"Pan SZŁAPKA @adamSzlapka,nazywa mnie 'politykiem'. Nigdy nie byłam członkiem żadnej partii,nie byłam 'prawą ręką' żadnego polityka,jak p.Berek Powołano mnie do TK już z emerytury. Jeśli pan obraża mnie jako sędziegoTK to proszę o DOWODY upolitycznienia mej służby - przekonywała 2 września 2026 roku na portalu X Krystyna Pawłowicz (pisownia wszystkich wpisów oryginalna).
Była posłanka i sędzia TK w stanie spoczynku postanowiła odpowiedzieć na wypowiedź rzecznika rządu Adama Szłapki, którego w swoim wpisie oznaczyła.
Na konferencji prasowej 2 września 2026 roku Barbara Sobska, dziennikarka TVN24 pytała rzecznika rządu o kandydaturę Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Wskazała, że obecna koalicja wysyła do Trybunału polityka - Berek przez trzy ostatnie lata był ministrem w rządzie Donalda Tuska, w ostatnim czasie sprawował funkcję ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu.
W odpowiedzi Szłapka stwierdził, że "Maciej Berek nigdy nie był posłem, nigdy nie był senatorem, jest bardzo dobrym prawnikiem". Porównał "polityczne" zaangażowanie Berka do polityków PiS wybranych w ostatnich latach do Trybunału Konstytucyjnego.
Uważam, że Maciej Berek jest po prostu bardzo dobrym kandydatem. Nijak nie da się go porównać do takich polityków jak [Stanisław] Piotrowicz czy [Krystyna] Pawłowicz, czy już najbardziej karykaturalna postać, [Bogdan] Święczkowski.Adam Szłapka, rzecznik rządu
To prawdopodobnie ta wypowiedź sprowokowała Krystynę Pawłowicz do zamieszczenia wpisu, w którym odcinała się i negowała swoją polityczną przeszłość. Przypominamy więc jej polityczną aktywność i karierę.
Uczciwie i naprawdę ciężko pracowałam jako "polityk"
"Uczciwie i naprawdę ciężko pracowałam jako 'polityk',jako poseł" - pisała sama o sobie Krystyna Pawłowicz w 2020 roku, a więc już po wyborze na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. To jej odpowiedź na wpis w portalu X, odnaleźli go internauci i umieścili pod wpisem, w którym Pawłowicz polemizuje z Adamem Szłapką.
We wpisie Pawłowicz przywołuje swoje zaangażowanie jako posłanki - w okręgu wyborczym, w sejmowych komisjach, a także jako przedstawiciel Sejmu - w Krajowej Radzie Sądownictwa w latach 2011-2019.
Pawłowicz po raz pierwszy została wybrana do Sejmu w 2011 roku z list Prawa i Sprawiedliwości. Startowała z okręgu nr 18 (Siedlce) z pierwszego miejsca na liście. Dostała ponad 20 tys. głosów. Mandat ponownie objęła po wyborach w 2015 roku, tym razem startowała z piątego miejsca, otrzymała nieco ponad 18 tys. głosów.
Z informacji podawanych przez PKW wynika, że w trakcie wyborów w 2011 i 2015 roku Pawłowicz nie deklarowała członkostwa w partii politycznej (kandydaci muszą podać przynależność do partii lub jej brak). W trakcie kampanii wyborczej w 2015 roku prosiła o bezpośrednie wsparcie prezesa PiS - możliwość pokazania się z nim. Spotkanie miało miejsce w Ostrołęce, w okręgu, z którego kandydowała Pawłowicz.
"Nigdzie nawet nie ma informacji, że ja kandyduję, wszystkie moje plakaty są zrywane" - żaliła się Pawłowicz. "Proszę mnie zabrać, żeby ludzie widzieli, że jestem z piątego miejsca, z panem prezesem" - prosiła Jarosława Kaczyńskiego. Chwilę potem wystąpiła na scenie razem z prezesem PiS. "Obok mnie stoi pani profesor Krystyna Pawłowicz, naprawdę niezwykła osoba. Niektórzy twierdzą, że ona nie kandyduje, proszę państwa, kandyduje, tu z piątego miejsca" - przekonywał Jarosław Kaczyński.
W Sejmie VII kadencji (2011-2015) była członkiem komisji: odpowiedzialności konstytucyjnej, ds. unii europejskiej, ustawodawczej, polityki senioralnej, nadzwyczajnej ds. związanych z ograniczaniem biurokracji i podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o Trybunale Konstytucyjnym (pracowała więc bezpośrednio nad przepisami ustawy o TK, w którym to organie później zasiadała).
W Sejmie VIII kadencji (2015-2019) była członkiem komisji: odpowiedzialności konstytucyjnej, sprawiedliwości i praw człowieka, ustawodawczej, a także ponownie podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw o Trybunale Konstytucyjnym, które wchodziły w życie już za rządów Prawa i Sprawiedliwości. W tej kadencji Pawłowicz była też członkiem prezydium sejmowego klubu PiS.
Pawłowicz nie kandydowała do Sejmu w wyborach w 2019 roku. 21 listopada 2019 roku Sejm na pierwszym posiedzeniu, głosami PiS, wybrał Pawłowicz do Trybunału Konstytucyjnego. Wyboru dokonano więc niecały miesiąc po zakończeniu kadencji, w której Pawłowicz była posłanką. 10 dni - tyle trwała "emerytura" Pawłowicz, o której pisze na X.
W 2025 roku Pawłowicz przeszła w stan spoczynku. W oświadczeniu Pawłowicz pisała wtedy, że "agresja wobec konstytucyjnych instytucji ustrojowych, w tym wobec Trybunału Konstytucyjnego, jego Prezesa, sędziów, w tym mnie osobiście, wytworzyła warunki utrudniające lub wręcz uniemożliwiające wykonywanie funkcji sędziego Trybunału powierzone mi przez demokratycznie wybrany Sejm i Prezydenta RP". Według informacji podanych przez Polską Agencję Prasową powodem przeniesienia Pawłowicz w stan spoczynku było "stwierdzenie przez lekarza orzecznika ZUS niezdolności do pełnienia obowiązków przez sędzię".
Krystyna Pawłowicz jest profesorem prawa, przez 30 lat pracowała na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, była wykładowcą akademickim. Uczestniczyła w pracach Okrągłego Stołu, była prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf wspomina, że w latach 90. Pawłowicz zakładała skupioną wokół Lecha Wałęsy Partię Victoria. Choć później bardzo krytycznie odnosiła się do byłego prezydenta. Sylwetkę Krystyny Pawłowicz przybliża reportaż Piotra Świerczka w "Czarno na Białym".
Sejm wybiera sędziego TK
Sprawa politycznej przeszłości Pawłowicz w kontekście sprawowania przez nią funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego wraca w związku z aktualną kandydaturą Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego zgłoszoną przez posłów Koalicji Obywatelskiej. Sejm będzie głosował nad tą kandydaturą najprawdopodobniej w piątek - 4 września 2026 roku. Maciej Berek był ministrem w aktualnym rządzie Donalda Tuska. Pełnił funkcję przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów, a od lipca 2025 roku był ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu.
Berek nie mógłby być kandydatem na sędziego TK, gdyby w życie weszły przepisy przygotowane i przegłosowane przez obecną koalicję. Ustawa przyjęta przez Sejm w 2024 roku wprowadzała okres karencji między innymi dla posłów, senatorów czy członków Rady Ministrów - osoby pełniące jedną z tych funkcji nie mogły kandydować do TK przez cztery lata od zakończenia mandatu (pracy w rządzie). Ustawa nie weszła w życie - została skierowana do Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta Andrzeja Dudę.
Osoba, która sprawowała urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, mandat posła, senatora, posła do Parlamentu Europejskiego lub pełniła funkcję członka Rady Ministrów, sekretarza stanu, podsekretarza stanu lub pełnomocnika rządu, może kandydować na stanowisko sędziego Trybunału, jeżeli od zakończenia sprawowania urzędu, wygaśnięcia mandatu lub zakończenia pełnienia funkcji upłynęły co najmniej 4 lata.artykuł 17 ust. 2 ustawy z dnia 13 września 2024 r. o Trybunale Konstytucyjnym (ustawa nie weszła w życie)
Przez lata Sejm wybierał do Trybunału Konstytucyjnego byłych polityków. Oprócz Krystyny Pawłowicz byli to chociażby wspomniani przez rzecznika rządu - Stanisław Piotrowicz (były poseł PiS) i Bogdan Święczkowski (były poseł i prokurator krajowy za rządów PiS), ale też były prezes TK Jerzy Stępień (senator I i II kadencji, wiceminister w rządzie AWS) czy Leon Kieres (były senator wybrany z list Platformy Obywatelskiej).