Kaczyński porównuje program willa plus do funduszy norweskich. Wyjaśniamy, dlaczego to nadużycie

Źródło:
Konkret24
Jakubowski o willi plus: nazywanie tego konkursu transparentnym, to jak mówienie, że podczas burzy śnieżnej jest ładna pogoda
Jakubowski o willi plus: nazywanie tego konkursu transparentnym, to jak mówienie, że podczas burzy śnieżnej jest ładna pogodaTVN24
wideo 2/4
Jakubowski o willi plus: nazywanie tego konkursu transparentnym, to jak mówienie, że podczas burzy śnieżnej jest ładna pogodaTVN24

Prezes Prawa i Sprawiedliwości broni programu ministra Czarnka willa plus i przeciwstawia mu inne programy wsparcia dla organizacji pozarządowych, w tym pomoc finansową z Norwegii. Tłumaczymy, dlaczego to manipulacja.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości wciąż bronią programu willa plus, w ramach którego minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek przyznał milionowe dotacje na zakup nieruchomości organizacjom powiązanym z PiS oraz Kościołem katolickim. Jak pokazaliśmy już w Konkret24, jedna z podstawowych narracji rządzących mówi, że wcześniej dotacje przyznawano organizacjom liberalno-lewicowym, a teraz ministerstwo edukacji "przywraca równowagę". Tę narrację powielił 20 lutego prezes PiS Jarosław Kaczyński, który w wywiadzie dla tygodnika "Sieci" został zapytany, jak odpowie na zarzuty w sprawie willi plus. "To prymitywne kłamstwo. Tamta strona futruje lewicowe organizacje ogromnymi sumami" - odpowiedział Kaczyński.

Płyną tam szerokim strumieniem środki samorządów, fundacji, także publicznych, fundusze norweskie i szwajcarskie, pieniądze europejskie i z wielu innych źródeł.

"Sama Warszawa przeznacza na takie cele 300 mln zł. Prawdziwy obraz jest więc taki, że strona odwołująca się do wartości lewicowych ma potężne wsparcie, a ta, która odwołuje się do patriotyzmu czy polskich tradycji społecznych, nazwijmy je judymowskimi, nie może na nic takiego liczyć. Chcemy to, co zapowiadaliśmy, choć trochę wyrównać w ramach przejrzystego, jawnego programu ministerialnego. Gdzie tu jakieś przekroczenie? Wsparcie dostają organizacje sprawdzone, tworzone przez ludzi cieszących się społecznym autorytetem" - dodał prezes PiS.

To kolejna próba odwrócenia uwagi od programu willa plus poprzez mówienie o przeszłych dotacjach dla innych organizacji pozarządowych, które jednak nie są porównywalne choćby z tego powodu, że nie pochodziły z polskich środków publicznych. Wyjaśniamy więc, na czym polega manipulacja w zestawianiu ministerialnego programu z funduszami norweskimi.

Konkurs ministra Czarnka a fundusze norweskie

Przypomnijmy: minister Przemysław Czarnek przyznał dotacje 45 organizacjom w listopadzie 2022 roku w ramach konkursu "Rozwój potencjału infrastrukturalnego podmiotów wspierających system oświaty i wychowania". Dwanaście organizacji, które dostało pieniądze na zakup lokalu czy domu, stanie się ich właścicielami, a po kilku latach (w zależności od zapisu w umowie z Ministerstwem Edukacji i Nauki) będzie mogło przeznaczyć je na cele komercyjne lub sprzedać. Jednocześnie wiele organizacji zajmujących się edukacją oraz placówek dydaktycznych nie otrzymało z budżetu resortu ani złotówki. Co druga nagrodzona przez Czarnka organizacja otrzymała najpierw negatywną ocenę złożonego wniosku ze strony ekspertów.

Fundusze norweskie, czyli Norweski Mechanizm Finansowy, to bezzwrotna forma pomocy zagranicznej przyznawanej przez Norwegię nowym państwom członkowskim Unii Europejskiej od 2004 roku, w tym Polsce. W zamian za pomoc finansową Norwegia może korzystać z dostępu do unijnego rynku wewnętrznego, mimo że nie jest członkiem UE. Czasami jako "fundusze norweskie" rozumie się nie tylko fundusze pochodzące z Norwegii, ale szeroko fundusze Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG), które oprócz Norwegii pochodzą także z Islandii i Liechtensteinu, choć Norwegia jest zdecydowanie najhojniejszym darczyńcą w tej grupie. Polska jest obecnie największym beneficjentem funduszy norweskich. W ramach III edycji funduszu od 2017 roku nasz kraj otrzymał prawie 810 mln euro.

To, że w obu funduszach środki trafiały do organizacji pozarządowych, nie oznacza jednak, że można je ze sobą zestawiać i porównywać. Można wyróżnić kilka podstawowych różnic między nimi:

Przeznaczenie środków

Główna różnica polega na tym, że środki w ramach obu funduszy przekazywane są na inne cele. Fundusz ministra Czarnka nie bez powodu zyskał nazwę willa plus. W ramach tego konkursu ministerstwo edukacji przekazuje środki organizacjom pozarządowym na zakup lub remont nieruchomości. Za publiczne pieniądze stają się one właścicielami nabytych nieruchomości, które przez okres zapisany w umowie między organizacją a resortem muszą służyć celom edukacyjnym. Jednak po minimalnie pięciu latach taką nieruchomość można przeznaczyć na cele komercyjne, a nawet sprzedać, np. z zyskiem dla sprzedającej organizacji lub korzystnie dla kupującego. A w wielu przypadkach są to naprawdę atrakcyjne nieruchomości. Jak ujawnili dziennikarze Tvn24.pl, za ministerialne środki jedna z fundacji kupi modernistyczną willę na warszawskim Mokotowie o powierzchni 400 metrów kwadratowych. Inna organizacja nabyła posiadłość pod Elblągiem z dwoma domami, dwoma stawami i własnym lasem.

Za środki z funduszy norweskich nie można natomiast kupić willi, a tym bardziej po jakimś czasie przeznaczyć jej na cele komercyjne. Celem funduszy jest "zmniejszanie różnic ekonomicznych i społecznych w obrębie Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz wzmacnianie stosunków dwustronnych pomiędzy państwami-darczyńcami a państwem-beneficjentem". W praktyce oznacza to dofinansowanie projektów zgłaszanych przez organizacje, które w ocenie komisji konkursowej mieszczą się w jednym z sześciu obszarów wsparcia. Są to: zmniejszanie emisji dwutlenku węgla i poprawa efektywności energetycznej w przemyśle; dalsze zacieśnianie współpracy badawczej między Polską a Islandią, Liechtensteinem i Norwegią; wzmacnianie sektora biznesu i innowacji we współpracy z norweskimi przedsiębiorstwami; promowanie rozwoju lokalnego w małych i średnich miastach; kontynuowanie silnego wsparcia dla społeczeństwa obywatelskiego i wspieranie doskonalenia służby więziennej i wzmacnianie praworządności.

Wśród projektów objętych finansowaniem z funduszy norweskich w obecnej edycji można więc znaleźć m.in. przygotowanie poradnika dla rodziców dzieci z chorobą nowotworową, zbudowanie regionalnej sieci pomocy dla kobiet doświadczających przemocy, stworzenie centrum usług transportowych dla seniorów pozbawionych dostępu do komunikacji publicznej czy przeprowadzenie pilotażowego programu edukacyjnego dla młodzieżowych liderów i osób pracujących z młodzieżą w Ochotniczych Strażach Pożarnych. Łącznie w ramach polskiego programu krajowego funduszy norweskich w latach 2020-22 przyznanych zostało 507 dotacji na kwotę ponad 29 mln euro w tym: 195 na działania w obszarze aktywności obywatelskiej, 117 na ochronę praw człowieka i równe traktowanie, 127 na wzmocnienie grup narażonych na wykluczenie, 37 na wsparcie sektora obywatelskiego oraz 23 dotacje instytucjonalne i osiem dotacji w konkursie Media dla demokracji.

Żadna z organizacji za pieniądze z funduszy norweskich nie kupiła nieruchomości, a tym bardziej nie stała się jej właścicielem, co oznacza, że po kilku lub kilkunastu latach mogłaby przeznaczyć ją na cele komercyjne, tak jak działa to w przypadku programu ministerstwa edukacji.

Pochodzenie środków

Zasadniczą różnicą między środkami ministerstwa edukacji a funduszami norweskimi, czy szerzej funduszami EOG, jest również ich pochodzenie. Pieniądze, które minister Czarnek przekazał organizacjom na zakup nieruchomości, pochodzą z polskiego budżetu. Stało się to możliwe dzięki zmianom prawa, które weszły w życie w maju 2022 roku. Łącznie na ten cel resort przeznaczył 40 milionów złotych, a najwyższa dotacja dla Fundacji Polska Wielki Projekt na zakup willi wyniosła 5 milionów złotych.

Fundusze norweskie i fundusze EOG, jak wskazuje sama nazwa, nie pochodzą natomiast z polskich środków. Jedynymi darczyńcami są Norwegia, Islandia i Liechtenstein. Dla przykładu w latach 2014-2021 wkład Norwegii w finansowanie Funduszy EOG i norweskich wyniósł 97,7 proc., Islandii 1,6 proc., a Liechtensteinu 0,7 procent.

Z pochodzenia tych środków wynika również różny sposób ich dystrybucji. Transparentność tego procesu jest kolejną różnicą, która czyni oba fundusze nieporównywalnymi.

Transparentność przyznawania środków

Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Sieci" nazwał konkurs ministerstwa edukacji "przejrzystym i jawnym". Należy jednak przypomnieć, że aż dziewięć z dwunastu organizacji, które ostatecznie otrzymały pieniądze na zakup lub budowę nieruchomości, zostało na początku ocenione negatywnie przez ekspertów wybranych przez ministra Czarnka. Co więcej, Ministerstwo Edukacji i Nauki, pomimo wielokrotnych próśb, do dzisiaj nie udostępniło dziennikarzom Tvn24.pl listy ekspertów, którzy ostatecznie oceniali wnioski o dotacje na remonty lub zakup nieruchomości, a jedynie listę ekspertów, którzy mieli je oceniać. Ostateczną decyzję o przyznaniu lub nieprzyznaniu pieniędzy podejmował natomiast sam minister Czarnek. I tak na przykład 500 tys. zł przekazał Fundacji "Solidarni" im. ks. Jerzego Popiełuszki, która powstała trzy dni przed końcem naboru wniosków, a jej wniosek otrzymał negatywną opinię ekspertów.

Procedura przyznawania środków w ramach funduszy norweskich jest skonstruowana tak, aby uniknąć podobnych sytuacji. O szczegóły tego procesu zapytaliśmy Ewę Kulik-Bielińską, dyrektorkę Fundacji im. Stefana Batorego, która wraz z dwoma innymi fundacjami jest operatorem programu krajowego.

Kulik-Bielińska wyjaśniła w mailu, że o dotacje mogą ubiegać się wszystkie organizacje spełniające kryteria formalne zapisane w dokumentach programowych: 12-miesięczny okres funkcjonowania; niezależność od władz lokalnych, regionalnych i centralnych, podmiotów publicznych, partii politycznych i podmiotów komercyjnych; działanie na rzecz dobra publicznego. Te zasady zostały ustalone bezpośrednio z państwami-darczyńcami (Norwegię, Islandię i Liechtenstein) i potwierdzone w przyjętym przez polski rząd w grudniu 2017 roku Memorandum określającym priorytetowe obszary wsparcia.

Sama procedura oceny wniosków w ramach funduszy norweskich jest trzyetapowa i zaprojektowana tak, aby zapewnić jak największą transparentność i bazowanie na opiniach ekspertów z różnych organizacji. W pierwszym etapie każdy wniosek oceniany jest niezależnie przez trzech zewnętrznych ekspertów (wybranych w otwartym naborze zgłoszeń na podstawie kompetencji dotyczących obszarów wsparcia). Wśród oceniających wnioski znalazły się zarówno osoby, które na co dzień pracują w organizacjach społecznych, jak i akademicy, urzędnicy administracji publicznej czy inni specjaliści posiadający wiedzę ekspercką w danym temacie. W przeciwieństwie do konkursu ministerstwa edukacji lista tych ekspertów wraz z ich sylwetkami jest dostępna na stronie programu krajowego.

Na podstawie oceny ekspertów tworzona jest lista rankingowa wniosków rekomendowanych do wsparcia, którą przedstawia się komisji konkursowej składającej się z trzech osób reprezentujących trzy fundacje-operatorów programu oraz dwóch zewnętrznych ekspertów. Jej rolą jest przegląd i ocena listy rankingowej stworzonej na podstawie ocen ekspertów oraz przedstawienie swoich rekomendacji komisji programu. Ta natomiast składa się z trzech przedstawicieli fundacji-operatorów programu, którzy podejmują ostateczną decyzję o przyznaniu dotacji. "Komisja programu sprawdza, czy w procesie oceny wniosków dochowane zostały procedury programu. W efekcie tej oceny mogła zarekomendować zmniejszenie dotacji w przypadku wniosków, które zawierały działania wykluczone, koszty niekwalifikowalne lub których budżety są znacząco zawyżone, a także zwiększyć alokacje na małe i duże dotacje, czy alokacje przeznaczone na poszczególne obszary lub na następny konkurs. Decyzje obu komisji odnotowane w protokołach ich posiedzeń były publikowane wraz z wynikami każdego konkursu" - wyjaśnia Kulik-Bielińska. Dyrektorka Fundacji Batorego podkreśla:

W żadnym z sześciu konkursów dotacyjnych zorganizowanych w programie (krajowym, w ramach funduszy norweskich - red.), komisja konkursu lub komisja programu nie zanegowała ocen ekspertów i nie podjęła decyzji o przyznaniu dotacji organizacjom, które dostały ocenę negatywną lub znalazły się poza listą organizacji rekomendowanych do wsparcia.

Fundusze norweskie także dla instytucji państwowych

Kaczyński mówił także, że m.in. w ramach funduszy norweskich "futruje się lewicowe organizacje ogromnymi sumami" i "strona, która odwołuje się do patriotyzmu czy polskich tradycji społecznych, nazwijmy je judymowskimi, nie może na nic takiego liczyć".

Dyrektorka Fundacji Batorego w tym kontekście komentuje, że "program w swoim działaniu kieruje się uniwersalnymi wartościami, do których odwołują się nurty chrześcijańskie, konserwatywne, liberalne i lewicowe, tj. poszanowaniem godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, rządów prawa, a także poszanowaniem praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości".

Co więcej, można przytoczyć co najmniej kilka przykładów instytucji państwowych, które w przeszłości otrzymały środki z funduszy norweskich i to niezależnie od tego, kto sprawował wtedy władzę w Polsce. Na przykład Ministerstwu Zdrowia przyznano dofinansowanie zarówno w edycji 2009-2014, jak i 2014-2021, w tym ponad 1,8 mln euro z funduszy norweskich na projekt "zmniejszanie społecznych nierówności w zdrowiu". W edycji 2009-2014 środki popłynęły również do Ministerstwa Sprawiedliwości, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Ministerstwa Finansów, Policji czy Służby Więziennej. W edycji 2014-2021 pieniądze otrzymały m.in. podległy Ministerstwu Sprawiedliwości Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, Straż Graniczna, ABW, CBA czy Urząd ds. Cudzoziemców.

Manipulacyjna teza o 300 mln zł w Warszawie

Poza wymienieniem funduszy norweskich czy środków unijnych Jarosław Kaczyński w kontekście lewicowych organizacji dodał także, że "sama Warszawa przeznacza na takie cele 300 mln zł". To również powtórzenie popularnej tezy polityków PiS. Sam minister Przemysław Czarnek w Sejmie 7 lutego mówił: "Wiecie państwo, ile wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Rafał Trzaskowski wydaje tylko jednego roku na organizacje pozarządowe w Warszawie? Blisko 300 milionów rocznie".

Jak wyjaśnialiśmy już w Konkret24, tego typu wypowiedzi są jedynie kolejnym przykładem manipulacji i mają kierować uwagę opinii publicznej na inny temat. Bo wspomnianych dotacji stołecznego ratusza nijak nie można porównywać ze sprawą willi plus, ponieważ samorząd nie dawał pieniędzy na zakup lokali i domów. Co więcej, jak informuje stołeczny ratusz, w 2021 roku (to ostatnie dane) Warszawa udzieliła 2960 dotacji organizacjom pozarządowym na kwotę 282,4 mln zł - z czego 21 proc. stanowiły dotacje na edukację i wychowanie oraz badania naukowe. Ale w tej kwocie były pieniądze - 102 mln zł - na miejsca w stołecznych żłobkach (prowadzą je różne podmioty, w większości nie organizacje pozarządowe).

Do tych porównań odniosły się zresztą same władze Warszawy. "Stosowanie jakiejkolwiek symetrii pomiędzy tym, co zrobił minister Czarnek, czyli rozdaniem wedle uznania wybranym podmiotom środków na zakup willi czy nieruchomości, a systemem wsparcia, jaki mamy w Warszawie, jest po prostu oburzające" - mówiła wiceprezydent Warszawy Aldona Machnowska-Góra na konferencji prasowej zwołanej kilka godzin po wystąpieniu Czarnka.

Wiceprezydent Warszawy protestuje po słowach Czarnka
Wiceprezydent Warszawy protestuje po słowach CzarnkaWiceprezydent Warszawy protestuje po słowach CzarnkaUM Warszawa

Wiceprezydent stolicy podkreślała, że dotacje są przyznawane w otwartych konkursach ofert lub małych grantach w transparentnej procedurze konkursowej. Natomiast w komisjach oceniających zasiadają w połowie reprezentanci miasta, w połowie przedstawiciele organizacji pozarządowych wskazani przez Komisję Dialogu Społecznego. Przypomina to więc procedury stosowane przez operatorów krajowych funduszy norweskich w Polsce.

"Stawianie znaku równości to nadużycie"

Przedstawicielka jednego z tych operatorów - dyrektorka Fundacji Batorego - tak podsumowuje słowa prezesa Kaczyńskiego: "W swojej wypowiedzi prezes Kaczyński otwarcie przyznaje, że kierowana przez niego partia wykorzystuje fakt sprawowania władzy do wyprowadzania środków budżetowych na finansowanie organizacji o określonym profilu ideologicznym, bliskim jego partii. Przyznaje zatem, że to kryterium przyznawania środków w programach grantowych finansowanych ze środków publicznych jest nie merytoryczność, tylko światopogląd osób tworzących organizacje składające wnioski. Potwierdza, że ze środków należących do wszystkich obywateli, bo zebranych z ich podatków, na wsparcie liczyć mogą tylko te organizacje, które PiS uzna za odwołujące się do patriotyzmu i polskich tradycji społecznych".

Na koniec Ewa Kulik-Bielińska stwierdza jasno: "Stawianie znaku równości między sposobem przyznawania dotacji w konkursie MEiN a programem dla organizacji pozarządowych finansowanych z tzw. funduszy norweskich jest nadużyciem".

Autorka/Autor:Michał Istel

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Między prezydentem a rządem trwa spór o odwołanie niektórych ambasadorów i powołanie nowych. Sprawdziliśmy, gdzie te stanowiska pozostają wciąż nieobsadzone. Izrael, Austria, Egipt, Włochy... - jak wynika z danych MSZ, problem dotyczy ponad 20 procent placówek zagranicznych.

Spór o ambasadorów. W ilu krajach wciąż ich nie ma?

Spór o ambasadorów. W ilu krajach wciąż ich nie ma?

Źródło:
Konkret24

Tytuł tekstu jednego z serwisów posłużył politykom opozycji do rozpowszechniania tezy o "rządowym festiwalu podwyżek". Chodzi o większe opłaty za publiczne żłobki. Tylko że ich wysokości nie ustala rząd, a powodem podwyżki jest rozporządzenie premiera... Mateusza Morawieckiego.

Przekaz PiS: rząd podnosi opłaty za żłobki. Nieprawda. Wyjaśniamy

Przekaz PiS: rząd podnosi opłaty za żłobki. Nieprawda. Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Po wizycie niemieckiego kanclerza Olafa Scholza w Warszawie wrócił temat reparacji wojennych. Jednak w trwającej debacie publicznej politycy raz mówią o "reparacjach", innym razem o "odszkodowaniach". Oba terminy oznaczają jednak inne pieniądze i dla kogo innego. Wyjaśniamy.

Polska i Niemcy: reparacje vs odszkodowania. Co mylą politycy

Polska i Niemcy: reparacje vs odszkodowania. Co mylą politycy

Źródło:
Konkret24

- W amerykańskiej polityce głośne wydarzenia polityczne interpretuje się w kategoriach zerojedynkowych, a to sprzyja rozpowszechnianiu teorii spiskowych - uważa prof. Małgorzata Zachara-Szymańska z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ. Według profesor, te zaś powstają zwykle na zamówienie polityczne. Nie inaczej jest po zamachu na Donalda Trumpa w Pensylwanii.

"Ustawka", "rozkazy CIA", "spóźniony snajper". Teorie spiskowe po zamachu na Donalda Trumpa

"Ustawka", "rozkazy CIA", "spóźniony snajper". Teorie spiskowe po zamachu na Donalda Trumpa

Źródło:
Konkret24

Daniel Obajtek przekonuje, że upublicznione nagranie jego rozmowy z dziennikarzem Piotrem Nisztorem nie jest prawdziwe, bo "prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania". Według niego to właśnie jest dowód, że "nie ma żadnych nagrań". Były prezes Orlenu manipuluje. Powód decyzji prokuratury był inny. Śledczy w ogóle nie badali prawdziwości nagrań.

Taśmy Obajtka. Prokuratura potwierdziła, że "nie ma żadnych nagrań"? Wcale nie

Taśmy Obajtka. Prokuratura potwierdziła, że "nie ma żadnych nagrań"? Wcale nie 

Źródło:
Konkret24

Pismo wysłane z tarnobrzeskiego Powiatowego Inspektoratu Nadzoru politycy Prawa i Sprawiedliwości publikują jako "dowód", że rząd wydał już "polecenie szukania miejsc na ośrodki dla nielegalnych migrantów". To nieprawda. W dokumencie nie ma słowa o migrantach, a powstał jako efekt przepisów uchwalonych za rządów Zjednoczonej Prawicy. Wyjaśniamy, o co chodzi w tej historii.

PiS: "ekipa Tuska szuka miejsc dla nielegalnych migrantów". Fałszywy przekaz

PiS: "ekipa Tuska szuka miejsc dla nielegalnych migrantów". Fałszywy przekaz

Źródło:
Konkret24

Upublicznione pismo Sztabu Generalnego dotyczące planów budżetowych wywołało dyskusję o rzekomo zakładanych cięciach wydatków na obronność. Szef MON zaprzecza i zapowiada najwyższy budżet od lat. Konkret24 uzyskał potwierdzenie, że takich cięć na razie nie będzie. O co więc chodzi w upublicznionym dokumencie i na jakim etapie tworzenia budżetu MON powstał?

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Źródło:
Konkret24

"Dowód na antypolonizm warszawskich władz", "ocenzurowali portret patrona lotniska", "Polska ich uwiera" - piszą internauci w reakcji na doniesienia, że z hali Okęcia zniknął plakat z hasłem "Jesteśmy dumni z Polski". Ich zdaniem to skutek obecnych rządów. Nieprawda - decyzja zapadła za czasów Zjednoczonej Prawicy.

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Nieopublikowanie przez Orlen wyników finansowych za drugi kwartał wywołało w sieci dyskusję o kondycji spółki. Zbigniew Kuźmiuk z PiS zasugerował, że "wyniki szorują po dnie". Naftowy koncern rzeczywiście poinformował, że nie przedstawi osobnego raportu za drugi kwartał 2024 roku - tylko że nie po raz pierwszy. Za czasów Daniela Obajtka też nie publikował. Wyjaśniamy, dlaczego.

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Źródło:
Konkret24

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak w dyskusji o niemieckich reparacjach dla Polski stwierdził, że już "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Niemieckie dane tego nie potwierdzają.

Bosak: "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Jednak nie

Bosak: "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Jednak nie

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński zarzucił obecnemu rządowi łamanie konstytucji i tłumaczył, że to realizacja "zasady Tuska", która ma brzmieć: "prawo tak jak my je rozumiemy". Tylko że to fraza wyrwana z kontekstu wypowiedzi premiera - a był on wręcz odwrotny do tego, co sugeruje teraz prezes PiS.

"Prawo tak jak my je rozumiemy". Manipulacja Kaczyńskiego o "zasadzie" Tuska

"Prawo tak jak my je rozumiemy". Manipulacja Kaczyńskiego o "zasadzie" Tuska

Źródło:
Konkret24

Według autora popularnego posta przekaz medialny na temat ocieplenia klimatu to zabieg socjotechniczny. Dowodem ma być zestawienie dwóch map pogodowych pokazanych w telewizji - rzekomo z 1998 i 2023 roku - na których widać podobne wysokości temperatur, ale kolorystyka map jest różna. Tylko że takie zestawienie wprowadza w błąd i jest jednym z najczęściej rozpowszechnianych fake newsów dotyczących globalnego ocieplenia.

Temperatury podobne, a kolory inne. Co różni te mapy?

Temperatury podobne, a kolory inne. Co różni te mapy?

Źródło:
Konkret24

Z początkiem 2025 roku rzekomo miałby zacząć obowiązywać unijny podatek od domowych wypieków - taki przekaz krąży w polskiej sieci, a powielają go politycy opozycji. Tyle że Unia Europejska nic takiego nie planuje, a przekaz jest wynikiem niezrozumienia zmian w niemieckim systemie podatkowym.

UE wprowadza podatek od domowych ciast? Skąd ten fake news

UE wprowadza podatek od domowych ciast? Skąd ten fake news

Źródło:
Konkret24

W Polsce lekarzy nie jest "jakoś bardzo za mało", przekonywała w wywiadzie ministra zdrowia Izabela Leszczyna. Według niej źle nie jest, bo na jednego mieszkańca przypada więcej lekarzy niż w Belgii, Francji czy Luksemburgu. Skąd więc kolejki do poradni i braki na oddziałach szpitalnych? Oto czego nie pokazują dane przywołane przez ministrę.

Leszczyna: "nie mamy bardzo za mało" lekarzy. Czego dane nie pokazują?

Leszczyna: "nie mamy bardzo za mało" lekarzy. Czego dane nie pokazują?

Źródło:
Konkret24

Na wiecu przez Sejmem Jarosław Kaczyński opowiadał, jak to - jego zdaniem - obecny rząd "na głowie staje", by przestępców "z rąk wymiaru sprawiedliwości wyciągnąć". A jako przykład podał sprawę Włodzimierza Karpińskiego. Tyle że powiedział nieprawdę.

Prezes PiS opowiada o "wyciąganiu Karpińskiego z więzienia". Mija się z prawdą

Prezes PiS opowiada o "wyciąganiu Karpińskiego z więzienia". Mija się z prawdą

Źródło:
Konkret24

Michał Woś opublikował nagranie z fragmentem wypowiedzi Adama Bodnara, w którym - przekonuje Woś - minister sprawiedliwości przyznał, że zarzuty w sprawie Funduszu Sprawiedliwości mają "charakter polityczny". Tylko że wideo pokazane przez polityka Suwerennej Polski tak, jak to zrobił, jest manipulacją.

Woś o Bodnarze: minister przyznał, że "zarzuty mają charakter polityczny". Nieprawda, cytat ucięto

Woś o Bodnarze: minister przyznał, że "zarzuty mają charakter polityczny". Nieprawda, cytat ucięto

Źródło:
Konkret24

Zdjęcie ogrodzenia Urzędu Miasta Warszawy z tablicą "Strefa wolna od chrześcijan" jest rozpowszechniane w internecie, wzniecając po raz kolejny spór wokół zakazu symboli religijnych w stołecznym ratuszu. Tyle że tablica nie pojawiła się z inicjatywy urzędu, a krzyże w ratuszu pozostają na swoich miejscach. Wyjaśniamy, skąd ta kontrowersyjna plansza.

Tablica "strefa wolna od chrześcijan" na bramie warszawskiego ratusza? To polityczny happening

Tablica "strefa wolna od chrześcijan" na bramie warszawskiego ratusza? To polityczny happening

Źródło:
Konkret24

Politycy Prawa i Sprawiedliwości krytykują wszelkie działania prokuratury i organów państwa związane z wyjaśnianiem nieprawidłowości za poprzednich rządów. A poseł Piotr Gliński twierdzi stanowczo, że w czasach Zjednoczonej Prawicy "prawo nie było łamane". Przypominamy więc 10 najgłośniejszych przykładów naruszania prawa za poprzednich rządów.

Gliński: za rządów PiS "prawo nie było łamane". Było. Przypominamy

Gliński: za rządów PiS "prawo nie było łamane". Było. Przypominamy

Źródło:
Konkret24

Przekaz o tym, jakoby w Czechach, chcąc podjąć gotówkę w banku, trzeba zadeklarować, na co się ją przeznaczy, krąży w od kilku tygodni w polskich mediach społecznościowych. To jednak manipulacja - tego typu deklaracje dotyczą wyłącznie określonych sytuacji.

Czeskie banki pytają, "na co chcesz wydać gotówkę"? Wyjaśniamy

Czeskie banki pytają, "na co chcesz wydać gotówkę"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

W mediach społecznościowych znowu masowo rozpowszechniany jest fałszywy cytat przypisywany Robertowi Makłowiczowi. To przykład trollingu internetowego.

Antypolska "wypowiedź" Makłowicza. Drugie życie fake newsa

Antypolska "wypowiedź" Makłowicza. Drugie życie fake newsa

Źródło:
Konkret24