Krytykę farm wiatrowych w USA wywołało rozpowszechniane w sieci zdjęcie, na którym widać rzekomo, że podczas fali mrozów w Teksasie helikopter opryskuje chemikaliami zmrożoną łopatę wirnika turbiny wiatrowej. Wyjaśniamy, gdzie powstała fotografia i co przedstawia.

Fala mrozów nawiedziła w połowie lutego niektóre regiony Stanów Zjednoczonych. Alerty meteorologiczne, również te związane z opadami śniegu, ogłoszono od Meksyku po Kanadę. Przez część kraju przeszła silna burza śnieżna. Ze szczególnie trudnymi warunkami atmosferycznymi zmaga się Teksas, gdzie temperatura spadła poniżej -20 stopni Celsjusza.

Potężny mróz sparaliżował tamtejsze elektrownie. Niemal 300 tys. osób, około jedna czwarta stanu, została bez prądu, część mieszkańców nie miała ogrzewania. Przestała działać połowa elektrowni wiatrowych w Teksasie. "Doświadczamy rekordowego zapotrzebowania na energię elektryczną ze względu na ekstremalnie niskie temperatury, które opanowały Teksas. Jednocześnie mamy do czynienia z wyższymi niż zazwyczaj przerwami w produkcji, a to z powodu zamarzniętych turbin wiatrowych i ograniczonych dostaw gazu ziemnego" - powiedział Bill Magness, prezes lokalnej firmy energetycznej Electric Reliability Council of Texas (ERCOT).

Zima sparaliżowała Teksas

"Helikopter wylewający chemikalia na zamarznięte wiatraki"

Tak potężny kryzys energetyczny i zamarznięcie turbin wiatrowych wywołały dyskusję o źródłach energii, a ściślej: o odnawialnych źródłach. Uzależnienie się od nich to zdaniem części konserwatystów główna przyczyna tego, co się stało w Teksasie.

"Wiatraki zamarzły, więc cała sieć energetyczna uległa awarii" - stwierdził 16 lutego komentator Fox News Tucker Carlson. Tak samo ocenił sytuację w serii tweetów przedstawiciel Teksasu w Izbie Reprezentantów Dan Crenshaw. Jego zdaniem to budzi wątpliwości co do niezawodności odnawialnych źródeł energii. Zaś republikański gubernator Teksasu Greg Abott stwierdził w rozmowie w Fox News, że "Nowy Zielony Ład będzie śmiercionośnym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych". Chodzi o inicjatywę Kongresu USA w sprawie powstrzymania zmian klimatycznych.

W takim właśnie kontekście w mediach społecznościowych w połowie lutego zaczęło krążyć, zyskując popularność, zdjęcie helikoptera spryskującego jakąś substancją zaśnieżoną i zmrożoną łopatę wirnika turbiny wiatrowej.

"Dzisiaj w Teksasie... Śmigłowiec wykorzystujący paliwa kopalne, rozpylający wykonany z paliw kopalnych odmrażacz do odladzania turbiny wiatrowej, która została wyprodukowana z paliw kopalnych, która ma produkować czystą energię bez użycia paliw kopalnych" - tego typu kpiące komentarze pojawiały się w mediach społecznościowych.

Zdjęcie krąży też już w polskim internecie. Jest komentowane w podobnym tonie. "Helikopter na ropę, spryskuje ciężkimi chemikaliami łopaty zamarzniętego wiatraka, żeby ten mógł w ogóle wyprodukować chociaż odrobinę 'czystej' energii'. Co tu więcej dodać..." - napisał jeden z polskich użytkowników Twittera. "Napędzany paliwem kopalnianym helikopter, polewa chemikaliami wiatrak, aby ten mógł znowu produkować 'zieloną' energię" - ocenił inny, dodając hasztag #ekoideologia. "Ciekawe, czy helikopterem wylewającym chemikalia na zamarznięte wiatraki, latała Ekologiczna Greta w ramach walki o 'zieloną energię'" - brzmiał kolejny komentarz.

To nie USA, a Szwecja. Nie chemikalia, lecz gorąca woda

Zdjęcie nie pochodzi jednak z Teksasu i nie jest nowe - wykonano je Szwecji w 2015 roku. Zrobiła je firma Alpine Helicopter z Boden. W latach 2014-2016 testowała odmrażanie łopat wirników w szwedzkich elektrowniach wiatrowych. Popularna teraz w sieci fotografia pojawiła się między innymi w opublikowanych wówczas w sieci materiałach firmy, jak też w publikacjach prasowych.

Jak w 2015 roku opisywały szwedzkie media, Alpine Helicopter opracowała autorską metodę odmrażania łopat wirnika. W pobliżu turbiny wiatrowej ustawia się zbiorniki z wodą, która następnie jest podgrzewana przez stojącą obok ciężarówkę. Helikopter pobiera gorącą wodę i spryskuje nią łopaty wirnika. Artykuły informują, jak były zabezpieczane szwedzkie wiatraki przez zamarzaniem - były pokryte folią grzewczą, a dodatkowo wewnątrz łopatek krążyła gorąca woda.

"Tak, to jest nasz helikopter" - potwierdził 17 lutego 2021 roku w wypowiedzi dla agencji Associated Press Mats Widgren, dyrektor generalny Alpine Helicopter. Potwierdził, że zdjęcie wykonano w 2015 roku - w elektrowni wiatrowej w szwedzkim mieście Uljabuouda. Widgren zapewnił, że użyto wówczas tylko gorącej wody. Nagranie z tej operacji firma umieściła pięć lat temu na swoim kanale na YouTube.

Zdjęcie już wówczas wywołało kontrowersje. Zostało opublikowane między innymi na dwóch blogach negujących ocieplenie klimatu: Watts Up With That i energysceptic.com. Jak jednak tłumaczyli eksperci z portalu Renew Economy, by zredukować emisję dwutlenku węgla, lepiej odmrażać wirniki, niż nic nie robić. Ich zdaniem jest to opłacalne zarówno ekonomicznie, jak i ze względów środowiskowych.

Straty mocy z energii wiatrowej ułamek wszystkich

Chociaż połowa elektrowni wiatrowych w Teksasie stanęła, to - jak podał amerykański portal fack-checkingowy Snopes - straty mocy pochodzące z tego źródła mocy stanowiły zaledwie ułamek w porównaniu ze stratami pochodzącymi z czerpaniu energii z gazu ziemnego, węgla czy ze źródeł jądrowych.

W oświadczeniu dla agencji Bloomberg Dan Woodfin, starszy dyrektor w ERCOT, poinformował, że głównymi czynnikami powodującymi przerwy w dostawach prądu były zamrożone instalacje w obiektach gazowych, węglowych i jądrowych, a także ograniczone dostawy gazu ziemnego. Woodfin podał konkretne liczby. I tak: 16 lutego utracono 16 gigawatów ze źródeł odnawialnych, głównie z elektrowni wiatrowych, podczas gdy tego samego dnia ze źródeł termicznych, w tym gazu, węgla i energii jądrowej było to 30 gigawatów. Następnego dnia ta proporcja wyniosła 18 do 28.

Snopes podał też, że zimą elektrownie wiatrowe w Teksasie odpowiadają zwykle za wytwarzanie zaledwie 25 proc. potrzebnej w tym stanie energii elektrycznej.

Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24, Gizmodo, AFP, Snopes, Lead Stories, AP; zdjęcie: Christian Wiediger/Unsplash

Pozostałe

Polska czwarta w UE pod względem wskaźnika zaszczepienia na COVID-19

Pod względem liczby podanych dawek szczepionki na 100 mieszkańców Polska awansowała w Unii Europejskiej z siódmego na czwarte miejsce. W zestawieniu światowym utrzymujemy się w pierwszej trzydziestce. Największy na świecie odsetek obywateli, którzy dostali już dwie dawki szczepionki przeciw COVID-19, mają Gibraltar i Izrael - ponad 30 proc.

"Kampania szczepień w Europie naprawdę przyspieszyła". Jak wypada Polska?

Na tle innych państw Unii Europejskiej Polska radzi sobie nieźle, jeśli chodzi o tempo szczepień na COVID-19. Pod względem liczby dawek szczepionki na 100 mieszkańców miesiąc temu byliśmy w drugiej dziesiątce - a teraz zajmujemy miejsce szóste. Najszybciej proces szczepień przebiega na Malcie, w Danii i na Cyprze.