Ukrainka pokazuje, "jak doić Polaków"? O czym jest ten film

Ukrainka pokazuje "jak doić Polaków"? O czym jest ten film
Łukasiewicz: Ukraińcy odpłacają nam się liczbą Rosjan, których eliminują bardzo skutecznie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Adobe Stock/x.com
Krótki poradnik, jak okradać polskiego podatnika - piszą internauci o nagraniu, na którym kobieta opowiada po rosyjsku o pobieraniu polskiej emerytury za granicą. W tym temacie pojawia się jednak więcej manipulacji niż rzetelnych informacji. A Polacy nie finansują emerytur obcokrajowcom mieszkającym za granicą.

Krótkie nagranie z TikToka, na którym kobieta po rosyjsku opowiada o zmianie danych przy pobieraniu polskiej emerytury, wywołało falę antyukraińskich komentarzy w polskiej sieci. Na filmie widać, że autorka otrzymała od innego użytkownika pytanie: "Jak otrzymać polską emeryturę i nie mieszkać potem w Polsce?". Odpowiedziała: "Jeśli chcecie już wyjechać z Polski, musicie pójść do ZUS-u i wypełnić tam formularz. To jest 'wniosek o zmianę danych osoby zamieszkałej za granicą'. I tam po prostu podajecie zagraniczne konto i otrzymujecie swoją polską emeryturę na konto podane we wniosku".

To wystarczyło, żeby nagranie poniosło się po serwisach społecznościowych. W końcu lipca 2026 rok masowo udostępniano je między innymi na polskich kontach, na których już wcześniej publikowano antyukraińskie treści. Przekaz był jasny: Polacy finansują Ukraińcom emeryturę, którą wypłaca się im już po wyjeździe z naszego kraju. "Ukraińcy teraz robią sobie poradniki, jak dostać polską emeryturę za granicą. Żyjemy w państwie z kartonu" - napisał 25 lipca Kacper Ignasiak, przewodniczący częstochowskiej młodzieżówki Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna.

"Jak doić tych podłych Polaków. Instrukcja. Dorobek formalny dwóch rządów", "Ukrainka na nagraniu radzi, jak uzyskać polską emeryturę, a następnie wrócić na Ukrainę i cieszyć się tam życiem. Wiadomo, kto za to zapłaci…", "Krótki poradnik jak okradać Polskiego podatnika" - pisali użytkownicy serwisu X i Instagrama.

W sieci wprowadzano w błąd odnośnie tego, o czym mówiła kobieta
W sieci wprowadzano w błąd odnośnie tego, o czym mówiła kobieta
Źródło zdjęcia: x.com

Jeszcze inni sugerowali, że Ukraińcowi wystarczy przepracować jeden dzień, żeby otrzymywać 1600 zł polskiej emerytury w swoim kraju. "Kolejna 'instrukcja' jak żyć na nasz koszt. Wystarczy jeden dzień pracy, składka ok. 13 zł i już 1600 zł do rączki. Ukrainka na nagraniu radzi, jak uzyskać polską emeryturę, a następnie wrócić na Ukrainę i cieszyć się tam życiem. Wiadomo, kto za to zapłaci…" - pisał anonimowy użytkownik serwisu X (pisownia wszystkich postów oryginalna).

Rzekomo za "jeden dzień pracy" Ukraińcy mogą dostawać ponad 1,5 tys. zł polskiej emerytury
Rzekomo za "jeden dzień pracy" Ukraińcy mogą dostawać ponad 1,5 tys. zł polskiej emerytury
Źródło zdjęcia: x.com

Nie trudno się domyślić, że takie opisy zdenerwowały wielu komentujących. "Jak to mozliwe ze naprawdę dostaną te emerytury a ja bede z głodu zdychał bo mi nie przysluguje", "I kto się jeszcze może dziwić ze Polacy nie znoszą ukraincow?", "Nie zgadzam sie by z moich pieniedzy byly finansowane obce narodowosci", "Czy to nie jest namawianie do przestępstwa?" - można było przeczytać pod polskimi wpisami z nagraniem kobiety.

Większość tych tez to jednak manipulacja.

Emerytura? Tak, zależne od składek

Kobieta z nagrania odpowiedziała na pytanie internauty o emeryturę, ponieważ pracuje w agencji doradzającej cudzoziemcom w kwestiach pobytu i zatrudnienia w Polsce. Prowadzi również konto na TikToku, gdzie wyjaśnia różne kwestie administracyjne związane z mieszkaniem w naszym kraju.

Jej odpowiedź na pytanie o pobieranie polskiej emerytury za granicą nie powinna dziwić, ponieważ jest to standardowy mechanizm dla obcokrajowców, którzy pracowali w Polsce. Zdecydowanie nie jest to "namawianie do przestępstwa", jak sugerował jeden z komentujących. Te kwestie już od 2012 roku reguluje mianowicie polsko-ukraińska umowa o zabezpieczeniu społecznym.

Wyjaśnijmy: jeśli dana osoba pracuje lub pracowała w obu państwach, przy ustalaniu emerytury bierze się pod uwagę również okresy ubezpieczenia w drugim kraju. ZUS już w 2023 roku wyjaśniał, że "każde państwo wypłaca świadczenie proporcjonalnie do długości okresów ubezpieczenia w każdym z nich".

Tak więc jeśli ktoś pracował w Ukrainie, a na ostatnie lata swojej pracy przyjechał do Polski, będzie otrzymywał ukraińską i polską emeryturę, choć jej wysokość z obu źródeł będzie zależna od tego, ile składek odprowadził w każdym państwie. Poza opłacaniem składek musi naturalnie spełnić polskie warunki emerytalne, czyli odpowiedni wiek (60 lat dla kobiet, 65 lat dla mężczyzn) i udokumentowany staż pracy (20 lat dla kobiet, 25 lat dla mężczyzn).

Oczywiście tak samo działa to w przypadku Polaków, którzy pracowali w Ukrainie. "Tego typu umowy dwustronne i wielostronne są standardem we współczesnym świecie" - wyjaśniał ZUS. "Z tych rozwiązań na szeroką skalę korzystają również Polacy mieszkający lub pracujący np. w Niemczech, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, USA i wielu innych krajach. Polska ma bowiem umowy o zabezpieczeniu społecznym z kilkunastoma państwami" - podkreślał.

Kobieta z nagrania wyjaśniała więc jedynie techniczną kwestię, jak poinformować ZUS o przebywaniu za granicą i korzystaniu z zagranicznego konta. Zdecydowanie nie jest to "namawianie do przestępstwa", ponieważ Ukraińcy pracujący w Polsce mają prawo do odbierania przysługującej im emerytury także za granicą. Nie powinno to dziwić, ponieważ odprowadzali oni składki w Polsce. Jako że wokół tego tematu narosło kilka mitów, często celowo tworzonych do dezinformowania, wyjaśniamy poszczególne z nich.

"Wrócił na Ukrainę i cieszy się życiem"? Polacy nie płacą

Nie jest tak, że Polacy finansują emerytury Ukraińcom żyjącym za granicą, jak sugerowali polscy internauci. Jak już wyjaśniliśmy, polskie emerytury przysługują tylko tym obywatelom Ukrainy, którzy legalnie pracowali i odprowadzali składki społeczne lub emerytalne w Polsce. W związku z tym sami zbierali pieniądze na swoją emeryturę bez "dojenia" czy "okradania" Polaków, jak pisali niektórzy autorzy cytowanych wcześniej wpisów. W tym przypadku nie ma znaczenia, w jakim kraju po osiągnięciu wieku emerytalnego mieszka dana osoba.

Wiele kontrowersji wywoływało natomiast dopłacanie Ukraińcom do najniższej polskiej emerytury. Dotyczy to tych obywateli Ukrainy, u których suma świadczeń wypracowanych w Polsce i Ukrainie jest niższa od minimalnej polskiej emerytury (od marca 2026 roku to niecałe 1980 zł brutto). W tej sytuacji ZUS dopłaca różnicę, ale wyłącznie tym Ukraińcom, którzy na stałe mieszkają w Polsce. Po wyjeździe z naszego kraju tracą oni taką możliwość.

Jak sprawdza to ZUS? "Osoby ubiegające się o polskie emerytury nie tylko składają oświadczenie o miejscu zamieszkania pod rygorem odpowiedzialności karnej, ale także na żądanie ZUS muszą przedłożyć dokument potwierdzający legalny pobyt w naszym kraju" - tłumaczył już w 2023 roku sam zakład. "Świadczeniobiorcy (jako podatnicy) są prawnie zobowiązani powiadomić ZUS o każdej zmianie adresu. W razie zatajenia takiej informacji osoba zainteresowana musi się liczyć z konsekwencjami prawnymi ze strony ZUS, w tym ze wszczęciem postępowania o zwrot nienależnie pobranego świadczenia, z postępowaniem egzekucyjnym włącznie, oraz z odpowiedzialnością karną" - dodawano. To właśnie sposób informowania ZUS-u o tych zmianach przedstawiała kobieta z nagrania.

Nieprawdziwe są więc twierdzenia, że Polacy finansują emerytury Ukraińcom, którzy "wrócili na Ukrainę i cieszą się tam życiem". Ich emerytury wypłacane przez ZUS będą zależne wyłącznie od liczby odprowadzonych przez nich w Polsce składek.

Emerytura dla Ukraińców po jednym dniu pracy?

Z tym ostatnim wiąże się też kolejny rozpowszechniany w przeszłości przekaz o tym, że wystarczy jeden dzień przepracowany w Polsce lub jedna składka odprowadzona do ZUS, żeby otrzymywać polską emeryturę. Twierdzili tak m.in. niektórzy politycy polskiej prawicy, w tym Krzysztof Bosak czy Stanisław Tyszka z Konfederacji.

Po pierwsze taka osoba niezależnie od narodowości musi wcześniej przepracować w swoim kraju odpowiednio długi czas uprawniający do emerytury. Łączny staż pracy musi mianowicie wynosić 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn.

Po drugie w takiej narracji nie wspomina się, że wysokość polskiej emerytury pobieranej za granicą zależy od liczby składek odprowadzonych do ZUS. Dlatego po jednym dniu pracy lub jednej opłaconej składce taka emerytura z Polski byłaby symboliczna i wynosić na przykład kilka złotych. W tej sytuacji obywatel Ukrainy znacznie większe świadczenie dostawałby od Funduszu Emerytalnego Ukrainy.

Podsumowując, pisanie o "dojeniu" czy "okradaniu" Polaków przy wypłacaniu emerytur Ukraińcom, którzy "wrócili na Ukrainę i cieszą się tam życiem", to manipulacja. Obywatele Ukrainy po powrocie do ojczyzny mogą otrzymywać polską emeryturę, ale tylko odpowiadającą składkom, które sami opłacali podczas legalnej pracy w Polsce.

Źródło: Konkret24
Czytaj także: