Narracja 4: to wstęp do wysiedleń Polaków i sprowadzenia na ich miejsce Ukraińców lub Żydów

Niektóre narracje opisujące powody wydarzeń w Przewodowie nawiązują do wcześniejszych teorii spiskowych o wojnie w Ukrainie. Przykładem może być przekaz mówiący, że wybuch rakiety to prowokacja, która ma na celu ewakuację lub "przesiedlenie" okolicznych mieszkańców, aby w ten sposób zrobić miejsce dla Ukraińców czy nawet Żydów. Serwis Antyfoliarz.pl, zajmujący się śledzeniem teorii spiskowych rozpowszechnianych w polskiej sieci, 16 listopada zebrał na Twitterze treść komentarzy zamieszczanych na Facebooku pod wpisem o tym, że niektórzy mieszkańcy Hrubieszowa chcą się ewakuować.

"Gdybyście wyłączyli telewizor i włączyli myślenie to byście wiedzieli, że incydent w Przewodowie to preludium do realizacji planu pod nazwą 'Niebiańska Jerozolima', a domy mieszkańców, którzy zastraszeni pseudorakietami uciekną z tamtych terenów, mają być zasiedlone Ukraińcami" - opisano treść komentarzy. Niektóre z nich brzmiały: "Ale to o to chodzi, żeby wystraszyć ludność na tamtych terenach a osadzić ukrów"; "Niezależne media mówiły o niebiańskiej Jerozolimie już na początku wojny. Wydawało się to dziwne, ale teraz dokładnie widać, że globaliści realizują swój plan. Potrzebne są im tereny Polski i Ukrainy, żeby osiedlić pejsatych".

Teoria spiskowa o Niebiańskiej Jerozolimie rzeczywiście funkcjonuje w sieci, także polskiej, już od początku inwazji rosyjskiej na Ukrainę. Jej zwolennicy twierdzą, że Żydzi chcą przenieść swoje państwo do południowo-wschodniej Ukrainy, na obszar dawnego państwa Chazarów. Ten tajny projekt ma być realizowany przez zaplanowaną pod przykrywką wojny akcję przesiedlania mieszkańców Ukrainy, by na ich miejsce mogli się tam się osiedlić Żydzi z Izraela. Jak widać, zwolennicy tej teorii wierzą, że do realizacji tego planu dochodzi także w Polsce, a jej przejawem są wydarzenia z Przewodowa. Zdaje się jednak, że w tym przypadku popularniejsze są przekazy o osiedlaniu w Polsce nie Żydów, a Ukraińców.

Michał Marek przyznaje, że wiązanie popularnych teorii spiskowych z narracjami o najnowszych wydarzeniach z Przewodowa nie jest przypadkowe, bo do takich środowisk Rosjanie chcą trafić ze swoimi przekazami. - Jeśli chodzi o oddziaływanie takich narracji w Polsce, jest to przekonywanie przekonanych. Takie przekazy trafiają do zwolenników różnych teorii spiskowych, których Rosja cały czas stara się wykorzystywać - uważa. I dodaje:

Te same portale i te same środowiska, które wcześniej zaprzeczały COVID-19, skuteczności szczepionek, potem obwiniały Ukrainę za wojnę i lobbowały narrację antyamerykańskie, teraz przekonują, że wydarzenia w Przewodowie to prowokacja polska lub ukraińska. 

Zdaniem eksperta poprzez takie przekazy Rosjanie oddziałują więc na pozyskane już wcześniej grupy odbiorców. - Generalnie nie jest to mała grupa - podsumowuje Michał Marek.

Autor:Michał Istel

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Polska Policja

Pozostałe wiadomości