Prezydent mówi o "kadencji konstytucyjnej". Co na to prawnicy?

Źródło:
Konkret24
Prezydent o terminie pierwszego posiedzenia nowego Sejmu
Prezydent o terminie pierwszego posiedzenia nowego SejmuTVN24
wideo 2/5
Prezydent o terminie pierwszego posiedzenia nowego SejmuTVN24

Wystąpienie Andrzeja Dudy po zakończeniu spotkań z przedstawicielami ugrupowań, które weszły do nowego Sejmu, wywołało dyskusje na temat przedstawionej przez niego wykładni "kadencji konstytucyjnej". Stwierdził, że kadencja obecnego Sejmu kończy się 12 listopada i zarządzenie posiedzenia nowego Sejmu przed tą datą byłoby skróceniem kadencji. Jednak konstytucjonaliści, z którymi rozmawiał Konkret24, w większości inaczej niż prezydent interpretują przepisy.

"Proszę państwa, trwa w tej chwili kadencja poprzedniego, cały czas jeszcze urzędującego parlamentu. Ta kadencja kończy się w niedzielę, 12 listopada. Poinformowałem wczoraj przedstawicieli wszystkich sił parlamentarnych nowych, że nie widzę dzisiaj powodu do tego, aby w jakikolwiek sposób tą konstytucyjną, podkreślam, czteroletnią kadencję parlamentu skracać" - mówił w oświadczeniu dla mediów 26 października prezydent Andrzej Duda. I dalej: "To także jest kadencja konstytucyjna i jej skrócenie mogłoby nastąpić w wyjątkowych okolicznościach. Takich wyjątkowych okoliczności dzisiaj nie widać".

Prezydent podkreślił więc: chce, by kadencja ustępującego parlamentu trwała równy rok, co do dnia. Obecny Sejm IX kadencji zebrał się bowiem na pierwsze posiedzenie 12 listopada 2019 roku. Andrzej Duda dodał, że kadencja ustępującego Sejmu "może być dokończona i tak też powinno się stać, biorąc pod uwagę normy konstytucyjne". Zaznaczył jednak, że rozumie oczekiwanie, by prace nowego parlamentu rozpoczęły się niezwłocznie. Powiedział również o "wstępnie zaplanowanym" terminie pierwszego posiedzenia:

Dzisiaj mogę powiedzieć, że terminem, który wstępnie zaplanowałem jako termin pierwszego posiedzenia Sejmu, będzie poniedziałek, 13 listopada, czyli dokładnie dzień przypadający następnego dnia po niedzieli, 12 listopada, kiedy to kadencja się kończy. To jest najszybszy możliwy termin, jaki tutaj, biorąc pod uwagę normy konstytucyjne, wchodzi w grę.

Politycy: "prezydent chce prowadzić jakąś grę" vs "normalny konstytucyjny termin"

Prezydencka wykładnia "kadencji konstytucyjnej" Sejmu nie przekonuje opozycji. Jej przedstawiciele mówią o niepotrzebnej grze na czas. "Prezydent chce prowadzić jakąś grę, ale my po prostu się nie damy rozegrać" - komentował 26 października w "Kropce nad i" w TVN24 Adam Szłapka, przewodniczący Nowoczesnej. Zaznaczył, że podczas rozmów z przedstawicielami Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Lewicy, partii dysponujących większością w nowym Sejmie, prezydent usłyszał, że wspólnym kandydatem na premiera jest lider KO Donald Tusk.

Zdaniem Joanny Scheuring-Wielgus z Nowej Lewicy "prezydent Andrzej Duda próbuje trochę zakłamać rzeczywistość". "Ale wydaje mi się, że to jest związane z grą, w którą zaczął grać. A gra polega na tym, że chce sobie umościć dobre miejsce w schedzie po Jarosławie Kaczyńskim" - stwierdziła posłanka.

Prezydenta bronią jego stronnicy. "Prezydent będzie w pełni działał zgodnie z zapisami polskiej konstytucji" - powiedział 26 listopada dziennikarzom Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej i poseł elekt w nowej kadencji Sejmu. "Kadencja Sejmu trwa cztery lata, a nie trzy lata i 11 miesięcy" - dodał. "Przeciąganie? Nic z tych rzeczy. Pierwsze posiedzenie #Sejm 13 listopada to normalny konstytucyjny termin" - napisał 26 października w serwisie X Łukasz Schreiber, minister w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Przywołał przykłady pierwszych posiedzeń Sejmu z 2011 i 2019 roku zarządzonych przez prezydentów Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudę równo 30 dni od dnia wyborów.

Konstytucjonaliści też są podzieleni co do wystąpienia prezydenta. Z jednej strony istnieje pogląd, zgodnie z którym głowa państwa zwołuje pierwsze posiedzenie Sejmu w ciągu 30 dni od wyborów i nie wcześniej niż cztery lata od początku poprzedniej kadencji. Lecz większość tych, z którymi rozmawialiśmy, twierdzi, że wcześniejsze zwołanie posiedzenia nie naruszyłoby żadnych konstytucyjnych przepisów.

Co mówi konstytucja o wyznaczaniu pierwszego posiedzenia Sejmu

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej mało precyzyjnie określa początek i koniec kadencji parlamentu. Artykuł 98 ust. 1 tak mówi o czteroletniej kadencji Sejmu i Senatu:

Sejm i Senat są wybierane na czteroletnie kadencje. Kadencje Sejmu i Senatu rozpoczynają się z dniem zebrania się Sejmu na pierwsze posiedzenie i trwają do dnia poprzedzającego dzień zebrania się Sejmu następnej kadencji.

Ale jest też art. 109 ust. 2 konstytucji, który daje więcej informacji:

Pierwsze posiedzenia Sejmu i Senatu Prezydent Rzeczypospolitej zwołuje na dzień przypadający w ciągu 30 dni od dnia wyborów, z wyjątkiem przypadków określonych w art. 98 ust. 3 i 5.

Artykuł 98 ust. 3 dotyczy skrócenia kadencji przez sam Sejm - automatycznie kończy się wówczas również kadencja Senatu. Ustęp 4 tego samego artykułu dotyczy skrócenia kadencji Sejmu przez prezydenta w określonych w konstytucji przypadkach po zasięgnięciu opinii marszałków Sejmu i Senatu (dotyczy to sytuacji nieuchwalenia budżetu w terminie - art. 225). Ustęp 5 precyzuje, że w przypadku skrócenia kadencji Sejmu prezydent zarządza nowe wybory w terminie maksymalnie 45 dni, a najpóźniej 15 dni po tych wyborach zarządza pierwsze posiedzenie nowego Sejmu.

Kiedy zbierał się Sejm po wyborach w poprzednich latach

Minister Łukasz Schreiber przywołał w poście sytuacje z 2011 i 2019 roku, gdy prezydenci wyznaczali pierwsze posiedzenie Sejmu dokładnie 30 dni po wyborach. W 2011 roku pierwsze posiedzenie było dokładnie 4 lata i 3 dni od pierwszego posiedzenia Sejmu poprzedniej kadencji. W 2019 roku - 4 lata i 4 dni od tego momentu.

Ale jak było w pozostałych latach? W 2001 roku (bo od wyborów w tym roku pierwsze posiedzenie zwołano na podstawie konstytucji z 1997 roku) prezydent Aleksander Kwaśniewski wyznaczył pierwsze posiedzenie w 3 lata, 11 miesięcy i 30 dni od pierwszego posiedzenia Sejmu ustępującej kadencji oraz w 26 dni po wyborach. W 2005 roku - wciąż jeszcze Aleksander Kwaśniewski - wyznaczył pierwsze posiedzenie Sejmu po upływie 4 lat i 24 dni po wyborach.

W 2007 roku prezydent Lech Kaczyński czekał tylko 15 dni po wyborach na zwołanie pierwszego posiedzenia nowego Sejmu. Było to jednak pierwsze posiedzenie po skróconej kadencji 2005-2007 i zastosowano cytowany wyżej art. 98 ust. 5 konstytucji.

W 2015 roku prezydent Andrzej Duda zarządził pierwsze posiedzenie w 4 lata i 4 dni od pierwszego posiedzenia poprzedniego Sejmu i tylko w 18 dni po wyborach.

Prawnicy: "13 listopada najszybszym możliwym terminem" vs " "stanowisko sztucznie przedłużające pełnomocnictwa parlamentu"

Konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Ryszard Piotrowski, pytany o podaną przez Andrzeja Dudę "kadencję konstytucyjną", też uważa, że kadencja Sejmu i Senatu trwa cztery lata i 13 listopada jest "najszybszym możliwym terminem" zwołania posiedzenia nowego Sejmu.

Skoro pierwsze posiedzenie obecnego Sejmu było 12 listopada 2019, a pierwsze posiedzenie nowo wybranego Sejmu jest wyznaczone na dzień przypadający w ciągu 30 dni od dnia wyborów, no to tym terminem końcowym jest 12 listopada i wtedy pierwsze posiedzenie można zrobić 13 listopada, żeby nie skracać, a jednocześnie nie przedłużać kadencji Sejmu.

Doktor habilitowany Mateusz Radajewski z Katedry Prawa na Wydziale Prawa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu wyjaśnia, że stanowisko prezydenta odpowiada stanowisku wyrażanemu przez wielu konstytucjonalistów - czyli że prezydent zwołuje pierwsze posiedzenie Sejmu w ciągu 30 dni od wyborów, ale nie może to być dzień wcześniejszy niż wypadający po upływie czterech lat od rozpoczęcia kadencji ustępującego Sejmu. No i wtedy 13 listopada jest pierwszym dniem roboczym, w którym mogłoby się odbyć posiedzenie nowego Sejmu. "Stanowisko to jest być może zbyt formalistyczne, ale rzeczywiście dominujące w literaturze prawniczej, prezydent ma więc pełne prawo stosować je w swoich działaniach" - uważa ekspert.

Tylko że on sam dystansuje się od tego poglądu. W analizie dla Konkret24 tak tłumaczy wątpliwości z nim związane:

Wydaje mi się on [pogląd prezydenta] przede wszystkim zbyt formalistyczny, nieco sztucznie przedłużający pełnomocnictwa parlamentu, który nie odzwierciedla wyrażonych już oficjalnie w nowych wyborach preferencji politycznych suwerena.

Według dr. Radajewskiego wcześniejsze zwołanie pierwszego posiedzenia nowego Sejmu nie naruszyłoby celu żadnego przepisu konstytucyjnego ani żadnej wartości konstytucyjnej oraz stanowiłoby dopuszczalną formę realizacji art. 109 ust. 2 konstytucji.

"Nie jest tak sztywno, że od dnia do dnia", "interpretacja prezydenta nie jest zgodna z konstytucją"

Z kolei dr hab. Joanna Juchniewicz z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie zwraca uwagę na datę 12 listopada, która była dla prezydenta istotna, by wyznaczyć termin wyborów:

Prezydent wyznaczył wybory na 15 października i ma 30 dni na zwołanie pierwszego posiedzenia. On może to zrobić w ciągu tygodnia, dwóch tygodni, trzech tygodni. Tu ma pełną dowolność. Teoretycznie może to zrobić jak najszybciej.

Ekspertka zaznacza, że z przyczyn pragmatycznych trzeba poczekać na wyniki wyborów, a Państwowa Komisja Wyborcza musi wręczyć formalne zaświadczenia o wyborze na posła. "Jako że było to dzisiaj (26 października - red.), to np. już na poniedziałek prezydent mógłby zwołać to posiedzenie, bo to mieści się w ramach konstytucyjnych" - uważa dr Juchniewicz. Konstytucjonalistka zaznacza, że zapis o czteroletniej kadencji Sejmu i Senatu jest po to, żeby nie było żadnych wątpliwości, że organ będzie trwał i nie będzie działał dłużej. "Ja to traktuję jako pewien wyznacznik, że kiedy zbliżają się te cztery lata, mają się odbyć wybory" - tłumaczy. "Konstytucja mówi, kiedy prezydent ma zarządzić wybory i mówi: wybory mają się odbyć w ciągu 30 dni przypadających do końca kadencji, ale tu znowu takiej umownej kadencji, bo ona nie jest tak sztywno, że od dnia do dnia" - podsumowuje.

Jeszcze bardziej stanowczo wypowiada się dr Bogna Baczyńska z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego:

Interpretacja prezydenta nie jest zgodna z konstytucją i należy ją raczej zakwalifikować jako pewną nadinterpretację.

Według niej konstytucja nie wymaga tak dużej zwłoki w zwołaniu pierwszego posiedzenia nowo wybranego Sejmu. Zdaniem dr Baczyńskiej zwłoka ta koliduje również ze zwyczajem konstytucyjnym wskazującym na konieczność powściągliwości i umiarkowania w działaniach odchodzących parlamentu i rządu. "Działania prezydenta służą blokowaniu nowego parlamentu i skutkują zwłoką w powołaniu nowego rządu" - ocenia konstytucjonalistka w przesłanej Konkret24 analizie.

Posiedzenie nowego Sejmu przed 12 listopada: skrócenie kadencji Sejmu czy nie? Zdania podzielone

Profesor Ryszard Piotrowski pytany, czy zwołanie parlamentu przed 12 listopada byłoby skróceniem kadencji obecnego Sejmu, uważa, że tak. "To wynika z terminów przewidzianych w konstytucji" - mówi. Konstytucjonalista tłumaczy, że prezydent mógłby skrócić kadencję Sejmu, gdyby nie doszło do utworzenia rządu w trzecim etapie procedury konstytucyjnej (art. 154 i 155 konstytucji) albo gdyby nie otrzymał ustawy budżetowej do podpisania w ciągu czterech miesięcy od wniesienia projektu (art. 225 konstytucji). "Innych możliwości konstytucja nie przewiduje, chyba że Sejm sam skróci swoją kadencję, co może oczywiście zrobić" - zaznacza prof. Piotrowski.

Doktor Mateusz Radajewski przyznaje, że przyjmując ten pogląd o konieczności upływu czterech lat kadencji poprzedniego Sejmu, można byłoby twierdzić, że wcześniejsze zwołanie nowego Sejmu byłoby szczególną - a przy tym nielegalną - formą skrócenia obecnej kadencji. Ale on co do tego poglądu o skróceniu kadencji ma zastrzeżenia.

Również dr Bogna Baczyńska i dr hab. Joanna Juchniewicz nie zgadzają się z poglądem wyrażonym przez prof. Piotrowskiego. "Gdyby na przykład w ciągu dwóch tygodni od wyborów prezydent zwołał pierwsze posiedzenie, nie byłoby to żadne skrócenie kadencji" - mówi Konkret24 dr hab. Joanna Juchniewicz. Podkreśla, że wszystko nadal działoby się w ramach konstytucyjnych regulacji.

Więc to jest taki wytrych prezydenta, że on mówi "cztery lata i w związku z tym może tylko 13 listopada". To jest tylko i wyłącznie wybieg, żeby jak najpóźniej zwołać pierwsze posiedzenie.

Zauważa ponadto, że przecież Sejm tej kadencji i tak się już nie zbierze do 12 listopada, bo nie ma zaplanowanych żadnych posiedzeń. "Więc to jest tylko gra na czas. Oczywiście, ona się mieści w konstytucyjnych uprawnieniach prezydenta, prezydent działa zgodnie z przepisami konstytucji. Ale argumentacja, dlaczego wybrał akurat 13 listopada, jest nietrafiona" - podsumowuje dr hab. Joanna Juchniewicz.

Doktor Bogna Baczyńska pytana, czy prezydent, zwołując pierwsze posiedzenie nowego Sejmu np. na jutro, skróciłby kadencję ustępującego Sejmu, stanowczo zaprzecza.

Gdyby posiedzenie parlamentu zostało zwołane jutro, byłby to właściwy termin, a nie skracanie kadencji Sejmu. Suweren się wypowiedział i chce parlamentu w nowej obsadzie.

Prawniczka ocenia, że mówiąc o skracaniu kadencji, "prezydent myli pojęcia". "Nie można skrócić kadencji po nowych wyborach, bo ten Sejm i Senat przechodzą już do historii, a nie do działania" - kwituje.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Po głośnej imprezie w hotelu poselskim Łukasz Mejza tłumaczył z mównicy sejmowej, że w nocy bronił "tradycji polegających na wspólnym, chóralnym śpiewaniu". A w rozmowie z TVN24 tłumaczył się całodniową pracą w sejmowych komisjach i na posiedzeniach. Sprawdziliśmy więc aktywność parlamentarną tego posła PiS. Nie jest to długa analiza.

Mejza tłumaczy nocną imprezę: "skoro się pracuje cały dzień....". Jak on pracuje?

Mejza tłumaczy nocną imprezę: "skoro się pracuje cały dzień....". Jak on pracuje?

Źródło:
Konkret24

Politycy Prawa i Sprawiedliwości forsują w mediach przekaz, że wraz z powrotem Donalda Tuska na fotel premiera źle się dzieje na ryku pracy. Mateusz Morawiecki jako "dowód" pokazuje mapę z firmami, które zapowiedziały zwolnienia grupowe. Jak sprawdziliśmy, takich zwolnień nie jest więcej, niż było za zarządów Zjednoczonej Prawicy. Eksperci tłumaczą, czego są skutkiem.

Narracja PiS o grupowych zwolnieniach i "powrocie biedy". To manipulacja

Narracja PiS o grupowych zwolnieniach i "powrocie biedy". To manipulacja

Źródło:
Konkret24

"Ukraińcy mają większe prawa w Polsce niż Polacy" - stwierdził jeden z internautów, który rozsyłał przekaz o przyjęciu przez Senat uchwały "o zwolnieniu z podatku dochodowego obywateli Ukrainy i Białorusi". Posty te zawierają szereg nieprawdziwych informacji.

"Senat przyjął uchwałę o zwolnieniu z podatku dochodowego obywateli Ukrainy i Białorusi"? Nic się tu nie zgadza

"Senat przyjął uchwałę o zwolnieniu z podatku dochodowego obywateli Ukrainy i Białorusi"? Nic się tu nie zgadza

Źródło:
Konkret24

"Coś się szykuje" - przekazują zaniepokojeni internauci, rozsyłając zdjęcie zawiadomienia o wszczęciu postępowania administracyjnego w sprawie samochodu jako świadczenia na rzecz jednostki wojskowej. Uspokajamy: dokument wygląda groźnie, lecz nie jest ani niczym nowym, ani wyjątkowym.

Masz SUV-a, "to go stracisz"? Kto i dlaczego rozsyła takie pisma 

Masz SUV-a, "to go stracisz"? Kto i dlaczego rozsyła takie pisma 

Źródło:
Konkret24

Po pogrzebie Damiana Sobola, wolontariusza, który zginął w izraelskim ostrzale w Strefie Gazy, internauci zaczęli dopytywać, co wokół jego trumny robiły swastyki i czy były prawdziwe. Sprawdziliśmy.

Swastyki pod trumną Polaka zabitego w Strefie Gazy? Wyjaśniamy

Swastyki pod trumną Polaka zabitego w Strefie Gazy? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń w mediach społecznościowych ma fotografia dwóch mężczyzn jedzących coś na ulicy przed barem. Jeden to prezydencki doradca Marcin Mastalerek, drugi stoi bokiem, twarzy nie widać. Internauci informują, że to prezydent Duda, który podczas pobytu w Nowym Jorku poszedł ze swoim doradcą na pizzę do baru. Czy na pewno?

Duda i Mastalerek jedzą pizzę na ulicy? Kto jest na zdjęciu

Duda i Mastalerek jedzą pizzę na ulicy? Kto jest na zdjęciu

Źródło:
Konkret24

Według krążącego w sieci przekazu po zmianie prawa Ukraińcom łatwiej będzie uzyskać u nas kartę pobytu na trzy lata. A to spowoduje, że "do Polski będą ściągać jeszcze większe ilości Ukraińców". Przekaz ten jest manipulacją - w rzeczywistości planowane zmiany mają uniemożliwić to, by wszyscy Ukraińcy mogli uzyskiwać karty pobytu i pozostawać u nas trzy lata.

"Każdy, kto zechce" z Ukrainy dostanie kartę pobytu w Polsce? No właśnie nie

"Każdy, kto zechce" z Ukrainy dostanie kartę pobytu w Polsce? No właśnie nie

Źródło:
Konkret24

Ponad milionowe zasięgi generuje w polskiej sieci przekaz, że od początku lipca nie będzie można w Niemczech w weekendy jeździć samochodami osobowymi. Powodem ma być troska o środowisko. Uspokajamy: nie ma takich planów.

W Niemczech od lipca "całkowity zakaz jazdy w weekendy"? To "nieuzasadnione obawy"

W Niemczech od lipca "całkowity zakaz jazdy w weekendy"? To "nieuzasadnione obawy"

Źródło:
Konkret24

Czy Amerykański Czerwony Krzyż nie przyjmuje krwi od osób zaszczepionych przeciw COVID-19? Taką teorię, na podstawie pytań z formularza tej organizacji, wysnuli polscy internauci. Kwestionariusz jest prawdziwy, teoria już nie.

Amerykański Czerwony Krzyż "odmawia przyjmowania krwi" od zaszczepionych? Nie

Amerykański Czerwony Krzyż "odmawia przyjmowania krwi" od zaszczepionych? Nie

Źródło:
Konkret24

Internauci i serwisy internetowe podają przekaz, że polskie wojsko wysyła pracującym pierwsze powołania - że dostają "pracownicze przydziały mobilizacyjne". Wyjaśniamy, o co chodzi.

Pracownikom wysłano "pierwsze powołania do wojska"? Nie, wyjaśniamy

Pracownikom wysłano "pierwsze powołania do wojska"? Nie, wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Sceptycy pandemii COVID-19 i przeciwnicy wprowadzonych wtedy obostrzeń szerzą ostatnio narrację, jakoby "niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii". Wiele wpisów z taką informacją krąży po Facebooku i w serwisie X. Nie jest to jednak prawda.

"Niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii"? Manipulacja pana profesora

"Niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii"? Manipulacja pana profesora

Źródło:
Konkret24

W sieci pojawiły się dramatyczny zbiór nagrań, rzekomo z potężnej burzy, która przeszła nad Dubajem. Niektóre z nich nie mają jednak nic wspólnego z ostatnimi wydarzeniami. Wyjaśniamy.

Powódź w Dubaju. Huragan i drzewo wyrwane z korzeniami? To nie są nagrania stamtąd

Powódź w Dubaju. Huragan i drzewo wyrwane z korzeniami? To nie są nagrania stamtąd

Źródło:
Konkret24

Posłanka PiS Joanna Lichocka zaalarmowała swoich odbiorców, że we Wrocławiu powstał "ruchomy meczet". W poście nawiązała do kwestii nielegalnych migrantów, Donalda Tuska i Unii Europejskiej. Posłanka mija się z prawdą. Pokazujemy, co rzeczywiście stoi przy Stadionie Olimpijskim w stolicy Dolnego Śląska.

"Ruchomy meczet" we Wrocławiu? Posłanka PiS manipuluje, tam stało i stoi boisko

"Ruchomy meczet" we Wrocławiu? Posłanka PiS manipuluje, tam stało i stoi boisko

Źródło:
Konkret24

"Głosują, jak im patroni z Niemiec każą", "lista hańby europosłów", "komu podziękować za pakiet migracyjny" - z takimi komentarzami rozsyłane jest w sieci zestawienie mające pokazywać, jak 25 polskich europosłów rzekomo głosowało "w sprawie pakietu migracyjnego". Tylko że grafika zawiera błędy i nie przedstawia, jak rzeczywiście ci europosłowie głosowali. Wyjaśniamy.

"Lista hańby europosłów"? Nie, grafika z błędami. Kto jak głosował w sprawie paktu migracyjnego?

"Lista hańby europosłów"? Nie, grafika z błędami. Kto jak głosował w sprawie paktu migracyjnego?

Źródło:
Konkret24

Według posłanki PiS Marleny Maląg proponowane przez obecny rząd "babciowe" oznacza likwidację programu wprowadzonego przez rząd Zjednoczonej Prawicy. "Znów oszukali?", "będą zabierać?" - pytała była minister rodziny. To manipulacja. Wyjaśniamy, czy rodzice rzeczywiście stracą na nowym świadczeniu.

Maląg: "babciowe" oznacza likwidację rodzinnego kapitału opiekuńczego. Co pominęła była minister?

Maląg: "babciowe" oznacza likwidację rodzinnego kapitału opiekuńczego. Co pominęła była minister?

Źródło:
Konkret24

Sugerując się tekstami niektórych serwisów internetowych, polscy internauci gratulują Słowakom, że "odrzucili pakt migracyjny" i piszą, że rząd Donalda Tuska powinien zrobić to samo. Sęk w tym, że Słowacja nic nie odrzuciła, a Polska - i Węgry - przyjmują takie samo stanowisko. Wyjaśniamy, na czym polega rozpowszechniany w internecie manipulacyjny przekaz.

Słowacja "odrzuca unijny pakt migracyjny, a Polska?" Uproszczenie i manipulacja

Słowacja "odrzuca unijny pakt migracyjny, a Polska?" Uproszczenie i manipulacja

Źródło:
Konkret24

Salon kosmetyczny z eksperymentalną terapią odchudzającą komarami jakoby działał w Gdańsku. Uchodźczyni z Ukrainy, która go prowadziła, miała na tym zarobić ponad milion złotych - wynika z rzekomego materiału stacji Euronews. Rozpowszechniają go w sieci prorosyjskie konta. Jest sfabrykowany.

Terapia odchudzająca komarami, fałszywe dokumenty i Ukrainka z milionem złotych. Nic tu nie jest prawdą

Terapia odchudzająca komarami, fałszywe dokumenty i Ukrainka z milionem złotych. Nic tu nie jest prawdą

Źródło:
Konkret24

W 2023 roku pierwszy raz od trzech lat spadła liczba osób, wobec których zarządzono kontrolę operacyjną. Wśród nich były też inwigilowane Pegasusem. Cały czas jest to jednak więcej niż przed objęciem rządów przez Zjednoczoną Prawicę.

Nie tylko Pegasus. Ile osób służby inwigilowały w 2023 roku?

Nie tylko Pegasus. Ile osób służby inwigilowały w 2023 roku?

Źródło:
Konkret24

Nowy warszawski radny PiS, a wcześniej wojewoda mazowiecki Tobiasz Bocheński postanowił uczcić Święto Chrztu Polski wpisem w mediach społecznościowych. Jednak swój post na ten temat zilustrował grafiką przedstawiającą chrzest nie Mieszka I, tylko innego władcy. 

Bocheński uczcił Święto Chrztu Polski. "Douczy się pan z okresu średniowiecza" 

Bocheński uczcił Święto Chrztu Polski. "Douczy się pan z okresu średniowiecza" 

Źródło:
Konkret24

Jordańska księżniczka Salma miała "osobiście strącić" sześć irańskich dronów skierowanych na Izrael, Iran zrobił Izraelowi "małe Drezno", a jeden z dronów zawisł na kablach elektrycznych... - tego typu informacje o ataku na Izrael rozchodzą się w polskich mediach społecznościowych. Są niepotwierdzone i fałszywe, oparte na starych zdjęciach i nagraniach.

Drony "strąciła jordańska księżniczka", a jeden "zaplątał się w kable". Fejki o ataku Iranu na Izrael

Drony "strąciła jordańska księżniczka", a jeden "zaplątał się w kable". Fejki o ataku Iranu na Izrael

Źródło:
Konkret24

Portal rzekomo z Londynu, a teksty publikowane po rosyjsku. Film wideo mający być dowodem, tylko że już skasowany, a bohater zniknął. Oto jak historia o rzekomym zakupie rezydencji króla Karola przez Ołenę Zełenską powiela schemat prokremlowskiej dezinformacji.

Zełenski "nabywa byłą rezydencję króla Karola"? Rosyjski schemat dezinformacji

Zełenski "nabywa byłą rezydencję króla Karola"? Rosyjski schemat dezinformacji

Źródło:
Konkret24, Snopes