Adam Andruszkiewicz, nowy sekretarz stanu w ministerstwie cyfryzacji, jest 82. wiceministrem w rządzie Mateusza Morawieckiego. Jak policzył Konkret24, nie spełniły się obietnice premiera z marca 2018 r. o redukcji stanowisk wiceministrów o jedną czwartą. W ostatnich 20 latach najwięcej ministrów i wiceministrów miały rządy PiS.

Premier i jego ministrowie

W nowy rok rządzenia premier wchodzi z 22 ministrami, którzy mają w swoich resortach do pomocy 82 sekretarzy i podsekretarzy stanu. Najbardziej rozbudowaną, jeśli chodzi o kierownictwo, strukturą rządową jest Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Do jej kierownictwa zalicza się premiera, troje wicepremierów – Beatę Szydło, Piotra Glińskiego, Jarosława  Gowina; dwoje ministrów  - Beatę Kempę, Mariusza Kamińskiego oraz dziesięcioro sekretarzy stanu. W sumie 16 osób.

Do resortów, które mają najbardziej rozbudowane kierownictwo należy zaliczyć ministerstwo finansów – 7 wiceministrów, ministerstwo zdrowia – 6 wiceministrów, ministerstwa inwestycji i rozwoju, mswia, msz – po 5 wiceministrów. Najmniej liczne kierownictwa mają resorty edukacji, nauki, gospodarki morskiej, sportu – po dwóch wiceministrów. Ministerstwo cyfryzacji, do którego dołączył Adam Andruszkiewicz będzie razem z nim miało 3 wiceministrów.

Zmiany na fali krytyki

Miesiąc po tym, jak w lutym 2018 r. ujawnione zostały nagrody dla członków rządu, i po ostrej krytyce ze strony opozycji i opinii publicznej – premier Mateusz Morawiecki zapowiedział odchudzenie struktur rządowych i likwidację nagród i premii dla ministrów i wiceministrów.

W swoim wystąpieniu z 5 marca informował, że  na stanowiskach ministrów, wiceministrów - sekretarzy i podsekretarzy stanu – było zatrudnionych 126 osób. "W ciągu najbliższych 2-3 miesięcy chcemy tę liczbę zredukować o 20-25 procent" – stwierdził premier. Oznaczałoby to, że liczba ministrów i ich zastępców miałaby się zmniejszyć o 31 osób – do 95.

 

W pierwszych tygodniach, ofiarami rządowego "odchudzania" – zostało 17 sekretarzy i podsekretarzy stanu. 4 miesiące później, jak wynikało z informacji ówczesnego sekretarza stanu Grzegorza Schreibera (jego stanowisko w 2018 r. objął jego syn Łukasz) 4 lipca 2018 r. rząd, oprócz premiera, składał się z 21 ministrów i 83 sekretarzy i podsekretarzy stanu. Łącznie były to więc 104 osoby, czyli o 9 więcej niż zakładany przez premiera cel 25 procentowej redukcji.

 

W swoim wystąpieniu z 5 marca Mateusz Morawiecki informował, że na stanowiskach ministrów, wiceministrów - sekretarzy i podsekretarzy stanu – było zatrudnionych 126 osób. "W ciągu najbliższych 2-3 miesięcy chcemy tę liczbę zredukować o 20-25 procent" – stwierdził premier. Oznaczałoby to, że liczba ministrów i ich zastępców miałaby się zmniejszyć o 31 osób – do 95.

W pierwszych tygodniach, ofiarami rządowego "odchudzania" – zostało 17 sekretarzy i podsekretarzy stanu. 4 miesiące później, rząd, oprócz premiera, składał się z 21 ministrów i 83 sekretarzy i podsekretarzy stanu. Łącznie były to więc 104 osoby, czyli o 9 więcej niż zakładany przez premiera cel 25 procentowej redukcji.

Konkret24

 

 

Niektórzy ze zdymisjonowanych wiceministrów nie tracili jednak pracy w administracji rządowej. I tak np. Jarosław Pinkas, który stracił stanowisko wiceministra zdrowia, w kwietniu 2014 r. został pełnomocnikiem premiera ds.  organizacji struktur administracji publicznej odpowiedzialnych za bezpieczeństwo żywności. Były rzecznik rządu Beaty Szydło w randze podsekretarza stanu w Kancelarii Premiera Rafał Bochenek, po dymisji został pełnomocnikiem ministra środowiska do spraw organizacji szczytu klimatycznego w Katowicach. A były wiceminister przedsiębiorczości i technologii Piotr Woźny po odwołaniu został pełnomocnikiem premiera ds. czystego powietrza

Najmniej i najbardziej rozbudowane rządy

Niemal każdy rząd krytykuje swoich poprzedników za kadrowe bizancjum i obiecuje kadrowe cięcia. Jak wynika z zestawienia Grzegorza Schreibera, które przesłał w odpowiedzi na pytania posła PO Krzysztofa Brejzy,  najbardziej rozbudowane były oba rządy PiS.



Ministrowie i wiceministrowie w rządach od 1997 r.; źródło: K.Brejza
Ministrowie i wiceministrowie w rządach od 1997 r.; źródło: K.Brejza

Najmniejszy gabinet miał premier Włodzimierz Cimoszewicz – 14 ministrów i 63 wiceministrów. W pierwszym rządzie PiS, 1 stycznia 2007 r.  było ich znacznie więcej – 21 ministrów i 89 wiceministrów. W rządzie PO-PSL było 18 ministrów, malała za to liczba wiceministrów – z 85 w 2008 r. do 80 w 2015 r.

Na początku działalności, rząd Beaty Szydło 1 stycznia 2016 r. liczył 23 ministrów i 93 wiceministrów, 12 miesięcy później było 21 ministrów i już 101 wiceministrów.  Byli też najwyżej wynagradzani.

Ile nas to kosztuje?

Z ostatniej analizy wykonania budżetu państwa za 2017 r., opracowanej przez Najwyższą Izbę Kontroli wynika, że średnia miesięcznych zarobków 222 osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe (oprócz członków rządu to m.in. prezydent, marszałkowie parlamentu, prezes NBP i szefowie innych instytucji centralnych) wyniosła nieco ponad 15,9 tys. złotych. W porównaniu 2016 r. zarobki tej grupy osób wzrosły o 11 proc. (z ponad 14,4 tys. w 2016 r.).

Co ciekawe, tzw. kwota bazowa wynagrodzeń osób na kierowniczych stanowiskach państwowych, na podstawie której wyliczane są ich zasadnicze zarobki, wzrosła zaledwie o 1,3 proc. – z 1766,46 złotych w 2016 r. do 1789,42 złotych w 2017 r. Nie uległa ona zmianie w 2018 r., w budżecie na 2019 r. także pozostanie na poziomie roku 2017.

Autor:  Piotr Jaźwiński
Źródło:  Konkret24, zdjęcie tytułowe Adam Guz / Krystian Maj / KPRM

Pozostałe

Kilkanaście partii w Sejmie, tylko część może liczyć na subwencje

W tegorocznych wyborach pięć komitetów wyborczych wprowadziło do Sejmu przedstawicieli 17 partii politycznych – wynika z analizy podziału mandatów. Choć zarejestrowany był tylko jeden koalicyjny komitet wyborczy czterech ugrupowań, to na listach czterech pozostałych komitetów partyjnych, których kandydaci weszli do Sejmu, znaleźli się reprezentanci 13 partii politycznych. Tylko kilka z nich może liczyć na subwencje.

Konfederacja piątą siłą w parlamencie. Kim jest jej wyborca?

W wyborach do Sejmu Konfederacja zdobyła 6,81 procent głosów. Przekonała do siebie 1 256 953 osób. Według badania late poll Ipsos, statystyczny wyborca Konfederacji to osoba młoda, wykształcona, pracująca w biurze lub usługach. Zazwyczaj mężczyzna. Z oficjalnych wyników PKW wynika, że największą liczbę głosów partia zdobyła w Warszawie. W jednej z wielkopolskich gmin poparcie dla Konfederacji przekroczyło 16 proc.

Do kogo należą okręgi wyborcze? Zmiany w politycznej geografii

W trakcie ostatnich czterech wyborów do Sejmu – od 2007 r. - żaden inny komitet poza Prawem i Sprawiedliwością oraz Platformą Obywatelską (Koalicja Obywatelska w 2019 r.) nie zdobył większości głosów w poszczególnych okręgach wyborczych, których jest 41. Z analizy wyników tegorocznego głosowania wynika, że PiS powiększył do 36 liczbę okręgów, w których zdobył największą liczbę głosów. Z kolei trzy ugrupowania opozycji - KO, SLD i PSL - mają łącznie więcej głosów niż PiS w 24 okręgach.

Co zapowiedziane, jednak niezrealizowane? Plan Morawieckiego po trzech latach

Statystyki GUS, Eurostatu czy analizy ekonomistów Fundacji Obywatelskiego Rozwoju nie dają podstaw do stwierdzenia, że ogłoszone przed trzema laty podstawowe wskaźniki tzw. planu Morawieckiego zostaną zrealizowane. Dotyczy to m.in. zapowiedzi wzrostu inwestycji, nakładów na badania i rozwój, liczby przedsiębiorstw czy osiągnięcia unijnej średniej Produktu Krajowego Brutto na głowę mieszkańca.

Miało być 300 tysięcy, jest 80 tys. wniosków w programie "Czyste powietrze"

Podczas debaty przedwyborczej "Czas decyzji" w TVN24 poseł PiS Marcin Horała mówił o 27 tys. podpisanych umów w ramach rządowego programu walki ze smogiem "Czyste powietrze". Według danych z połowy września, faktyczna liczba wynosi blisko 35 tys. W pierwszym roku działania programu spodziewano się 300-400 tys. wniosków. Spłynęło 80 tysięcy. Zdaniem ekspertów, jest to dowód na brak skuteczności rządowego programu.

"Czas decyzji: debata" w TVN24. Weryfikujemy wypowiedzi polityków

Pięć dni przed wyborami parlamentarnymi przedstawiciele pięciu ogólnopolskich komitetów wyborczych odpowiadali w debacie TVN24 na pytania dotyczące najważniejszych dla Polek i Polaków kwestii oraz podsumowywali proponowane przez ich ugrupowania programy. Zespół Konkret24 zweryfikował podawane przez nich informacje.

Polityka prorodzinna na wyborczych listach – nie zakazana

Żona, brat, syn, partner – na listach wyborczych kilku komitetów wyborczych znalazły się osoby z rodzinnymi powiązaniami. Jak sprawdził Konkret24, są przypadki, gdy z tego samego komitetu wyborczego do Sejmu kandyduje mąż, a do Senatu żona. Kodeks wyborczy tego nie zakazuje.