PiS uderza w PKW: "nieproporcjonalna", "złamano ustawę". O co chodzi?

Źródło:
Konkret24
Po decyzji PKW w sprawie sprawozdania komitetu wyborczego PiS. Prezydent o "postkomunistycznej hydrze"
Po decyzji PKW w sprawie sprawozdania komitetu wyborczego PiS. Prezydent o "postkomunistycznej hydrze" Maciej Knapik/Fakty TVN
wideo 2/5
Po decyzji PKW w sprawie sprawozdania komitetu wyborczego PiS. Prezydent o "postkomunistycznej hydrze" Maciej Knapik/Fakty TVN

Im większe PiS ma kłopoty z finansami, tym częściej politycy tej partii podważają status i skład Państwowej Komisji Wyborczej. Ostatnio przekonują w mediach, że powinni mieć w PKW jednego członka więcej, bo teraz skład jest "nieproporcjonalny". Tylko że sami wystawili za mało kandydatów. Wyjaśniamy.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości mocno krytykują Państwową Komisję Wyborczą za trzy podjęte w ostatnim czasie decyzje. Przypomnijmy: pod koniec sierpniu 2024 roku PKW odrzuciła sprawozdanie Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość z wyborów parlamentarnych 2023 roku następnie PKW odrzuciła 18 listopada sprawozdanie partii PiS za 2023 rok.

W pierwszej sprawie nieuznawana Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego przyznała partii rację - 11 grudnia uwzględniła jej odwołanie. Ale szybko potem PKW - zamiast w takie sytuacji z automatu przyjąć sprawozdanie komitetu wyborczego, o czym mówi Kodeks wyborczy - większością 5 do 4 odroczyła obrady dotyczące sprawozdania komitetu, do czasu "systemowego uregulowania przez konstytucyjne władze RP statusu prawnego Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN i sędziów biorących udział w orzekaniu tej izby".

Prezydent i jego ministrowie, a także politycy PiS są oburzeni. Alarmują, że PKW łamie prawo. Andrzej Duda nie przebiera w słowach. Mówi o "hydrze postkomunistycznej, która dała po raz kolejny głos". Zaś szefowa jego kancelarii Małgorzata Paprocka w RMF FM stwierdziła, że "większość w PKW łamie prawo i poniesie za to konsekwencje".

Prawicowi politycy podkreślają, że w PKW zasiadają politycy obozu rządzącego. Twierdzą, że złamano prawo, ponieważ ich partia powinna mieć tam o jednego przedstawiciela więcej. "Złamano zasady dotyczące Kodeksu wyborczego już poprzez wybór nieproporcjonalny, ponieważ Ryszard Kalisz nie powinien się znaleźć w PKW. Lewica ma zbyt niskie poparcie w parlamencie, by mieć swojego przedstawiciela’" - argumentował 19 grudnia w RMF FM Mariusz Błaszczak, poseł PiS. Dzień wcześniej jego kolega z sejmowych ław Zbigniew Bogucki mówił w Programie I Polskiego Radia, że "dzisiaj układ sił jest taki, że Prawo i Sprawiedliwość powinno mieć [w PKW] jednego członka więcej", a podobnie 17 grudnia w Wirtualnej Polsce: "Gdyby były dwie podstawowe przesłanki spełnione zgodnie z prawem przez dzisiaj rządzących, którzy niestety łamią to prawo notorycznie i ordynarnie, w PKW byłoby odzwierciedlenie składu osobowego Sejmu, to my powinniśmy mieć nie dwóch członków na siedmiu, tylko trzech członków na siedmiu, bo mamy prawie połowę składu Sejmu i te wszystkie głosowania byłyby po prostu inne".

"Obecna większość złamała ustawę, przyznając całej opozycji jedynie 2/7 miejsc. Samo to w sobie było zwykłym bezprawiem" - napisał 16 grudnia na platformie X Łukasz Schreiber, poseł PiS.

W takim samym tonie wypowiadał się już miesiąc wcześniej w "Kawie na ławę" w TVN24 Andrzej Dera z kancelarii prezydenta. "Państwowa Komisja Wyborcza wbrew prawu podjęła tę decyzję (o odrzuceniu sprawozdania PiS za 2023 rok - red.). Po pierwsze źle została ukształtowana, bo zgodnie z przepisami prawa trzech przedstawicieli powinno mieć Prawo i Sprawiedliwość. Zdaniem Sejmu, nie zrobiono tego. Nie uwzględniono tego, co jest zapisane w ustawie. Ona mówi wyraźnie i przeliczanie matematyczne są jednoznaczne. Nie zrobiono tego" - stwierdził.

W odpowiedzi na zarzuty polityków PiS rządzący odpowiadają, że to Zjednoczona Prawica zmieniła przepisy i teraz to ona musi wypić piwo, które sama nawarzyła. Przypominamy więc, jak to było z nowelizacją Kodeksu wyborczego i wybieraniem członków PKW.

Rok 2018. PiS ma większość. Robi fundamentalną zmianę

Do 2018 roku po trzech sędziów do zasiadania w Państwowej Komisji Wyborczej wskazywali prezesi Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego i Trybunału Konstytucyjnego. W grudniu 2017 roku Sejm uchwalił zmiany w ordynacji wyborczej autorstwa PiS. Na ich skutek wygaszono kadencję wszystkich członków PKW. Od tego czasu siedmiu na dziewięciu jej członków mających kwalifikacje do zajmowania stanowiska sędziego jest powoływanych przez Sejm, a dokładniej: przez kluby poselskie, proporcjonalnie do wielkości reprezentacji w izbie, w liczbie nie więcej niż trzech. Dwa miejsca zajmują sędziowie. Członka PKW spośród sędziów Trybunału Konstytucyjnego wyznacza prezes TK, sędziego reprezentującego Naczelny Sąd Administracyjny - prezes tego sądu.

Kandydatów na członków Państwowej Komisji Wyborczej powoływanych na podstawie par. 2 pkt 3 wskazują kluby parlamentarne lub poselskie, z tym że liczba tych członków musi odzwierciedlać proporcjonalnie reprezentację w Sejmie klubów parlamentarnych lub poselskich.

W grudniu 2019 roku po raz pierwszy Sejm powołał swoich siedmiu z dziewięciu członków w PKW. Za kandydaturami nowych członków Komisji opowiedziało się 423 posłów, 8 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Z rekomendacji PiS w PKW zasiedli wówczas na czteroletnią kadencję: prof. dr Zbigniew Cieślak, Dariusz Lasocki i Arkadiusz Pikulik. Koalicja Obywatelska zgłosiła Ryszarda Balickiego i Konrada Składowskiego. Lewica wskazała dr Liwiusza Laskę, zaś PSL-Kukiz'15 - Macieja Miłosza. Zatem rządząca większość miała wówczas 3 osoby, zaś opozycja w sumie 4 (2 - KO i po jednym - PSL i Lewica). Konfederacja nie była wówczas klubem poselskim.

Po wyborach w 2019 roku PiS miał samodzielną większość. Jak pisało na początku września 2024 roku w swojej analizie OKO.press: "Udział PiS w PKW – trzech na siedmiu członków, bo na więcej nie pozwalał im własny kodeks wyborczy, oznaczał odsetek 42,86 proc., o 8,23 pkt proc. mniej niż większość 51,09 proc. w Sejmie. W stosunku do stanu posiadania w Izbie Niższej zyskiwało sporo PSL (plus 7,77 pkt proc.) i trochę Lewica (plus 3,64), KO wychodziła na zero (minus 0,56 pkt proc.)" (pisownia oryginalna).

Rok 2023. PiS głosuje "za", prezydent powołuje

Cztery lata później, w grudniu 2023 roku Sejm ponownie wybrał swoich przedstawicieli. Wtedy jednak była już inna większość sejmowa. Choć w wyborach Zjednoczona Prawica zdobyła najwięcej głosów i mandatów w Sejmie, straciła władzę. Większość w parlamencie zdobyła koalicja Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Polski 2050 i Lewicy.

21 grudnia 2023 roku po dwóch kandydatów na członków PKW wskazały: klub PiS - Mirosława Suskiego i Arkadiusza Pikulika oraz Koalicji Obywatelskiej - Konrada Składowskiego i Ryszarda Balickiego; po jednym członku zgłosiły kluby: PSL-Trzecia Droga - Macieja Klisia, Polska 2050-Trzecia Droga - Pawła Gierasa, Lewica - Ryszarda Kalisza. Za tymi kandydaturami opowiedziało się 239 posłów, 41 było przeciw, 94 wstrzymało się od głosu.

Jan Dziedziczak, poseł PiS, przed głosowaniem kwestionował kandydaturę Ryszarda Kalisza. "Oczywiście według parytetów i wskazówek Komisji Weneckiej powinniśmy mieć jako prawie 200-osobowy klub trzy z siedmiu miejsc w Państwowej Komisji Wyborczej" - wskazywał. Jednak jak napisaliśmy wyżej - klub PiS sam wskazał tylko dwóch, a nie trzech kandydatów. Głosowanie było jedno - razem głosowano nad wszystkimi kandydaturami. W tym głosowaniu na 191 posłów PiS wzięło udział 117, nikt nie był za, przeciw - 23, wstrzymało się - 94, nie głosowało - 74. Wcześniej posłowie PiS, a także posłowie Kukiz'15 i Konfederacji chcieli, by oddzielnie głosować nad każdą z kandydatur.

Mimo że Sejm wybiera członków PKW, to prezydent dokonuje ich zaprzysiężenia. Na początku 2024 roku "Dziennik Gazeta Prawna" pisał, że Andrzej Duda jest zaniepokojony m.in. składem PKW i parytetami klubowymi. "Nowe proporcje w sejmowej siódemce kontestuje prezydent Andrzej Duda. Jego współpracownicy podnoszą wątpliwość, czy PiS jako najliczniejszy klub w Sejmie powinien mieć tyle samo członków PKW, co o kilkadziesiąt osób mniej liczny klub KO. Jak ustaliliśmy, Pałac Prezydencki wysłał w tej sprawie pismo do marszałka Sejmu Szymona Hołowni, w którym domaga się wyjaśnień" - pisał "DGP". W odpowiedzi Szymon Hołownia zapowiedział spotkanie z kancelarią prezydenta, "by wyjaśnić wątpliwości, jakie ma prezydent w sprawie proporcjonalności nowo wybranej Państwowej Komisji Wyborczej". Nie udało się nam ustalić, czy takie spotkanie się odbyło.

Ostatecznie po dwóch miesiącach zwłoki, na krótko przed ostatecznym terminem, prezydent Andrzej Duda powołał na początku marca 2024 roku wskazane przez Sejm osoby. Życzył im powodzenia, podniósł do góry oba kciuki, a potem się ustawił do wspólnej fotografii.

Co ciekawe, Jarosław Kaczyński, prezes PiS na konferencji prasowej 16 grudnia 2024 roku, po decyzji PKW o odroczeniu obrad, powiedział, że jego partia powinna mieć nie dwóch, nie trzech a czterech przedstawicieli w PKW: "naszej partii, ze względu na jej liczebność należy się czwarty członek [w PKW], proporcja powinna być całkowicie inna. Myśmy zwrócili się w tej sprawie do marszałka Sejmu Hołowni, no ale otrzymaliśmy odpowiedź - można powiedzieć - odmowną".

Prawniczka: cały ten przepis jest zły, nieprecyzyjny

Powtórzmy: w obecnym składzie PKW rządzący mają pięciu przedstawicieli. Dwa - KO; po jednym PSL-Trzecia Droga, Polska 2050-Trzecia Droga i Lewica. PiS ma dwóch przedstawicieli. Poza tym jest dwóch sędziów: Sylwester Marciniak z Naczelnego Sądu Administracyjnego (szef PKW) i Wojciech Sych z Trybunału Konstytucyjnego. Politycy PiS uważają, że trzecia osoba z rekomendacji PiS powinna zająć miejsce wskazanego przez Lewicę Ryszarda Kalisza.

"Jak widać, dwa największe kluby mają mniejszy procentowy udział w PKW niż w Sejmie: PiS aż o 13,6 pkt proc., KO – o 5,56 pkt proc. Na plusie są partnerzy KO: Trzecia Droga, czyli Polska 2050 i PSL – aż o 14,44 pkt proc. oraz Lewica – o 8,64 pkt proc. W wybranym przez Sejm PKW PiS 'stracił' 13,6 pkt proc., a koalicja rządząca 'zyskała' 17,52 pkt proc. Trudno się nie zgodzić, że podział miejsc w PKW nie oddaje układu sił w Sejmie" - pisał w analizie portal OKO.press.

- Tak rzeczywiście matematycznie wychodzi, ale cały ten przepis mówiący o parytetach klubowych jest zły. Wątpliwości zgłaszano już na Prezydium Sejmu. Przede wszystkim przepis nie jest precyzyjny. Nigdzie nie jest wyjaśnione, jak tę proporcjonalność liczyć - komentuje w rozmowie z Konkret24 dr Anna Frydrych-Depka, adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zauważa, że pewne dysproporcje zawsze będą i że idealnie nie będzie nigdy. - Jakieś matematyczne sposoby obliczenia proporcji byłyby tu najrozsądniejsze, ale nie jedynie legalne - zastrzega ekspertka. To mógłby być np. wzór zapisany w ustawie.

"Mam nadzieję, że członkowie płacą składki i mam nadzieję, że każdy poseł dorzuca się do naszego budżetu, który jest teraz w skandaliczny sposób ograniczony przez tę większość, która jest teraz w PKW z Ryszardem Kaliszem na czele, nad czym ubolewam, bo sami sobie trochę zgotowaliśmy ten los. Chyba wszyscy żałują - przyznał 21 listopada w rozmowie z Wirtualną Polską poseł Kacper Płażyński, mówiąc o tym, że PiS niepotrzebnie wprowadziło zmiany upolityczniające PKW. "To był błąd. Błędem było to, że doszło do tej nowelizacji (...). Popełniliśmy błąd legislacyjny - przyznał. Dodał, że oczywiście żałuje, bo "widać po tym czasie, że to była zmiana, która otworzyła furtkę do tego, żeby w sposób skandaliczny łamać zasady demokracji i dyskryminować jedną partię polityczną, kosztem drugich".

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Paweł Supernak/PAP

Pozostałe wiadomości

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24

Politycy piszą o "sięganiu do kieszeni Polaków", internauci o planowanym wzroście VAT z 5 do 23 procent. Krążące w sieci komentarze o decyzji co do "gigantycznej podwyżki" podatku w handlu i gastronomii generują kolejne spekulacje. Sprawdziliśmy, o co chodzi.

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

Źródło:
Konkret24

Młode, atrakcyjne Polki zachwalają w sieci korzyści z wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od początku wygląda to podejrzanie, ale generuje setki tysięcy wyświetleń. To "wejście na nowy poziom" z antyunijnym przekazem.

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

Źródło:
Konkret24

Poruszająca historia 91-letniej Amerykanki, którą postawiono przed sądem w szpitalnej koszuli i skutą kajdankami, obiegła media społecznościowe jako dowód okrucieństwa systemu. Gdy jednak się jej przyjrzeć bliżej, narracja przestaje się kleić.

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

Źródło:
Konkret24

Minister energii od miesięcy obiecuje, że koniec mrożenia cen prądu nie oznacza gwałtownej podwyżki rachunków. Ale opozycja straszy, że drożej będzie nawet o 10 procent. Politycy się sprzeczają - my z ekspertami liczymy, jak odmrożenie cen energii może wpłynąć na wysokość naszych rachunków. Kluczowe są ich składowe.

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

170 milionów złotych miał według internautów wydać polski Narodowy Fundusz Zdrowia na leczenie HIV w Ukrainie. Przekaz niesie się w sieci szeroko, lecz chodzi o zupełnie inne pieniądze. Mamy wyjaśnienie NFZ.

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

Źródło:
Konkret24

Unijni sędziowie stawiają się ponad polskim systemem konstytucyjnym, Trybunał Sprawiedliwości "zakazał Polsce powoływania się na swoją konstytucję" - tak politycy PiS przedstawiają wyrok TSUE dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Grzmią, że to próba odebrania Polsce suwerenności. Konstytucjonaliści tłumaczą: to nieprawda.

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Do budynku urzędu wchodzi mężczyzna, a wraz z nim krowa, lama i kozy. Film pokazujący taką scenę krąży w sieci z wyjaśnieniem, że to rolnik, który z powodu umowy Unii Europejskiej z Mercosur nie daje już rady płacić podatków. Po pierwsze, ta umowa jeszcze nie obowiązuje. Po drugie..., rzeczywiście, coś takiego się wydarzyło, ale nie teraz.

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

Źródło:
Konkret24